* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Axis Mundi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Axis Mundi. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 września 2019

Ewa Cielesz: Pochyłe niebo. Ćma

Axis Mundi, 2019.

Ratunek dla siebie

Ewa Cielesz tomem „Ćma” rozpoczyna trylogię Pochyłe niebo i ma szansę zdobyć uznanie czytelniczek, którym znudziły się już standardowe obyczajówki i wolą prozę psychologiczną oraz odrobinę mroku – bez odchodzenia w stronę fantastyki. Odbiorczynie podążać tu będą tropem Anity, kobiety, która odważyła się żyć po swojemu – i w latach 70. XX wieku zrezygnowała z realizowania stereotypowych dróg. Wszystko zaczyna się, jak wiele dzisiejszych historii, od niechcianej ciąży młodej dziewczyny. Kiedy Anita dowiaduje się, że nosi w swoim łonie dziecko, nie ma jeszcze pojęcia, że to początek radykalnej zmiany w życiu. Ciężarnej kobiety nie chce w swoich murach szkoła: dyrektorka wyrzuca uczennicę tuż przed maturą. Co gorsza, matka również nie zamierza opiekować się „wyrodną” córką i nakazuje Anicie wyprowadzkę. Kobieta trafia do ciotki i powoli uczy się, jak funkcjonować w dorosłym świecie. Dzięki krewnej znajduje pracę jako opiekunka starszej pani – i ta znajomość wywrze na nią spory wpływ. Kiedy na świat przyjdzie Sonia, Anita będzie mogła jej już zapewnić stabilizację, a przynajmniej – szansę na normalność. Z jednej strony „Ćma” jest opowieścią o tym, jak radzi sobie rzucona na głęboką wodę nastolatka, która musi mierzyć się z zacofaniem i radykalnymi poglądami środowiska: w drugiej połowie XX wieku społeczeństwo wciąż nie jest gotowe na przyjęcie kobiety z nieślubnym dzieckiem. Jednak u Anity, chociaż sporo się w jej egzystencji z czasem zmieni, nie wszystko ma moc przyciągania czytelniczek. Znacznie ciekawsze jest portretowanie życia ulicy. W pewnym momencie bohaterka poznaje Florkę (kobieta z marginesu takie imię sobie przybrała, chcąc chociaż trochę decydować o własnym życiu) i jej kompanów. W tym kręgu ludzi liczy się klasycznie pojmowany honor, tu można znaleźć schronienie wtedy, gdy wszystkie „zwyczajne” adresy zawiodą. To świat, który bywa brutalny: zdarza się, że Florka odholowuje do melin zalanych w sztok przyjaciół, to znów musi zabawić się w chirurga i zszyć ranę bez znieczulenia (jeśli nie liczyć alkoholu). Ale ta społeczność, na którą w normalnych warunkach nikt nie zwróciłby uwagi, zapewnia Anicie konieczne wsparcie, dzieli się mądrościami życiowymi i udowadnia, że nie warto oceniać ludzi po pozorach. W „Ćmie” właśnie otoczenie Florki, Krzywego czy Wilka jest najbardziej interesujące – i prawdopodobnie też przyciągnie największą liczbę odbiorczyń. Dzięki temu Ewa Cielesz ucieka od przewidywalności i może czymś czytelniczki zaskoczyć.

„Ćma” to powieść, w której co pewien czas powracają echa sygnałów dnia, autorka odwołuje się do rzeczywistości PRL – ale nigdy na tyle, by zastępować nią wydarzenia wokół bohaterki. To, co najważniejsze, staje się uniwersalne, nawet jeśli kontekst nadaje rytm opowieści. Nie ma tu powielania schematów, Ewa Cielesz unika scenariuszowych kolein – co wychodzi książce na dobre. Powieść „Ćma” daje się czytać jako wielowątkowa i skomplikowana historia ludzkich losów, a autorka pokazuje, że potrafi szkicować mocne charaktery i nie boi się wyzwań. Ucieka od ckliwych i sentymentalnych historyjek, proponuje czytelniczkom prozę ostrzejszą i przez to dość zajmującą.

poniedziałek, 8 lipca 2019

Teresa Monika Rudzka: Carska droga

Axis Mundi, 2019.

Kłopoty z mężczyznami

Chociaż cel przyświeca jej ważny, średnio Teresa Monika Rudzka do swoich bohaterek przekonuje, raczej sprawia wrażenie, jakby rozprawiała się z prywatnymi traumami i rozliczała z byłymi toksycznymi partnerami, wyśmiewając raz ich, raz ich zaślepione i bojące się samotności wybranki. „Carska droga” to pokazanie, że kłopoty w związkach zdarzają się w każdych czasach i okolicznościach, bez względu na to, czy ukochanego wskazują rodzice, przychylna prawdziwej miłości siostra, czy też może znajduje się na portalu randkowym kolejnego desperata albo żonatego poszukującego przygody. Najpierw Krystyna w czasach, gdy jeszcze młode dziewczęta musiały słuchać rodziców w kwestii zamążpójścia – i nie mogły decydować o własnym szczęściu – odrzuca sugerowane zaręczyny, niedoszłego męża oddaje siostrze, a sama wiąże się z przystojnym rosyjskim lekarzem (nawet samodzielność i feminizm nie zdają się na nic, szczęścia bohaterka nie zazna, przynajmniej nie w takiej wersji, jakie roiła sobie jako naiwna panienka). Później na scenę wkraczają kolejne masochistki, kobiety, które trwają w nieudanych związkach, bo nie umieją się zdobyć na odejście od mężczyzn – fatalnych kochanków, żonatych, niewiernych, samolubnych, skąpych itp. Zwierzają się przyjaciółkom, ale owe przyjaciółki same mają talent do wikłania się w relacje bez przyszłości. Wydaje się, że na szczęście z bajki nie ma najmniejszych szans. Przynajmniej postacie z „Carskiej drogi” go nie zaznają, bo trudno nazwać szczęściem chwile radości wykradane na przekór niepokojącym sygnałom. W efekcie czytelniczki od początku będą widzieć, jakie pułapki szykuje kolejny związek: domyślą się od pierwszych słów podczas spotkań zapoznawczych, jakie wady prezentuje przyszły partner – i co stanie się za chwilę problemem nie do zniesienia. Tyle że bohaterki są głuche na ostrzeżenia. Decydują się na każdego mężczyznę, jaki znajdzie się w pobliżu – wychodząc z założenia, że lepszy byle jaki niż żaden. To błędne myślenie, które prowadzi do ciągłych żali i sercowych kłopotów, ale nikogo nie stać na wyciąganie wniosków. Wprawdzie z dystansu widać lepiej – co z tego, skoro czytelniczki będą frustrować się głupotą postaci, inaczej nie da się zestawu nadziei nazwać. Może i słusznie, że bohaterki wciąż cierpią: same się wplątują w przykre sytuacje i tylko do siebie mogą mieć pretensje, że idealizowały partnerów, przymykając oczy na ich oczywiste wypaczenia charakteru.

Tyle tylko, że na fabułę Rudzka pomysłu nie ma i poprzestaje na dzieleniu się wspomnieniami przez bohaterki. Dochodzi do smutnego wniosku, że wszyscy mężczyźni są tacy sami – i zachowuje się tak, jakby próbowała załatwiać własne porachunki, uciekając tylko do świata kilku różnych postaci. Kobiety w tej książce mają bardzo podobne postawy życiowe, nawet podobnie się wysławiają (ale to już wina autorki i nieświadome indywidualizowanie narracji przez wykorzystywanie kilku charakterystycznych gwarowych zwrotów), zachowują się też tak samo – i trudno będzie uznać, że to one padają ofiarami męskich nieuczciwości. Raczej: same na siebie zastawiają pułapki. Teresa Monika Rudzka pokazuje, do jakich konsekwencji doprowadzić może desperacja spragnionych towarzystwa kobiet – i to jedyne przesłanie, jakie z powieści będzie się czerpać. Rozrywki ta historia w efekcie nie zapewnia, bo bardziej męczy brak pomysłu na konstrukcję i opieranie się na jednym typie w damsko-męskich kontaktach. „Carska droga” musiałaby być poddana gruntownej przeróbce, żeby dało się ją potraktować jak pełnowartościową historię – o emocjach autorka pisać potrafi, ale tutaj nie wie, jak je ubrać w sytuacje i wydarzenia.

poniedziałek, 29 stycznia 2018

Robert E. Kapsis: Woody Allen. Wywiady

Axis Mundi, 2016.

Poznanie

Robert E. Kapsis przygotował fanom zbiorek pozwalający na wygodne i szybkie dotarcie do najważniejszych i najbardziej udanych rozmów oraz relacji. Woody Allen ma opinię neurotyka, artysty nieprzystępnego i właściwie nieudzielającego wywiadów – o takiej sylwetce pisze Kapsis. Tymczasem Woody Allen odpowiada z chęcią na nawet najbardziej osobiste pytania, nie ma dla niego tematów tabu czy kwestii, od których by stronił. Otwarcie mówi o problemach osobistych, o własnych słabościach, ale i o tym, co najbardziej interesuje fanów – pomysłach na tworzenie filmów. Temu poświęca większe części rozmów i tu analizuje w najdrobniejszych szczegółach cały proces twórczy. Woody Allen w tym zbiorku to rozmówca sympatyczny, szczery, inteligentny i dowcipny – trochę jakby na przekór wyjściowym obawom. Zresztą przeważnie to dziennikarze muszą znaleźć sposób na dotarcie do tego artysty – i radzą sobie bardzo różnie. Zdarza się, że w ogóle nie wprowadzają formy pytanie – odpowiedź, tylko budują cały reportaż, relację ze spotkania – i wplatają w nią odpowiedzi reżysera, teraz w funkcji przemyśleń lub wyjaśnień. W jednym z tekstów pojawia się rzekome alter ego twórcy, dziennikarz bawi się w absurd i dowcip, żeby podkreślić jeszcze charakter („trudny”) swojego rozmówcy. Ale inni wybierają po prostu rozbudowane rozmowy i pozwalają, by Woody Allen opowiedział o tym, co w związku ze swoimi filmami czuje (lub – jak reaguje na tabloidowe skandale wokół jego życia prywatnego). Nie muszą uciekać się do konwersacyjnych podstępów ani nakłaniać długo Allena do szczerości – tę uzyskują bez problemu, nawet w nadmiarze. A to sprawia, że wywiady, nawet po latach, brzmią po prostu dobrze, układając się niemal w biograficzną opowieść.

Zmieniają się czasy, a i filmy, których promocja dotyczy – ale nie zmieniają się poglądy Allena na sens tworzenia. Jest parę miejsc, o które dziennikarze bezwzględnie muszą zapytać, mimo że otrzymają dokładnie takie samo wyjaśnienie jak ich poprzednicy. Czasami też bohater tomu wyciąga wnioski z tego, co działo się na planie, i w kolejnym filmie wykorzystuje nowe doświadczenia – o których też opowiada. Tłumaczy swoje podejście do pracy z aktorami i ze scenariuszem, podkreśla rolę improwizacji i zabaw przed kamerą. Sam proces tworzenia filmu obudowuje nie tyle anegdotami co uwagami na temat specyfiki pracy. Do tego pozwala oddzielać dokonania zawodowe od prywatnych relacji, co wielu ludziom wyda się wręcz dziwne. Bez rutyny opowiada o swoich inspiracjach, o kreatywności i braku twórczych blokad, pokazuje widzom w zasadzie, jak powstaje film – od pierwszej idei czy wizji roli dla konkretnego aktora. W tomie wywiadów kwestie zawodowe są najważniejsze i najczęściej poruszane, ale też Woody Allen na ten temat ma wiele ciekawych rzeczy do powiedzenia. Zawsze umożliwia przyjrzenie się filmom od strony koncepcyjnej i warsztatowej, a nie zajmuje się analizowaniem w nieskończoność gotowych obrazów.

Poza tym, że Woody Allen daje się poznać jako świadomy twórca, odnosi się też do aspektów z własnego życia prywatnego. Najwięcej miejsca poświęca konfliktowi z Mią Farrow (w jednym z wywiadów dość obszernie komentuje brak możliwości kontaktowania się z dziećmi, w innych zaznacza, jaką rodzinę udało mu się stworzyć. Nie rozwodzi się specjalnie na temat związków, ale pokazuje inny portret Allena niż ten, który odbiorcy tworzą sobie na podstawie filmowych ról – paroma wyznaniami jest w stanie zaskoczyć czytelników.

Czyta się tę książkę nieźle mimo paru powtórzeń, których – niestety – nie dało się uniknąć. Wiadomo, że czasem dziennikarze inspirują się poprzednimi rozmowami lub cytują z nich jakieś fragmenty, które traktują jako punkt wyjścia dla swoich pytań, a część wiadomości wydaje się niezbędna przy kreśleniu sylwetki bohatera. Za to kompletnie niepotrzebnie autor tej antologii we wstępie cytuje co lepsze kawałki z rozmów, podejmując się (w jakim celu?) recenzowania wybranych wywiadów. Woody Allen w tym zbiorku jest twórcą, który wzbudza ciekawość podejściem do zawodu, a rozmowy z nim przeprowadzane pozwalają lepiej poznać i artystę, i jego dzieła.