* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com

wtorek, 14 kwietnia 2026

Gérard Morel: Trucicielki. Kronika kobiecych zbrodni od antyku po współczesność

Mando, Kraków 2026.

Zbrodnie w kuchni

Gérard Morel doskonale wie, że na wyobraźnię ludzi bardzo mocno działa zagrożenie, które jest najbliżej. Dlatego też chce opowiedzieć przeszłość przez pryzmat trucicielek – kobiet niedocenianych i sięgających po ostateczne rozwiązania swoich problemów, albo intrygantek wiedzących doskonale, czego brakuje im do uzyskania władzy. „Trucicielki. Kronika kobiecych zbrodni od antyku po współczesność” to jednak nie gotowy przepis na kryminał, a rejestr wydarzeń i biografii. Autor opowiada tu przeszłość na nowo, ale koncentruje się na tych postaciach, które często były ignorowane lub odsuwane na dalszy plan zanim dopuściły się zbrodni, a później – marginalizowane ze względu na to, żeby nie inspirować kolejnych morderstw. Zanim to jednak nastąpi, proponuje czytelnikom uważne przyjrzenie się powodom, dla których trucie przypisywane było przede wszystkim kobietom: to zbrodnia, która wydaje się najbardziej perfidna, wykorzystuje bowiem zaufanie ofiary i nie daje jej szans na obronę. Jednocześnie pasuje do tradycyjnej roli kobiety – i do jej stereotypowych akcesoriów. Przez długi czas to faktycznie dobre wyjaśnienie – jednak ta opowieść kończy się w końcówce XX wieku, więc w momencie, gdy kobiety nie są już tak zależne od mężczyzn i tak bezbronne. Autor od czasu do czasu stara się też przypominać, że dzisiaj sięganie po dawne środki nie ma zbyt wiele sensu: możliwości wykrycia trucizny w organizmie są znacznie większe niż kiedyś i pozwolą wskazać winnych znacznie szybciej.

I mając do dyspozycji tak bogaty materiał, Morel nie ulega pokusie stworzenia fabularnej opowieści. Koncentruje się za to na przytaczaniu faktów i unikaniu jakichkolwiek komentarzy. Zależy mu na tym, żeby czytelnicy poznali dobrze bohaterki – dlatego też umieszcza ich zbrodnicze działania w o wiele szerszym kontekście, prowadzi przez trudne doświadczenia życiowe i relacje z bliskimi, żeby naświetlić bezradność czy brak szans na inne rozwiązania. Próbuje też zaznaczać, kiedy pojawiły się pierwsze przejawy buntu wobec codzienności i jakie działania zostały przez otoczenie zignorowane. Kiedy już dojdzie do opisywania tego momentu życiorysu, w którym rysuje się początek zbrodni, ma pewność, że czytelnicy zdążyli dobrze zaznajomić się z bohaterką i rozumieją jej motywy – a przynajmniej widzą kontekst na tyle jasno, żeby nie dziwić się podejmowanym decyzjom. Od tej pory może już zajmować się przede wszystkim metodami trucia – chociaż nie zawsze jest to możliwe. Nie będzie oczywiście podawać przepisów na śmiercionośne mikstury ani przesadnie analizować kolejnych działań, za to dba o wychwycenie i naświetlenie momentów ważnych z perspektywy samej zbrodni. Nie zawsze da się to zrobić – jeśli coś zaginęło w mrokach dziejów, autor nie będzie żmudnie odtwarzać wiadomości, woli po prostu nie precyzować scenek. Cała książka to bardziej podręcznikowe opisy niż próby fabularyzowania albo budowania sensacyjności, nie ma w tym rzucania się na literackość obrazów ani na potencjał kryminalny – to czyste informacje, po prostu opisywanie przeszłości w inny niż zazwyczaj przyjęte sposób. „Trucicielki” to opowieść dla czytelników, którzy potrzebują wiadomości lub przypisów do mniej znanych postaci – a nie emocji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz