* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com

poniedziałek, 1 stycznia 2024

Rachel Poliquin: Muzeum dziwacznych pozostałości w ciele. Wycieczka po twoich bezużytecznych częściach, usterkach i innych dziwnych fragmentach

To tamto, Czarna Owca, Warszawa 2023.

Resztki

"Muzeum dziwacznych pozostałości w ciele. Wycieczka po twoich bezużytecznych częściach, usterkach i innych dziwnych fragmentach" to książka, która już samym tytułem może zaintrygować dzieci i przyciągnąć je do sprawdzania, jakie też fragmenty ciała są zbędne albo nadają się do określenia ich mianem usterek. Przewodnikiem po książce - i zarazem po muzeum - będzie ząb mądrości, jeden z tworów do niczego, niemieszczący się w szczęce (a dlaczego - to Rachel Poliquin wyjaśni) i przeważnie usuwany. Ząb mądrości zyskuje nietypową przyjaciółkę - znikającą nerkę. Razem przemierzają kolejne sale, żeby przedstawiać dzieciom sekrety ich ciał. I fakt, znikająca nerka będzie przyciągać do lektury cały czas - bo jej tajemnica wyjaśni się dopiero na końcu, a jej istnienie (i nieistnienie) wydaje się na tyle absurdalne, że chce się zaczekać na konkretny komentarz.

Nie ma zbyt dużo tematów, które będą tu mogły powrócić, chociaż faktycznie Rachel Poliquin gromadzi ciekawostki, jakie dzieci u siebie mogą zaobserwować. Omawia zatem i gęsią skórkę i palce, które marszczą się pod wpływem wody. Zachęca do sprawdzenia, czy ma się pewien mięsień (spotykany u jednej na dziesięć osób i w zasadzie niepotrzebny), ale wytłumaczy także, dlaczego człowiek miał ogon. Jest to zestaw ciekawostek, które zapraszają do przyglądania się własnemu ciału i poznawania go. Rozbudza w najmłodszych zainteresowanie nauką i przypomina, że nawet własne ciało skrywa wiele tajemnic.

Narracja funkcjonuje tu jak oprowadzanie po muzeum, wchodzenie do kolejnych sal z eksponatami - i te eksponaty zostają wydobyte na światło dzienne, żeby można było je dokładnie przeanalizować. Tu można zadawać najdziwniejsze pytania, nie ma mowy o nietrafionych kwestiach czy kontrowersjach. Dzieci mogą wchodzić w świat biologii i przekonywać się, że czeka je sporo odkryć. Ząb mądrości pełni funkcje komika - wprowadza sporo lekkości do popularnonaukowej opowieści. Rachel Poliquin wie, co należy zrobić, żeby dzieci zatrzymać przy lekturze. Spora w tym także rola ilustracji: Clayton Hanmer stawia na komiksowe skróty, które znakomicie pasują do humoru tekstu - to połączenie również przekona dzieci do czytania o dziwnych i niepotrzebnych fragmentach ich ciał. "Muzeum dziwacznych pozostałości w ciele" to lekturowa przygoda naukowa - i początek dążenia do zgłębiania własnych sekretów. Jest tu kolorowo, jest atrakcyjnie nie tylko dla najmłodszych - chociaż też dzieci otrzymują sporą porcję wiedzy. Książka przygotowana została tak, żeby jak największą grupę młodych odbiorców zaprosić do czytania, bazuje na naturalnej ciekawości i na tendencji rynkowej do prezentowania w literaturze czwartej publikacji o charakterze edukacyjnym. Jej siłą jest jednak dobry pomysł - zestaw rozwiązań, które zaskakują oryginalnością i wręcz odwagą twórczą.

Marta Galewska-Kustra: Pucio. Logopedyczne memo języczkowe

Nasza Księgarnia, Warszawa 2023.

Opowiadanie

„Pucio. Logopedyczne memo języczkowe” to puszka ze skarbem, a właściwie – z grą, która ma za zadanie przyciągnąć dzieci i zachęcić je do wykonywania ćwiczeń logopedycznych. Trening języka można tu połączyć z ćwiczeniem sztuki narracji – ale niekoniecznie – a samo odwracanie kart do memo to proste ćwiczenie manualne nawet dla najmłodszych (poszczególne karty mają kształt koła i są duże, nadrukowane zostały na grubej tekturce, żeby łatwo dało się je podnosić ze stołu). W środku znajduje się jeszcze instrukcja przeznaczona dla rodziców – bo to oni mają pokierować pociechami tak, żeby te właściwie wykonywały kolejne polecenia.

Autorka (Marta Galewska-Kustra, chociaż nie należy tu zapominać o Joannie Kłos jako autorce ilustracji – przecież ważniejszej części gry) proponuje klasyczne memo rozpisane na ćwiczenia z zakresu logopedii. Ćwiczenia wymagać będą od dziecka gimnastyki językowej. Na kolejnych kartach do gry znajdują się bohaterowie znani z serii o Puciu – członkowie najbliższej rodziny, wujkowie, ciotki i dziadkowie, ale też zwierzęcy domownicy, wszystko po to, żeby gra stała się dla najmłodszych jak najbardziej atrakcyjna. Każdy bohater jest czymś zajęty: tata maluje sufit wałkiem, dziadek jest u dentysty, ciotka-artystka przygotowuje kolejne dzieło, a kot i pies… właśnie zjadły smaczne posiłki i będą się po nich oblizywać. I tu przyda się albo wyobraźnia dorosłych, albo podpowiedzi ze ściągi zamieszczonej w puszce. Ruch wykonywany przez bohaterów na obrazkach ma bowiem językiem powtarzać dziecko – jeśli więc ktoś buja się na koniku na biegunach, trzeba będzie wydawać odgłos stukania kopyt, jeśli ktoś podnosi ciężary – język będzie się dźwigać i opuszczać, a jeśli ktoś chodzi po górach – język ma się „wspinać” jak najdalej w stronę gardła. Dorośli mogą przeczytać instrukcje, a potem w jak najprostszych słowach objaśniać zadanie dziecku – znalezienie karty z odpowiednią czynnością będzie wskazówką dla odbiorców. Jednocześnie – w tle – rozgrywać się ma właściwe „memo”, czyli dobieranie w pary odsłanianych kart.

Zadanie może w końcu zmęczyć najwytrwalszych, więc kiedy już język zostanie trochę pogimnastykowany, warto przerzucić się na opowieści z rodziny Pucia, albo na wymyślanie przygód dla bohaterów – tak, żeby urozmaicić grę. Najmłodszym i tak spodoba się fakt, że dorośli będą spędzać z nimi czas – a przy okazji też, że da się wykorzystać do tej zabawy lubiane postacie z serii picture booków. Marta Galewska-Kustra wykorzystuje Pucia jako zachętę do pracy, urozmaica dzięki niemu ćwiczenia, które przez wiele maluchów traktowane mogą być jako męczący obowiązek. Duże koła z ilustracjami rodem z wieczornych czytanek i niespodzianki (związane z rodzajem ćwiczenia, jaki za chwilę się wylosuje) to jednak zapowiedź dobrej zabawy nawet dla tych dzieci, które ćwiczenia logopedyczne wykonywać powinny. Znów Pucio staje się przewodnikiem po świecie najmłodszych – i nie pozostawia dzieci samych z zadaniami do wykonania.

niedziela, 31 grudnia 2023

Yuval Noah Harari: Niepowstrzymani 2. Dlaczego świat nie jest sprawiedliwy?

Wydawnictwo Literackie, Kraków 2023.

Rządzenie

Opowieść kierowana do młodych odbiorców w przystępny sposób przedstawia historię rewolucji agrarnej - wydarzenia i drogi do nich - które sprawiły, że ludzie obecnie przeważnie wybierają osiadły tryb życia. Yuval Noah Harari w drugim tomie "Niepowstrzymanych" zajmuje się tym, jak ludzie nauczyli się rządzić roślinami i zwierzętami (a pod koniec też - sobą nawzajem). Żeby wszystko stało się bardziej zrozumiałe i wyraziste, powołuje do istnienia bohaterów, którzy prowadzą ze sobą dialogi i wzajemnie tłumaczą sobie zwyczaje własnych plemion. Tak funkcjonują między innymi dziewczyny z różnych grup - zbierackiej i rolniczej. Dziwią się zwyczajom, które wybrała druga strona - nie rozumieją ich, ale dają sobie szansę na komentarze i wyjaśnienia. Tak samo robią zresztą szkielety - te przydają się do ukazania zmian w budowie organizmu człowieka, który wybiera życie koczownicze i tego, który już gdzieś osiadł, przyzwyczajając się do pozornie wygodnego trybu. Upływ czasu akcentowany tu jest jak w bajkach - może coś wydarzy się za dziewięćdziesiąt lat, a może za tysiąc - nie ma to większego znaczenia, liczy się po prostu przeskok o kilka pokoleń, a nie konkretny moment historyczny. Trudno o lepszą metodę zaakcentowania procesu ewolucji.

Yuval Noah Harari przygląda się zadaniom ludzi na przestrzeni setek lat - ale bardzo mocno zajmuje się też analizowaniem przyczyn i konsekwencji konkretnych wyborów. Jeśli ktoś postanawia zająć się zbieraniem pszenicy i przynosi ją do obozowiska, po drodze gubiąc ziarna, to spostrzeżenie, że sporo pszenicy rośnie wzdłuż ścieżki może popchnąć ludzi do obsiewania całych pól. Jeśli jednak postawi się wyłącznie na uprawę pszenicy, jest się skazanym na problemy, gdy nadejdzie susza, szarańcza albo choroba zbóż. Stopniowo ludzie uczą się, jak wystrzegać się większych katastrof. Z czasem starają się zarządzać zwierzętami, chociaż na początku wydaje się to nieosiągalne. Kolejne błędy pozwalają zmienić postępowanie tak, by było ono skuteczne i żeby przyniosło określone rezultaty - a to na zawsze zmienia ludzkość. Autor nie chce, żeby odbiorcy wkuwali daty, ale zależy mu na tym, żeby zrozumieli, co działo się w przeszłości i jakie działania doprowadziły do obecnego stanu rzeczy. Dlatego też przygląda się motywowi prowadzenia opowieści - żeby wskazać czytelnikom, jak manipulować masami (albo - w dobrym celu: jak zmieniać dawne i krzywdzące opowieści, żeby wyzwolić się z kręgu przykrych przekonań). Jest ta opowieść podręcznikiem - nietypowym i przydatnym, czytanym dla rozrywki i dla przyjemności, ale jednak bardzo pouczającym. To książka wypełniona ciekawostkami i sensownie wytłumaczonym obrazem historii rozwoju ludzkości. Dużo się z niej można dowiedzieć, ale jeszcze więcej - nauczyć. Yuval Noah Harari uczy myślenia, pokazuje odbiorcom, że warto samodzielnie wyciągać wnioski i szukać odpowiedzi na swoje pytania. Proponuje książkę atrakcyjną pod względem narracji i zawartości, przyjemną dla wszystkich - niebudzącą zastrzeżeń. Przy tak prowadzonej opowieści traci znaczenie naprawdę ładna warstwa graficzna - Ricard Zaplana Ruiz uzupełnia te wywody znakomicie, ale łatwo przeoczyć jego wysiłki - na tyle mocno wciąga w lekturę autor.

Bluey. Naklejamy! Książka do wyklejania

Harperkids, Warszawa 2023.

Zabawa wielokrotna

Takie publikacje najbardziej ucieszą najmłodszych odbiorców – pozwalają bowiem na niekończące się uzupełnianie ilustracji naklejkami z ulubionymi bohaterami. Tu pojawia się ekipa z Bluey – „Naklejamy. Książka do wyklejania” to zatem zapowiedź zabawy nie tylko dla małych fanów, ale i dla wszystkich tych, którzy lubią zabawne pieski (i rozmaite zwierzęta). Zaskakuje tu kilka rozwiązań. Przede wszystkim – publikacja jest dość gruba i to nie tylko za sprawą wyklejek z naklejkami (odpowiednie zestawy naklejek mają podane numery stron – rozkładówek, na których będą potrzebne – ale ponieważ sporo zależy tu od inwencji dzieci, to jedynie wskazówka, a nie nakaz używania książeczki). Poza tym na pierwszej stronie pojawia się… spis treści, który ułatwi nawigowanie po książce i pozwoli wybrać odpowiedni temat do zabawy. Wielkoformatowe rozkładówki są bardzo kolorowe i wydrukowane na kredowym papierze, żeby można było używać naklejek wiele razy – jeśli ktoś zmieni zdanie co do kształtu sceny, będzie mógł poprawić swoją pracę albo zacząć wszystko od nowa po przemyśleniu tematu. To pozwala na uruchamianie wyobraźni, ale i kreatywności – a dzieciom, które są jeszcze zbyt mało pewne siebie zagwarantuje swobodę twórczą i możliwość wyrażania siebie.

Każda rozkładówka to jakaś historia – i prawdopodobnie dzieci bez większego trudu odniosą się do odpowiednich motywów z bajki. Żeby łatwo było zaangażować się w treść obrazka i dowiedzieć się, co ma się na nim wydarzyć, można sięgnąć do jednoakapitowego komentarza – każda rozkładówka zawiera odpowiednie wyjaśnienie, wskazówkę dla odbiorców i jednocześnie wprowadzenie w świat Bluey – tak, żeby praca była nawiązaniem do kreskówki i żeby stanowiła jej reklamę. Przy okazji to sposób na przypomnienie o różnych bohaterach z cyklu – tak, żeby odbiorcy lepiej orientowali się w świecie Bluey. Za każdym razem pojawia się też nowy temat czy nowy kontekst przygód – plaża, ogród, sprzątanie bałaganu, plac zabaw, ale także wizyta w restauracji czy w teatrze – mnóstwo przygód czeka tych odbiorców, którzy zdecydują się razem z Bluey wykonywać kolejne zadania. Na kolorowych tłach należy umieścić bohaterów z bajki i rozmaite dodatki – tak, żeby było wiadomo, czym zajmują się w określonej przestrzeni. Czasami zadania wiążą się z humorem – jak w wypadku konieczności zrobienia dużego bałaganu – innym razem powiedzą coś o relacjach społecznych dziecka (kiedy trzeba będzie żonglować postaciami w scenerii klasy). Wyzwania dla dzieci wiążą się tu z możliwością opowiedzenia o różnych miejscach i różnych zachowaniach – ale to tylko dodatek do zabawy z naklejkami. Bardzo kolorowa jest ta publikacja i przygotowana tak, żeby dzieciom nie znudziło się zbyt szybko rozmieszczanie naklejek na kolejnych stronach. Rozrywka, która nie prowadzi do zwiększenia bałaganu w otoczeniu dziecka i która nie wymaga specjalnych przyborów (wszystko otrzymują dzieci razem z tomikiem) to propozycja w sam raz, kiedy maluch zaczyna narzekać na nudę.

Joana Jesus, Adelina Sandecka: Umiem rysować (prawie) wszystko

Kropka, Warszawa 2023.

Szkice

Cała seria Umiem rysować bardzo przypadła do gustu odbiorcom - zarówno tym najmłodszym, którzy zyskiwali proste podpowiedzi, jak rysować ulubionych bohaterów z wyobraźniowych historii, albo jak wspomóc swój warsztat - jak i starszym, którym autorki uświadamiały, jak łatwo można wprowadzić do swoich prac prostotę i dziecięcy styl. "Umiem rysować (prawie) wszystko" to tomik podsumowujący dotychczas wydawane części - skrót i jednocześnie reklama poszczególnych publikacji. Wybór najlepszych czy najciekawszych propozycji stanowi zachętę do rysowania, a jeśli komuś będzie mało wskazówek - zawsze może wrócić do źródeł i sięgnąć po rozszerzenie wybranego tematu. Misz masz w "Umiem rysować (prawie) wszystko" to zestaw niezwykły, bo obok zwierząt (królik, kura, słoń, lew, ryba i inne) pojawiają się tu pojazdy (na przykład betoniarka), a obok dinozaurów widnieją konie i jednorożce. To oznacza, że każdy może znaleźć tu coś dla siebie - a jeśli wcześniej odbiorcy wybierali sobie tomiki tematycznie, zyskają dodatkową perspektywę i orientację w temacie, który nie do końca ich przyciągał. Może się też okazać, że zaintrygowani prostotą proponowanych form czytelnicy zechcą spróbować swoich sił w czymś nowym - i pod tym kątem "Umiem rysować (prawie) wszystko" spełnia swoją rolę. Tu trudniej będzie się znudzić - bo szybciej zmieniają się wiodące zagadnienia, zaledwie po kilka propozycji z określonego kręgu tematycznego się tu przewija, a to za mało, żeby zmęczyć odbiorców, nawet tych, którzy wypróbowaliby wszystkie podpowiedzi.

Joana Jesus i w ślad za nią Adelina Sandecka decydują się na rozwiązania banalne, ale nie irytujące prostotą. Za każdym razem liczy się kilka kolejnych kroków. Na stronach dzieci mogą zobaczyć efekt, do którego mają dążyć: szkic złożony z prostych geometrycznych figur. Na marginesie znajdują się trzy kroki do uzyskania wskazanego rezultatu. Trzy kroki rzeczywiście nieskomplikowane, bo też i w ostatecznej wersji komplikacji nie ma - nie dąży się tu do realizmu a do wypracowywania kształtów i obiektów rozpoznawalnych na pierwszy rzut oka. Dla dzieci zostało miejsce na głównej części strony, więc tomik zamienia się w szkicownik - tu można od razu przetestować podpowiedzi, bez konieczności szukania bloku lub zeszytu. W razie konieczności można później dokładać kolejne kartki z pracami albo na ćwiczenia - ale jeśli ktoś od razu podczas oglądania tomiku poczuje się zainspirowany, nie ma problemu z tym, żeby od razu przeszedł do działania i poznawał sens podpowiedzi. "Umiem rysować (prawie) wszystko" to przydatny poradnik kierowany do najmłodszych - nie będzie zniechęcał stopniem trudności albo nieprzystawalnością zagadnień do pożądanych rysunków. Za to zachęca do samodzielnej pracy i rysunkowych poszukiwań, inspiruje i podpowiada, jak wypełniać swoje ilustracje. Przy takim zestawie wskazówek nawet ludzie, którzy twierdzą, że nie mają talentu do rysowania, mogą poczuć się wszechmocni w zabawnych i sympatycznych obrazkach.

sobota, 30 grudnia 2023

Magda Skubisz: Jemioła, klątwa i cholera. Saga rodu Tyszkowskich

Gorzka Czekolada, Media Rodzina, Poznań 2023.

Zaraza

Trzeci tom Sagi rodu Tyszkowskich zaskakuje minorowymi tonami. O ile do tej pory Magda Skubisz grała na humorze i relacje między bohaterami nabierały dzięki temu lekkości, o ile teraz pojawiają się ciemne intrygi, zbrodnie i koszmary. A jednak książka nie traci wewnętrznego ciepła: dalej da się ją traktować jako krzepiącą kontynuację poprzednich części. "Jemioła, klątwa i cholera" to zestaw niemożliwych do zrealizowania pragnień i konieczności zderzania się z najtrudniejszą rzeczywistością. Katja dalej rozwija swoje umiejętności zielarskie, a do tego próbuje przekazać je kolejnemu pokoleniu. Wychowuje dwie małe dziewczynki, córki swojego męża - uczy je czytania i pisania, a na marginesie wprowadza drobne wskazówki dotyczące leczenia ziołami. Na razie jeszcze nie przystępuje do prawdziwych lekcji, ale w starszej z dziewczynek dostrzega ślady podobieństwa charakterów. Niedługo będzie musiała się z nimi rozstać i porzucić leśniczówkę, w której znalazła schronienie - a to za sprawą matki Antoniego i Józefa Tyszkowskich. To ona sprowadza kobietę do swojego dworu: oficjalnie po to, by pokonać zarazę panującą w najbliższym otoczeniu. Nieoficjalnie... Pięćdziesięcioletnia wdowa Wiktoria Tyszkowska znalazła sobie - i przyjęła na stanowisko rządcy, żeby uciąć potencjalne plotki - młodszego o połowę od siebie mężczyznę. Potrzebuje zatem zabiegów upiększających, a nawet i odrobiny czarów, żeby wydawać się młodszą i żeby nie stracić zainteresowania młodziana. Tymczasem Katja nie szczędzi sił, żeby pomagać chorym. Mały szpitalik, jaki został założony we dworze, dostarcza jej mnóstwa zajęć. Jakby tego było mało, Antoni Tyszkowski nie zamierza ustawać w wysiłkach zdobycia "czaroduchy" - choćby po to, żeby na zawsze wyrzucić ją ze swoich myśli.

Magda Skubisz mocno plącze relacje międzyludzkie. Katja podkochuje się w Józefie, Józef kocha chłopkę, Antoni kocha Katję, ale nie może się do tego przyznać - a w tym wszystkim pojawia się jeszcze inteligentny i niepozbawiony poczucia humoru rządca, który - zraniony przez damę serca - ma powody, żeby wdawać się w kolejne flirty. A jednak międzyludzkie miłostki schodzą na dalszy plan w obliczu wielkich tragedii. Magda Skubisz pokazuje, co może sprawić zazdrość i duma. Do tego włącza motyw zarazy - cholera rozprzestrzenia się we dworze, a doktor nie wie, jak ją leczyć, więc zielarskie sztuczki Katji bardzo go frustrują. To kolejny powód wszczynania kłótni i walki o rząd dusz.

Jest w tle temat ziół i właściwości leczniczych różnych roślin - Magda Skubisz skrupulatnie odrabia zadanie domowe, żeby przekazać czytelnikom jak najbardziej prawdopodobne wydarzenia (żeby nie gloryfikować mocy roślin - wprowadza komplikacje w postaci pory roku, która uniemożliwia zbieranie najbardziej potrzebnych ziół, trzeba opracować nowe receptury w oparciu o to, co dostępne). Batko powraca w podskórnej warstwie tej historii i to spodoba się zwłaszcza fankom przekazywanych z pokolenia na pokolenie mądrości. Walczy autorka z całych sił z gusłami - pokazuje, jak wiele złego mogą zrobić i przestrzega przed zabobonną wiarą w to, co nie ma logicznego sensu. "Jemioła, klątwa i cholera" podtrzymuje zainteresowanie cyklem, sprawia, że jeszcze trudniej będzie się od bohaterów oderwać. Trzeci tom jest zupełnie inny niż można by się spodziewać - ale na pewno nie gorszy niż poprzednie.

piątek, 29 grudnia 2023

Katarzyna Jasiołek: Tkanina. Sztuka i rzemiosło

Marginesy, Warszawa 2023.

Wzory

Katarzyna Jasiołek już parę razy rozbudzała zainteresowanie odbiorców wzornictwem - i w tomie "Tkanina. Sztuka i rzemiosło" powraca do tematu, żeby przybliżyć czytelnikom motyw tkanin jako dzieła sztuki. Zajmuje się zarówno olbrzymimi wytworami, które - rozpinane na specjalnych konstrukcjach w galeriach - wciągają w nietypowy świat splotów, jak i drobnymi wzorami, tkaninami-obrazkami, zestawami kolaży, przeglądu technik albo wręcz nadruków. Przygląda się kolejnym edycjom wystaw prezentujących najciekawsze dokonania artystów z różnych krajów - tak, żeby uświadomić odbiorcom kontekst działań rodzimych twórców. "Tkanina. Sztuka i rzemiosło" to książka wypełniona ciekawostkami i wypełniająca lukę na rynku. Oswaja odbiorców z zagadnieniem, które wymyka się w myśleniu o sztuce: pozwala docenić inny gatunek sztuki. Ale też wprowadza cały system kształtowania się myślenia o tym gatunku - przedstawia autorka między innymi kilka postaci niezwykle ważnych dla polskiej szkoły tkackiej. Katarzyna Jasiołek nie zamierza oceniać wartości i znaczeń poszczególnych technik, stara się poświęcać im w miarę możliwości tyle samo uwagi, a do tego jeszcze - próbuje nauczyć odbiorców odczytywania tkanin, wskazuje konkretne miejsca, faktury, sploty i używane materiały, żeby łatwiej było przyglądać się bogatej kolekcji zdjęć. Jest Katarzyna Jasiołek przewodnikiem dla tych, którzy o tkaninach w sztuce wiedzieli do tej pory niewiele - na margines swojej opowieści spycha Magdalenę Abakanowicz, temat na tyle obszerny, że zbyt łatwo zdominowałby wywód - a przygląda się tym zapomnianym albo nieznanym szerokiemu gronu czytelników postaciom - i podsuwa kolejne zagadnienia warte zgłębiania. Właściwą bohaterką tomu jest tutaj tkanina pozwalająca na uruchamianie kreatywności i na wprowadzanie własnych wizji dzieła. Może pełnić funkcje ozdobne w domach - są tu wzory proponowane przez potrzebujących dodatkowego zarobku artystów i przeznaczone do masowej produkcji, ale są też tkaniny przygotowywane specjalnie z myślą o wystawach. Niektóre można traktować jako ozdobę ścian, inne będą trafiały do kręgu sztuki użytkowej, ale uświadomią wszystkim, jak bardzo twórcze może być podejście do nici, wełny i splotów. Coś, co wydawało się nie mieć potencjału artystycznego, teraz pojawia się w centrum zainteresowania i wyzwala chęć do zgłębiania tematu - a Katarzyna Jasiołek ciekawie opowiada i prowadzi czytelników przez meandry tkania artystycznego. Podsuwa czytelnikom kilka narzędzi do analizowania tematu i do odbierania go - co pomoże budować zainteresowanie i wydobędzie tkaniny z mroku nieświadomości.

Jest to tom, który momentami zamienia się w album. Wprawdzie na dwuwymiarowych zdjęciach nie da się z natury rzeczy oddać pełni faktury, ale autorka dba o to, żeby odbiorcy wiedzieli, na co mają zwrócić uwagę - w komentarzach podkreśla, co powinno ich zaintrygować i co jest nietypowe. Ilustracje są tu bardzo istotne - zwłaszcza ze względu na informowanie odbiorców o temacie. Jest to bardzo udana publikacja, która z pewnością na długo zagości w świadomości czytelników - przydaje się nie tylko jako zestaw ciekawostek, ale też jako inne spojrzenie na sztukę.