* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Feluś i Gucio. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Feluś i Gucio. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 marca 2026

Feluś i Gucio poznają cyferki

Nasza Księgarnia, Warszawa 2026.

Układanka

Z takim zestawem poznawanie cyfr już nikomu niestraszne. Drewniane pudełko, a w środku… 46 puzzli ze sklejki – to coś w sam raz dla maluchów, które muszą opanować sztukę liczenia i chcą w tym celu wykorzystywać ciekawe zabawki edukacyjne. Do tego Feluś i Gucio, czyli chłopiec i jego pluszowy miś – para, która już niejeden raz przedstawiała maluchom to wszystko, co w najbliższym otoczeniu ważne. Wykorzystanie lubianych bohaterów byłoby nawet niepotrzebne (chociaż sprawdzą się jako wabik dla fanów cyklu), bo największą radość zapewnią najmłodszym odbiorcom same puzzle.

Cyfry od 0 do 9 zostały tu przedstawione dzięki układankom. Kolejne puzzlowe cyfry mają swoje tematy: piłki, samochody czy klocki, w dodatku na tłach o konkretnym kolorze, tak, żeby nie było wątpliwości, który element należy do którego zestawu. Puzzle układają się w graficzne cyfry (każda złożona z tylu elementów, ile reprezentuje, można zatem odliczać poszczególne klocki). Jakby tego było mało, pojawia się jeszcze zróżnicowanie wielkości: od najmniejszej jedynki, do największej dziewiątki. To również temat, który da się wykorzystać we wprowadzaniu w tajniki matematyki.

Korzystać z tego zestawu można na wiele różnych sposobów. Z jednej strony to zwyczajne układanie puzzli – sięganie po odpowiednie kształty i dopasowywanie ich do siebie. Zabawa, jaką zna każdy maluch, do tego – zabezpieczona przed zniszczeniem, bo drewniane puzzle są bardziej trwałe niż tekturowe, a wielkość i kształt sprawia, że łatwiej się nimi posługiwać najmłodszym (ćwiczenie małej motoryki: kolejny atut zabawki). Z drugiej strony – można tu układać zbiory (wybierać wszystkie piłki czy klocki), kojarzyć tła albo kolory przedmiotów, wymyślać kolejne polecenia i zadania w oparciu o dostarczony zestaw. Ważne jest też to, że w zabawie może uczestniczyć jedno dziecko, ale równie dobrze zestaw sprawdzi się podzielony między kilka maluchów.

Jest to zabawka bardzo estetycznie wykonana, dobrze wymyślona i przygotowana tak, żeby nie znudziła się dzieciom zbyt szybko. Ponieważ ma wspierać naukę liczenia, nie rozprasza się tutaj dzieci za sprawą natłoku przedmiotów czy barw, za to tematy ilustracji odwołują się do tego, co ważne dla Felusia i Gucia – oraz ich odbiorców docelowych. Puzzle do nauki liczenia to strzał w dziesiątkę. „Feluś i Gucio poznają cyferki” to połączenie mnemotechnicznych zajęć z prostotą pomysłu – najskuteczniejszy sposób na przekonanie dzieci, że matematyka jest zabawą i nie będzie się kojarzyć z męczarniami. Takie wprowadzenie do nauki liczenia spodoba się najmłodszym i błyskawicznie wzbudzi zainteresowanie. Każdy przecież chce się pobawić klockami, które łączą się, tworząc ciekawe zestawy obrazków. W tych puzzlach cieszy jednak nie tylko aspekt edukacyjny, ale i sam stopień dbałości o szczegóły, przygotowanie, które nie pozostawia nic przypadkowi. A po skończonej zabawie wystarczy wszystko zamknąć z powrotem w pudełku z przesuwaną górą.

piątek, 20 lutego 2026

Katarzyna Kozłowska: Feluś i Gucio oswajają strachy

Nasza Księgarnia, Warszawa 2026.

Oswajanie strachu

Kolejny ważny temat pojawia się w cyklu dla najmłodszych. Kartonowy picture book z Felusiem i Guciem to tym razem okazja do porozmawiania o przyczynach strachu, związanych z nim reakcjach organizmu czy o radzeniu sobie z oswajaniem go. Katarzyna Kozłowska podpowiada rodzicom, jak prowadzić rozmowy z pociechami – ale kiedy sama zwraca się do dzieci, rozbija strach na części pierwsze i każdą omawia w osobnej rozkładówce. I tak dowiedzą się mali odbiorcy, że wszyscy się czasem czegoś boją, że strach wyzwalają nieznane sytuacje albo głośne krzyki, niepewność, rozstania czy ciemność. Za każdym razem jednak da się pracować nad sytuacją tak, żeby nie przerażała, a przynajmniej – żeby dało się ją oswoić i okiełznać. Każdy czynnik strachogenny ma swoje piękne strony, wystarczy tylko ze spokojem do niego podejść – w ciemności widać czasami rzeczy, których nie da się zaobserwować inaczej, kiedy zostaje się samemu w domu, można wesprzeć się zdjęciem ukochanych osób, a jeśli komuś przeszkadzają hałasy – może zatkać uszy, powinien poczuć się lepiej. Autorka cierpliwie tłumaczy, że strach jest potrzebny, bo często ostrzega przed niebezpieczeństwem albo powstrzymuje przed zrobieniem czegoś, co mogłoby się źle skończyć. Dzieci boją się wizyty u lekarza – i wtedy w oswajaniu strachu pomoże rozmowa i wyjaśnienia ze strony dorosłych. Czasami strach przybiera formę tremy – pojawia się wtedy, gdy trzeba spróbować czegoś nowego. Warto go wtedy przewalczyć, bo bardzo często prowadzi do odkrycia czegoś ciekawego i przyjemnego.

Katarzyna Kozłowska wprowadza na każdej rozkładówce drobne akapity wyjaśniające – jeśli ktoś dorosły przeczyta je dziecku, stanie się jasne, jak radzić sobie ze strachem (bywa, że komentarze same w sobie pełnią rolę pocieszenia – kiedy mowa o strachach w lekturach, autorka tłumaczy, że wszystko w bajkach przeważnie kończy się dobrze), niekiedy te wyznania pełnią też rolę wyjaśnień dla samych dorosłych, którzy mogą nie pamiętać, z jakimi strachami na co dzień mierzą się maluchy. Oczywiście nie można tu zapominać i o pracy Gucia, który co pewien czas wtrąca się ze swoimi uwagami i dopowiedzeniami – żeby dzieci zrozumiały, że nie są ze strachem same, że wszyscy odczuwają podobne emocje w różnych okolicznościach. To także metoda na uspokojenie małych odbiorców, pocieszenie i pokrzepienie, a przy tym – na wyzwolenie refleksji na temat strachu.

„Feluś i Gucio oswajają strachy” to książka ilustrowana przez Mariannę Schoett – i jak to zawsze w serii, to oglądający mogą dorobić sobie własne opowiadanie bazujące na scenkach, które widzą. Obrazki pozwalają lepiej zakorzenić doświadczenia, skojarzyć konkretne sytuacje z abstrakcyjnymi pojęciami i bardziej zapamiętać wskazówki. Sprzyjają też rozmowom z dziećmi na temat ich codziennych strachów. I chociaż ilustratorka odnosi się do tematów, które często wywołują strach, udaje jej się tworzyć obrazki tak, żeby zaintrygować dzieci, a nie żeby dodawać im powodów do zmartwień i lęków. Ten tomik pozwala nie tylko pracować z dzieckiem nad okiełznaniem jego strachu – ale też dostarcza rozrywki z ulubionymi bohaterami.

czwartek, 1 stycznia 2026

Feluś i Gucio grają w pary

Nasza Księgarnia, Warszawa 2025.

Skojarzenia

Niewielkie pudełko z zestawem kart – to kolejna przygoda pozwalająca dzieciom na rozwijanie i trenowanie umiejętności, spostrzegawczości, skojarzeń i mówienia, w zależności od tego, jakie rozwiązanie wybiorą inicjatorzy gry, czyli rodzice albo animatorzy. „Feluś i Gucio grają w pary” to propozycja dla dzieci powyżej trzeciego roku życia – i umożliwiająca zróżnicowane rodzaje rozrywek. Mamy tu talię złożoną z 48 kart. Na ośmiu są kolory i kategorie, cała reszta to podwójne przedmioty (duży i mały), więc 80 rzeczy, które można wykorzystać do zabawy. I jak to przeważnie bywa w propozycjach growych Naszej Księgarni, można posłużyć się podpowiedzią (z dopasowaniem stopnia trudności do wieku odbiorców), albo wykorzystywać karty do tworzenia własnych reguł. Dzieci mają dopasowywać przedmioty na kartach (duży do małego, pod względem kolorów albo tematów) – w jaki sposób będzie się dobierać karty, to już zależy od samych graczy. Gra dopuszcza do sześciu uczestników, więc można zagospodarować czas całkiem sporej grupce maluchów.

W zależności od tego, co chce się ćwiczyć, można się koncentrować na zapamiętywaniu motywów, na dopasowywaniu i kojarzeniu par, na ćwiczeniu kolorów, na uczeniu się nazw, na treningu logicznego myślenia. Może zatem gra rozwijać słownictwo i spostrzegawczość, pozwoli testować refleks i umiejętności społeczne – bo przecież już samo uczestnictwo w grze nie pozostanie bez znaczenia dla najmłodszych. Dzieci skuszą się być może na formę gry – zabawa kartami to coś, co wypada dorośle, więc przypadnie do gustu maluchom. Podobnie jak obecność w tych motywach bohaterów z lubianej serii – Feluś i Gucio to postacie, które zachęcają do podjęcia wysiłku intelektualnego. Co ciekawe, twórcy gry podpowiadają też, że karty kolorów nadają się do rozszerzenia zabawy poza świat gry – można wskazywać przedmioty z najbliższego otoczenia i dopasowywać je do karty, którą właśnie się wylosowało. Możliwości jest znacznie więcej niż te wskazane w broszurce z instrukcją, liczy się tu kreatywność odbiorców – którzy dostaną do ręki zestaw pomocy „naukowych”. Co ciekawe, na kartach są kolorystyczne podpowiedzi (w postaci barw i ramek), więc co bardziej spostrzegawcze i sprytne maluchy mogą ułatwić sobie zadanie, korzystając z tych wskazówek – to również będzie sygnał ich możliwości intelektualnych. Ta gra jest urozmaiceniem rozrywek i zapewnieniem dzieciom wyzwania, może się spodobać odbiorcom, którzy cenią sobie proste i przejrzyste zasady. Tutaj da się bawić na różne sposoby, a każda zabawa będzie prowadzić do rozwijania umiejętności dziecka – więc dorośli docenią taki sposób zajmowania kilkulatków. Talię kart na końcu zamyka się w zgrabnym i estetycznym pudełku, nie ma więc obaw, że coś się zgubi.

sobota, 16 listopada 2024

Feluś i Gucio grają w kolory (gra)

Nasza Księgarnia, Warszawa 2024.

Intensywność

Olbrzymią kostkę do gry otrzymują mali fani Felusia i Gucia. Kostka jest obszyta miękkim materiałem, więc nie ma obaw, że dzieci zrobią sobie nią krzywdę – nie zniszczą jej też zbyt łatwo. Na ścianach tej kostki nie ma żadnych cyfr (chociaż sama zabawka przypomina kości do gry planszowej – tyle że w dużym powiększeniu), na jednej jedynie znajduje się wizerunek Felusia i jego pluszowego przyjaciela z podpisem. To zabawka – a właściwie pomoc do gry, którą Wydawnictwo Nasza Księgarnia proponuje najmłodszym. „Feluś i Gucio grają w kolory” to okazja do zdobywania podstawowych umiejętności w zakresie rozróżniania barw – ale nie tylko. Jak zwykle w serii (także gier) pojawia się tu kilka różnych poziomów trudności zadań – i przy okazji kompetencji, jakie zdobywa dziecko angażujące się w zabawę. Poza kolorową kostką w pudełku znajdują się jeszcze karty aktywności – tekturowe kwadraty (po trzydzieści na każdy z dwóch poziomów trudności plus dziesięć kart tęczowych) oraz poradnik, jak korzystać z tak przygotowanego zestawu. Można zająć czas sporej grupie maluchów – bo gra dopuszcza aż sześciu uczestników (minimalna liczba to jeden, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby włączyć w grę całą grupę maluchów). Ścianka z Felusiem i Guciem to rodzaj jokera – może wyznaczać zadanie wybrane na początku gry.

Rzut kostką oznacza wylosowanie koloru. I teraz albo będzie się podążało za własną wyobraźnią i na przykład zmuszało uczestników gry do wskazywania przedmiotów w danym kolorze w najbliższym otoczeniu, nazywania kolorów albo – na przykład – ćwiczenia słówek w obcych językach, albo sięgnie się do wskazówek z poradnika i wykorzysta kolory jako odnośniki do kategorii zadań. Według tej klasyfikacji są tu zadania pozwalające na rozwój społeczny, emocjonalny, językowy, ruchowy, poznawczy (polegający na naśladowaniu) i kreatywny. Karty mają grzbiety w odpowiednich kolorach, więc poza losowaniem kostką koloru będzie jeszcze dodatkowy element przypadkowości przez wybór zadania z odpowiedniej kupki kart. Zadania z poziomu Gucia kierowane są do trzy- i czterolatków, zadania z poziomu Felusia – do dzieci w wieku 5-6 lat. Rodzaj zadań mają już odbiorcy po wylosowaniu odpowiedniej karty. Co istotne – zadania zostały przygotowane tak, żeby wykorzystywać w nich kostkę do gry, ale już w roli zabawki (lub przeszkadzajki) – dzięki czemu dzieci będą mogły się dłużej nią bawić i ćwiczyć sprawność ruchową. Na kartach znajdują się zadania przedstawione słownie (w krótkich poleceniach do przeczytania przez rodzica), ale też obrazkowo – co przedłuża szansę na przebywanie w świecie Felusia i Gucia i na zabawę z ulubionymi bohaterami. Oczywiście książeczka dołączona do kostki i kart nie wyczerpuje możliwości korzystania z tego zestawu – ćwiczenia można wymyślać samodzielnie i bawić się coraz to nowymi rozwiązaniami. Wszystko – jak zawsze – zależy od kreatywności starszego pokolenia, któremu dostarcza się przydatnych narzędzi.

środa, 27 marca 2024

Zabawy z Felusiem i Guciem. Wycieczka na wieś

Nasza Księgarnia, Warszawa 2024.

Uzupełnianie

Feluś i Gucio to mali bohaterowie – chłopiec i jego maskotka – którzy zapraszają dzieci do poznawania najbliższego otoczenia. W rozmaitych historyjkach (i podseriach) zajmują się odkrywaniem codzienności – pomagają odbiorcom zrozumieć to, co może stać się ich udziałem i przyzwyczajają do pewnych zachowań. Dają dobry przykład – ale też dobrze się razem bawią, tak, żeby ich przygody pomagały maluchom w dowiadywaniu się czegoś o świecie. Mają też być zachętą do wysiłku i pracy nad sobą, do wykonywania prostych ćwiczeń przygotowujących do nauki czytania i pisania. Taki kreatywny tomik proponuje teraz Katarzyna Kozłowska, czerpiąc inspirację z dawnych zeszytów ćwiczeń oraz z dzisiejszych książeczek kreatywnych. „Wycieczka na wieś” to niewielki zeszyt z naklejkami – do samodzielnego uzupełniania i do zabawy tematycznej. Bohaterowie wyjeżdżają na wieś i tam poznają kolejne zwierzęta gospodarskie, przekonują się też, co robią mieszkańcy. Sami mogą spróbować swoich sił w różnych zadaniach, ale nie będą się przepracowywać – zdarza się, że ktoś położy się w trawie i po prostu wyglądem będzie naśladował pracowite pszczoły. Niespodzianek i pomysłów jest tu zadziwiająco dużo – chociaż książeczka jest niewielka objętościowo (nie może być zbyt duża, bo po pierwsze – nie sprawdziłaby się jako część serii, a po drugie – zmęczyłaby dzieci nadmiarem ćwiczeń). Urozmaicanie zadań i poleceń pozwala na utrzymywanie uwagi dzieci – odbiorcy mogą się tu dobrze bawić i przy okazji nabierać wprawy choćby w posługiwaniu się długopisem czy flamastrem. Zabawy z Felusiem i Guciem to seria, która celowo nie akcentuje przesadnie konieczności podejmowania wysiłku: wypracowywanie umiejętności potrzebnych w szkole pojawi się tu mimochodem, podczas kibicowania postaciom. Jest to tomik z naklejkami: część zadań ma miejsca do uzupełnienia i można wykorzystywać naklejki do stworzenia własnych obrazków: uruchamianie wyobraźni to jeden z czynników bardzo istotnych w procesie rozwoju dziecka. Mało tego, autorka tak prowadzi zadania, żeby część naklejek można było… pokolorować. Inne posłużą do dokończenia gotowych ilustracji (zawsze można zrobić coś wbrew instrukcjom i stworzyć abstrakcyjne dzieła). Ale naklejki to nie wszystko – bardzo dużo stron można kolorować na różne sposoby, dodawać własne elementy do obrazków albo uzupełniać gotowe prace. Do tego pojawiają się zupełnie klasyczne łamigłówki – labirynty, porównywanki, szukanie cieni i dopasowywanie par: czasami wystarczy po prostu obrysowywać podawane kształty – to przecież także ćwiczenie sprawności ruchowej. Feluś i Gucio angażują odbiorców w swoje przygody – więc kilkulatki nie będą przesadnie przejmować się koniecznością podejmowania wysiłku – raczej powinny się dobrze bawić podczas ilustrowania tomiku. A ponieważ akcja rozgrywa się w przyrodzie – blisko zwierząt – spora część zadań będzie się odnosić właśnie do sympatycznych stworzeń. Do tego pytania związane z logicznym myśleniem (i – choćby – zbieraniem plonów). Katarzyna Kozłowska dba o to, żeby dzieciom się nie nudziło – Marianna Schoett zapewnia zainteresowanie małych fanów serii o Felusiu i Guciu. Niepozorna książeczka spodoba się wszystkim dzieciom – to klasyczna rozrywka przefiltrowana przez obecność znanych już odbiorcom bohaterów z popularnej serii. Feluś i Gucio podbijają kolejną odnogę książeczek dla najmłodszych – i przygotowują do szkolnych obowiązków bez stresu.

wtorek, 9 stycznia 2024

Feluś i Gucio grają w emocje (gra)

Nasza Księgarnia, Warszawa 2023.

Poznawanie siebie

To pudełko jest obietnicą dobrej zabawy dla dzieci - dorosłym umożliwia podejmowanie rozmowy na trudne tematy i uczenie pociech, jak radzić sobie z emocjami. "Feluś i Gucio grają w emocje" to kolejna edukacyjna propozycja, która jest jednocześnie grą i metodą na ćwiczenie narracji, psychologicznym i manualnym ćwiczeniem umiejętności dziecka i wspólną przygodą, sposobem na spędzanie czasu razem. Zwłaszcza ambitni dorośli mogą skorzystać na takiej podpowiedzi - będzie im łatwiej przekonać dzieci do pracy nad sobą. A przy okazji spróbują też dowiadywać się, jak dziecko odbiera świat i jak go rozumie - co pomoże w kształtowaniu międzyludzkich relacji. Ważne jest to, że w grę "Feluś i Gucio grają w emocje" - a właściwie w jedną z możliwych gier - można grać w większej grupie, propozycja przydać się zatem może też animatorom.

W pudełku znajduje się duża kostka do gry - na niej pojawiają się różne zmysły (pięć zmysłów przedstawianych za pomocą czynności, jakie wykonuje jeden bohater i jedno pole przeznaczone na dowolnie wybrany przez gracza zmysł). Do tego żetony - okrągłe karty, na których awersie pojawiają się bohaterowie z książek o Felusiu i Guciu w różnych sytuacjach (chodzi o zaprezentowanie różnych rodzajów emocji, żeby dzieci nie tylko potrafiły wskazać kontekst dla nich, ale też oceniały, co dzieje się z ciałem i jakie są reakcje podczas przeżywania określonego uczucia. Służy to oczywiście samopoznaniu i do tego pozwala wczuć się w bohaterów bajki, utożsamiać się z nimi, a w odpowiednich momentach życia - wracać do konkretnych obrazków. Nie koniec na tym: w pudełku znajduje się jeszcze sześć dwustronnych "kart sytuacji" i sześć "kart konwersacji". Na kartach sytuacji pojawiają się kontrastowe scenki obrazkowe - dzięki nim dziecko może określać, w jakiej chwili co czuje bohater (i co czułoby ono samo). Na kartach konwersacji jest znacznie więcej tekstu: tu odbiorcy otrzymują także ściągę dotyczącą samego mówienia o uczuciach i emocjach - nazwanie emocji to tylko wstęp, później pojawiają się między innymi podpowiedzi dotyczące wyrażeń (kiedy mówi się o określonej emocji), ale też zestaw pytań pomocniczych - pozwalających łatwiej określać, co się czuje. Do tego zestaw zmysłów - bo można przeanalizować dokładnie reakcje organizmu wyzwalane przez daną emocję. To sprawi, że mali odbiorcy nauczą się nie tylko prostych definicji czy określania i oceniania uczuć swoich i innych ludzi, ale też skojarzą je z określonymi odczuciami - i dzięki temu będą mogli skojarzyć efekty z przyczynami, wyciągać wnioski na temat tego, co w danym momencie najmocniej na nich zadziałało.

Jest tu poradnik wskazujący sposoby korzystania z podanych kart i kostki do gry - można z niego korzystać, ale można też oczywiście modyfikować gry w zależności od własnych potrzeb i chęci wyćwiczenia u dziecka odpowiednich zachowań. Nasza Księgarnia podsuwa zabawkę edukacyjną, która jest dobrze przygotowana pod kątem jakości: nie ma ostrych krawędzi, karty do gry są grube, żeby nie dało się ich łatwo zniszczyć (i żeby łatwo było je podnosić ze stołu nawet małym dzieciom). Kolorowe obrazki przyciągają do gry i ukrywają ogrom pracy, jaką wkładać się będzie w każde ćwiczenie.