* * * * * * O tu-czytam

wtorek, 12 października 2010

Barbara Neil: Długo i szczęśliwie

Prószyński i S-ka, Warszawa 2010.

Antybaśń

Okładkowe zdjęcie sugeruje, podobnie zresztą jak tytuł, że „Długo i szczęśliwie” będzie kolejną stonowaną i spokojną historią obyczajową o powolnym rytmie i optymistycznym wydźwięku. Nic bardziej mylnego – Barbara Neil tworzy bowiem burzliwą książkę, splątuje losy bohaterów, by z przedziwnych konfiguracji wydobyć pytanie o kwestie etyczne w budowaniu udanych związków. Ta powieść nie rozwija się szybko, lecz pełna jest małych i ogromnych ludzkich dramatów, wynikających ze zderzenia wyobraźni i nadziei z rzeczywistością. Barbara Neil chętnie wikła swoich bohaterów w toksyczne relacje, stawiając ich przed problemami nie do rozwiązania, a jednocześnie, w tajemniczy sposób uniemożliwia im prezentowanie postaw egoistycznych, zmusza do zajęcia się cudzym życiem.

Historia wychodzi od dwóch kobiet: Lily, która jako mała dziewczynka została przygarnięta przez ekscentryczną ciotkę, Grace – i od Grace, wprowadzającej w doświadczenia małej przyjaciółki piękno, radość i miłość. Niedługo potem na scenie pojawia się brat Grace, Olivier. Z jego małżeństwa z Melissą rodzi się niewidomy chłopiec, którym Lily pomaga się opiekować. Z czasem Olivier zapada na dziwną chorobę, budzącą wstręt w jego żonie, odkrywa też w sobie coraz silniejsze uczucie do Lily. Lily nie może poukładać sobie życia, bo cały czas musi opiekować się zdolną do rozmaitych szaleństw ciotką: Grace zakochuje się bez przerwy w młodszych od siebie mężczyznach, a w pogoni za swoim „długo i szczęśliwie” przestaje racjonalnie myśleć, co sprawia, że spotykają ją kolejne zawody sercowe. Kiedy trafia na pewnego artystę, łowcę posagów, podporządkowuje się mu całkowicie. Nie przychodzi jej do głowy, by sprawdzić przeszłość wybranka. Tymczasem Lily odpowiada wzajemnością na uczucie Oliviera, a Melissa rzuca się w ramiona innej postaci z książki – trzeba przyznać, że Barbara Neil pomysłowością w tym zakresie mogłaby obdzielić wielu twórców fabuł tasiemcowych seriali. Bawi się gmatwaniem losów bohaterów, zwykłe schematy i banały ożywiając przez uświadamianie faktu zdrady współmałżonkom i obserwując ich reakcje. Romanse przeistaczają się przez to w pytania o granice wolności i uczciwości wobec drugiego człowieka. Jedna rzecz łączy bohaterów „Długo i szczęśliwie”: wszyscy poszukują szczęścia, a dla każdego z nich szczęście oznaczać będzie coś innego.

Barbara Neil pod płaszczykiem przesadzonej obyczajówki czy wymuszonego romansu przemyca kilka ważnych zagadnień. Ludzie, którzy przysięgali sobie wierność, nagle stają przed poważnym wyzwaniem, muszą wybrać między dobrem rodziny a własnym szczęściem. Nie zawsze udaje się uchronić bliskich przed popełnieniem błędu, lecz o tym, czy prawdziwy przyjaciel ma obowiązek uświadamiać komuś, że stan faktyczny różni się od wyobrażeń, bohaterowie książki będą sporo rozmyślali. Szczęście u Barbary Neil często łączy się z czyjąś krzywdą, ma zatem dwa oblicza – i chociaż postacie zwykle dają się ponieść emocjom i rezygnują z podszeptów rozsądku, muszą liczyć się z ciemną stroną podejmowanych decyzji. Wiele pojawi się w tej książce zagadnień, których nie da się rozpatrywać w kategoriach czerni i bieli – nagle dwuznaczne moralnie postanowienia mogą zamienić się w jedyną możliwość dostarczenia komuś odrobiny szczęścia, a rozumowe podejście wykluczy radość życia. Neil zastawia na czytelników – i na postacie – pułapki, stawiając pytania, na które nie ma dobrych odpowiedzi.

Jednak „Długo i szczęśliwie” to przede wszystkim czytadło sentymentalne, obliczone na łzawą grę na emocjach odbiorczyń. Jedyna droga do odnalezienia szczęścia dla wszystkich wiedzie przez łóżka, wciąż szuka się tu wielkiej i pięknej miłości, która usprawiedliwi każdy krok – a do nadawania dramaturgii historii służy wyłącznie zdrada. I to może być najpoważniejszy mankament tomu dla tych, którzy chcieliby ładnej powieści o ludzkich losach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com