Jaguar, Warszawa 2017.
Syn
Pożegnanie z czterotomową opowieścią Między wierszami to jednocześnie powrót do tego, z czego Tammara Webber na początku zasłynęła, czyli do erotyki w literaturze młodzieżowej. Głos jeszcze raz zyskują bohaterowie znani z całego cyklu – Reid, Brooke, Dori oraz… River, niespełna pięcioletni syn pierwszej dwójki. To River staje się właściwym tematem zakończenia i szansą na to, by czarne charaktery trochę się zrehabilitowały, a ci bezradni zapanowali nad własnymi demonami. Dori, która wbrew początkowym obawom zdecydowała się na związek z celebrytą, musi pokonywać opory rodziców. Z Reidem łączy ją namiętny seks – i tu autorka przestaje się powstrzymywać, wraca do rozwiązań z pierwszej swojej serii, czyli nie przymyka oczu na gorące romanse i łóżkowe wyczyny postaci. Reid upewnia się w kwestii miłości do dziewczyny, ale ona musi poradzić sobie z rosnącą zazdrością i licznymi obawami. Zwłaszcza gdy na jaw wyjdzie tajemnicze dziecko.
Ten chwyt stosuje Webber drugi raz w serii – wcześniej to Graham, ukochany Emmy okazał się młodym (i bardzo odpowiedzialnym) samotnym ojcem, dziewczyna musiała liczyć się z obecnością córki w jego życiu. Teraz Brooke pod wpływem złych snów decyduje się sprawdzić, co dzieje się z jej synem, którego po urodzeniu oddała. Nieoczekiwanie dla siebie samej chce zająć się zaniedbanym dzieckiem i wynagrodzić mu krzywdy. Nie szuka pomocy u rodzonej matki ani u Reida, wsparcie znajduje za to w pierwszej żonie ojca – i w dawnym chłopaku. Reid Alexander zachowuje się zaskakująco dojrzale, a i jego rodzina staje na wysokości zadania, organizując sprawnie nową codzienność. Problemem jest już wyłącznie Dori – i jej rodzice, chcący chronić drugą córkę.
„Świat bez ciebie” to ostatnia okazja do poukładania rzeczywistości bohaterom i autorka chętnie z niej korzysta. Przede wszystkim naprawia relacje między skłóconymi postaciami, zmienia ich priorytety i daje szansę na dogadanie się w obliczu zmian. Otwiera wszystkich na nowe uczucia, przekreśla dawne intrygi. Największa metamorfoza dotyczy Brooke, ale i inni będą się tu mogli zaprezentować z nieznanej dotąd strony. Sam River prowadzi wewnętrzne monologi zbyt ambitnie jak na czterolatka, ale dzięki niemu autorka szykuje naprawdę mocny finał. Pokazuje odbiorczyniom miłość idealną, przezwyciężającą wszelkie trudności, ale przypomina też, że na uczucie zawsze trzeba zapracować. Udowadnia, że czasem intencje rozmijają się z uczynkami – i że trzeba rozmawiać, rozwiewać wątpliwości i walczyć.
Cztery głosy stylistycznie nie są od siebie właściwie oddzielone, pozwalają za to poznać punkt widzenia różnych stron. Większe zróżnicowanie wprowadza Tammara Webber przez zabawy formą: część rozmów przenosi do smsów, część relacjonuje bezpośrednio ale przez pryzmat wybranej postaci. Sprawia, że bez względu na ocenę romansowych tematów świat Dori i Reida staje się atrakcyjny w lekturze, ważny i emocjonujący. Nawet świadomość obowiązkowego w gatunku happy endu nie zmienia odbioru: Webber pozwala cieszyć się bogatym światem intensywnych uczuć. Obok pożądania wprowadza relacje przyjacielskie, rodziny, na które można liczyć bez względu na ogrom problemów. Pokazuje siłę tęsknoty i skłonność do poświęceń dla drugiej osoby, determinację i cierpliwość w walce o czyjeś serce. To, że pcha bohaterów do swoich łóżek szybko i często, nie wpływa na siłę przekazu emocjonalnego, „Świat bez ciebie” to udane zamknięcie mocnego cyklu. Przesada tłumaczy się tu przejściem do celebryckiej rzeczywistości i jako taka jest akceptowalna – cała reszta płynie już z dusz i doświadczeń postaci.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tammara Webber. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tammara Webber. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 27 kwietnia 2017
wtorek, 4 kwietnia 2017
Tammara Webber: Dobrze ci tak
Jaguar, Warszawa 2017.
Dla dobra innych
Reid Alexander to bohater zbyt barwny, żeby porzucić go po zaledwie jednej sercowej przygodzie. W poprzednich tomach powieści Tammary Webber był czarnym charakterem, który zdecydowanie nie zasługiwał na uczucie dobrej i prostodusznej Emmy. Teraz sytuacja trochę się zmienia. Reid nadal jest rozkapryszonym nastolatkiem, który – jako gwiazda filmowa – nie ma problemów z łóżkowymi podbojami. Poznaje jednak dziewczynę z kompletnie innego świata i na poważnie się zakochuje. A wszystko po wypadku samochodowym: Reid po pijaku siada za kierownicę, niszczy wóz i… dom ubogiej rodziny. Musi się zmienić dla własnego dobra, ale na razie powinien po prostu zapracować na zaufanie młodych fanów. Sąd skazuje go na prace społeczne, a tu Reid poznaje Dori – córkę pastora zaangażowaną w działalność dobroczynną, ale pełną też mrocznych tajemnic. Dori nie należy do piękności i ma twarde zasady moralne – ale nie jest z kamienia. Broni się przed uczuciem do przystojnego gwiazdora i nie wierzy w możliwość pokonania licznych barier.
W „Dobrze ci tak” znów narracja prowadzona jest na przemian przez dwie osoby, ale autorce ten zabieg przydaje się do ujawniania najskrytszych myśli i odczuć bohaterów, nie służy za to do różnicowania ich języka. Reid i Dori mają swoje tajemnice, które wpłyną na podejmowane przez nich decyzje – tego potencjału Webber nie zmarnuje. Zwłaszcza że mimo lekkiej historii o miłości dylematy i problemy młodych ludzi są tu naprawdę poważne – nikt nie zapewni bohaterom potrzebnej im ochrony, nikt też nie podsunie im najlepszych rozwiązań, trochę dlatego, że pewne rzeczy lepiej trzymać w sekrecie nawet przed najbliższymi, ale w dużej mierze ze względu na brak takich rozwiązań. Reid na początku zachowuje się jeszcze jak zdobywca, wkrótce jednak wychodzą na jaw jego traumy: scysje z ojcem, choroba alkoholowa matki i brak prawdziwych – a nie imprezowych – przyjaciół. Dori najpierw uznawana jest za wzór cnót – i przeciwieństwo Reida – ale konsekwencje jej przeszłości przewijają się przez historię i wpływają na wybory dziewczyny. I Reid, i Dori boją się siebie nawzajem – i chociaż marzą o szczęściu, mają sporo powodów, by zachować ostrożność. Całą ich grę autorka prowadzi z dużym wyczuciem. Oczywiście wiadomo, że bohaterowie są sobie przeznaczeni i w końcu muszą zrealizować własne pragnienia – ale droga do udanego związku może być wyboista nawet wtedy, gdy oboje zechcą kompromisów. W efekcie młodzi czytelnicy otrzymają burzliwą obyczajowo-romansową powieść przekreślającą infantylne problemy zwykłych bohaterów (i przeciętnych nastolatków). U Webber wszystko jest bardzo intensywne.
„Dobrze ci tak” to opowieść o tym, że ucieczka przed sobą przybiera czasami różne formy – i że różne są metody autodestrukcji. I za niefrasobliwością Reida, i za społecznictwem Dori kryją się rzadko przywoływane prawdy i pułapki. Sytuacja, jaką przedstawia Tammara Webber, praktycznie uniemożliwia stawianie jednoznacznych ocen. W tej powieści dzieje się sporo, nie tylko na płaszczyźnie uczuć – dylematy moralne to dodatek do życiowych i zupełnie nieprzewidzianych sytuacji. Chociaż miłość jest ważna, zdarzają się chwile, w których zapomina się o damsko-męskich relacjach.
Pomijając udany pomysł na odświeżenie postaci Reida i zupełnie nowy dla niego kontekst, Webber po prostu umie prowadzić narrację zmysłową i przekonującą. Dzięki nasyceniu uczuciami, buduje więź czytelników i bohaterów – nawet te odbiorczynie, które po dwutomowej przygodzie z Emmą zniechęciły się do Reida, teraz będą tego bohatera odkrywać na nowo – i pojmować jego racje z nowej perspektywy. Ta autorka uwielbia wstrząsy i zwroty akcji, które zmieniają wszystko – w normalnych warunkach wrzucenie ich w książkę byłoby trudne, ale w ujęciu Webber wszystko zaczyna zyskiwać nowy wymiar – a postacie nie tracą przy tym prawdziwości. „Dobrze ci tak” to nie ostatni tom o przygodach Reida – ale ważny punkt w całej serii.
Dla dobra innych
Reid Alexander to bohater zbyt barwny, żeby porzucić go po zaledwie jednej sercowej przygodzie. W poprzednich tomach powieści Tammary Webber był czarnym charakterem, który zdecydowanie nie zasługiwał na uczucie dobrej i prostodusznej Emmy. Teraz sytuacja trochę się zmienia. Reid nadal jest rozkapryszonym nastolatkiem, który – jako gwiazda filmowa – nie ma problemów z łóżkowymi podbojami. Poznaje jednak dziewczynę z kompletnie innego świata i na poważnie się zakochuje. A wszystko po wypadku samochodowym: Reid po pijaku siada za kierownicę, niszczy wóz i… dom ubogiej rodziny. Musi się zmienić dla własnego dobra, ale na razie powinien po prostu zapracować na zaufanie młodych fanów. Sąd skazuje go na prace społeczne, a tu Reid poznaje Dori – córkę pastora zaangażowaną w działalność dobroczynną, ale pełną też mrocznych tajemnic. Dori nie należy do piękności i ma twarde zasady moralne – ale nie jest z kamienia. Broni się przed uczuciem do przystojnego gwiazdora i nie wierzy w możliwość pokonania licznych barier.
W „Dobrze ci tak” znów narracja prowadzona jest na przemian przez dwie osoby, ale autorce ten zabieg przydaje się do ujawniania najskrytszych myśli i odczuć bohaterów, nie służy za to do różnicowania ich języka. Reid i Dori mają swoje tajemnice, które wpłyną na podejmowane przez nich decyzje – tego potencjału Webber nie zmarnuje. Zwłaszcza że mimo lekkiej historii o miłości dylematy i problemy młodych ludzi są tu naprawdę poważne – nikt nie zapewni bohaterom potrzebnej im ochrony, nikt też nie podsunie im najlepszych rozwiązań, trochę dlatego, że pewne rzeczy lepiej trzymać w sekrecie nawet przed najbliższymi, ale w dużej mierze ze względu na brak takich rozwiązań. Reid na początku zachowuje się jeszcze jak zdobywca, wkrótce jednak wychodzą na jaw jego traumy: scysje z ojcem, choroba alkoholowa matki i brak prawdziwych – a nie imprezowych – przyjaciół. Dori najpierw uznawana jest za wzór cnót – i przeciwieństwo Reida – ale konsekwencje jej przeszłości przewijają się przez historię i wpływają na wybory dziewczyny. I Reid, i Dori boją się siebie nawzajem – i chociaż marzą o szczęściu, mają sporo powodów, by zachować ostrożność. Całą ich grę autorka prowadzi z dużym wyczuciem. Oczywiście wiadomo, że bohaterowie są sobie przeznaczeni i w końcu muszą zrealizować własne pragnienia – ale droga do udanego związku może być wyboista nawet wtedy, gdy oboje zechcą kompromisów. W efekcie młodzi czytelnicy otrzymają burzliwą obyczajowo-romansową powieść przekreślającą infantylne problemy zwykłych bohaterów (i przeciętnych nastolatków). U Webber wszystko jest bardzo intensywne.
„Dobrze ci tak” to opowieść o tym, że ucieczka przed sobą przybiera czasami różne formy – i że różne są metody autodestrukcji. I za niefrasobliwością Reida, i za społecznictwem Dori kryją się rzadko przywoływane prawdy i pułapki. Sytuacja, jaką przedstawia Tammara Webber, praktycznie uniemożliwia stawianie jednoznacznych ocen. W tej powieści dzieje się sporo, nie tylko na płaszczyźnie uczuć – dylematy moralne to dodatek do życiowych i zupełnie nieprzewidzianych sytuacji. Chociaż miłość jest ważna, zdarzają się chwile, w których zapomina się o damsko-męskich relacjach.
Pomijając udany pomysł na odświeżenie postaci Reida i zupełnie nowy dla niego kontekst, Webber po prostu umie prowadzić narrację zmysłową i przekonującą. Dzięki nasyceniu uczuciami, buduje więź czytelników i bohaterów – nawet te odbiorczynie, które po dwutomowej przygodzie z Emmą zniechęciły się do Reida, teraz będą tego bohatera odkrywać na nowo – i pojmować jego racje z nowej perspektywy. Ta autorka uwielbia wstrząsy i zwroty akcji, które zmieniają wszystko – w normalnych warunkach wrzucenie ich w książkę byłoby trudne, ale w ujęciu Webber wszystko zaczyna zyskiwać nowy wymiar – a postacie nie tracą przy tym prawdziwości. „Dobrze ci tak” to nie ostatni tom o przygodach Reida – ale ważny punkt w całej serii.
sobota, 15 października 2016
Tammara Webber: Tam, gdzie ty
Jaguar, Warszawa 2016.
Intryga
Emma i Graham w pierwszym tomie („Między wierszami”) pokonali wszelkie możliwe przeszkody, żeby móc być razem. Ich wzajemna fascynacja, która szybko przerodziła się w miłość, nie osłabła nawet po wiadomości o córce Grahama; także odległość przestała być problemem, skoro Emma i tak zamierzała wyprowadzić się z domu na studia, przerywając swoją filmową karierę. W momencie, w którym powinna się już zacząć baśniowa sielanka, Tammara Webber decyduje się wkroczyć jeszcze raz – i ponownie utrudnić bohaterom drogę do siebie. A że dużo możliwości losowych wyczerpała poprzedni, teraz musi postawić na precyzyjnie przygotowywaną przez czarne charaktery intrygę.
Czarne charaktery to również obecni w poprzednim tomie Brooke i Reid. On nie pogodził się z niedostępnością Emmy, żadna dziewczyna mu nie odmawia, więc traktuje sytuację jako wyzwanie. Ona, trochę wbrew poprzedniej fabule, uświadamia sobie, że Graham byłby partnerem idealnym. Nie kocha go wprawdzie, ale chce go zdobyć. Oboje wdrażają w życie śmiały i okrutny plan zniszczenia relacji między Emmą i Grahamem. Zawierają układ, żeby osiągnąć podwójny cel. To Brooke jest mózgiem operacji: potrafi przewidzieć psychologiczne konsekwencje określonych zachowań- i umiejętnie prowokuje. Przy takiej strategii naiwna Emma nie ma żadnych szans.
Narrację prowadzi tu na zmianę cała czwórka, dzięki czemu odbiorcy dostają możliwość podejrzenia najskrytszych uczuć każdego z bohaterów. Rzecz polega na tym, że nikt nie może do końca się odsłonić: Brooke dla dobra własnego planu, Reid – bo nie ma odpowiedniego słuchacza, Graham – bo woli działać niż mówić, a Emma – bo nie pozwala jej na to duma. Gdyby chociaż raz Tammara Webber dopuściła do słownej konfrontacji, zatraciłaby szansę na ekscytujący dla młodych odbiorców rozwój wydarzeń. Tu akcja opiera się w dużej części na niedomówieniach i błędnych domysłach, to wróg zaufania – więc i potencjalnego szczęścia postaci. Webber ma pole do popisu, bo przecież jej bohaterowie są gwiazdami filmu – w brukowcach pojawiać się więc będą rozmaite domysły i plotki, a dziennikarze zechcą poszukać skandalu. To okrutny biznes i niesprzyjający rozwojowi szczerych uczuć. W „Tam, gdzie ty” widać dobrze cenę popularności i rozmaite zagrożenia. Nie jest to środowisko dla łatwowiernych czy prostolinijnych. I chociaż domyślą się odbiorcy, w jakim kierunku zmierza całość (w młodzieżowych powieściach idealizowana miłość musi pokonywać kolejne przeszkody), nie odbierze to przyjemności czytania.
Tammara Webber pisze bowiem dobrze. Tworzy zmysłowe narracje (w przygodach Emmy i Grahama jest mniej erotyzmu niż w poprzedniej serii, ale pozostaje plastyczność opisów) i barwne charaktery. Stosuje raczej jednowymiarowe portrety, ale to wystarcza do stworzenia wybuchowej mieszanki. Sprawia, że młodzi czytelnicy zaczynają kibicować bohaterom, ale i wyciągać wnioski z ich przygód. Chociaż akcja toczy się w wielkim świecie – między sławami – autorka doprowadza do scenek o wymowie uniwersalnej. Zwraca uwagę na potrzebę szczerości w związku, ale i na zaufanie. Uczy stawiania granic – i budowania dojrzałej relacji. Czasami przecenia swoich bohaterów, każąc im podejmować najtrudniejsze decyzje i zyskując przez to wyidealizowane obrazy – ale i takie zabiegi przydają się do zdynamizowania powieści. Tammara Webber potrafi pisać o romansach nastolatków z pełną wiarą w to, że uczucie zostanie ocalone i wzmocnione przez czas. Dostarcza odbiorcom baśniowych historii i rozrywki nawet kiedy przebieg wydarzeń da się już przewidzieć.
Intryga
Emma i Graham w pierwszym tomie („Między wierszami”) pokonali wszelkie możliwe przeszkody, żeby móc być razem. Ich wzajemna fascynacja, która szybko przerodziła się w miłość, nie osłabła nawet po wiadomości o córce Grahama; także odległość przestała być problemem, skoro Emma i tak zamierzała wyprowadzić się z domu na studia, przerywając swoją filmową karierę. W momencie, w którym powinna się już zacząć baśniowa sielanka, Tammara Webber decyduje się wkroczyć jeszcze raz – i ponownie utrudnić bohaterom drogę do siebie. A że dużo możliwości losowych wyczerpała poprzedni, teraz musi postawić na precyzyjnie przygotowywaną przez czarne charaktery intrygę.
Czarne charaktery to również obecni w poprzednim tomie Brooke i Reid. On nie pogodził się z niedostępnością Emmy, żadna dziewczyna mu nie odmawia, więc traktuje sytuację jako wyzwanie. Ona, trochę wbrew poprzedniej fabule, uświadamia sobie, że Graham byłby partnerem idealnym. Nie kocha go wprawdzie, ale chce go zdobyć. Oboje wdrażają w życie śmiały i okrutny plan zniszczenia relacji między Emmą i Grahamem. Zawierają układ, żeby osiągnąć podwójny cel. To Brooke jest mózgiem operacji: potrafi przewidzieć psychologiczne konsekwencje określonych zachowań- i umiejętnie prowokuje. Przy takiej strategii naiwna Emma nie ma żadnych szans.
Narrację prowadzi tu na zmianę cała czwórka, dzięki czemu odbiorcy dostają możliwość podejrzenia najskrytszych uczuć każdego z bohaterów. Rzecz polega na tym, że nikt nie może do końca się odsłonić: Brooke dla dobra własnego planu, Reid – bo nie ma odpowiedniego słuchacza, Graham – bo woli działać niż mówić, a Emma – bo nie pozwala jej na to duma. Gdyby chociaż raz Tammara Webber dopuściła do słownej konfrontacji, zatraciłaby szansę na ekscytujący dla młodych odbiorców rozwój wydarzeń. Tu akcja opiera się w dużej części na niedomówieniach i błędnych domysłach, to wróg zaufania – więc i potencjalnego szczęścia postaci. Webber ma pole do popisu, bo przecież jej bohaterowie są gwiazdami filmu – w brukowcach pojawiać się więc będą rozmaite domysły i plotki, a dziennikarze zechcą poszukać skandalu. To okrutny biznes i niesprzyjający rozwojowi szczerych uczuć. W „Tam, gdzie ty” widać dobrze cenę popularności i rozmaite zagrożenia. Nie jest to środowisko dla łatwowiernych czy prostolinijnych. I chociaż domyślą się odbiorcy, w jakim kierunku zmierza całość (w młodzieżowych powieściach idealizowana miłość musi pokonywać kolejne przeszkody), nie odbierze to przyjemności czytania.
Tammara Webber pisze bowiem dobrze. Tworzy zmysłowe narracje (w przygodach Emmy i Grahama jest mniej erotyzmu niż w poprzedniej serii, ale pozostaje plastyczność opisów) i barwne charaktery. Stosuje raczej jednowymiarowe portrety, ale to wystarcza do stworzenia wybuchowej mieszanki. Sprawia, że młodzi czytelnicy zaczynają kibicować bohaterom, ale i wyciągać wnioski z ich przygód. Chociaż akcja toczy się w wielkim świecie – między sławami – autorka doprowadza do scenek o wymowie uniwersalnej. Zwraca uwagę na potrzebę szczerości w związku, ale i na zaufanie. Uczy stawiania granic – i budowania dojrzałej relacji. Czasami przecenia swoich bohaterów, każąc im podejmować najtrudniejsze decyzje i zyskując przez to wyidealizowane obrazy – ale i takie zabiegi przydają się do zdynamizowania powieści. Tammara Webber potrafi pisać o romansach nastolatków z pełną wiarą w to, że uczucie zostanie ocalone i wzmocnione przez czas. Dostarcza odbiorcom baśniowych historii i rozrywki nawet kiedy przebieg wydarzeń da się już przewidzieć.
wtorek, 30 sierpnia 2016
Tammara Webber: Między wierszami
Jaguar, Warszawa 2016.
Pragnienie
Zaistniała Tammara Webber w świadomości odbiorców serią młodzieżowych powieści erotycznych, w których miłość i pożądanie stawały się najlepszym lekarstwem na wielkie problemy. „Między wierszami” to książka osobna, nie wlicza się do serii Tak blisko i skomponowana jest zupełnie inaczej. Autorka wykorzystuje motyw sławy w wersji pop, żeby pokazać historię o zakochiwaniu się – ale w blasku fleszy. Nie prowadzi jednak tym razem przez oczywiste schematy. To, że bohaterowie wyraźnie mają się ku sobie, jeszcze o niczym nie świadczy. „Między wierszami” to opowieść realizowana inaczej, a Webber dalej udowadnia, że potrafi snuć dobre narracje młodzieżowe niezależnie od tematu i kontekstów.
Bohaterowie „Między wierszami” to Reid i Emma. Oboje mają zagrać w kinowym hicie dla nastolatków, szkolnej i nowoczesnej wersji „Dumy i uprzedzenia”. Reid to już idol młodych dziewczyn, ma szerokie grono fanek (oraz grouppies). Emma jest rozpoznawalna dzięki udziałowi w reklamach, a jej karierę planują inni, bez brania pod uwagę zdania dziewczyny. Kiedy Reid i Emma spotykają się na castingu, od razu między nimi iskrzy. Emmie pochlebia zainteresowanie superprzystojnego aktora, Reid ma nadzieję na romans ze swoją partnerką scenariuszową. Do tej pory nie musiał zabiegać o względy dziewczyn, ale z Emmą sprawy nie idą łatwo.
W „Między wierszami” Tammara Webber zgrabnie akcentuje kontrast między potrzebami i pragnieniami wieku dojrzewania u obu płci. Dziewczyna zwraca uwagę na uczucia i chce stabilnego związku, dla chłopaka najważniejsze są podboje erotyczne, a wierność to jedynie puste słowo. Im bardziej ona się wycofuje (a w pamięci ma złe doświadczenia przyjaciółki), tym bardziej on upiera się, by ją zdobyć i zaliczyć. Gra byłaby prosta i przejrzysta, gdyby nie obecność innych na planie. Brooke zachowuje się jak rasowa uwodzicielka, Graham to materiał na świetnego przyjaciela. Jednak wszyscy mają swoje sekrety, a nie traktują znajomych z planu jak powierników. W „Między wierszami” autorka ładnie zaplątuje relacje i nie zdradza tajemnic przedwcześnie. Narrację prowadzą Reid i Emma, na przemian, tym wyraźniejszy jest zbiór przeciwieństw w ich oczekiwaniach. Do tego dla odbiorców mogą stać się jasne motywacje postaci i możliwości odczytywania ich intencji. Wiele Webber tym samym wyjaśnia (i to unikając pedagogicznych tonów czy rodzicielskich pouczeń).
Tammara Webber celnie przedstawia sytuację i rozwija wątek uczuciowy, pokazując, jak działa on w zderzeniu z nietypowymi okolicznościami. Cena za rozpoznawalność to wszędobylscy dziennikarze, chętne na jednonocną przygodę fanki (w traktowaniu ich Reid jest bezwzględny), plotki i skandale. W tym świecie Reid odnajduje się świetnie, Emma za to nie widzi miejsca dla siebie. To nie czas na cierpliwe budowanie trwałego związku. Webber wykorzystuje temat świata pop, żeby ostrzec i zwrócić uwagę na prawdziwe wartości, ale też przedstawia dzięki temu obraz wolności. Do niektórych decyzji trzeba dojrzeć i ta autorka doskonale o tym wie.
„Między wierszami” jest znakomicie napisaną młodzieżówką, w której ścierają się wizje przygodnego romansu ze stabilnością i zaufaniem. Autorka daje bohaterom prawo decydowania o swoim życiu i wcześniej wypuszcza ich w dorosłość, ale tłumaczy odbiorcom, na czym polega odpowiedzialność i co jest naprawdę ważne w życiu. Pisze tak, że po lekturze każdy zostanie jej fanem: nie proponuje pustej i przyjemnej historyjki o przewidywalnym finale, za to bawi się popularnym (coraz bardziej) tematem. „Między wierszami” to mądra i ciekawie naszkicowana historia, uniwersalna ze względu na uczucia, a mocno zakorzeniona w kulisach show-biznesu. Nie rozczarowuje, a przynosi dużo wartościowych spostrzeżeń.
Pragnienie
Zaistniała Tammara Webber w świadomości odbiorców serią młodzieżowych powieści erotycznych, w których miłość i pożądanie stawały się najlepszym lekarstwem na wielkie problemy. „Między wierszami” to książka osobna, nie wlicza się do serii Tak blisko i skomponowana jest zupełnie inaczej. Autorka wykorzystuje motyw sławy w wersji pop, żeby pokazać historię o zakochiwaniu się – ale w blasku fleszy. Nie prowadzi jednak tym razem przez oczywiste schematy. To, że bohaterowie wyraźnie mają się ku sobie, jeszcze o niczym nie świadczy. „Między wierszami” to opowieść realizowana inaczej, a Webber dalej udowadnia, że potrafi snuć dobre narracje młodzieżowe niezależnie od tematu i kontekstów.
Bohaterowie „Między wierszami” to Reid i Emma. Oboje mają zagrać w kinowym hicie dla nastolatków, szkolnej i nowoczesnej wersji „Dumy i uprzedzenia”. Reid to już idol młodych dziewczyn, ma szerokie grono fanek (oraz grouppies). Emma jest rozpoznawalna dzięki udziałowi w reklamach, a jej karierę planują inni, bez brania pod uwagę zdania dziewczyny. Kiedy Reid i Emma spotykają się na castingu, od razu między nimi iskrzy. Emmie pochlebia zainteresowanie superprzystojnego aktora, Reid ma nadzieję na romans ze swoją partnerką scenariuszową. Do tej pory nie musiał zabiegać o względy dziewczyn, ale z Emmą sprawy nie idą łatwo.
W „Między wierszami” Tammara Webber zgrabnie akcentuje kontrast między potrzebami i pragnieniami wieku dojrzewania u obu płci. Dziewczyna zwraca uwagę na uczucia i chce stabilnego związku, dla chłopaka najważniejsze są podboje erotyczne, a wierność to jedynie puste słowo. Im bardziej ona się wycofuje (a w pamięci ma złe doświadczenia przyjaciółki), tym bardziej on upiera się, by ją zdobyć i zaliczyć. Gra byłaby prosta i przejrzysta, gdyby nie obecność innych na planie. Brooke zachowuje się jak rasowa uwodzicielka, Graham to materiał na świetnego przyjaciela. Jednak wszyscy mają swoje sekrety, a nie traktują znajomych z planu jak powierników. W „Między wierszami” autorka ładnie zaplątuje relacje i nie zdradza tajemnic przedwcześnie. Narrację prowadzą Reid i Emma, na przemian, tym wyraźniejszy jest zbiór przeciwieństw w ich oczekiwaniach. Do tego dla odbiorców mogą stać się jasne motywacje postaci i możliwości odczytywania ich intencji. Wiele Webber tym samym wyjaśnia (i to unikając pedagogicznych tonów czy rodzicielskich pouczeń).
Tammara Webber celnie przedstawia sytuację i rozwija wątek uczuciowy, pokazując, jak działa on w zderzeniu z nietypowymi okolicznościami. Cena za rozpoznawalność to wszędobylscy dziennikarze, chętne na jednonocną przygodę fanki (w traktowaniu ich Reid jest bezwzględny), plotki i skandale. W tym świecie Reid odnajduje się świetnie, Emma za to nie widzi miejsca dla siebie. To nie czas na cierpliwe budowanie trwałego związku. Webber wykorzystuje temat świata pop, żeby ostrzec i zwrócić uwagę na prawdziwe wartości, ale też przedstawia dzięki temu obraz wolności. Do niektórych decyzji trzeba dojrzeć i ta autorka doskonale o tym wie.
„Między wierszami” jest znakomicie napisaną młodzieżówką, w której ścierają się wizje przygodnego romansu ze stabilnością i zaufaniem. Autorka daje bohaterom prawo decydowania o swoim życiu i wcześniej wypuszcza ich w dorosłość, ale tłumaczy odbiorcom, na czym polega odpowiedzialność i co jest naprawdę ważne w życiu. Pisze tak, że po lekturze każdy zostanie jej fanem: nie proponuje pustej i przyjemnej historyjki o przewidywalnym finale, za to bawi się popularnym (coraz bardziej) tematem. „Między wierszami” to mądra i ciekawie naszkicowana historia, uniwersalna ze względu na uczucia, a mocno zakorzeniona w kulisach show-biznesu. Nie rozczarowuje, a przynosi dużo wartościowych spostrzeżeń.
niedziela, 27 marca 2016
Tammara Webber: Tak słodko
Jaguar, Warszawa 2016.
Kuszenie
Tammara Webber tworzy idealizowane powieści erotyczne dla młodzieży, „Tak słodko” to już trzecia publikacja w serii – więc wszyscy wiedzą, czego się po tych historiach spodziewać. Młodzi bohaterowie odkrywają uroki seksu, a łóżkowe doznania prowadzą zawsze do obrazu idealnej miłości. Nawet najbardziej pokaleczeni psychicznie odnajdą swoją drugą połówkę, a wtedy wszystko się ułoży. Webber funduje czytelniczkom baśń, tyle że w pikantnej wersji. To sprawia, że jej postacie są zwykle dość podobne do siebie, nawet mimo dzielących je życiowych doświadczeń.
Boyce Wynn, syn alkoholika, musi szybko dorosnąć: matka opuściła go, gdy miał siedem lat, starszy brat zginął w Iraku. Ratunkiem jest warsztat samochodowy i praca dająca satysfakcję. Boyce wydaje się być bardziej dojrzały niż jego rówieśnicy. Po śmierci ojca nie może jednak przejąć jego firmy i prowizorycznego domu. Pearl z kolei to dziewczyna, o której Wynn marzy od dzieciństwa, od momentu, w którym wyciągnął ją – tonącą – z oceanu i uratował. Ale Pearl ma ambitne plany dotyczące studiów: pozostaje w związku z równie ambitnym przyszłym lekarzem. Boyce’a i Pearl dzieli wiele. Łączy – coraz bardziej uświadamiane wzajemne pożądanie. Cała fabuła koncentruje się na tym, by na przemian umożliwiać Pearl i Boyce’owi fizyczne kontakty i stawiać je pod znakiem zapytania. Webber nie ma złudzeń – czytelnicy doskonale wiedzą, co liczy się w jej powieściach. Dlatego też proponuje raczej ekstremalne scenariusze, by zmusić bohaterów do działania i przezwyciężania kłopotów. Po dramatach i emocjonalnych zawirowaniach seks zyska jeszcze terapeutyczną rolę – i może być bardziej intensywnie odbierany.
Idealne jest tu uczucie łączące bohaterów. Nie dość, że marzą o sobie bez zmian od wczesnego dzieciństwa, to jeszcze pozbawieni są egoizmu, w pierwszej kolejności myślą o potrzebach partnera i są gotowi wiele dla niego poświęcić – także swój honor i wyznawane dotąd wartości. Każde z nich walczy o samodzielność – Boyce mierzy się z bezdusznymi przepisami: w świetle prawa lada moment straci wszystko, co zapewniało mu sens egzystencji, utrzymanie i dach nad głową. Pearl natomiast do tej pory realizowała plany matki, ale nie może dla niej poświęcić swojego życia i szczęścia. Bunt wobec rodzicielki wymaga wielkiej odwagi, ale jest niezbędny, jeśli Pearl ma zamiar dorównać w samodzielności ukochanemu i odzyskać samą siebie. Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo.
Burzliwa akcja toczy się równolegle w dwóch kierunkach, w każdej z historii są inne punkty zaczepienia i inne dylematy. Postacie wracają do siebie w trudnych momentach – bo stanowią dla siebie nawzajem najlepsze wsparcie (choć też i źródło części zgryzot). Kiedy przebywają razem, autorka nasyca narrację zmysłowością, każe im bez przerwy o sobie marzyć i ukrywać sygnały pożądania, dopóki nie dojdzie do pierwszych scen łóżkowych. Potem już Tammara Webber odrzuca pytanie „czy”, zastępując je kwestią „jak” – za każdym razem przy miłosnym zbliżeniu wymyśla inne rozwiązania. Jej opisy stają się dość wysmakowane i idealizowane (chociaż „fajfus” rozpaczliwie wskazuje na odwieczny problem z brakiem określeń w pewnych sferach), ale też bardzo wzniosłe, piękne i nie do doścignięcia. Przez idealizm okazują się mimo wszystko powtarzalne – rekompensatą za monotonię w tej kwestii ma być pełna wyzwań pozałóżkowych część fabuły. Wiadomo jednak, że ta seria ma swoje grono czytelników, którym przypadły już do gustu pomysły Tammary Webber – a „Tak słodko” wpisuje się w cykl i pozwala poznać kolejną biografię dalszoplanowej postaci. Szkoda, że w książce często pojawiają się literówki (na przykład złośliwie zamieniające płeć rozmówców.
Kuszenie
Tammara Webber tworzy idealizowane powieści erotyczne dla młodzieży, „Tak słodko” to już trzecia publikacja w serii – więc wszyscy wiedzą, czego się po tych historiach spodziewać. Młodzi bohaterowie odkrywają uroki seksu, a łóżkowe doznania prowadzą zawsze do obrazu idealnej miłości. Nawet najbardziej pokaleczeni psychicznie odnajdą swoją drugą połówkę, a wtedy wszystko się ułoży. Webber funduje czytelniczkom baśń, tyle że w pikantnej wersji. To sprawia, że jej postacie są zwykle dość podobne do siebie, nawet mimo dzielących je życiowych doświadczeń.
Boyce Wynn, syn alkoholika, musi szybko dorosnąć: matka opuściła go, gdy miał siedem lat, starszy brat zginął w Iraku. Ratunkiem jest warsztat samochodowy i praca dająca satysfakcję. Boyce wydaje się być bardziej dojrzały niż jego rówieśnicy. Po śmierci ojca nie może jednak przejąć jego firmy i prowizorycznego domu. Pearl z kolei to dziewczyna, o której Wynn marzy od dzieciństwa, od momentu, w którym wyciągnął ją – tonącą – z oceanu i uratował. Ale Pearl ma ambitne plany dotyczące studiów: pozostaje w związku z równie ambitnym przyszłym lekarzem. Boyce’a i Pearl dzieli wiele. Łączy – coraz bardziej uświadamiane wzajemne pożądanie. Cała fabuła koncentruje się na tym, by na przemian umożliwiać Pearl i Boyce’owi fizyczne kontakty i stawiać je pod znakiem zapytania. Webber nie ma złudzeń – czytelnicy doskonale wiedzą, co liczy się w jej powieściach. Dlatego też proponuje raczej ekstremalne scenariusze, by zmusić bohaterów do działania i przezwyciężania kłopotów. Po dramatach i emocjonalnych zawirowaniach seks zyska jeszcze terapeutyczną rolę – i może być bardziej intensywnie odbierany.
Idealne jest tu uczucie łączące bohaterów. Nie dość, że marzą o sobie bez zmian od wczesnego dzieciństwa, to jeszcze pozbawieni są egoizmu, w pierwszej kolejności myślą o potrzebach partnera i są gotowi wiele dla niego poświęcić – także swój honor i wyznawane dotąd wartości. Każde z nich walczy o samodzielność – Boyce mierzy się z bezdusznymi przepisami: w świetle prawa lada moment straci wszystko, co zapewniało mu sens egzystencji, utrzymanie i dach nad głową. Pearl natomiast do tej pory realizowała plany matki, ale nie może dla niej poświęcić swojego życia i szczęścia. Bunt wobec rodzicielki wymaga wielkiej odwagi, ale jest niezbędny, jeśli Pearl ma zamiar dorównać w samodzielności ukochanemu i odzyskać samą siebie. Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo.
Burzliwa akcja toczy się równolegle w dwóch kierunkach, w każdej z historii są inne punkty zaczepienia i inne dylematy. Postacie wracają do siebie w trudnych momentach – bo stanowią dla siebie nawzajem najlepsze wsparcie (choć też i źródło części zgryzot). Kiedy przebywają razem, autorka nasyca narrację zmysłowością, każe im bez przerwy o sobie marzyć i ukrywać sygnały pożądania, dopóki nie dojdzie do pierwszych scen łóżkowych. Potem już Tammara Webber odrzuca pytanie „czy”, zastępując je kwestią „jak” – za każdym razem przy miłosnym zbliżeniu wymyśla inne rozwiązania. Jej opisy stają się dość wysmakowane i idealizowane (chociaż „fajfus” rozpaczliwie wskazuje na odwieczny problem z brakiem określeń w pewnych sferach), ale też bardzo wzniosłe, piękne i nie do doścignięcia. Przez idealizm okazują się mimo wszystko powtarzalne – rekompensatą za monotonię w tej kwestii ma być pełna wyzwań pozałóżkowych część fabuły. Wiadomo jednak, że ta seria ma swoje grono czytelników, którym przypadły już do gustu pomysły Tammary Webber – a „Tak słodko” wpisuje się w cykl i pozwala poznać kolejną biografię dalszoplanowej postaci. Szkoda, że w książce często pojawiają się literówki (na przykład złośliwie zamieniające płeć rozmówców.
niedziela, 7 grudnia 2014
Tammara Webber: Tak krucho
Jaguar, Warszawa 2014.
Zmiana perspektywy
Jedna historia opowiedziana z dwóch punktów widzenia. Tamara Webber w „Tak krucho” nie kontynuuje opowieści o Landonie-Lucasie i Jacqueline. Cofa się w przeszłość i znane już odbiorczyniom wydarzenia przedstawia przez pryzmat spojrzenia chłopaka. Rezygnuje za to z powtórzenia formy, usiłując przez zmiany w narracji oddać charakter zagubionego młodego człowieka. Tu nie ma żadnych tajemnic – wiadomo, co się wydarzy (chyba że ktoś nie czytał „Tak blisko”). Kilka zagadek znajdzie rozwiązanie, ale najważniejsze są tu uczucia Lucasa.
Tematem w „Tak blisko” stał się gwałt i nowy związek Jacqueline. W „Tak krucho” autorka powraca do zasygnalizowanej tragedii chłopaka – koncentruje się na jego relacjach z ojcem i opiekunem, na przelotnych romansach i na stosunku do uratowanej dziewczyny. Jacqueline i jej doświadczenia liczą się znacznie mniej. Ty razem to Lucas jest poraniony i prawie pozbawiony wsparcia. Z traumą próbuje sobie poradzić przez bójki i narkotyki, a blizny na nadgarstkach ukrywa za pomocą tatuaży. Webber dociera do sedna takiego zachowania i stopniowo pozwala bohaterowi na przemianę. Czytelniczki z pewnością najbardziej interesować będą jego problemy sercowe: o ile w poprzedniej powieści dla Jacqueline inni chłopcy szybko przestali się liczyć, o tyle tutaj Lucas, chociaż marzy o chronionej dziewczynie, nie zamierza żyć w celibacie. Inne jest jego podejście do miłości i do seksu. Tammara Webber stara się w ten sposób uświadomić odbiorczyniom różnice w podejściu do tego tematu. Męski punkt widzenia wiąże się z zupełnie innym definiowaniem wierności czy oddania. Nawet jeśli Jacqueline jest obiektem marzeń i fantazji Lucasa, bohater daleki będzie od twierdzenia, że to związek na zawsze. Nie snuje dalekosiężnych planów, skupia się za to na adorowaniu wybranki tu i teraz.
„Tak krucho” jest oczywiście powieścią ze sporą dozą erotyzmu. Webber przez cały czas próbuje udowodnić, że rozumie Lucasa i potrafi interpretować jego zachowania. W intymnych scenach jednak pozostaje bardzo kobieca. Dużo miejsca poświęca a grę zmysłów, rozkłada w czasie opisy pożądania. Seks jest tu celebrowany nawet bardziej niż w „Tak blisko”, sceny erotyczne – dłuższe (lecz nie bardziej wulgarne, autorka wciąż woli delikatność, nawet w wypadku napalonego młodzieńca: Lucas zachowuje się tu jak wytrawny i doświadczony kochanek). Idealizowana miłość w „Tak krucho” jest może tylko odrobinę mniej wzorcowa niż w „Tak blisko” – bohater nie marzy o tym, by przyszłość związku była długa i szczęśliwa, a o tym, by dobrze było w danej chwili.
Samą narrację autorka dzieli tu na dwie części. Landon relacjonuje to, co wydarzyło się kiedyś – wszystko, co ukształtowało jego poglądy i wpłynęło na życie. Lucas może zająć się związkiem z Jacqueline. Dialogi i drobne scenki są już czytelniczkom znane (chociaż z innymi komentarzami), motywacja chłopaka nie – i to dobry moment, aby je poznać. Tammara Webber jedną historię opowiada jeszcze raz – zupełnie inaczej, zarówno w planie konstrukcji książki, jak i w opisach. „Tak blisko” i „Tak krucho” łączy wspólna fabuła – ale nie styl. To dwie odrębne relacje, nawet świadomość biegu wydarzeń nie zmusza do traktowania tych tomów jak cyklu.
„Tak krucho”, jak na powieść z punktu widzenia chłopaka przystało, jest książką trochę bardziej brutalną (Lucas potrafi opisać każdy cios wymierzony przeciwnikowi), ale w temacie uczuć – równie szczegółową. Tammara Webber w tragedie i rozczarowania ucieka – całkiem słusznie – przed nadmiernym sentymentalizmem. Eksperymentuje, sięgając po to, co już znane – ale wie, jak nie zanudzić czytelniczek. Wybiera, obok standardowego zagadnienia, tematy wstrząsające i zmusza do wyrobienia sobie opinii na temat postaci i ich trudnych problemów. W tym kontekście sceny seksu mają być nagrodą lekturową – a i stylistycznym popisem, bo autorka nie popada w banały, za to pozwala bohaterom na odkrywanie nawzajem swoich łóżkowych potrzeb i pragnień.
Zmiana perspektywy
Jedna historia opowiedziana z dwóch punktów widzenia. Tamara Webber w „Tak krucho” nie kontynuuje opowieści o Landonie-Lucasie i Jacqueline. Cofa się w przeszłość i znane już odbiorczyniom wydarzenia przedstawia przez pryzmat spojrzenia chłopaka. Rezygnuje za to z powtórzenia formy, usiłując przez zmiany w narracji oddać charakter zagubionego młodego człowieka. Tu nie ma żadnych tajemnic – wiadomo, co się wydarzy (chyba że ktoś nie czytał „Tak blisko”). Kilka zagadek znajdzie rozwiązanie, ale najważniejsze są tu uczucia Lucasa.
Tematem w „Tak blisko” stał się gwałt i nowy związek Jacqueline. W „Tak krucho” autorka powraca do zasygnalizowanej tragedii chłopaka – koncentruje się na jego relacjach z ojcem i opiekunem, na przelotnych romansach i na stosunku do uratowanej dziewczyny. Jacqueline i jej doświadczenia liczą się znacznie mniej. Ty razem to Lucas jest poraniony i prawie pozbawiony wsparcia. Z traumą próbuje sobie poradzić przez bójki i narkotyki, a blizny na nadgarstkach ukrywa za pomocą tatuaży. Webber dociera do sedna takiego zachowania i stopniowo pozwala bohaterowi na przemianę. Czytelniczki z pewnością najbardziej interesować będą jego problemy sercowe: o ile w poprzedniej powieści dla Jacqueline inni chłopcy szybko przestali się liczyć, o tyle tutaj Lucas, chociaż marzy o chronionej dziewczynie, nie zamierza żyć w celibacie. Inne jest jego podejście do miłości i do seksu. Tammara Webber stara się w ten sposób uświadomić odbiorczyniom różnice w podejściu do tego tematu. Męski punkt widzenia wiąże się z zupełnie innym definiowaniem wierności czy oddania. Nawet jeśli Jacqueline jest obiektem marzeń i fantazji Lucasa, bohater daleki będzie od twierdzenia, że to związek na zawsze. Nie snuje dalekosiężnych planów, skupia się za to na adorowaniu wybranki tu i teraz.
„Tak krucho” jest oczywiście powieścią ze sporą dozą erotyzmu. Webber przez cały czas próbuje udowodnić, że rozumie Lucasa i potrafi interpretować jego zachowania. W intymnych scenach jednak pozostaje bardzo kobieca. Dużo miejsca poświęca a grę zmysłów, rozkłada w czasie opisy pożądania. Seks jest tu celebrowany nawet bardziej niż w „Tak blisko”, sceny erotyczne – dłuższe (lecz nie bardziej wulgarne, autorka wciąż woli delikatność, nawet w wypadku napalonego młodzieńca: Lucas zachowuje się tu jak wytrawny i doświadczony kochanek). Idealizowana miłość w „Tak krucho” jest może tylko odrobinę mniej wzorcowa niż w „Tak blisko” – bohater nie marzy o tym, by przyszłość związku była długa i szczęśliwa, a o tym, by dobrze było w danej chwili.
Samą narrację autorka dzieli tu na dwie części. Landon relacjonuje to, co wydarzyło się kiedyś – wszystko, co ukształtowało jego poglądy i wpłynęło na życie. Lucas może zająć się związkiem z Jacqueline. Dialogi i drobne scenki są już czytelniczkom znane (chociaż z innymi komentarzami), motywacja chłopaka nie – i to dobry moment, aby je poznać. Tammara Webber jedną historię opowiada jeszcze raz – zupełnie inaczej, zarówno w planie konstrukcji książki, jak i w opisach. „Tak blisko” i „Tak krucho” łączy wspólna fabuła – ale nie styl. To dwie odrębne relacje, nawet świadomość biegu wydarzeń nie zmusza do traktowania tych tomów jak cyklu.
„Tak krucho”, jak na powieść z punktu widzenia chłopaka przystało, jest książką trochę bardziej brutalną (Lucas potrafi opisać każdy cios wymierzony przeciwnikowi), ale w temacie uczuć – równie szczegółową. Tammara Webber w tragedie i rozczarowania ucieka – całkiem słusznie – przed nadmiernym sentymentalizmem. Eksperymentuje, sięgając po to, co już znane – ale wie, jak nie zanudzić czytelniczek. Wybiera, obok standardowego zagadnienia, tematy wstrząsające i zmusza do wyrobienia sobie opinii na temat postaci i ich trudnych problemów. W tym kontekście sceny seksu mają być nagrodą lekturową – a i stylistycznym popisem, bo autorka nie popada w banały, za to pozwala bohaterom na odkrywanie nawzajem swoich łóżkowych potrzeb i pragnień.
poniedziałek, 1 grudnia 2014
Tammara Webber: Tak blisko
Jaguar, Warszawa 2013.
Oskarżenie
Tammara Webber pisze nieco podobnie do Cory Carmack, ale pierwiastek komiczny zamienia na strach lub adrenalinę, a temat życia nastolatków traktuje nieco bardziej serio. Proponuje młodzieżowe powieści z pierwiastkiem erotyzmu. Seks w tego rodzaju literaturze nie jest nigdy wulgaryzowany, zawsze za to wiąże się z idealizowanym zmysłowym i pięknym przeżyciem, a opisy pocałunków i gry wstępnej rozciąga się w czasie. Celebrowanie intymnych chwil to jeden z wyznaczników „młodzieżowych powieści erotycznych” – a nie wyklucza on atrakcyjnej fabuły.
W „Tak blisko” Tammara Webber porusza zagadnienie gwałtu i psychologii społecznej, pokazując, jak łatwo ulec presji rówieśników i próbować tuszować przestępstwo w imię źle pojętego koleżeństwa. Jacqueline zostaje zaatakowana przez bliskiego znajomego. Przed gwałtem ratuje ją przypadkowy przechodzień, student. Dziewczyna całe zdarzenie usiłuje wyrzucić z pamięci i nie przejmuje się plotkami, jakie zaczynają krążyć na jej temat w kampusie. Tyle że jej milczenie zachęca prześladowcę do kolejnych ataków. Na szczęście Jacqueline może liczyć na swoją przyjaciółkę i współlokatorkę, a także na Lucasa – chłopaka, który nie dopuścił do najgorszego. W jednym wątku Webber jest tradycjonalistką: pojawia się więź między Jacqueline a Lucasem (a dla urozmaicenia oczywistej drogi romansu autorka dodaje jeszcze parę mrocznych tajemnic z przeszłości i parę oczywistych zagadek z teraźniejszości). W drugim wątku powraca do tematu gwałtu. Sprawcą ataku chcą się zająć studenckie bractwa, tyle że według nich największą możliwą karą będzie… usunięcie ze stowarzyszenia. Nawet skrzywdzone dziewczyny poddawane są ciągłym naciskom, by zaakceptowały taki rozwój wydarzeń. Co najdziwniejsze, również część studentek opowiada się za postanowieniami bractwa. Tammara Webber celowo przytacza argumenty tej strony, by zbić je kilkoma nadzwyczaj celnymi uwagami. Tu nie ma miejsca na rozterki czytelniczek – opowiedzieć się można tylko po jednej stronie. Tak objawia się też młodzieżowość tej powieści – autorka daje odbiorczyniom jasne wskazówki, temat gwałtu jest jej potrzebny do uświadomienia nastolatkom, że pewnych spraw nie wolno przemilczać. Żeby nie zagłuszyć tego motywu, Webber rezygnuje w książce z rozwijania kwestii krzywdzących plotek – Jacqueline nie przejmuje się uszczypliwymi uwagami ani opinią, jaką ma wśród studentów.
A żeby zdławić rozgoryczenie w tej dziedzinie, Tammara Webber wrzuca swoją bohaterkę w romans jak z bajki. Idealność w tej sferze wynagradza wszelkie trudne tematy. Jacqueline nie musi się bać kolejnych sercowych rozczarowań, jej ukochany zawsze wie, jak postąpić. „Tak blisko” to zatem lektura dwupoziomowa, dostarczy i rozrywki, i napomnień. Napisana została językiem plastycznym, przekonującym (nawet w przypadku bajkowej miłości) i atrakcyjnym dla czytelniczek: romans został tu zrównoważony ze zwykłym życiem. Autorka nie rezygnuje też z przedstawiania zwyczajności bohaterki. Na uwagę zasługuje między innymi drugoplanowy temat prawdziwej przyjaźni. Do standardowego – i ładnie rozpisanego w rytmie tomu – zauroczenia dochodzą też kwestie relacji z rodzicami czy stan po rozstaniu. Tammara Webber stworzyła ciekawą powieść rozrywkową z podwójnym dnem. Potrafi rozbudzić zainteresowanie odbiorczyń i trafia im do przekonania. „Tak blisko” jest historią w ogólnym zarysie dość tendencyjną – ale nie do pominięcia w dzisiejszej twórczości dla młodych odbiorczyń. Webber to autorka, której trudno byłoby nie zaufać – tu każda decyzja pisarska czemuś służy i każda może coś zmienić w życiu odbiorczyń.
Oskarżenie
Tammara Webber pisze nieco podobnie do Cory Carmack, ale pierwiastek komiczny zamienia na strach lub adrenalinę, a temat życia nastolatków traktuje nieco bardziej serio. Proponuje młodzieżowe powieści z pierwiastkiem erotyzmu. Seks w tego rodzaju literaturze nie jest nigdy wulgaryzowany, zawsze za to wiąże się z idealizowanym zmysłowym i pięknym przeżyciem, a opisy pocałunków i gry wstępnej rozciąga się w czasie. Celebrowanie intymnych chwil to jeden z wyznaczników „młodzieżowych powieści erotycznych” – a nie wyklucza on atrakcyjnej fabuły.
W „Tak blisko” Tammara Webber porusza zagadnienie gwałtu i psychologii społecznej, pokazując, jak łatwo ulec presji rówieśników i próbować tuszować przestępstwo w imię źle pojętego koleżeństwa. Jacqueline zostaje zaatakowana przez bliskiego znajomego. Przed gwałtem ratuje ją przypadkowy przechodzień, student. Dziewczyna całe zdarzenie usiłuje wyrzucić z pamięci i nie przejmuje się plotkami, jakie zaczynają krążyć na jej temat w kampusie. Tyle że jej milczenie zachęca prześladowcę do kolejnych ataków. Na szczęście Jacqueline może liczyć na swoją przyjaciółkę i współlokatorkę, a także na Lucasa – chłopaka, który nie dopuścił do najgorszego. W jednym wątku Webber jest tradycjonalistką: pojawia się więź między Jacqueline a Lucasem (a dla urozmaicenia oczywistej drogi romansu autorka dodaje jeszcze parę mrocznych tajemnic z przeszłości i parę oczywistych zagadek z teraźniejszości). W drugim wątku powraca do tematu gwałtu. Sprawcą ataku chcą się zająć studenckie bractwa, tyle że według nich największą możliwą karą będzie… usunięcie ze stowarzyszenia. Nawet skrzywdzone dziewczyny poddawane są ciągłym naciskom, by zaakceptowały taki rozwój wydarzeń. Co najdziwniejsze, również część studentek opowiada się za postanowieniami bractwa. Tammara Webber celowo przytacza argumenty tej strony, by zbić je kilkoma nadzwyczaj celnymi uwagami. Tu nie ma miejsca na rozterki czytelniczek – opowiedzieć się można tylko po jednej stronie. Tak objawia się też młodzieżowość tej powieści – autorka daje odbiorczyniom jasne wskazówki, temat gwałtu jest jej potrzebny do uświadomienia nastolatkom, że pewnych spraw nie wolno przemilczać. Żeby nie zagłuszyć tego motywu, Webber rezygnuje w książce z rozwijania kwestii krzywdzących plotek – Jacqueline nie przejmuje się uszczypliwymi uwagami ani opinią, jaką ma wśród studentów.
A żeby zdławić rozgoryczenie w tej dziedzinie, Tammara Webber wrzuca swoją bohaterkę w romans jak z bajki. Idealność w tej sferze wynagradza wszelkie trudne tematy. Jacqueline nie musi się bać kolejnych sercowych rozczarowań, jej ukochany zawsze wie, jak postąpić. „Tak blisko” to zatem lektura dwupoziomowa, dostarczy i rozrywki, i napomnień. Napisana została językiem plastycznym, przekonującym (nawet w przypadku bajkowej miłości) i atrakcyjnym dla czytelniczek: romans został tu zrównoważony ze zwykłym życiem. Autorka nie rezygnuje też z przedstawiania zwyczajności bohaterki. Na uwagę zasługuje między innymi drugoplanowy temat prawdziwej przyjaźni. Do standardowego – i ładnie rozpisanego w rytmie tomu – zauroczenia dochodzą też kwestie relacji z rodzicami czy stan po rozstaniu. Tammara Webber stworzyła ciekawą powieść rozrywkową z podwójnym dnem. Potrafi rozbudzić zainteresowanie odbiorczyń i trafia im do przekonania. „Tak blisko” jest historią w ogólnym zarysie dość tendencyjną – ale nie do pominięcia w dzisiejszej twórczości dla młodych odbiorczyń. Webber to autorka, której trudno byłoby nie zaufać – tu każda decyzja pisarska czemuś służy i każda może coś zmienić w życiu odbiorczyń.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






