* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojciech Kałużyński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojciech Kałużyński. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 lipca 2014

Wojciech Kałużyński: Niebieskie ptaki PRL-u

PWN, Warszawa 2014.

Epizody legend

Wojciech Kałużyński bardzo ułatwia zadanie tym wszystkim, którzy z sentymentu – lub ze względu na modę – chcą poznawać PRL, lub przypominać sobie dawne czasy po latach. Jego tom „Niebieskie ptaki PRL-u” to swoista podróż do tego, co wyłamywało się z codziennej szarzyzny. Autor przedstawia ludzi mających odwagę żyć po swojemu i sprzeciwiających się schematom. Pokazuje artystów – oryginałów, dziwaków i outsiderów, którzy własną egzystencją udowadniali, że mimo wszystko da się kształtować rzeczywistość po swojemu – nawet jeśli przychodzi zapłacić za to wysoką cenę. Ci, którzy okrzyknięci byli niebieskimi ptakami, stawali się wentylem bezpieczeństwa dla mas, dawali nadzieję i podsycali marzenia. Sami jednak też spalali się w pościgu za szczęściem, o czym Kałużyński nie zapomina.

Seria portretów przybliża sylwetki tych, o których wszyscy pamiętają – w barwnych i anegdotycznych (mimo że często też gorzkich) narracjach. Pojawiają się w tomie artyści świadomie kształtujący własną legendę – tym razem oglądani właśnie od strony kreacyjnej, jako ci, którzy odważyli się żyć inaczej. Kałużyński nie chce prezentować wszystkich niebieskich ptaków – ze środowiska wybiera tych najbardziej znanych, odrobinę traktując ich jak dzisiejszych celebrytów. Przegląd oryginałów rozpoczyna Marek Hłasko – i w tym przypadku Kałużyński bardzo dokładnie analizuje kolejne życiowe wybory pisarza. Nie do końca jest pewny, jakie decyzje najlepiej charakteryzowały jego odrębność, więc próbuje wyliczać różne postawy luźno ze sobą powiązane. Sprawdza też, jak legendę Hłaski podsycali jego biografowie czy znajomi. W porównaniu z Hłaską bohater kolejnego szkicu, Tyrmand, okazuje się tylko dodatkiem opowieści o jazzie. Przy klubach studenckich pojawiają się Cybulski, Osiecka i Frykowski – już bez biograficznych podróży, raczej na prawach drobnych wspomnień i skojarzeń. To nie portrety, a postacie, które przewijają się przez opisywane zjawiska, jakby Kałużyński zrezygnował z przyglądania się niebieskim ptakom na rzecz przemian w kulturze i obyczajowości. Zdzisław Maklakiewicz i Jan Himilsbach to z kolei – nie mogło być inaczej – bohaterowie szeregu barwnych anegdot, tu mniej ważne stają się ich artystyczne dokonania oraz życiorysy – fakty przegrywają z plotką. Jeszcze kilka słów o Stachurze i odrobina o Piotrze Skrzyneckim – i Kałużyński zamyka ten kolorowy pochód. Zamyka, pozostawiając czytelników w pewnej, trudnej do racjonalnego wyjaśnienia, nostalgii. Jest bowiem tom „Niebieskie ptaki PRL-u” także książką o wolności jednostki, o rezygnacji z podporządkowywania się odgórnym zaleceniom.

Dobrze, że Kałużyński nie traktuje swoich esejów jako nośników biografii, a z życiorysów bohaterów wybiera tylko to, czego potrzebuje do podkreślenia oryginalności. Jego tom to ciekawostka, dopisek do strukturalistycznych opowieści o życiu w PRL-u i próba zainteresowania czytelników tymi, którzy nie bali się manifestować własnego zdania. Lektura „Niebieskich ptaków” niemal musi doprowadzić do samodzielnych dalszych poszukiwań – przynajmniej odbiorców, którzy nie znali dotąd przedstawianych tu historii. Czytelnikom świadomym prezentowanych tu faktów przypomni kilka barwnych opowieści. Czasami – jak w przypadku Osieckiej – lepiej zajrzeć do bezpośrednich źródeł. Ale Kałużyński w roli przewodnika potrafi też rozbawić i przenieść do zapomnianego niemal świata. „Niebieskie ptaki PRL-u” nie pozwalają ucichnąć indywidualnym legendom – i stanowią niemęczący zestaw atrakcyjnych do dzisiaj epizodów z biografii sław. A wszystko w zgrabnym stylu.

czwartek, 31 października 2013

Wojciech Kałużyński: Kino, teatr, kabaret w przedwojennej Polsce. Artyści. Miejsca. Skandale

PWN, Warszawa 2013.

Przegląd rozrywek

Ta albumowa seria PWN ma dostarczać wiadomości z różnych dziedzin kultury międzywojnia, ale też funkcjonować jako zbiór poppublikacji kierowanych do masowej publiczności. Ma zaspokajać podstawową ciekawość zwykłych czytelników, ale nie wyręczać w badaniach specjalistów. Istnieje jako kompendium wiedzy oraz ładny album - a pogłębienia informacji zainteresowani będą szukać sami. Niezaangażowanym w temat w zupełności wystarczy.

Wojciech Kałużyński dołącza do cyklu książką „Kino, teatr, kabaret w przedwojennej Polsce. Artyści. Miejsca. Skandale”. Jeśli weźmie się pod uwagę imponującą liczbę zdjęć, kadrów z filmów, fotosów czy druków, łatwo domyślić się, że na szczegółowe analizy zabraknie tu miejsca. A przecież nie odczuwa się tego w dość sycącej lekturze. Mimo że Kałużyński w dodatku za cel obrał sobie przedstawienie niemal wszystkich rodzajów kulturalnych rozrywek dostępnych masowej publice w międzywojennej Polsce – i tak obok akcentowanych w tytule przybytków sztuki oraz muzy podkasanej zajmuje się też radiem, rewią oraz… zjawiskiem gwiazd (czyli dawnych „celebrytów”). To już wyklucza dokładne prezentowanie tematu – za to umożliwia odbiorcom błyskawiczne orientowanie się w sposobach spędzania wolnego czasu w dwudziestoleciu. Objętość wyklucza dokładne opisy – Kałużyński jednak nie rozmywa narracji, dzięki czemu tekst wydaje się bardziej spójny i przepełniony faktami.

Uderza dysproporcja w potraktowaniu kolejnych zagadnień. Nad kinem Kałużyński rozwodzi się najdłużej, zestawiając polskie filmy z zagranicznymi produkcjami, osobno też charakteryzuje uwielbiane przez odbiorców naiwne komedie. Widać w tym wielki sentyment do przedwojennych produkcji, ale i wyraźną pasję oraz zaangażowanie w temat – przez długi czas czytelnicy będą się zapewne zastanawiać, dlaczego autor nie poprzestał na samym kinie. Zwłaszcza że teatr nie wydaje mu się zbyt interesujący i autor odnotowuje osiągnięcia sceniczne z kronikarskiego obowiązku. Również w przypadku dokładnie zbadanego kabaretu Kałużyński nie wytrzyma konkurencji, przynajmniej w oczach miłośników zagadnienia – ale i im przypadnie do gustu obfitość fotografii zwykle w opracowaniach spychana na dalszy plan.

Pamięta autor o gronie swoich odbiorców i o tym, że musi trafić do przekonania zwykłym czytelnikom, którzy niespecjalnie orientują się w życiu artystycznym dwudziestolecia. Z tego też względu często przywołuje ciekawe anegdoty, ubarwia informacje zabawnymi – lub plotkarskimi – wstawkami, rzuca te niepodręcznikowe a zdobyte dzięki wspomnieniom aktorów i satyryków dane na żer dzisiejszym czytelnikom. To sprawia, że tom czyta się z przyjemnością, owszem, ale nie będzie służył jako podręczne źródło wiadomości, przynajmniej nie każdemu.

Całą ta publikacja jest dobrze przygotowana i ciekawie napisana, ale przydałoby jej się wyrównanie ważności poszczególnych wątków lub rezygnacja z rozdziałów „plotkarskich” (piszę to ze świadomością, że te rozdziały będą się bardzo podobać odbiorcom) na rzecz poszerzenia tych o wartości informacyjnej. Nie ma bowiem sensu do dawnych obyczajów i pomysłów na spędzanie wolnego czasu przykładać aktualnych kryteriów ocen. To zbyteczna próba podporządkowywania się dzisiejszemu zwykłemu czytelnikowi – bo raczej tego nie doceni, a straci niepowtarzalny klimat dwudziestolecia. Cały tom jednak i tak kipi od wiadomości na temat kultury międzywojnia, a do tego zachęca atrakcyjną narracją – jest więc pozycją, po którą z pewnością warto sięgnąć.