Silver, Warszawa 2024.
Poszukiwanie szczęścia
Hanna Bilińska-Stecyszyn proponuje kolejną opowieść dla starszych czytelniczek ceniących sobie proste obyczajówki i równie proste sercowe dylematy. Skupia się na jednym motywie, który może całkowicie zmienić życie Dominiki – kobiety odnajdującej w sześćdziesiątym roku życia wielkie uczucie. Dominika ma już dorosłe dzieci, które zakładają własne rodziny. Ma też męża, który w zasadzie niespecjalnie dba o podtrzymywanie płomiennego uczucia: nawet jeśli kiedyś miał duży temperament i zaskakiwał romantycznymi gestami, proza życia skutecznie to zniszczyła. Teraz Ryszard w ogóle nie przejmuje się emocjami żony i zajmuje się wyłącznie swoimi sprawami. Inaczej niż… Juliusz. Juliusz pojawia się nie wiadomo skąd i zawraca w głowie statecznej i poukładanej Dominice, pokazując jej, co znaczy prawdziwy romans. Kobieta wprawdzie wie, że nie powinna dawać się porwać czułym słówkom i romantycznym gestom – ale myśl, że to nie przystoi w jej wieku bardzo łatwo jest zakwestionować, a wszelkie głosy rozsądku przestają mieć znaczenie, gry w grę wchodzi wielkie uczucie. Dominika decyduje się na radykalny krok – na przekór temu, co sądzi jej rodzina. W końcu walkę o szczęście własne można rozpocząć w każdym wieku, a bohaterka chce być tego najlepszym dowodem. Oczywiście warto przy tym zachować trochę zdrowego rozsądku, ale miłość, która spada jak grom z jasnego nieba, wyklucza przecież myślenie.
Akcja nie jest zbyt zawikłana, chociaż Hanna Bilińska-Stecyszyn stara się ją urozmaicać: a to wysyła bohaterkę w podróż, a to zajmuje się historiami dalszoplanowych postaci, które też mogą rzucić nowe światło na doświadczenia Dominiki – wszystko, żeby trochę odciążyć główny wątek, żeby nie był jedynym sznurkiem w opowieści. Zwłaszcza że bohaterka, która zwierza się ze swoich przygód, niekoniecznie robi to wprawnie. Dominika jest postacią naiwną (mimo wieku). Część narracji przedstawia w formie własnego dziennika i w tym dzienniku zajmuje się (zbyt długo) rozważaniami na temat różnych wersji imienia i zdrobnień od niego, utwierdza samą siebie w przekonaniu o wielkiej miłości i o prawie do szczęścia, powtarza, jak wiele Juliusz jej zapewnia – słowem, zachowuje się jak pensjonarka sprzed wieków. W przypływach samokrytycyzmu sięga też po kontrargumenty, zastanawia się nad tym, czy powinna – i to jest z kolej przesłanie do odbiorczyń: każda, niezależnie od wieku, zasługuje na radość, szczęście i miłość: nie ma co tego kwestionować. Trzeba będzie czasami trochę wyrozumiałości dla infantylnych tonów – Dominika nie jest specjalistką od pisania i to bardzo w wybranej przez autorkę formie widać zwłaszcza tam, gdzie fabuła nie zamaskuje niedoskonałości literackich. Powieść zamienia się też – może mimo wszystko – w ostrzeżenie. Wprawdzie zawsze warto walczyć o siebie, ale nie brakuje też ludzi, którym nie można ufać. Co ciekawe, przeważnie tego typu przestrogi trafiały do książek dla nastolatek, ale i silverowemu towarzystwu mogą się przydać: ostrożności nigdy za wiele. Przydałoby się, żeby Hanna Bilińska-Stecyszyn bardziej urozmaiciła fabułę, a uniemożliwiła bohaterce miałkie i do niczego nieprowadzące wynurzenia na temat swoich uczuć czy kwestii onomastycznych. Trafi swoją książką do pań, które nie szukają wymagających lektur, za to liczą na relaks z książką – i chcą przyjrzeć się, co dzieje się, gdy podejmowane ryzyko idzie w parze z brakiem racjonalnego podejścia.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hanna Bilińska-Stecyszyn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hanna Bilińska-Stecyszyn. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 19 marca 2024
sobota, 10 lipca 2021
Hanna Bilińska-Stecyszyn: Wbrew pozorom
Silver, Warszawa 2021.
Pokolenia
Przez pewien czas wydaje się, że Hanna Bilińska-Stecyszyn wcale nie tworzy powieści dla seniorek, a po prostu obyczajowe czytadło dla wszystkich pań, które szukają wytchnienia od codziennych spraw. "Wbrew pozorom" dotyczy bowiem sytuacji młodego małżeństwa, Kasi i Marola. Kilka lat po ślubie wciąż są w sobie zakochani i mogą na sobie polegać - jednak idyllę mąci tu teściowa Katarzyny. Najwyraźniej nie akceptuje synowej, daje jej odczuć, że nie jest mile widziana w rodzinie. Drobne szpile wbijane niemal bez przerwy i uszczypliwości okraszane słodkimi uśmiechami dałoby się znieść. Tyle że Eleonora ma w zanadrzu znacznie więcej sztuczek. Wymusza na rodzinie syna spotkania na obiadkach, uniemożliwia spędzanie świąt w szerszym gronie (czy chociaż - wyjazdy do rodziny Kasi). Stosuje proste ale skuteczne chwyty: symuluje choroby, wykorzystuje szantaże emocjonalne i wprowadza coraz więcej jadu do relacji z młodszym pokoleniem. Kasia, która przez długi czas pokornie znosi wszystkie te zabiegi, w końcu nie wytrzymuje. Jednak jej mąż stara się dalej spełniać coraz bardziej radykalne żądania matki i przestaje walczyć o małżeństwo. Kasia ucieka - żeby dać Markowi do myślenia i żeby trochę sprawdzić, czy da się uratować ten związek.
I wygląda na to, że w powieści dla silverek Hanna Bilińska-Stecyszyn będzie się zajmowała seniorką wyłącznie jako czarnym charakterem. Jednak "Wbrew pozorom" nie jest powieścią z jedną historią. Już niedługo autorka przeskoczy do sytuacji Adama i odda mu głos w wielu rozdziałach. Adam to mężczyzna, który zakochał się w przyjaciółce, jednak nie odważył się na wyznanie swoich uczuć i w efekcie stracił pierwszą miłość (na rzecz najlepszego kumpla). Szedł przez życie, szukając śladów Maryli w innych kobietach i wmówił sobie uczucie do Lilii, przynajmniej odrobinę podobnej do idealizowanej ukochanej. Los przyniósł mu jeszcze jedno silne zakochanie - ale Adam będzie miał już swoją rodzinę. Autorka kieruje się przekonaniem, że odbiorczynie uwielbiają historie o komplikacjach miłosnych, niezależnie od wieku (własnego i bohaterek), dlatego też podsuwa czytelniczkom zestaw "przygód" do wzbudzenia refleksji nad codziennymi wyborami. Proponuje powieść, która rozwija się czasem w nieoczekiwanych kierunkach, naświetla specyfikę różnych charakterów i podejść do życia. Sama w sobie świetnie relaksuje, ale niesie też kilka ważnych przesłań. To nic, że Bilińska-Stecyszyn czasami mocno wyostrza portrety psychologiczne postaci: jest jej to potrzebne, żeby sceny stały się czytelniejsze dla odbiorczyń. "Wbrew pozorom" może wciągnąć, jeśli ktoś lubi niespieszną akcję i brak sensacyjnych wydarzeń. Tu chodzi raczej o porywy serca i o poszukiwanie drugiej połówki niż o wielkie emocje, autorka pisze poprawnie i prowadzi narrację dość pewnie - na tyle, żeby dało się jej zaufać. "Wbrew pozorom" to dwutorowa historia, w której nie można szukać typowych dla silverowej publiczności tematyki. Ale to nie znaczy, że czytelniczki książkę odrzucą, wręcz przeciwnie - polubią światy tworzone przez tych bohaterów.
Pokolenia
Przez pewien czas wydaje się, że Hanna Bilińska-Stecyszyn wcale nie tworzy powieści dla seniorek, a po prostu obyczajowe czytadło dla wszystkich pań, które szukają wytchnienia od codziennych spraw. "Wbrew pozorom" dotyczy bowiem sytuacji młodego małżeństwa, Kasi i Marola. Kilka lat po ślubie wciąż są w sobie zakochani i mogą na sobie polegać - jednak idyllę mąci tu teściowa Katarzyny. Najwyraźniej nie akceptuje synowej, daje jej odczuć, że nie jest mile widziana w rodzinie. Drobne szpile wbijane niemal bez przerwy i uszczypliwości okraszane słodkimi uśmiechami dałoby się znieść. Tyle że Eleonora ma w zanadrzu znacznie więcej sztuczek. Wymusza na rodzinie syna spotkania na obiadkach, uniemożliwia spędzanie świąt w szerszym gronie (czy chociaż - wyjazdy do rodziny Kasi). Stosuje proste ale skuteczne chwyty: symuluje choroby, wykorzystuje szantaże emocjonalne i wprowadza coraz więcej jadu do relacji z młodszym pokoleniem. Kasia, która przez długi czas pokornie znosi wszystkie te zabiegi, w końcu nie wytrzymuje. Jednak jej mąż stara się dalej spełniać coraz bardziej radykalne żądania matki i przestaje walczyć o małżeństwo. Kasia ucieka - żeby dać Markowi do myślenia i żeby trochę sprawdzić, czy da się uratować ten związek.
I wygląda na to, że w powieści dla silverek Hanna Bilińska-Stecyszyn będzie się zajmowała seniorką wyłącznie jako czarnym charakterem. Jednak "Wbrew pozorom" nie jest powieścią z jedną historią. Już niedługo autorka przeskoczy do sytuacji Adama i odda mu głos w wielu rozdziałach. Adam to mężczyzna, który zakochał się w przyjaciółce, jednak nie odważył się na wyznanie swoich uczuć i w efekcie stracił pierwszą miłość (na rzecz najlepszego kumpla). Szedł przez życie, szukając śladów Maryli w innych kobietach i wmówił sobie uczucie do Lilii, przynajmniej odrobinę podobnej do idealizowanej ukochanej. Los przyniósł mu jeszcze jedno silne zakochanie - ale Adam będzie miał już swoją rodzinę. Autorka kieruje się przekonaniem, że odbiorczynie uwielbiają historie o komplikacjach miłosnych, niezależnie od wieku (własnego i bohaterek), dlatego też podsuwa czytelniczkom zestaw "przygód" do wzbudzenia refleksji nad codziennymi wyborami. Proponuje powieść, która rozwija się czasem w nieoczekiwanych kierunkach, naświetla specyfikę różnych charakterów i podejść do życia. Sama w sobie świetnie relaksuje, ale niesie też kilka ważnych przesłań. To nic, że Bilińska-Stecyszyn czasami mocno wyostrza portrety psychologiczne postaci: jest jej to potrzebne, żeby sceny stały się czytelniejsze dla odbiorczyń. "Wbrew pozorom" może wciągnąć, jeśli ktoś lubi niespieszną akcję i brak sensacyjnych wydarzeń. Tu chodzi raczej o porywy serca i o poszukiwanie drugiej połówki niż o wielkie emocje, autorka pisze poprawnie i prowadzi narrację dość pewnie - na tyle, żeby dało się jej zaufać. "Wbrew pozorom" to dwutorowa historia, w której nie można szukać typowych dla silverowej publiczności tematyki. Ale to nie znaczy, że czytelniczki książkę odrzucą, wręcz przeciwnie - polubią światy tworzone przez tych bohaterów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






