* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Weronika Kurosz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Weronika Kurosz. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 maja 2015

Weronika Kurosz: Skarby leśnych braci

Zysk i S-ka, Poznań 2015.

Przy puszczy

Braci jest dwóch i jeden za drugiego skoczyłby w ogień. Oczywiście Bazyli i Marcepan czasem się biją, czasem kłócą, a czasem sobie dokuczają, jak to bracia, ale w sytuacjach kryzysowych mogą na siebie liczyć. To ważne, bo mieszkają tuż przy puszczy, i to takiej, w której dzieją się niezwykłe rzeczy. Bazyli i Marcepan raz po raz wpadają na trop wspaniałych przygód – a korzystają z każdej okazji, żeby przeżyć coś niezwykłego. W tomie „Skarby leśnych braci”, drugim zbiorku opowieści o Bazylim i Marcepanie, Weronika Kurosz bardzo poprawia i narrację, i wyobraźnię.

Cztery rozbudowane opowiadania proponuje dzieciom autorka. W pierwszym Bazyli i Marcepan spotkają się z niedobrymi ryjczakami i dowiedzą się czegoś o jeleniach i ich porożu. W drugim budują tratwę i trafiają do domku Baryłki, staruszki, która wyraźnie ukrywa swoje prawdziwe zamiary. Brat cioteczny Bazylego i Marcepana, dzieciak nieznośny i posługujący się specyficzną gramatyką, przynosi trzecią przygodę. W czwartej historyjce poważna kłótnia rodzeństwa prowadzi aż do ucieczki Marcepana z domu. Weronika Kurosz zwykle wychodzi od normalnej scenki obyczajowej, pozwala maluchom uruchomić wyobraźnię w kreatywnym podejściu do nudy, by zaraz za progiem domu wtrącić bohaterów w baśniowy i niezbyt realny świat. Tu już mogą dziać się rzeczy najbardziej zdumiewające. Autorka sięga do skarbnicy baśni, czerpie z motywów ludowych i sylwetek od zawsze obecnych w rozmaitych bajaniach. Lubuje się w imitujących stare opowieściach – kiedy tylko może, wprowadza do akcji zapośredniczone historie zaczerpnięte z odległych wierzeń i przekazów. Zamienia się w opowiadacza bajek w bajkach – tym samym sugerując odbiorcom gatunkowe zróżnicowanie tekstu. Nawiązuje do literackich tradycji, ale zachowuje też odrębność stylistyczną. To w „Skarbach leśnych braci” jest bardzo wyraźne – i pasuje do wyobraźni autorki, która najchętniej wykorzystuje wątki edukacyjno-pedagogiczne.

Jest też Kurosz blisko swoich postaci. Zna dobrze pomysły i motywacje małych chłopców, rozumie ich uczucia i stara się przekonująco odzwierciedlać je w tekście. Nie zmusza chłopców do dobrego zachowywania się w imię pedagogicznych zapędów: bohaterowie wypadają bardzo naturalnie jako dzieci. W związku z tym nawet najbardziej bajkowe przygody będą dla maluchów ważne. Dzieci tym razem zagłębią się w świat marzeń i odkryją sens rozmaitych uczuć. Tematy przyrodnicze pojawiać się będą niejako przy okazji, teraz autorka odważniej sięga do fantazji. Nie próbuje na siłę pouczać, za to w tajemniczy sposób przywiązuje do leśnych braci, odbiorcom pozwala włączyć się do przeżywania. Weronika Kurosz wybiera wyczuwalną staroświeckość historii, celowo odsuwa braci od technologicznych wyzwań i wrzuca w bardziej „naturalne”, to jest – powiązane z przyrodą – wypadki. Chce, żeby mali odbiorcy zatęsknili za swobodą, przestrzenią i możliwościami, jakie daje zabawa na świeżym powietrzu.

„Skarby leśnych braci” to dodatkowo książka przepięknie wydana. Ze względu na duży druk dzieci mogą czytać ją samodzielnie, ale nawet jeśli przysłuchiwałyby się bajkom czytanym przez dorosłych (a czytaniu na głos sprzyja też rytm tekstów), będą przyglądać się ciekawym ilustracjom Aleksandry Michalskiej-Szwagierczak. Twarda okładka, gruby papier i nietypowy format sprawiają, że łatwiej znaleźć ten tom na półce. Weronika Kurosz tym razem stawia na dynamikę. Dużo w tej historii energii i stylistycznej pewności. Autorka wie, jakie przygody chce opowiedzieć. Proponuje dzieciom narracje mniejsze niż powieściowe, za to większe niż standardowe opowiadania, chce zatem zanurzyć odbiorców w krainie znanej leśnym braciom. To książka nawiązująca do klasyki – dobra dla tych, którzy cenią tradycję.

sobota, 17 listopada 2012

Weronika Kurosz: Leśni bracia

Zysk i S-ka, Poznań 2012.

Przygody z puszczy

Weronika Kurosz zdecydowała się na połączenie przyjemnego z pożytecznym i w zbiorku opowiadań o leśnych braciach wykorzystała temat przyrody. Zgrabnie przemyciła go w historiach pełnych przygód, tworząc niemal chłopięcą w duchu książkę. W „Leśnych braciach” jest wszystko to, co mali czytelnicy lubią: obecność baśniowych krain i zupełnie realnych emocjonujących doznań, współzawodnictwo, braterska przyjaźń, humor i zmieniająca się często tematyka. Jeśli do tego dodać jeszcze opowieści w opowieściach, czyli zgrabne przechodzenie od postaci do historii, którą owa postać może przekazać, objawi się w pełni przepis na interesujący tom z dziedziny literatury czwartej. Nawet pomimo faktu, że autorka (i redakcja tomu) przeoczyła kilka irytujących stylistycznych i gramatycznych błędów (dlaczego o dwóch braciach pisze „dwoje” a o sześciu rękach „sześcioro” – pozostanie tajemnicą).

Bazyli i Marcepan są trochę jak Bolek i Lolek, tyle że ich przygody zostały bardziej ukierunkowane – na las, a momentami na puszczę. Pojawi się tu zatem konkurs zbierania grzybów, podczas którego to wydarzenia chłopcy poznają sekrety dworu Króla Borowika i grzybów o bajkowych właściwościach, pomogą Leśnej Babie odczarować ukochanego, a przy okazji i uratować drzewa w lesie przed zniszczeniem, zmierzą się z kłusownikami, a nawet zajrzą w głąb jeziora, do świata rusałek. Za każdym razem zmieniać się więc będzie sceneria ich działań, ale autorka nie pozwoli chłopcom oddalić się od ich naturalnego środowiska – od lasu.

Tytułowi leśni bracia są prawdziwi, to jest bardzo wiarygodni z punktu widzenia małych odbiorców. Zachowują się wobec siebie jak typowe rodzeństwo, rzucają sobie absurdalne wyzwania, wytykają słabości i dokuczają, ale kiedy trzeba, zawsze stają w swojej obronie i mogą na siebie liczyć. Właściwie w świecie stworzonym przez Weronikę Kurosz nikt inny nie może przedrzeć się do tej wspólnoty, którą Bazyli i Marcepan zawiązali. W ich przekonaniach widać doświadczenia z dzieciństwa: czytelnikom bohaterowie wydadzą się zdumiewająco bliscy. To ważne ze względu na grupę docelową odbiorców – mali chłopcy mogliby poczuć się oszukani obecnością baśniowych stworów w krainie, która obiecywała prawdziwe „męskie” przygody – leśni bracia czynią tę przestrzeń bardziej zrozumiałą i swojską dla dzieci.

Weronika Kurosz pisze dłuższe opowiadania, składające się zawsze z kilku cząstek. Ten wewnętrzny podział niezbyt (z punktu widzenia dorosłego) rozbudowanych form pozwala zabrać się za lekturę maluchom, które czytać nie lubią. Po pierwsze – dużo łatwiej mierzyć się z mniejszymi porcjami opowiadań i wyznaczać sobie mniej ambitne cele, po drugie natomiast ta decyzja autorki nadaje powieściom tempa – wszystko rozgrywa się bardziej dynamicznie, nowy podrozdział sugeruje niemal zmianę planu, co powinno się dzieciom spodobać. Książka pozwala też zwrócić uwagę na piękno przyrody. Autorka stale odwołuje się do cudów natury – pokazuje ptaki o pięknym upierzeniu, zagląda do leśnego runa i obserwuje pory roku. Jest tu bajkowo – ale część bajkowego świata da się też odnaleźć w prawdziwym życiu.