Kropka, Warszawa 2022.
Pod wodą
Jest to publikacja edukacyjna i przeznaczona dla młodych czytelników, którzy samodzielnie mogą odkrywać tajniki morskich i oceanicznych głębin. Dieter Braun trafi do wyobraźni nie tylko dzieci: jest w stanie zaintrygować podawanymi wiadomościami, a na pewno nikogo nie zmęczy: stawia bowiem na drobne, acz przesycone treścią akapity. Wybiera rozwiązania sprawdzone: zapewnia dzieciom możliwość uniknięcia "nudnej" linearnej lektury, dokonywanie samodzielnych wyborów - ale też zestaw wartościowych ciekawostek, które zapraszają do dalszego odkrywania podwodnych głębin. Oczywiście sięga autor po przekonujące porównania - między innymi wprowadza słonie jako jednostkę porównawczą, żeby pokazać wielkość oceanicznych gigantów - to na pewno zaintryguje maluchy. "Świat mórz i oceanów" to tom ambitny, w sam raz dla odkrywców i dzieci, które lubią dowiadywać się czegoś nowego. Nie jest to na pewno książka dla kilkulatków (chociaż wspólna z rodzicami lektura mogłaby się tu sprawdzić), to propozycja dla uczniów, dzieci samodzielnie czytających i głodnych wiedzy.
Dieter Braun stawia na fakty i ciekawostki o podwodnym świecie. Udaje mu się między innymi naświetlić różnice między znaczeniami poszczególnych nazw (tak, żeby, na przykład, dzieciom nie myliły się morza i oceany). Wybiera podstawowe informacje - najważniejsze i najbardziej zapadające w pamięć. Każdą rozkładówkę traktuje jako osobny temat, miejsce na zaprezentowanie albo morskich zwierząt, albo - niezwykłości i "rekordów". Sięga po stworzenia "naj" i po międzygatunkowe symbiozy, opowiada o mechanizmach działania ławicy i o zanieczyszczeniu wód. Opowiada o tym, co fascynuje nie tylko naukowców: może między innymi przypomnieć o stworzeniach, które wykształciły umiejętności funkcjonowania w największych głębinach - ale znajduje też trochę miejsca na omówienie wodnych sportów i zachęcanie do aktywności fizycznej, albo przynajmniej do zainteresowania się odmianami surfingu. Każdy może więc znaleźć coś dla siebie: mali ekolodzy, fani zwierzęcych historii lub amatorzy ciekawego spędzania wolnego czasu. Ba, nawet o zawodach związanych z wielką wodą Dieter Braun pisze: przypomina, na jaką karierę można się zdecydować, jeśli chce się spędzić życie na statku. Wielkie wycieczkowce to kolejny motyw, który zadziała mocno na wyobraźnię dzieci.
"Świat mórz i oceanów" to świetna propozycja, która rozwija i poucza. Autor decyduje się na krótkie, akapitowe komentarze, w których zawiera jak najwięcej ciekawostek i informacji przyciągających do lektury. Ponadto proponuje ilustracje utrzymane w stonowanej kolorystyce - dominują tu różne odcienie zgaszonego niebieskiego - rezygnuje autor z bajkowości na rzecz jak największej dosłowności, uświadamiania odbiorcom, jak wyglądają stworzenia, które trudno jest obejrzeć w naturalnych warunkach. Nie ma tu wiele słów, więc nawet nie do końca wprawione w czytaniu dzieci nie będą miały problemu, żeby przyswoić sobie treści z tej książki (problematyczne może być czasem drukowanie czarnego tekstu na niebieskim tle - książka wymaga dobrego światła). Zamiast bajki - wiedza, która pozwoli pokochać podwodny świat i stanie się początkiem wielkiej przygody.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dieter Braun. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dieter Braun. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 20 stycznia 2022
poniedziałek, 12 grudnia 2016
Dieter Braun: Galeria dzikich zwierząt. Północ
Egmont, Warszawa 2016.
Album
Dzikie zwierzęta fascynują – i to nie tylko dzieci. Dieter Braun, który proponuje odbiorcom tom „Galeria dzikich zwierząt. Północ” zdaje sobie z tego sprawę i nie musi nawet wyjaśniać, dlaczego. Jego książka zamienia się w olbrzymi album, przegląd gatunków zagrożonych wyginięciem. To albo sposób na przedstawienie dzieciom różnych zwierząt żyjących w Europie, Azji i Ameryce Północnej, albo ukazanie twórczego podejścia do ilustrowania bajkowo-realistycznego. W „Galerii dzikich zwierząt” to grafiki są najważniejsze i robią największe wrażenie. Część zwierząt prezentowana jest tylko od strony pyska lub dzioba, ale często poza głowami autor nakreśla jeszcze majestatyczne sylwetki. Wszystko po to, żeby ukazać piękno przyrody i wzbudzić szacunek do przedstawicieli fauny. W końcu Braun zdaje sobie sprawę z tego, że człowiek zagraża nawet drapieżnikom – swoją publikacją może próbować walczyć o ocalenie kolejnych gatunków. Zaczyna od odbiorców najmłodszych, bo jeśli w nich wyzwoli cieplejsze uczucia do dzikich zwierząt, łatwiej będzie w przyszłości chronić czworonogi lub skrzydlatych mieszkańców lasów.
Tom podzielony został na trzy kontynenty, a w spisie treści oraz na początkowej mapce widnieją kontury czy miniatury omawianych dalej zwierząt – dzięki temu odbiorcom łatwiej będzie zapamiętać miejsce występowania określonego gatunku, a Braunowi skróci konieczne wyjaśnienia. To rozwiązanie z literatury dla dzieci, ale w tym wypadku ma jeszcze sens jako ozdobnik. „Galeria dzikich zwierząt” to w końcu potężny picture book i jako taki potrzebuje minimalizowania warstwy tekstowej. Przejście na system czytelnych dla wszystkich symboli i schematów to dobry pomysł. Kontynenty pozwalają pogrupować zwierzęta. W dalszej kolejności autor wprowadza ich wielkie podobizny inspirowane kubistycznymi zabawami. Ilustracje tworzy z szeregu prostych figur geometrycznych w różnych odcieniach: tajemnica podobieństwa tkwi wówczas w proporcjach oraz doborze kolorów. Jednocześnie na rysunku widać, o jakie zwierzę chodzi – Braun nie pozostawia żadnych wątpliwości – ale też tłumaczy, jak portret został „zrobiony”. Można próbować go naśladować, zwłaszcza dzieciom spodobają się takie zabawy. Oczywiście wielka to sztuka, ale przy przeglądaniu „Galerii dzikich zwierząt” wydaje się dostępna każdemu, nawet pozbawionemu talentów malarskich. Dieter Braun znajduje swoją metodę tworzenia i dobrze się w niej czuje. Dba o to, by rysunki nie tylko miały wartość informacyjną, ale też żeby dobrze komponowały się na stronach. Bywa, że głowa zwierzęcia zajmuje całą stronę, ale zdarza się też, że kilka stworzeń dzieli ze sobą rozkładówkę ze względu na podobne umaszczenie. Autor tworzy rysunkowy atlas – jego prace budzą podziw również dorosłych odbiorców. Przyjęty w tomie styl łączy zatem pokolenia w zachwycie nad precyzją i pomysłem.
Do większości gatunków autor proponuje krótkie jednoakapitowe notki informacyjne, budowane przede wszystkim na ciekawostkach. To kwestia drugoplanowa i jeśli brakuje „dziwnego” zachowania czy atrakcyjnej wiadomości, albo, bardziej prozaicznie, miejsca przy rysunku, rezygnuje z opisu. Zawsze podaje za to polską i łacińską nazwę zwierzęcia, więc jeśli kogoś zainteresuje wybrane stworzenie, szybko będzie w stanie samodzielnie znaleźć wiadomości o nim. Niby „Galeria dzikich zwierząt. Północ” to książka do oglądania, a jednak wprowadza też sporo wiedzy. Jest nawet lepsza od wizyty w zoo. W dodatku obwoluta kryje w sobie plakat.
Album
Dzikie zwierzęta fascynują – i to nie tylko dzieci. Dieter Braun, który proponuje odbiorcom tom „Galeria dzikich zwierząt. Północ” zdaje sobie z tego sprawę i nie musi nawet wyjaśniać, dlaczego. Jego książka zamienia się w olbrzymi album, przegląd gatunków zagrożonych wyginięciem. To albo sposób na przedstawienie dzieciom różnych zwierząt żyjących w Europie, Azji i Ameryce Północnej, albo ukazanie twórczego podejścia do ilustrowania bajkowo-realistycznego. W „Galerii dzikich zwierząt” to grafiki są najważniejsze i robią największe wrażenie. Część zwierząt prezentowana jest tylko od strony pyska lub dzioba, ale często poza głowami autor nakreśla jeszcze majestatyczne sylwetki. Wszystko po to, żeby ukazać piękno przyrody i wzbudzić szacunek do przedstawicieli fauny. W końcu Braun zdaje sobie sprawę z tego, że człowiek zagraża nawet drapieżnikom – swoją publikacją może próbować walczyć o ocalenie kolejnych gatunków. Zaczyna od odbiorców najmłodszych, bo jeśli w nich wyzwoli cieplejsze uczucia do dzikich zwierząt, łatwiej będzie w przyszłości chronić czworonogi lub skrzydlatych mieszkańców lasów.
Tom podzielony został na trzy kontynenty, a w spisie treści oraz na początkowej mapce widnieją kontury czy miniatury omawianych dalej zwierząt – dzięki temu odbiorcom łatwiej będzie zapamiętać miejsce występowania określonego gatunku, a Braunowi skróci konieczne wyjaśnienia. To rozwiązanie z literatury dla dzieci, ale w tym wypadku ma jeszcze sens jako ozdobnik. „Galeria dzikich zwierząt” to w końcu potężny picture book i jako taki potrzebuje minimalizowania warstwy tekstowej. Przejście na system czytelnych dla wszystkich symboli i schematów to dobry pomysł. Kontynenty pozwalają pogrupować zwierzęta. W dalszej kolejności autor wprowadza ich wielkie podobizny inspirowane kubistycznymi zabawami. Ilustracje tworzy z szeregu prostych figur geometrycznych w różnych odcieniach: tajemnica podobieństwa tkwi wówczas w proporcjach oraz doborze kolorów. Jednocześnie na rysunku widać, o jakie zwierzę chodzi – Braun nie pozostawia żadnych wątpliwości – ale też tłumaczy, jak portret został „zrobiony”. Można próbować go naśladować, zwłaszcza dzieciom spodobają się takie zabawy. Oczywiście wielka to sztuka, ale przy przeglądaniu „Galerii dzikich zwierząt” wydaje się dostępna każdemu, nawet pozbawionemu talentów malarskich. Dieter Braun znajduje swoją metodę tworzenia i dobrze się w niej czuje. Dba o to, by rysunki nie tylko miały wartość informacyjną, ale też żeby dobrze komponowały się na stronach. Bywa, że głowa zwierzęcia zajmuje całą stronę, ale zdarza się też, że kilka stworzeń dzieli ze sobą rozkładówkę ze względu na podobne umaszczenie. Autor tworzy rysunkowy atlas – jego prace budzą podziw również dorosłych odbiorców. Przyjęty w tomie styl łączy zatem pokolenia w zachwycie nad precyzją i pomysłem.
Do większości gatunków autor proponuje krótkie jednoakapitowe notki informacyjne, budowane przede wszystkim na ciekawostkach. To kwestia drugoplanowa i jeśli brakuje „dziwnego” zachowania czy atrakcyjnej wiadomości, albo, bardziej prozaicznie, miejsca przy rysunku, rezygnuje z opisu. Zawsze podaje za to polską i łacińską nazwę zwierzęcia, więc jeśli kogoś zainteresuje wybrane stworzenie, szybko będzie w stanie samodzielnie znaleźć wiadomości o nim. Niby „Galeria dzikich zwierząt. Północ” to książka do oglądania, a jednak wprowadza też sporo wiedzy. Jest nawet lepsza od wizyty w zoo. W dodatku obwoluta kryje w sobie plakat.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






