* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com

piątek, 7 lutego 2025

Agnieszka Krawczyk: Opiekunka marzeń

Wydawnictwo Literackie, Kraków 2024.

Rośliny

W życiu Miki ludzie często zawodzą. Mają swoje dramaty i niezbyt często zastanawiają się nad tym, jak funkcjonują w egzystencji innych. Nie cofają się przed krzywdzeniem ich w dążeniu do realizowania własnych celów. Nic dziwnego, że Mika stawia na rośliny. Rośliny nie zawodzą, da się je zrozumieć, przynoszą sporo radości, a poza tym – mogą stać się źródłem zarobku. Mika wprawdzie potrzebuje towarzystwa w różnych momentach – ale wie, że nie powinna ufać innym. Pracuje jako ogrodniczka, zajmuje się projektowaniem wymarzonych ogrodów, a informacje, jakie uzyskuje od swoich klientów, przerabia na rysunkowe szkice – tak najłatwiej jej uporządkować potrzeby i charaktery napotkanych osób. Mika ma za sobą trudną przeszłość, jednym z elementów życiorysu, który najchętniej ukryłaby przed postronnymi, jest fakt pobytu w poprawczaku w młodości. Wprawdzie nie zawiniła, padła ofiarą znacznie sprytniejszych od niej – jednak nawet po latach każdy, kto odkryje tę tajemnicę, ocenia po pozorach. Nic więc dziwnego, że kiedy tylko może, Mika ucieka w pracę i udowadnia własną wartość działaniami w cudzych ogrodach. Zajęcia może przypadkowo łączyć: jedna z klientek ma dwoje nastoletnich dzieci z problemami w środowisku rówieśników – i ogród urządzony pod linijkę. Inna kobieta woli, żeby przy jej domu nie wprowadzać żadnych sztucznych ograniczeń i jak najmniej ingerować w przyrodę. Ale to nie perypetie związane z pielęgnowaniem zieleni zaprzątają tu czytelników, a kwestia adopcji i problemów z przeszłości, które ciągną się za człowiekiem i w dorosłym życiu. Pojawia się tu dziennikarz, który zajmuje się tematem dzikich adopcji: chce dowiedzieć się jak najwięcej o rodzinach, które przygarniały pod swój dach małe dzieci… z pominięciem procedur adopcyjnych. Jest tu też sporo motywów związanych z dzisiejszymi kłopotami młodego pokolenia: jeden z nastolatków, wyróżniający się zachowaniem, jest prześladowany przez kolegów, jego siostra wpada w złe towarzystwo ze względu na drogę, którą wybiera jako trampolinę do kariery. Z tym wszystkim Mika radzi sobie zupełnie poza swoimi kompetencjami – ale wie, że wrażliwość i empatia mogą przydać się w każdej sytuacji. Zwłaszcza kiedy rodzice nie zwracają uwagi na zmartwienia pociech, bo sami mają sporo własnych trosk. „Opiekunka marzeń” to książka bardzo różniąca się od standardowych czytadeł obyczajowych Agnieszki Krawczyk – tym razem autorka nie koncentruje się na tworzeniu azylu dla czytelniczek, nie ma tu miejsca, w którym wszystkie problemy rozwiązują się same i nawet jeśli obcy do niedawna ludzie zapewniają wsparcie, to jednak trzeba się sporo namęczyć, żeby wypracować równowagę. Agnieszka Krawczyk stawia tym razem na prozę psychologiczną – funduje odskocznię od prostych i zabawnych obyczajówek. Nie ma tu miejsca na błyskawiczne spełnianie marzeń, jest za to gęstsza proza i pełen zestaw spraw, które do szczęśliwych żywotów standardowych bohaterek tej autorki wstępu by nie miały. Więcej miejsca przeznacza się tutaj na rozważania na temat traum i sposobu radzenia sobie z nimi tak, żeby wypracować normalność. Nic nie przychodzi łatwo – i może w ten sposób autorka dotrze do zupełnie innego kręgu odbiorców.

czwartek, 6 lutego 2025

dr Scott Lyons: Nie rób dramy! Jak wyjść z uzależnienia od kryzysu i chaosu

Rebis, Poznań 2025.

Przeżywanie

Niedawno rynek publikacji psychologicznych nastawiał się na introwertyków i osoby, które źle sobie radzą z przebodźcowaniem, a już zmienia optykę i kieruje się w stronę tych, którzy robią wokół siebie wielkie zamieszanie. „Nie rób dramy Jak wyjść z uzależnienia od kryzysu i chaosu” to publikacja, w której dr Scott Lyons dzieli się obserwacjami na temat przesadzonych zachowań i wiąże je także z własnymi doświadczeniami. „Dramę” łączy z chaosem i zamierzonym cierpieniem niezrozumiałym przez otoczenie. Scott Lyons koncentruje się na przesadzie i wyolbrzymieniach, pokazując, jak bardzo nastawienie na dramy uzależnia i jak bardzo dezorganizuje życie codzienne. Wzorem innych autorów publikacji psychologicznych, dba o to, żeby odbiorcy mogli dobrze zrozumieć istotę sprawy – w tym celu powołuje do istnienia kolejnych pacjentów, których problemy następnie analizuje. Stara się w ten sposób dotrzeć do czytelników i przekonać ich, z jakimi zjawiskami mogą mieć do czynienia we własnym otoczeniu albo u siebie. Dba o wprowadzanie wyrazistych szczegółów, akcentowanie typowych postaw i płynących z nich komplikacji. Omawia temat stresu i reakcji organizmu na ciągły lęk czy poczucie krzywdy. Tłumaczy, dlaczego niektórzy ludzie nie potrafią żyć bez robienia wokół siebie szumu – i skąd biorą się ich wybory. Nieco trudniejsze jest przeprowadzenie terapii, więc autor skupia się przede wszystkim na wskazaniu i nazwaniu problemu, a potem zasygnalizowaniu, że dalsza praca nad sobą będzie już wymagała wsparcia specjalisty. Oswaja jednak czytelników z tematem i wyznacza kierunki działań. Istota problemu wymaga tu pochylenia się nad objawami i na potraktowaniu ich poważnie – nawet jeśli histeryczne i przesadzone reakcje raczej sugerują bagatelizowanie dram.

Prowadzi autor narrację tak, żeby przemycać przede wszystkim ilustracje problemu – jeśli już zatrzymuje się na opisywaniu kwestii teoretycznych, dba o przedstawienie ich w wersji z życia wziętej. Wymienia sfery życia, które mogą ucierpieć w przypadku uzależnienia od dram, zwraca uwagę na obszary warte przepracowania. Dba bardzo o przejrzystość wywodów, chce jak najwięcej konkretów zmieścić w kolejnych rozdziałach. Z kolei żeby ułatwić czytelnikom korzystanie z tomu, po każdym rozdziale pojawiają się liczne wnioski – podsumowania w formie skryptu, żeby łatwiej było zapamiętać przesłania i spostrzeżenia. Wprowadza też autor rozmaite kwestionariusze, żeby zasugerować kierunki pracy z osobą uzależnioną: ktoś, kto dowie się, że potrzebuje pomocy, będzie mógł już na etapie lektury zacząć pracować nad sobą i zmieniać własne nawyki po to, żeby polepszyć jakość życia. „Nie rób dramy” to książka ważna zwłaszcza dla tych osób, które w swoim otoczeniu dostrzegają kogoś nadmiernie przeżywającego każde wydarzenie lub wręcz prowokują, żeby móc cały czas znajdować się w centrum dramatów. Jeśli ktoś zatem męczy się z uzależnieniem od chaosu i potrzebuje bodźca do wprowadzenia potrzebnych zmian – może skorzystać z tego poradnika, żeby dowiedzieć się, jak pokonać to, co najgorsze w jego psychice.

środa, 5 lutego 2025

Pierwsze słowa. Zasypianie

Harperkids, Warszawa 2025.

Mrużenie oczu

Oto książeczka, która ma pomóc rodzicom w usypianiu pociech. Kartonowy picture book dla najmłodszych – w podserii Pierwsze słowa w Akademii Mądrego Dziecka – to przyjemna propozycja poszerzająca słownictwo i jednocześnie przygotowująca do snu. Tomik ma ruchome elementy, na co wskazują bardzo grube strony. Trzeba w nich przecież ukryć rozwiązania interaktywne – koła i fragmenty kartek do przesuwania. Dziecko na okładce książeczki ma otwarte oczy – ale można mu pomóc w spaniu przez przymknięcie powiek. Ta zasada będzie obowiązywać w dalszej części lektury. Jedna strona na rozkładówce zawiera ruchomy element, druga – zestaw słówek. Ruchomy element to na przykład kołdra do przykrycia bohatera albo przytulanie lub bajki na dobranoc (na ruchomym kole pojawiają się kolejne kadry ze znanej bajki, można zatem przedłużyć opowieść i przedstawić dodatkową historyjkę). Dzięki temu dzieci będą ćwiczyć zdolności manualne, zmieniać obrazki (lub je modyfikować) i angażować się w lekturę. W końcu same też przeżywają to, co bohater z tomiku – i na własnej skórze sprawdzają przygotowania do snu. Powtarzalne etapy przynoszą ukojenie i wyciszają, a do tego jeszcze zachęcają do naśladowania postaci, przez co łatwiej będzie przekonać najmłodszych do ułożenia się do snu. Druga strona rozkładówki to trzy słówka lub zwroty – w połączeniu z obrazkową wersją. Tak, żeby dzieci nie tylko oswoiły się z wyglądem i brzmieniem słowa, ale też z jego odpowiednikiem, to wpłynie na zapamiętywanie i dużo łatwiej będzie wprowadzić do słownika dzieci nowe terminy i skojarzenia. Takie rozwiązanie nadaje książeczce aspekt edukacyjny – tak poszukiwany i pożądany obecnie na rynku. Oczywiście i bez tego dodatku tomik cieszyłby się uznaniem maluchów, które potraktują książeczkę jak zabawkę – jednak dorosłym da on przekonanie, że dbają o prawidłowy rozwój pociech i pracują na ich udaną przyszłość.

Nie jest to obszerna publikacja: zaledwie kilka stron, które nie dostarczą dzieciom raczej zaskoczeń – przecież opowiadają o tym, co wszyscy znają z własnych doświadczeń, nawet jeśli jeszcze nie są w stanie tego samodzielnie ogłosić. Dzieci z pewnością chętnie wysłuchają mikroopowiastki – rodzice mogą za to wykazać się fantazją, prowadząc własną narrację na podstawie tych prostych ilustracji. Nie ma tu wymyślnych grafik – liczy się przekaz, który nie będzie zaciemniany dodatkowymi detalami. To publikacja przede wszystkim do oglądania i do zabawy – do modyfikowania ilustracji, wprowadzania własnych zmian do obrazków. Dzieci przekonają się dzięki temu do książek, sprawdzą, jaka rozrywka wiązać się może z czytaniem – a jeśli od najmłodszych lat będą się oswajać z książkami, nie będzie problemu z namawianiem ich do czytania w przyszłości. Warto zatem sięgnąć po „Zasypianie” nie tylko jako książeczkę przed snem.

wtorek, 4 lutego 2025

Stuart Gibbs: Afera w kosmosie

Agora, Warszawa 2025.

Powrót

Do kosmosu zabiera Stuart Gibbs swoich czytelników na krótko – i nic dziwnego, w zamkniętej przestrzeni Bazy Księżycowej Alfa nie pojawi się nikt nowy, nie ma też szansy na zmianę otoczenia. Rygorystyczne warunki panujące w tym świecie zawężają autorowi możliwość przykuwania uwagi czytelników – w efekcie seria pomyślana została na trzy tomy i oto właśnie czytelnicy otrzymują ostatnią część. „Afera w kosmosie” to kolejne śledztwo w wykonaniu dwunastoletniego Dasha – bystry chłopak dobrze orientuje się w relacjach w kosmosie i uważnie obserwuje otoczenie, nic więc dziwnego, że zostaje wybrany jako ten, który może pomóc w prowadzeniu działań śledczych. Dash właśnie obchodzi urodziny – a rodzice wymyślili dla niego nietypowy prezent. Wszystko jednak przyćmiewa fakt, że multimiliarder Lars – jeden z bardziej wrednych mieszkańców bazy – zostaje otruty rybą, którą tylko on lubił. I to właśnie niedoszłego mordercy Larsa szukają wszyscy w bazie. Dash trochę się rozprasza ze względu na urodzinowe doświadczenia – i na fakt, że jest przecież jeszcze dzieckiem, tymczasem dorośli, którzy nie radzą sobie ze sobą nawzajem, proszą go o pomoc.

„Afera w kosmosie” to powieść dla młodych poszukiwaczy przygód. Autor buduje tu wizję przyszłości, w której loty w kosmos są już dostępne dla chętnych (chociaż i tak trzeba mieć sporo pieniędzy, żeby zafundować sobie taką wycieczkę) i w której da się nawiązać kontakt z cywilizacjami z innych planet (czego przykładem jest Zan, przyjaciółka Dasha). Pewne rozwiązania wciąż jednak pozostają zachowawcze: to między innymi problem z pozyskiwaniem wody w kosmosie czy z przygotowywaniem jedzenia w warunkach księżycowych. Dash przekonuje się też, do czego mogą służyć ekskrementy – i wykorzystuje je w nietypowych okolicznościach, bo przecież niezależnie od jego zasług w poprzednich śledztwach, wrogowie pozostają wrogami. Akcja jest tu dosyć burzliwa, warto pamiętać, że autor skupia się na tym, co intryguje młodych odbiorców – mniej będzie zatem koncentrować się na relacjach w grupie, bardziej na sferze ujarzmiania konfliktowych postaci (co zresztą przydać się może także czytelnikom w zwykłym życiu). Ważny jest fakt, że Stuart Gibbs bardzo świadomie kreuje świat w bazie księżycowej, nie musi nawet zbyt często odrywać się od podstawowej narracji, żeby wytłumaczyć czytelnikom, co warunkuje konkretne zachowania postaci. Udaje mu się zabrać odbiorców w kosmiczną podróż – zapewnia tym samym sporo adrenaliny i dobrej zabawy. Nie jest tu ważne samo śledztwo – wyciąganie wniosków na temat Larsa i jego wrogów to poboczna kwestia, o wiele bardziej liczy się bieg wydarzeń, zagrożenie i podejście Dasha – który, chociaż ma okazję przeżycia czegoś niezwykłego, bardzo tęskni za Ziemią i już snuje plany, co zrobi za kilka lat. Oderwanie się od planety wcale nie oznacza końca kłopotów – nie da się uciec od pewnych zagrożeń i zmartwień. „Afera w kosmosie” to jeden z tych pomysłów, które warto wykorzystać, kiedy chce się zapewnić dziecku ciekawą i nienudną lekturę.

poniedziałek, 3 lutego 2025

Odwagi, Muminku!

Harperkids, Warszawa 2025.

Rozmowa

Muminek, który się boi, to Muminek, który traci okazję do zabawy – a jeśli nie przekona go nawet Panna Migotka, bohater może tylko żałować, że nie ma pojęcia, jak pokonać lęk. Ukochana postanawia zbierać muszle podczas nurkowania – Muminek miałby na to wielką ochotę, jednak nie przepada za wodą. Skutecznie psuje mu to humor: ze swojego problemu zwierza się mamie, a ta wyjawia sekret: przyznanie się do strachu to największa odwaga. A przy okazji pierwszy krok do przełamania lęku. Mały bohater może zastanowić się nad sobą i źródłami strachu, a potem tak pokierować swoimi zachowaniami, żeby mimo wszystko zrealizować marzenie.

„Odwagi, Muminku” to mały kartonowy picture book wykorzystujący doskonale dzieciom znanych bohaterów w edukacyjnych i pedagogicznych odsłonach. Panna Migotka nie ma problemu z nurkowaniem w wodzie, Muminek wolałby takiego zadania uniknąć – tylko że wtedy nie da rady ani znaleźć pięknych muszli, ani towarzyszyć przyjaciółce. Motywacja do przezwyciężenia strachu jest bardzo silna, chociaż nie do końca możliwa do zrealizowania bez wsparcia wyrozumiałej mamy. Mamusia Muminka zastępuje tu wszystkich rodziców, którzy nie wiedzą, jak wytłumaczyć swoim pociechom, że mogą się bać – ale nie powinny pozwalać, żeby to paraliżowało je przed próbowaniem nowych rzeczy.

Jest to tomik kartonowy z zaokrąglonymi rogami, co oznacza, że mogą po niego sięgać najmłodsze dzieci. Tekst został mocno skondensowany, nie ma wielkiej akcji: pojawia się jedno wydarzenie i jego konsekwencje, tak, żeby nic nie odwracało uwagi najmłodszych od dylematu Muminka. Strach wyeksponowany zostało z kolei tak, żeby dzieci przekonały się, że nie tylko one się boją – każdy ma prawo do lęku i każdy ucieka przed czymś innym. Żeby jeszcze lepiej było śledzić opowieść, obrazki w tym tomiku (jak i w całej serii) zostały bardzo uproszczone, chociaż dalej utrzymane w duchu Tove Jansson – przypominają trochę dzisiejsze kreskówki dla najmłodszych. Wyraziste kontury i sylwetki są przeważnie wycinane z tła i pozbawiane detali, żeby maluchy śledziły akcję bez wysiłku. Kolory przyciągają wzrok, ale nie przebodźcują najmłodszych, bo każdy element tej książeczki został doskonale przemyślany i dopracowany. Dzięki temu od pierwszych lat życia dzieci mogą zapoznawać się z bohaterami, którzy podbili zbiorową wyobraźnię i przejmować ich podejście do rzeczywistości. Muminek tym razem pokazuje, że nie ma niczego złego w strachu – ale że warto go przełamywać i szukać sposobów na realizowanie swoich marzeń. Ta postać tłumaczy rozmaite emocje, tym razem umożliwia dzieciom oswojenie i nazwanie problemu, który dopada każdego w najbardziej nieoczekiwanych okolicznościach. Strach w tym wypadku jawi się jako hamulec przyjemności i radości, więc warto poświęcić chwilę, żeby sobie z nim poradzić. „Odwagi, Muminku” to zatem nie tylko lektura przed snem dla dzieci – ale również wskazówka dotycząca zwyczajnego życia.

niedziela, 2 lutego 2025

Krystyna Prendowska: Oko pamięci

Czytelnik, Warszawa 2025

Obserwacje

Krystyna Prendowska przekonuje, że nie byłaby w stanie tworzyć prozy – buduje za to reportaże lub migawki ze swojego życia. Migawki nietypowe, bo zwykle mocno powiązane ze światem kultury i z postaciami powszechnie znanymi. Dodaje do tego autobiograficzne wstawki pozbawione cenzury: oszałamia szczerością i naturalnością a także erudycją. „Oko pamięci” to zestaw esejów dla wymagających odbiorców, ambitna literatura dla uważnych. Jednocześnie – książka, która staje się przewodnikiem po tematach wysokich. Krystyna Prendowska przede wszystkim ucieka od rutyny. Czasami zamienia się w krytyka – kiedy buduje zestaw informacji na temat obejrzanego dzieła, innym razem zdaje relację ze spotkań z kimś ważnym. Potrafi analizować rzeczywistość tak samo jak kulturę – a wiadomości przetwarza tak, żeby przyciągnąć czytelników do lektury. Udaje jej się zwrócić uwagę na aspekty przeważnie niedostrzegane, pozostaje blisko życia, chociaż jej relacje z codziennością nie mają nic wspólnego. „Oko pamięci” to intelektualne wyzwanie, trening dla co bardziej zaawansowanych odbiorców, a przy okazji bardzo miła odskocznia od powszechnej bylejakości. Krystyna Prendowska nie tylko dostrzega dużo, ale też potrafi to opisać tak, by zapewnić czytelnikom mocne wrażenia, żeby skusić ich obietnicą odkrywania nieznanego czy rozszyfrowywania zjawisk życia kulturalnego. Jednocześnie nawiązuje kontakt z czytelnikami przez osobiste zwierzenia. Pojawiają się one rzadko – ale kiedy już da się je znaleźć, budują potężną więź z autorką.

Jest tutaj sporo podpowiedzi dotyczących tego, jak uczestniczyć w świecie kultury i sztuki i na co zwracać w nim uwagę, a równolegle – garść refleksji nad światem i jego kondycją intelektualną. Krystyna Prendowska zachowuje wygodny dystans do rzeczywistości, może dzięki temu prowadzić opowieść barwną, a jednocześnie przekonującą – tu nie chce się wchodzić w polemiki, za to odbiorcy mogą przyzwyczaić się do innego sposobu patrzenia na świat wypełniony wyzwaniami i niespodziankami. Krystyna Prendowska może być przewodnikiem po sztuce, ale równie dobrze radzi sobie z przedstawianiem anegdotycznych wydarzeń z rzeczywistości, która niczego nie udaje. Autorkę kuszą biografie, ale też dzieła, na ich podstawie tka całą relację, wypełnioną faktami i danymi, które w innym wypadku nie przedostałyby się do zbiorowej świadomości – a zniknęły w mrokach przeszłości. Nadaje strukturę i brzmienie wspomnieniom, teraźniejszość stara się jak najbardziej zatrzymać, opisując wszystkie detale, które da się wychwycić. Nie zapomina o sobie – ale nie wystawia siebie na piedestał, pozostaje w cieniu, żeby uzasadnić zabranie głosu w konkretnej sprawie, a jednocześnie nie zdominować przesłań. Bawi się, ciągle gra z czytelnikami. „Oko pamięci” to próba wyłuskania kwintesencji bycia tu i teraz – przez pryzmat tego, co zostanie. Jest to zbiór do powolnej lektury, do rozsmakowywania się w słowach – jedna z tych ozdób biblioteczek, która na długo zatrzyma, zaangażuje i zmieni sposób myślenia o rzeczywistości. „Oko pamięci” to propozycja wyjątkowa na rynku – i bardzo wartościowa.

sobota, 1 lutego 2025

Muminki. 100 naklejek

Harperkids, Warszawa 2025.

Akcja

To tylko kilkanaście stron, dużego formatu wprawdzie, ale jednak niewiele, przynajmniej z pozoru. Bo znacznie ważniejsze jest sto naklejek, które do dyspozycji będą mieli odbiorcy książki „Muminki. 100 naklejek”. Tomik, który przywołuje sylwetki bohaterów wymyślonych przez Tove Jansson jest typowym picture bookiem z zadaniami kreatywnymi i łamigłówkami – ale liczy się fakt, że po pierwsze – można tu cieszyć się obecnością znanych i sympatycznych małych trolli, a po drugie – naklejki stanowią ważną część poszczególnych zadań i rodzaj nagrody lub pomocy w uzupełnianiu obrazków. Da się wykorzystać tę publikację jako pomoc w nauce czytania, bo żeby wiedzieć dokładnie, czego oczekują twórcy, trzeba prześledzić polecenie – to, w formie akapitu z opisem, jest wypełnione ciekawostkami na temat samych Muminków i zadań, które wykonują aktualnie. Zadania pełnią więc rolę drobnych czytanek, przypominających dzieciom, jak miłymi towarzyszami codzienności mogą być Muminki.

Zadania pozwalają z kolei ćwiczyć sprawność intelektualną dzieci. To proste zagadki i zabawy znane niemal od zawsze, rysunkowe propozycje, które rozwijają umysł i zapewniają rozrywkę. Czasami trzeba będzie porównać dwa obrazki (bo na jednym psotny bohater coś zmienił), czasami pomóc bohaterowi przejść labirynt, czegoś poszukać, coś dopasować, dobrać w pary, zaznaczać, łączyć… Nic nowego, a jednak dzięki nawiązaniom do postaci ze świata Muminków będzie to zadanie znacznie bardziej przyjemne i ciekawe. Dzieci będą tu ćwiczyć mózg i rękę, a do tego – bawić się naklejkami. Część zadań bowiem wymaga uzupełniania naklejkami, a ponadto każdą stronę należy dodatkowo naklejką ozdobić. Wyzwań będzie zatem dużo – a każde z nich jest samo w sobie reklamą Muminków, więc dzieci zainteresowane twórczością Tove Jansson będą mogły kontynuować przygodę z tymi postaciami. Klasyczne zadania dla najmłodszych to prosty sposób na przekonanie ich do podjęcia wysiłku umysłowego dla rozrywki. Tomik przekonuje dzieci do książek i zapewnia im zajęcie dobre na zabicie nudy, ale też – rozwojowe i prowadzące do poprawiania umiejętności: przygotowuje do nauki pisania, zapewnia trening koncentracji i rozrywkę. Za każdym razem dziecko ma za zadanie pomóc bohaterowi – w związku z czym zaangażuje się w historyjkę, wejdzie w przestrzeń charakterystyczną dla Muminków i przypomni sobie cechy charakteru kolejnych postaci, czym jeszcze bardziej może się przekonać do sięgania po książki z przygodami Muminków. Muminków nigdy dosyć – więc nic dziwnego, że i ta książka ma szansę cieszyć się dużym powodzeniem na rynku. Jest przyjemna, dobrze wymyślona i łączy klasykę z typowymi dzisiaj rozwiązaniami (zabawa w naklejanie motywów i uzupełnianie nimi kolorowych stron). To zeszyt ćwiczeń – przyjemny i niezbyt męczący, a przez wielość rodzajów zadań także ciekawy dla najmłodszych odbiorców.