* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agata Tuszyńska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agata Tuszyńska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 grudnia 2021

Agata Tuszyńska: Ćwiczenia z utraty

Marginesy, Warszawa 2021.

Rozstawanie się

Dzienniki choroby i umierania stanowią odrębną gałąź literatury faktu. Zapewniają czytelnikom moc silnych wrażeń i zetknięcie się z najbardziej intymnymi doświadczeniami oraz przemyśleniami chorych i ich bliskich. „Ćwiczenia z utraty” Agaty Tuszyńskiej to publikacja, która powraca na rynek – pokazuje bowiem, jak uczyć się odchodzenia ukochanego człowieka i mierzyć z niezgodą na rzeczywistość. Ponura diagnoza przychodzi w momencie, gdy autorka ma zamiar osiąść w nowym miejscu, po latach związku na odległość – wreszcie dzielić dom z mężczyzną, którego od dawna kocha. I kiedy wszystko zmierza w kierunku sielanki, u Henry'ego lekarze wykrywają guza mózgu. Nie da się go wyleczyć, nie da się go usunąć – rozrasta się i pochłania kolejne fragmenty tkanek, jest nie do wyeliminowania. To oznacza, że wspólny czas bardzo gwałtownie się kurczy. Lekarze nie gwarantują, że Henry przeżyje dłużej niż kilka miesięcy. Nie da się zrobić nic – poza uczeniem się pożegnania. I ta książka jest pożegnaniem, listem do ukochanego, ze świadomością, że ostatniej wersji ten już nie przeczyta.

Agata Tuszyńska znajduje tu miejsce na poetyckie wynurzenia i na refleksje z przeszłości: powoli naświetla dawne spotkania i narodziny miłości wbrew wszystkiemu, snuje historię relacji i dzieli się wizją szczęścia. Czasami znajduje ulgę w opowiadaniu o faktach z dawnych lat, na nowo odkrywa ślady fascynacji i porozumienia, przywołuje obraz mężczyzny, który stał się dla niej ważny. Przypomina wspólne chwile, spędzane razem na przekór obowiązkom i dystansowi. Cieszy się z pięknych wspomnień składających się na obraz partnerstwa i porozumienia. Na to nakłada autorka sceny bardzo przygnębiające – trudne momenty, w których górę bierze choroba. Guz mózgu przynosi często huśtawki emocji lub napady gniewu, z którymi radzić sobie muszą bliscy – tu nie ma nic z romantyzmu czy porozumienia dusz, jest przeczekiwanie i uczenie się, jak oddzielić objawy choroby od człowieka, jak stawić czoła niespodziewanym wyzwaniom i nie brać do siebie nowej agresji. Przebywanie z chorym to ciągła walka o dobre samopoczucie, próba życia normalnego w nienormalnym czasie – i z tego wszystkiego Agata Tuszyńska zdaje relację. Oczywiście książkę wypełnia też erudycyjnymi opowieściami, nie chce w pełni koncentrować się na zmaganiach z codziennymi troskami. Znajduje miejsce na dzielenie się przeżyciami lekturowymi czy odkryciami z różnych dziedzin. W ten sposób także podejmuje próbę odejścia od smutku, udowadnia, że nie wolno zapominać o sobie i o dbaniu o własne nastroje.

Język w tej książce jest nieprzezroczysty i powiązany z silnymi emocjami, piękny mimo ogromu bólu. Autorka unika mówienia banałów – zapewnia odpowiednią formę dla kolejnych refleksji, a kiedy musi uciekać od żalu i skarg, pisanie przynosi jej ukojenie. „Ćwiczenia z utraty” to książka, której nie da się oceniać w oderwaniu od przeżyć prywatnych – a jednak nabiera uniwersalnego charakteru i pokazuje, jak słowem radzić sobie z przeciwnościami losu.

sobota, 22 kwietnia 2017

Agata Tuszyńska: Singer. Pejzaże pamięci

Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017.

Świat miniony

Mniej Isaac Singer interesuje Agatę Tuszyńską jako autor książek, za które dostał nagrodę Nobla, bardziej – jako przedstawiciel narodu żydowskiego i świata, który zniszczyła druga wojna światowa. „Singer. Pejzaże pamięci” to reportaż z odkrywania minionej rzeczywistości – i próba nawoływania do ocalenia. Tuszyńska z przerażeniem obserwuje, jak znikają ślady żydowskiej kultury i jak dzieci w szkołach powtarzają opinie o złych Żydach, kompletnie bez refleksji i zrozumienia tego, co nieopatrznie głoszą przy nich dorośli. Przy biografii Singera znajduje się miejsce na analizę przeszłości – zwłaszcza że nie wszystkie życiorysowe białe plamy da się wypełnić treścią. Autorka w portretowaniu postaci odwołuje się i do najbliższych ludzi z otoczenia Singera, którzy często mieli własne pomysły na zaistnienie – kiedy analizuje się postawy braci i sióstr, łatwiej podeprzeć teorie na temat samego bohatera książki. Przy okazji też nakreśla się cały kontekst jego działań, co prowadzi do lepszego rozumienia życiowych i artystycznych wyborów.

Agata Tuszyńska trzyma się faktów. Nie chce zajmować się analizami dzieł i literaturoznawczymi rozważaniami, sztuka nie pomaga w rozumieniu biografii, autorka nakreśla zależność odwrotną, to życie może się odzwierciedlać w książkach. Życie jest najważniejsze. Przedstawia zatem Tuszyńska Singera przez pryzmat relacji rodzinnych, ale i związków z kobietami. Prezentuje kolejne maski. Opisuje nastroje w żydowskich społecznościach i pokazuje, jak bardzo Isaaca Singera nie chcą honorować mieszkańcy ważnych dla niego miejsc. Bywa, że krąży wokół tematu, żeby odmalować ciekawe zjawiska, na które zamykają się Polacy dzisiaj. Walczy o szacunek dla środowisk żydowskich, ale zdaje sobie też sprawę z ogromu strat i wylicza, ilu żydowskich mieszkańców miasteczek nigdy nie wróciło do swoich domów, wskazuje zawody, w których dawniej prym wiedli żydowscy mistrzowie. Opowieść o Singerze zamienia się w pretekst do głośnego mówienia o tym, co niewygodne, wypierane ze świadomości społecznej i niechciane. W takich wypadkach ma się wrażenie, że Singer jako taki schodzi na dalszy plan. A przecież autorce udaje się opowiedzieć o nim całkiem sporo. Zarzuca jedynie rytm suchego kalendarium, zajmuje się sprawami – tematami, które wypełnią cały rozdział, a nie chronologicznym uzupełnianiem faktów. Tak może posiłkować się również opiniami i charakterystyką, na którą w zbiorze dat mogłoby nie być miejsca.

„Singer. Pejzaże pamięci” to książka ładna od strony literackiej, ale tu Agata Tuszyńska nigdy nie zawodzi. Nieprzypadkowo uznawana jest za jedną z czołowych biografistek – potrafi wzbudzić zainteresowanie nawet hermetycznym materiałem. Do opowieści wplata własne odczucia – nie ukrywa tęsknot czy sentymentów. Kiedy wykorzystuje wypowiedzi innych ludzi, zawsze dba o to, by były dobrze puentowane, nie stanowiły tylko wypełniacza historii. Stara się nie tylko zgromadzić wiadomości, ale i przekuć je na barwną relację, tutaj przejmuje niemal nowy rytm prozy, akcentuje zmysłowość słów, ożywia świat, na który się spóźniła. Poza biografią wprowadza więc pewien poetycki naddatek, osobną zachętę do czytania. Życie i twórczość Singera to dopiero początek wielkiej relacji, temat jeden z wielu, a przecież ani na moment Tuszyńska tego świata nie opuszcza. Jest to książka starannie przemyślana, a poprowadzona głosem serca, bez ustępstw na rzecz mód w literaturze faktu czy rozwiązań popularnych w rynkowych bestsellerach.