* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com

piątek, 26 czerwca 2026

Joanna Kencka: Świnki morskie same w domu. Ogródek

Media Rodzina, Poznań 2026.

Wolność

Prawdopodobnie każde dziecko, które ma zwierzątko domowe trzymane w klatce, akwarium lub terrarium, zastanawia się, co owo zwierzątko robi, gdy zostaje samo w domu. Joanna Kencka prezentuje zatem przygody dwóch sympatycznych świnek morskich – czyli kawii domowych – Lisi i Lusi. Lisia i Lusia to urocze stworzonka o miłych pyszczkach. Opiekuje się nimi Julka, która dba o to, żeby świnki miały zawsze świeżą wodę, warzywa do pochrupania, żeby miały czysto na wybiegu i oczywiście żeby nie zabrakło sianka, które te gryzonie uwielbiają. Julka robi to wszystko przed wyjściem do przedszkola, a potem żegna się ze świnkami i do wieczora znika z horyzontu. I to jest moment, w którym dwie bohaterki mogą zacząć działać. Ale Joanna Kencka rezygnuje z bajkowości: świnki morskie, kiedy dziewczynka znika im z oczu, jedynie bajkowo odryglowują sobie wybieg (i robią jeszcze kilka drobiazgów) i przechodzą do ogrodu, ale nie stają się gadającymi stworzeniami z historyjek dla dzieci – to dalej te same zwierzątka, które dziecko zna na co dzień – tyle że w wersji nieco bardziej rozbrykanej. Lisia i Lusia schodzą po gałęzi z parapetu do ogrodu, chodzą do swoich ulubionych smakołyków (w ogródku rosną marchewki i rzodkiewki. Tu można się zdrzemnąć albo wypocząć podczas słuchania śpiewu ptaków. Wprawdzie gdy na horyzoncie pojawi się kot, robi się trochę niebezpiecznie, a gdyby któraś ze świnek pobrudziła swoje piękne futerko błotem, trzeba będzie się umyć zanim Julka wróci do domu i odkryje, że świnki morskie prowadzą drugie życie z dala od niej, ale to tylko niewielka cena za zabawy.

Warto po takiej lekturze przypomnieć pociechom, że bajki bajkami, ale przed wyjściem lepiej upewnić się, że zwierzęta nie opuszczą swoich bezpiecznych przestrzeni – i to jedyna rzecz, którą trzeba będzie dopowiedzieć po lekturze. Joanna Kencka stawia na historyjkę interaktywną: czasami należy pomóc świnkom w przejściu labiryntu, innym razem pogłaskać obrazkowe świnki po pyszczkach, żeby pocieszyć je po przeżytym właśnie stresie, czasami trzeba coś policzyć albo coś wskazać, sprawdzić, czy uda się zrealizować plan (możliwy tylko pod warunkiem wystąpienia określonej liczby osobników na obrazku). Dzieci zatem wciągną się w wir zabawy. Mogą tę książkę czytać samodzielnie, nie ma tu zbyt dużo tekstu, za to pojawiają się bardzo często propozycje zabaw. To jest publikacja obrazkowa, więc mnóstwo tu oglądania i tematów, które maluchy mogą wychwycić same. Propozycja w sam raz dla dzieci, które chcą mieć własne zwierzątko albo kochają świnki morskie i mogą się z nimi ciągle bawić. Kilkulatki, które chcą spędzić czas z wesołymi stworzeniami, Lisią i Lusią, utwierdzą się w przekonaniu, że książki mogą służyć również do zabawy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz