* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yakari. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yakari. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 kwietnia 2020

Job, Derrib: Yakari i obcy

Egmont, Warszawa 2020.

Ptak z problemem

Wprawdzie nie wolno się śmiać z czyjegoś nieszczęścia, jednak w przypadku „obcego” z komiksu „Yakari i obcy” komizm wpisany jest w fabułę. Mały bohater, Indianin, tym razem ratuje z opresji pelikana, który przyfrunął nad jego wioskę – i sam sobie nie da rady. Musi łowić ryby, żeby coś jeść, tymczasem jest okropnie przeziębiony. Non stop kicha, a odgłosy przez niego wydawane płoszą zwierzynę i budzą w środku nocy wszystkich w najbliższej okolicy. Pelikan zdaje sobie sprawę z uciążliwości choroby, ale nic nie może na to poradzić, zdany jest na łaskę nowych znajomych. I nawet jeśli kolejne grupy zwierząt odetną się od bohatera, Yakari nie zostawi go w potrzebie. Będzie obmyślał coraz to nowe plany działania, żeby tylko wyleczyć chorego ptaka. Bo Yakari jest dzielny, pomysłowy i dobry. Job i Derrib na początku lat osiemdziesiątych XX wieku stworzyli historyjkę, która do dzisiaj wyzwalać może śmiech. Przesłania są tu jasne i przejrzyste, a dowcipy – trafią do najmłodszych. Warto też zaznaczyć, że w budzeniu śmiechu dużą rolę pełni strona graficzna: część żartów przeniesiona została bezpośrednio do kadrów, do min i postaw bohaterów, tak, że oglądające książkę dzieci docenią kreskówkowe niemal zabawy.

Yakari musi rozwiązać niejeden problem. Wydry męczą się łowieniem ryb dla nienasyconego gościa, szałas potów – znakomita kuracja na przeziębienie – można zastosować raz i jeśli nie przyniesie spodziewanych efektów, trzeba szukać kolejnego sposobu na ratunek. Przydadzą się bohaterowie, których Yakari poznał przy okazji wcześniejszych przygód, nikogo nie zdziwią odesłania do poprzednich części komiksu – zwłaszcza że mali odbiorcy z pewnością zechcą się dowiedzieć, skąd u Indianina komitywa z niedźwiedziem. Yakari stanie też przed koniecznością opowiedzenia się za nowym przybyszem a dotychczasowymi kompanami – takie ultimatum postawi mu jedna z grup zwierząt. Bo chociaż chęć niesienia pomocy jest w leśnych stworzeniach silniejsza nawet niż u ludzi, bohaterowie mają swoje ograniczone możliwości i siły – nie zawsze uda im się pogodzić własne interesy z tym, czego potrzebuje nowy.

Sytuacja pelikana nie jest godna pozazdroszczenia, nawet mimo troskliwej opieki. Mały Piorun pomaga jak może, Yakari podąża w górę rzeki, żeby ocalić obcego – po drodze spotykają wiele postaci, a każde spotkanie to wyzwanie. Z reguły – zabawne. Już sam przerysowany obraz kichającego jak z procy pelikana będzie budził śmiech maluchów, a przekomarzań i komplikacji jest tu na tyle dużo, że każdy znajdzie jakąś, która wyjątkowo go rozbawi. Job i Derrib tym razem mogą nawet rozśmieszyć dorosłych – mają szereg pomysłów i wiedzą, jak prezentować sytuacje, by wydobyć z nich cały potencjał. Opowieść „Yakari i obcy” to bardzo udany komiks dla najmłodszych.

sobota, 29 lutego 2020

Derib i Job: Yakari. Tajemnica Małego Pioruna

Egmont, Warszawa 2020.

Wyzwanie

Yakari to mały Indianin, który codziennie ma wiele przygód. Doskonale porozumiewa się ze zwierzętami z lasu, zresztą znacznie częściej to z nimi się zadaje niż z ludźmi z najbliższego otoczenia: Indianie najwyraźniej nie są aż tak atrakcyjni, jakby się komuś mogło wydawać. W odróżnieniu od prawowitych mieszkańców lasów. Yakari ma też swojego dzielnego wierzchowca, Małego Pioruna. I tym razem to Mały Piorun stanie się obiektem obserwacji dzieci – przeżywa bowiem swoją inicjację czy też tożsamościową komplikację, o której Indianin nie ma pojęcia. Oto pewnego dnia Mały Piorun, który jeszcze do wczoraj hasał z Yakarim, znika. Jak wiele koni – zwłaszcza młodszych, ale nie ma w tym reguły – podąża w jednym kierunku, gnany niezrozumiałą z zewnątrz siłą. Musi to zrobić, bez względu na konsekwencje, nie liczą się potrzeby jego przyjaciela ani względy bezpieczeństwa. Coś każe Małemu Piorunowi gnać na miejsce przeznaczenia i następnie wziąć udział w bardzo trudnej misji. Na początku dzieci zaintryguje sam motyw tajemnicy – nie wiedzą, o co chodzi bohaterowi i dlaczego porzucił towarzysza zabaw, z którym przecież miał jeszcze sporo planów. Nie wiedzą też, czy Mały Piorun wróci. Tymczasem koń spotyka na swojej drodze innych przedstawicieli gatunku i doskonale się z nimi rozumie: to najwyraźniej kwestia, której nie pojmują ludzie, za to oczywista dla zwierząt.

Mały Piorun w tym komiksie podąża przed siebie, by odbyć prawdziwie bohaterską próbę, rytuał przejścia. Nie wiadomo, ile zrozumieją maluchy z konieczności dokonania metamorfozy wewnętrznej u bohatera: w końcu Yakari pozostaje dzieckiem, a Mały Piorun z dziecięctwa właśnie wychodzi. I to wychodzi w sposób, którego nie można się spodziewać po pracach Deriba i Joba. Oto bowiem okazuje się, że próba będzie mocno krwawa i momentami śmiertelnie niebezpieczna: konie, które biorą w niej udział, muszą wykazać się odwagą, odpornością na ból, wytrzymałością, siłą, a do tego wszystkiego – powinny jeszcze umieć racjonalnie myśleć i uczyć się na błędach poprzedników. Wiele z nich przegra (chociaż nie wiadomo, o co toczy się walka), wiele nie spełni własnego marzenia. Mały Piorun poważnie się pokaleczy, ale akurat on musi dobrnąć do końca, bez względu na koszty. W końcu to bohater, któremu kibicują dzieci.

Kiedy Mały Piorun testuje swoją wytrzymałość, Yakari równie wytrwale go szuka: przemierza okolicę, żeby sprawdzić, czy przyjacielowi nie dzieje się krzywda. Komiks biegnie zatem dwutorowo, z jednej strony odwołuje się do konieczności dojrzewania – przejście tego procesu wymaga poświęceń – z drugiej do siły prawdziwej przyjaźni. Dynamika i kreska w tym wypadku dostarczą najmłodszym odbiorcom dużo wrażeń. Yakari i Mały Piorun to duet, który po takim teście będzie mógł sporo dokonać: autorzy pokazali, że nie boją się odważnych rozwiązań i w pewnym stopniu wyprzedzili swój czas, rezygnując z naiwnej fabuły na rzecz sensacji.

sobota, 7 grudnia 2019

Job, Derib: Yakari i grizli

Egmont, Warszawa 2019.

Ryk

Yakari jest tylko małym indiańskim chłopcem, a jednak dla zwierząt z lasu to jedyny ratunek. Nie zwrócą się do nikogo dorosłego, zresztą dorosłych w komiksie nie ma. Innych ludzi też nie, tylko Yakari jest jedyną nadzieją dla poszkodowanych i skrzywdzonych. W pobliżu dzieje się coś dziwnego, znikają kolejne stworzenia – przepadają bez śladu, a po okolicy niesie się groźny ryk. Na początku wydaje się, że tylko najmniejsi padają ofiarami nieznanego niebezpieczeństwa, ale Yakari szybko przekonuje się, że nawet wielki niedźwiedź zachowuje się jak zastraszony. Wygłodniałe, chude i blade zwierzęta zbierają zapasy – terroryzowane przez niedźwiedzia grizli, który porywa kolejnych mieszkańców lasu i robi z nich swoich niewolników. Z takim przeciwnikiem nie poradzi sobie nikt w pojedynkę. Ba, nawet gdyby wszystkie zwierzęta umówiły się i zaczęły działać, potrzebny jest ktoś, kto wymyśli odważny plan. Tu przydaje się Yakari, spryciarz, który nie boi się nieszablonowych rozwiązań. Jego pomysł wymaga czasu, cierpliwości i zaangażowania – ale jako jedyny ma szanse powodzenia. Bohaterowie przystępują do działania i zamiast pozbyć się dyktatora, służą mu jeszcze bardziej gorliwie. Do czego to doprowadzi? Job i Derib, autorzy komiksu, mają moralizatorski i idealizowany finał, chcą nim uświadomić czytelnikom, że warto walczyć o swoje prawa – ale rozwiązania siłowe do niczego się nie nadają w starciu z o wiele mocniejszym przeciwnikiem. Trzeba błyskotliwości i kreatywności, współpracy i też odwagi, bo unieszkodliwienie wroga to wyzwanie.

„Yakari i grizli”, piąty tomik z serii przygód małego Indianina, jest prostą historyjką dla najmłodszych – autorzy wykorzystali tutaj motywy, które dzieci bardzo lubią. Uwagę przykuwają zwierzęta – komicznie przedstawiane i nietypowe jak na opowiastki dla najmłodszych (są tu między innymi bobry i szopy pracze, którym nadaje się indiańskie imiona, żeby było zabawniej), a sam dziecięcy bohater zapewnia rozrywkę i pozwala za sobą podążać. Z kolei ładunek emocjonalny zawarty w zagadce, a później – w całej intrydze przygotowywanej przez bohaterów – to już wabik na najmłodszych, coś, co sprawia, że od lektury nie będą chcieli się oderwać. Co prawda finał jest bardzo bajkowy, przyspieszony i niewiarygodny, ale i tak rozrywkę komiks przyniesie. Yakari to superbohater w sam raz dla kilkulatków, które chcą odkrywać radość samodzielnego czytania dla rozrywki – mądry, dzielny i rozmawiający ze zwierzętami, a przy tym na tyle egzotyczny jako Indianin, że już samym pochodzeniem budzi zainteresowanie.

Zawiera ta historyjka ważne przesłanie dla maluchów, które rozpoczynają życie w społecznościach poza rodziną i muszą przekonać się, że nawet najsilniejsi nie mogą narzucać innym swoich zachcianek i żądań. Postawa niedźwiedzia grizli zasługuje na potępienie i pomysłową karę, to samo spotkać powinno wszystkich, którzy nadużywają władzy i znęcają się nad słabszymi. Pod bajką ukrywa się zatem istotna wskazówka dla kilkulatków.