* * * * * * O tu-czytam

czwartek, 29 września 2011

Jakub i Wilhelm Grimm: O wilku i siedmiu koźlątkach

Media Rodzina, Poznań 2011.

Strach ujarzmiony

Nie od dzisiaj wiadomo, że baśnie braci Grimm pełne są scen przemocy i okrucieństwa, a o sensowności takiego tworzenia historii dla dzieci przekonywał chociażby Bettelheim. Jednak nawet najbardziej przerażające opowieści można oswoić: w serii „Mistrzowie Klasyki Dziecięcej” wydawnictwa Media Rodzina dobrze się to udało. Książka „O wilku i siedmiu koźlątkach” nie powinna za bardzo przerazić małych odbiorców, mimo ponurej momentami treści.

Mama koza przestrzega swoje pociechy przed groźnym wilkiem – sama musi wyjść do lasu po jedzenie. Do maluchów już wkrótce przybędzie wilk i rozpocznie się próba sił, a raczej sprawdzian sprytu. W tekście tłumaczka Eliza Pieciul-Karmińska zdecydowała się na rzeczowość i akcentowanie emocji, natomiast w scenach strasznych nie rozwodzi się nad wydarzeniami i nie podkreśla ich makabry, przechodzi na zwyczajne i beznamiętne opowiadanie.

Książka przystosowana jest do czytania dzieciom. Bez zarzutu od strony retorycznej (widać w figurach stylistycznych nastawienie na odbiorcę, założony jest czynny udział obu stron – czytającego i słuchacza), cieszy dopracowaniem w dialogach i w opisach. Sposób przedstawiania historii nie pozostawi dzieci obojętnymi, fabułę wspomoże spora ilość wykrzyknień, wątpliwości i nagłych spostrzeżeń. Sama w sobie emocjonująca akcja podsyci jeszcze zainteresowanie kilkulatków. Tłumaczka dobrze radzi sobie z oddawaniem uczuć bohaterów także w pojedynczych sformułowaniach, dzięki temu bajka żyje i przyciąga dzieci. Rodzice, którzy zdecydują się na czytanie swoim pociechom, nie będą mieli problemów z interpretacją opowieści: to książka przygotowana do głośnej lektury.

Zabiegani i zapracowani dorośli mogą skorzystać z dołączonej do tomu płyty: historię o koźlątkach i złym wilku czyta Jerzy Stuhr. To oznacza, że wśród amatorów płyty znajdą się nie tylko kilkulatki. Chociaż nagranie jest krótkie (trwa niecałe osiem minut), ucieszy odbiorców.
Seria wydawana jest bardzo starannie, ale o jakości tomu „O wilku i siedmiu koźlątkach” decyduje także strona graficzna. Ilustracje Ewy Poklewskiej-Koziełło zasługują na najwyższe pochwały. Łączą w sobie różne techniki wykonania (farbki, kredki, flamastry, wycinanki z papieru) i zajmują całe płaszczyzny sąsiadujących ze sobą kartek (to tekst wpisywany jest w wolną przestrzeń). Postacie tworzy Poklewska-Koziełło, zestawiając osiągnięcia komiksów, kolorowanek oraz prostych kreskówek – warto zwrócić uwagę na fakt, że dla przełamania monotonii kolorystycznej część konturów kreśli żywymi barwami, odchodząc od czerni. Odbiorcy mogą śledzić ruchy kredki czy pędzla: nie są to idealnie komputerowo wygładzone obrazki a rysunki z duszą, ładne, a przy tym udające infantylne. Ilustratorka rezygnuje z nadmiaru szczegółów na kartkach, wybiera duże kształty i puste przestrzenie, w które wprowadza bajkowych bohaterów. Chętnie operuje symbolem, zbliżeniami, zdradza wręcz momentami niemal filmową wyobraźnię. Przy tym w części rysunków pojawiają się motywy jakby niedokończone (szkice niewypełnione kolorem) – to celowy zabieg, który umożliwia rozbudowanie bajkowej atmosfery wokół całej historii. Żeby jeszcze ulepszyć grafiki, Ewa Poklewska-Koziełło bawi się światłem i cieniem (wilk skryty przed wzrokiem innych zostaje zredukowany do samej sylwetki) a także teksturami: wymyśla powtarzające się motywy na ubraniach bohaterów czy na meblach.
Baśń „O wilku i siedmiu koźlątkach” na wiele sposobów oddziałuje na małych czytelników. Ze strachem rywalizować będzie zachwyt, ze smutkiem radość – niezwykła opowiastka w pięknej oprawie nadaje się dla maluchów.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com