Agora, Warszawa 2023.
Ratunek
Niecodzienną misję mają do wypełnienia przedszkolak i troje drugoklasistów. "Tolo i Bolo ratują Lisią Górkę" to opowieść klasyczna w duchu i chociaż ma sporo uproszczeń w kwestiach formalnych, to jednak pokazuje małym odbiorcom, że od nich też coś może zależeć - i to coś bardzo ważnego. Wszystko zaczyna się od miejsca, z którym wiążą się najlepsze wspomnienia z dzieciństwa. Na Lisiej Górce można posiedzieć, można się poopalać, można też pograć w piłkę. Schronienie znajdują tutaj motyle, przychodzi też podobno jeden lis. A teraz temu sielankowemu miejscu grozi zniszczenie: pojawiają się robotnicy i sprzęt budowlany, wszystko wskazuje na to, że zamiast rekreacyjnych terenów, o których niewielu wie, będzie na Lisiej Górce parking i paczkomat. Na to nie można się zgodzić. Tolo i Bolo postanawiają działać - a razem z nimi działają siostry, Malina i Jagoda, znane jako siostry Owocówki. Taka czwórka ma mnóstwo pomysłów i nawet jeśli czegoś nie rozumie, to przecież liczy się entuzjazm i chęć podjęcia akcji. Zwłaszcza że dorośli wydają się w tej sprawie bezradni i tylko odrobinę pomagają - na przykład pani z plastyki umożliwia robienie na jej lekcji transparentów w sprawie Lisiej Górki. Nie zabraknie brawurowych akcji ze zbiorowymi wagarami i wykradnięciem przedszkolaka z jego placówki - ale specjalna sytuacja wymaga specjalnych środków, co do tego bohaterowie nie mają wątpliwości. Tolo i Bolo mogą porozmawiać z dorosłymi: sprzyja im ukraiński barman, który może stanowić autorytet dla robotników, a mama chłopców - zwana Mamisiem - od początku uczy ich przecież, że nie wolno stać z założonymi rękami, kiedy dzieje się coś złego. Tak Tolo i Bolo opracowują kolejne plany ratowania ulubionego miejsca - poza nimi nikt nie stanie w obronie Lisiej Górki. Sprawa wydaje się przesądzona: robotnicy nie porzucą swoich obowiązków tylko dlatego, że sprzeciwia się temu kilkoro maluchów. A jednak autorka znajduje sprytny sposób na wyjście z sytuacji.
"Tolo i Bolo ratują Lisią Górkę" to bardzo ciekawa i dynamiczna powieść dla młodych odbiorców. Dzieci znajdą tu prawdziwą przygodę w starym stylu, starsi - którzy będą prawdopodobnie czytać pociechom książkę przed snem - sporo humoru na różnych płaszczyznach. Autorka dba o to, żeby podczas lektury nikomu się nie nudziło, proponuje zabawny list do kolegi paczkomatu, wizytę w prawdziwym urzędzie czy rezolutne stwierdzenia wygłaszane przez czujących się dorośle dziecięcych bohaterów. Nie infantylizuje wydarzeń, pozwala dzieciom - zarówno bohaterom jak i czytelnikom - przeżywać opowieść. Jest tu powrót do sielskiego dzieciństwa, w którym problemy wypadają zupełnie inaczej niż u dorosłych, jest też sporo atrakcji. Ucieka autorka od banałów i powtórzeń scenariuszowych, stawia na własną wizję obrony Lisiej Górki. Przedstawia miejsce, które staje się azylem dla wielu czytelników, a do tego ani na moment nie zwalnia tempa - dzieci w książce realizują błyskawicznie każdy pomysł, jaki wpadnie im do głów i to dobrze się sprawdza.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agata Romaniuk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agata Romaniuk. Pokaż wszystkie posty
środa, 16 sierpnia 2023
środa, 28 lipca 2021
Agata Romaniuk: Kocia Szajka i ucho różowego jelenia
Agora, Warszawa 2021.
Śledztwo z uchem
"Kocia Szajka i ucho różowego jelenia" to bardzo dobra propozycja detektywistyczna dla dzieci. Agata Romaniuk nie zajmuje się tu wielkimi sprawami kryminalnymi, koty, które biorą się za rozwiązywanie zagadki z Cieszyna, same zastanawiają się przez moment nad tym, czy warto poświęcać energię na takie zadanie - na szczęście jednak decydują się na udzielenie pomocy. Chodzi o symbol Cieszyna, kompletnie niepoważny pomnik, który bardzo dzieli mieszkańców. Większości zapewnia dobry humor i przypomina, że warto się na co dzień uśmiechać. Oczywiście to, co jednym daje radość, innych - malkontentów - oburza. Według nich na pomnikach znajdować się mogą wyłącznie wielcy ludzie warci upamiętnienia, różowy jeleń w żaden sposób nie wpisuje się w takie potrzeby, zwłaszcza że nie ma różowych jeleni. Widać zatem wyraźnie, że różowy jeleń ma rozmaitych wrogów. I to właśnie jemu - zabawnemu pomnikowi - staje się krzywda. Ktoś utrąca uszko jelenia. To zadanie dla Kociej Szajki, a właściwie dla dwóch sympatycznych kotek, które ćwiczą jogę i posługują się kocim internetem. To one - ze swoją wrodzoną delikatnością i taktem - są w stanie sprawdzić, co stało się z pomnikiem i kto z jakiego powodu mógł chcieć go zniszczyć. "Kocia Szajka i ucho różowego jelenia" to opowiastka bardzo udana. Prosty język, dowcip, a także nieprzytłaczający pomysł na fabułę - to wszystko przyciągnie dzieci do lektury i sprawi, że maluchy zaangażują się w przygodę kotek, a do tego zastanowią się nad ludzkimi ocenami, powierzchowną krytyką i absurdem niszczenia tego, co się nie podoba. Wprowadziła tu autorka kilka ważnych wstawek na temat tolerancji i właściwych postaw. Chce, żeby odbiorcy sami wyciągnęli wnioski dotyczące akceptowania tego, co inne. Nieprzypadkowo zresztą na pazurkach pojawia się modny wzór błyskawicy - to podteksty dla dorosłych, dzieci mają wynieść z lektury informację, że nie wolno reagować złością na inność. Różowy jeleń budzi ciekawość, to idealna postać do tego, żeby uruchomić całe śledztwo i przejrzeć rozmaite wyjaśnienia dotyczące prawdopodobnych scenariuszy. Koty są zabawne, a autorka uwypukla jeszcze ich oryginalne pomysły. Nie ma tu miejsca na przegadanie, ale Agata Romaniuk sporo miejsca poświęca na podkreślanie lokalności. Tu można przespacerować się po Cieszynie i docenić to, co ma się w najbliższym otoczeniu. Koty przyciągają uwagę, ale są też indywidualnościami, żeby wprowadzić w dialogi również elementy miejscowej mowy. "Kocia Szajka i ucho różowego jelenia" to książka, która może się spodobać najmłodszym - przez wybór gatunku i pokazywanie potencjału rozrywkowego miejsca, ale też - za sprawą wyczulenia na to, co bliskie bohaterom. Tu jest Cieszyn prawdziwy, więc miejscowi czytelnicy na pewno poczują się usatysfakcjonowani wyborem miejsca. Inni zechcą być może wybrać się na literacką wycieczkę.
Śledztwo z uchem
"Kocia Szajka i ucho różowego jelenia" to bardzo dobra propozycja detektywistyczna dla dzieci. Agata Romaniuk nie zajmuje się tu wielkimi sprawami kryminalnymi, koty, które biorą się za rozwiązywanie zagadki z Cieszyna, same zastanawiają się przez moment nad tym, czy warto poświęcać energię na takie zadanie - na szczęście jednak decydują się na udzielenie pomocy. Chodzi o symbol Cieszyna, kompletnie niepoważny pomnik, który bardzo dzieli mieszkańców. Większości zapewnia dobry humor i przypomina, że warto się na co dzień uśmiechać. Oczywiście to, co jednym daje radość, innych - malkontentów - oburza. Według nich na pomnikach znajdować się mogą wyłącznie wielcy ludzie warci upamiętnienia, różowy jeleń w żaden sposób nie wpisuje się w takie potrzeby, zwłaszcza że nie ma różowych jeleni. Widać zatem wyraźnie, że różowy jeleń ma rozmaitych wrogów. I to właśnie jemu - zabawnemu pomnikowi - staje się krzywda. Ktoś utrąca uszko jelenia. To zadanie dla Kociej Szajki, a właściwie dla dwóch sympatycznych kotek, które ćwiczą jogę i posługują się kocim internetem. To one - ze swoją wrodzoną delikatnością i taktem - są w stanie sprawdzić, co stało się z pomnikiem i kto z jakiego powodu mógł chcieć go zniszczyć. "Kocia Szajka i ucho różowego jelenia" to opowiastka bardzo udana. Prosty język, dowcip, a także nieprzytłaczający pomysł na fabułę - to wszystko przyciągnie dzieci do lektury i sprawi, że maluchy zaangażują się w przygodę kotek, a do tego zastanowią się nad ludzkimi ocenami, powierzchowną krytyką i absurdem niszczenia tego, co się nie podoba. Wprowadziła tu autorka kilka ważnych wstawek na temat tolerancji i właściwych postaw. Chce, żeby odbiorcy sami wyciągnęli wnioski dotyczące akceptowania tego, co inne. Nieprzypadkowo zresztą na pazurkach pojawia się modny wzór błyskawicy - to podteksty dla dorosłych, dzieci mają wynieść z lektury informację, że nie wolno reagować złością na inność. Różowy jeleń budzi ciekawość, to idealna postać do tego, żeby uruchomić całe śledztwo i przejrzeć rozmaite wyjaśnienia dotyczące prawdopodobnych scenariuszy. Koty są zabawne, a autorka uwypukla jeszcze ich oryginalne pomysły. Nie ma tu miejsca na przegadanie, ale Agata Romaniuk sporo miejsca poświęca na podkreślanie lokalności. Tu można przespacerować się po Cieszynie i docenić to, co ma się w najbliższym otoczeniu. Koty przyciągają uwagę, ale są też indywidualnościami, żeby wprowadzić w dialogi również elementy miejscowej mowy. "Kocia Szajka i ucho różowego jelenia" to książka, która może się spodobać najmłodszym - przez wybór gatunku i pokazywanie potencjału rozrywkowego miejsca, ale też - za sprawą wyczulenia na to, co bliskie bohaterom. Tu jest Cieszyn prawdziwy, więc miejscowi czytelnicy na pewno poczują się usatysfakcjonowani wyborem miejsca. Inni zechcą być może wybrać się na literacką wycieczkę.
piątek, 16 lipca 2021
Agata Romaniuk: Kocia Szajka i zagadka zniknięcia śledzi
Agora, Warszawa 2021.
Koty
Agata Romaniuk jest kolejną autorką, która wybiera koci motyw, żeby zachęcić dzieci do czytania powieści detektywistycznych i żeby popisać się wyobraźnią w tworzeniu intryg. "Kocia Szajka i zagadka zniknięcia śledzi" to książka, w której, zgodnie z regułami gatunku, ludzie nie mogą sobie poradzić ze śledztwem - o pomoc trzeba zatem poprosić zwierzęta. Kocia Szajka jest bardzo sprytna... i bardzo znudzona. Zwierzęta planują jakiś napad, chociaż nie potrafią się dogadać co do celu (i sensu). Kiedy zatem komisarz podrzuca im sprawę do rozwiązania, koty mogą z honorem wybrnąć z sytuacji i przydać się na coś. miejscowym, a przy okazji zabić nudę Już same śledzie mogą je zainteresować. W Kociej Szajce każdy ma inny charakter i każdy może dojść do innych wniosków: to sprawdza się w przypadku współpracy i dzielenia się pomysłami, samodzielnie żaden bohater nie wpadłby na trop - sprawa śledzi nie wydaje się oczywista, chociaż wielu ludzi miałoby motyw, żeby coś z nimi zrobić.
"Kocia Szajka i zagadka zniknięcia śledzi" to powieść napisana dość trudnym jak na literaturę dziecięcą językiem. Agata Romaniuk skupiła się tu przede wszystkim na budowaniu osi fabularnej i na dopasowywaniu wydarzeń do grona odbiorców - jednak zabrakło jej wyobraźni na ugładzenie i wyszlifowanie języka. Narracja wydaje się tu chropowata, nie ma rytmu wewnętrznego i raz po raz odrywa od lektury - trzeba będzie sprawdzać całkiem sporo sformułowań i słów, autorka nie zastanawia się nad tym, że dzieci posługują się innym zasobem synonimów niż dorośli - i to w lekturze widać. Jakby tych komplikacji było mało, jedna z bohaterek posługuje się "cieszyńską gwarą", kiedy jest zdenerwowana (czyli właściwie przez cały czas). Robi to bez uprzedzenia, co oznacza, że najpierw dzieci zaczną się zastanawiać nad sensem zaprezentowanych fraz, a dopiero po chwili odkryją, że zostały zaraz przetłumaczone. To jeszcze bardziej utrudnia lekturę i sprawia, że wyjątkowo zdeterminowane maluchy jakoś sobie poradzą, ale nie wszystkim uda się zaangażować w przygodę kotów. Kocia Szajka to zestaw postaci, którym daleko do słodkich domowych mruczków: bohaterowie posługują się ironią i radzą sobie w każdej sytuacji, nie da się ich w żaden sposób udomowić ani przyzwyczaić do luksusów - autorce jest potrzebna ich "niegrzeczność" do budzenia ciekawości dzieci. "Kocia Szajka i zagadka zniknięcia śledzi" to zatem lektura dość szybka, ale na pewno nie prosta.
Wiele tu obrazków: Malwina Hajduk postawiła na zwariowane kształty i ograniczanie palety kolorystycznej. Proponuje rysunki wygładzone i komputerowe, niby infantylne, ale na tyle dziwne, żeby nie sprawiały wrażenia dziecięcych. Chodzi zapewne o to, żeby nie sugerować cukierkowością innego grona odbiorców niż to, które ceni sobie kryminalne opowieści.
Koty
Agata Romaniuk jest kolejną autorką, która wybiera koci motyw, żeby zachęcić dzieci do czytania powieści detektywistycznych i żeby popisać się wyobraźnią w tworzeniu intryg. "Kocia Szajka i zagadka zniknięcia śledzi" to książka, w której, zgodnie z regułami gatunku, ludzie nie mogą sobie poradzić ze śledztwem - o pomoc trzeba zatem poprosić zwierzęta. Kocia Szajka jest bardzo sprytna... i bardzo znudzona. Zwierzęta planują jakiś napad, chociaż nie potrafią się dogadać co do celu (i sensu). Kiedy zatem komisarz podrzuca im sprawę do rozwiązania, koty mogą z honorem wybrnąć z sytuacji i przydać się na coś. miejscowym, a przy okazji zabić nudę Już same śledzie mogą je zainteresować. W Kociej Szajce każdy ma inny charakter i każdy może dojść do innych wniosków: to sprawdza się w przypadku współpracy i dzielenia się pomysłami, samodzielnie żaden bohater nie wpadłby na trop - sprawa śledzi nie wydaje się oczywista, chociaż wielu ludzi miałoby motyw, żeby coś z nimi zrobić.
"Kocia Szajka i zagadka zniknięcia śledzi" to powieść napisana dość trudnym jak na literaturę dziecięcą językiem. Agata Romaniuk skupiła się tu przede wszystkim na budowaniu osi fabularnej i na dopasowywaniu wydarzeń do grona odbiorców - jednak zabrakło jej wyobraźni na ugładzenie i wyszlifowanie języka. Narracja wydaje się tu chropowata, nie ma rytmu wewnętrznego i raz po raz odrywa od lektury - trzeba będzie sprawdzać całkiem sporo sformułowań i słów, autorka nie zastanawia się nad tym, że dzieci posługują się innym zasobem synonimów niż dorośli - i to w lekturze widać. Jakby tych komplikacji było mało, jedna z bohaterek posługuje się "cieszyńską gwarą", kiedy jest zdenerwowana (czyli właściwie przez cały czas). Robi to bez uprzedzenia, co oznacza, że najpierw dzieci zaczną się zastanawiać nad sensem zaprezentowanych fraz, a dopiero po chwili odkryją, że zostały zaraz przetłumaczone. To jeszcze bardziej utrudnia lekturę i sprawia, że wyjątkowo zdeterminowane maluchy jakoś sobie poradzą, ale nie wszystkim uda się zaangażować w przygodę kotów. Kocia Szajka to zestaw postaci, którym daleko do słodkich domowych mruczków: bohaterowie posługują się ironią i radzą sobie w każdej sytuacji, nie da się ich w żaden sposób udomowić ani przyzwyczaić do luksusów - autorce jest potrzebna ich "niegrzeczność" do budzenia ciekawości dzieci. "Kocia Szajka i zagadka zniknięcia śledzi" to zatem lektura dość szybka, ale na pewno nie prosta.
Wiele tu obrazków: Malwina Hajduk postawiła na zwariowane kształty i ograniczanie palety kolorystycznej. Proponuje rysunki wygładzone i komputerowe, niby infantylne, ale na tyle dziwne, żeby nie sprawiały wrażenia dziecięcych. Chodzi zapewne o to, żeby nie sugerować cukierkowością innego grona odbiorców niż to, które ceni sobie kryminalne opowieści.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






