* * * * * * O tu-czytam

środa, 11 lutego 2015

Anna Łacina: Kradzione róże

Nasza Księgarnia, Warszawa 2015.

Zaufanie

„Kradzionym różom” Anny Łaciny daleko do beztroskich wakacyjnych narracji. To bardziej powieść-przestroga, historia o dojrzałości i zaufaniu, w dodatku prowadzona dwutorowo, tak, że młodzi odbiorcy czerpać będą z dwóch odrębnych doświadczeń. Autorka stawia pewną „kwiatową” rodzinę przed ogromnym wyzwaniem, a przy okazji odpowiada też na pytanie o motywy zachowań nastolatków. Tyle że jej bohaterki, Róża i Jaśmina, do typowych przedstawicielek młodzieży nie należą. Obie są mądre, dobrze wychowane, obie mają wpojony wyraźny system wartości. Nie ulegają owczemu pędowi – potrafią za to bronić własnego zdania. O te dziewczyny rodzice mogą być spokojni. I są, nawet gdy rodzina rozjeżdża się na wakacje. Jaśmina z paczką przyjaciół zwiedza Grecję. Róża udaje się na pielgrzymkę.

Od pierwszych stron tomu Anna Łacina wprowadza silnie niepokojące sygnały. Róża na pielgrzymce poznaje chłopaka, rozmodlonego i dobrego. Ariel wzruszająco przedstawia swoje losy i bardzo umiejętnie gra na emocjach. Czytelnicy równolegle poznają jego drugie oblicze: to niebezpieczny manipulant o nieznanych motywacjach. Owija sobie Różę wokół palca, wywozi na drugi koniec kraju i zrywa jej kontakty z rodzicami – a wszystko tak sprytnie, by dziewczyna wciąż była przekonana o jego dobroci i opiekuńczości. Przebłyski autorefleksji zdarzają się Róży coraz rzadziej, tłamszone przez gierki Ariela. Sytuacja nie ma jednak posmaku romantycznej przygody – Róży grozi coraz poważniejsze niebezpieczeństwo. Sama nie będzie walczyć o siebie, a bliscy nie mają pojęcia, co się z nią dzieje. Przystępują do działania, które z satysfakcją obserwuje Ariel.

Jaśmina za to mierzy się z własnymi uczuciami. Odrzuca deklaracje Romka, pamiętając jego dawną wiarołomność (i nie tylko). Nie chce być dla chłopaka łatwą zdobyczą, nie ma też ochoty na seks przed ślubem, co zaskoczonemu towarzyszowi dobitnie wyjaśnia (autorka być może próbuje w ten sposób podsunąć odpowiednie argumenty młodym odbiorczyniom). Jaśmina potrafi zapanować nad magią chwili, nie daje się złapać na rozmaite sztuczki. Jest w stanie przeczekać chwilę zauroczenia po to, by ewentualnemu narzeczonemu przyjrzeć się krytycznie w momencie jego słabości – i podjąć w pełni świadomą decyzję co do swojego związku. Jaśmina wydaje się bohaterką niezbyt wiarygodną: to wzór do naśladowania, nie postać z krwi i kości. Ta dziewczyna nie działa impulsywnie i nie właduje się w żadne kłopoty.

Anna Łacina sporo miejsca poświęca też rodzinie podejmującej desperacką walkę o odzyskanie córki i siostry. Nie ma tu mowy o psychologicznych konfliktach i próbie sił. Rodzice do poszukiwań umiejętnie włączają internet (i mierzą się z falą bezmyślnie wpisywanych komentarzy), zyskują wsparcie młodszych dzieci i sprawdzają każdy, nawet bezsensowny trop. To dla nich autorka wprowadza szereg wyjaśnień na końcu książki – nie zasługują na męczarnie, jakie – nieświadomie – zadała im Róża.

Ta powieść porusza trudny temat. Motyw zaginięcia Róży jest również pretekstem do zaprezentowania szeregu czarnych scenariuszy. Powinien dać do myślenia młodym ludziom – nawet ci najbardziej złaknieni przygód lub wolności mają swoje słabe punkty, które wykorzystać może uważny i niebezpieczny przeciwnik. Łacina nie wprowadza do swojej książki kazań – ale prowadzi akcję tak, by wyczulić czytelników na rozmaite zagrożenia. Pozwala im samodzielnie wyciągać wnioski, a przy tym przez cały czas lektury utrzymuje w napięciu i niepewności. „Kradzione róże” to książka o silnym wydźwięku, fabuła potrzebna nastolatkom i przełom w literaturze czwartej. Nieprzypadkowo po pięciu latach powraca na rynek wydawniczy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com