* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Asteriks. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Asteriks. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 grudnia 2025

Goscinny, Uderzo: Asteriks u Helwetów

Egmont, Świat Komiksu, Warszawa 2025.

Klasyczna wyprawa

W krytycznym opracowaniu ukazuje się kolejny klasyk – „Asteriks u Helwetów”. Goscinny i Uderzo wykorzystali tu podpowiedź jednego z przedstawicieli świata polityki i wysłali swoich bohaterów z ważną misją do Szwajcarii (która jeszcze Szwajcarią nie była). Panoramiks potrzebuje srebrnej gwiazdki – kwiatu szarotki, który rośnie tylko i wyłącznie daleko w górach. Napój jest niezbędny, żeby ocalić życie jednego z uczestników orgii (wprawdzie celowo otrutego, ale kto by się tym przejmował). Wiadomo, że wysoko w góry wybrać się mogą tylko Asteriks i Obeliks – zwłaszcza że to akurat oni dostąpili zaszczytu noszenia na tarczy swojego wodza. W Helwecji dzieje się wiele – tak, że sama misja znalezienia kwiatka traci na znaczeniu, bo najważniejszy jest kontekst, zabawy typowymi tematami, rozwiązaniami obyczajowymi i społecznymi. Autorzy wykorzystują charakterystyczne skojarzenia, którymi budują sobie publiczność literacką z różnych pokoleń: co innego w komiksach o Asteriksie rozśmieszy najmłodszych, co innego spodoba się ich rodzicom – a czas pokazuje, że te historie mało się starzeją.

Ponieważ zeszyt z przygodą Asteriksa został wydany w wersji z opracowaniem, czytelnicy mają szansę dowiedzieć się o zagraniach i pomysłach, które niekoniecznie wytrzymywały próbę tłumaczenia. Nie będą musieli samodzielnie tropić nawiązań i źródeł konkretnych kwestii. Dopiero dzięki takiemu kompleksowemu omówieniu komiksu część odbiorców będzie mogła docenić kunszt w tworzeniu historii obrazkowych – to nie tylko czysta rozrywka, ale znacznie więcej. Goscinny i Uderzo wypracowują sobie zasady współpracy, wzajemnie się uzupełniają i proponują odbiorcom dzieła pełne niespodzianek – w komentarzach pojawiają się między innymi charakterystyki bohaterów oraz punkty odniesienia do pozakomiksowej rzeczywistości. Jedno tylko może utrudnić czytelnikom poznawanie pojedynczych kadrów – brak tłumaczenia. W opracowaniu, w tej części teoretycznej, kadry z komiksów (ale też kadry z procesu produkcji) są przedstawione w oryginale, więc jeśli ktoś nie zna języka, nie poradzi sobie z odczytywaniem sensów, będzie musiał dotrzeć do odpowiedniego momentu historii i sprawdzić, jak wypada w polskiej wersji. Bardzo często w tym opracowaniu pojawiają się wypowiedzi samych autorów cyklu, więc odbiorcy mogą poznać ich punkt widzenia i źródła inspiracji. Sam komiks stanowi niewielki wycinek tej publikacji – trudno się dziwić, jest dość krótki, a ciekawostek związanych z nim znalazło się naprawdę dużo. To opracowanie, które zaspokaja ciekawość, a przy okazji można sobie przypomnieć klasyczną historyjkę. Nic dziwnego, że seria o Asteriksie zdobyła mnóstwo fanów – i wciąż podbija serca kolejnych – jest bardzo dopracowana i doskonale przemyślana w najdrobniejszych szczegółach. Kto potrzebuje tylko i wyłącznie śmiechu – może sięgać po zeszyty z komiksami, wznawiane zresztą i pojawiające się na rynku, więc nie tak bardzo niedostępne. Jednak jeśli ktoś chce tego śmiechu więcej i więcej, to śmiało może skorzystać z wersji z opracowaniem – bo to otwiera oczy na kolejne, często niedostrzeżone w pierwszym odbiorze, rozwiązania.

niedziela, 30 listopada 2025

Fabrice Caro, Didier Conrad: Asteriks w Luzytanii

Egmont, Świat Komiksu, Warszawa 2025.

Wyprawa

Kiedy wódz każe, dzielni wojowie muszą – Asteriks i Obeliks z nieodłącznym Idefiksem wyruszają tym razem aż do Luzytanii, żeby pomóc dawnemu znajomemu. Jak zwykle w przygodach Galów – wyprawa ta obfituje nie tylko w walki (kiedy trzeba utrzeć nosa Rzymianom), ale też w doświadczenia kulturowe, mocno zniechęcające do wyściubiania nosa poza wioskę. Bo kto to widział, żeby zamiast dzików jeść ryby – ciągle i przyrządzone tak, że nie da się tego przełknąć? Zwłaszcza Obeliks cierpi z powodu kulinarnych różnic, niestety „Fajans i dorsz” to najczęstsza nazwa oberży w Luzytanii, nic więc dziwnego, że bohater tęskni za porządną ucztą w stylu Galów. Rzymianie natomiast… cóż, kiedy tylko pojawią się na drodze, wiadomo, co robić.

Fabrice Caro kontynuuje w tym tomiku myśl Goscinnego i Sempego, tworząc scenariusz dość zachowawczy, a jednocześnie dopasowany do oczekiwań czytelników – fanów dwóch walecznych Galów. Didier Conrad dba o to, żeby sylwetki bohaterów były jak najbliższe ideałowi, a dynamika kadrów nie sprawiła, że odbiorcy odsuną od siebie tę propozycję. Duet kontynuuje najlepsze tradycje komiksowych dokonań – i jedyne, w czym ustępuje znakomitym poprzednikom, to humor. Widać wyraźnie, że mniej tu zabaw, które przekraczają granice państw, mniej ironii (zawsze trochę niebezpiecznej) i mniej śmiechu w detalach – autorzy skupiają się raczej na humorze sytuacyjnym i na prostych zderzeniach stałych tematów z nowymi z racji okoliczności realizacjami. Nie jest to zarzut: nie da się przecież w całości przenieść na nowe przygody rozwiązań tak chętnie wprowadzanych przez Goscinnego i Sempego – za to fani Asteriksa będą mogli cieszyć się oglądaniem kolejnej przygody przyjaciół. Dobrze odrobione zadanie owocuje kadrami wypełnianymi zestawem detali – i stałymi punktami komicznymi w przygodach Asteriksa. To ucieszy wszystkich, którzy potrzebują odskoczni od codzienności i lubią bawić się klasyką.

Zdarzają się tu pomysły, które nie do końca zyskują wyjaśnienie (dlaczego pirat z bocianiego gniazda nagle zaczął mówić R? Nie pozostaje to bez komentarza jego kompanów, ale zagadka pozostaje zagadką, zapomnianą wraz ze zniknięciem bohaterów z horyzontu). FabCaro i Conrad bardzo dbają o to, żeby miłośnicy przygód Asteriksa i Obeliksa nie byli rozczarowani – żeby znajdowali w treści kolejne motywy, nadające ton rozrywce. Pracują uważnie i chociaż bawią się w opowiadanie doświadczeń Galów, nadają im własny charakterystyczny rys. Ta propozycja jest dobra dla wszystkich młodych czytelników i dla poszukiwaczy najlepszych naśladowców – duet, który zaspokaja zapotrzebowanie na nowe „asteriksy”, cieszy rozwijaniem historii. Jest tu sporo dynamiki i trochę ciekawostek, grania z przeszłością i z kontekstami – tak, żeby nadać opowieści wielopłaszczyznowy charakter. FabCaro i Conrad to duet, który dobrze się rozumie ze sobą – efekty ich pracy usatysfakcjonują. Dzięki temu odbiorcy dalej mogą się cieszyć obecnością dwóch wyjątkowych walecznych Galów.

czwartek, 23 października 2025

Goscinny, Uderzo: Asteriks. Tom 15. Niezgoda

Świat Komiksu, Egmont, Warszawa 2025.

Intrygi

Uniwersalna jest ta historia i z pewnością przekona nie tylko starszych fanów cyklu. Asteriks i Obeliks to bohaterowie, którzy rzadko kłócą się przy ludziach – przeważnie załatwiają swoje sprawy w domowym zaciszu. Zdarza się jednak, że komuś puszczą nerwy, a ktoś inny nie powstrzyma się przed wygłoszeniem złośliwego komentarza w porę. I to wystarczy, żeby uruchomić cały cykl reakcji. O historii sporów między przyjaciółmi odbiorcy dowiedzą się z opracowania, które okala komiks – warto więc prześledzić je przed lekturą części rysunkowej. W „Niezgodzie” Tuliusz Destrukcjusz, wyjątkowo nikczemnie wyglądający intrygant, próbuje zaszczepić w wiosce Galów podejrzliwość i nieufność wobec innych. Nie musi specjalnie się wysilać – wystarczy tu i ówdzie rzucić jakiś komentarz, postarać się, żeby ktoś, kto ma bujną wyobraźnię, usłyszał nawet niepotwierdzone pogłoski niby to mimochodem – to wystarczy, żeby zasiać ziarno niezgody i Destrukcjusz świetnie zdaje sobie z tego sprawę. W grę wchodzi też zdobycie przepisu na magiczny wywar – i wiadomo, że Panoramiks pilnie go strzeże, czy jednak da się podważyć zaufanie do niego? Tuliusz Destrukcjusz ma sporo pracy, ale ma też pojętnych uczniów, którzy potrafią mu odpłacić za wszelkie komplikacje.

Porywczy Galowie radzą sobie z widzialnymi przeciwnikami – trudniej im jednak zmierzyć się z własnymi słabościami i ograniczeniami. A to właśnie w „Niezgodzie” wysuwa się na pierwszy plan. Rene Goscinny i Albert Uderzo wykazali się tutaj wyjątkowo dobrą znajomością ludzkich charakterów i umiejętnością prowadzenia trafnych obserwacji psychologicznych – nie ma tu żadnych wątpliwości co do autentyzmu działań i reakcji. W dodatku nawet bohaterowie zwykle stawiający czoła najbardziej niebezpiecznym sytuacjom i wrogom – teraz są bezsilni, przynajmniej dopóki nie znajdą odtrutki na intrygi.

Komiks jest sednem tego wydania i okazją do przypomnienia sobie klasyki – ale poza nim odbiorcy otrzymują jeszcze starannie wykonane opracowanie kontekstu i pracy rysownika i scenarzysty. Ciekawostki obyczajowe, dodatki z rzeczywistości, nawiązania, których sens może czasami umknąć w przekładzie – to wszystko składa się na relację ciekawą zwłaszcza dla dorosłych fanów cyklu o Asteriksie – to również pretekst do uzupełnienia biblioteczki: w końcu nie chodzi tu wyłącznie o rozrywkę, ale też o przygotowanie odbiorców do pełnowartościowej, wielowymiarowej lektury. Takie opracowanie, chociaż niekonieczne do tego, żeby dobrze się bawić, pozwala na odkrywanie kolejnych płaszczyzn humoru czy aluzji w Asteriksie. Oczywiście nie zabraknie tu i wskazówek z zakresu historii, i rozszyfrowywania inspiracji czy analizowania decyzji twórców. Pojedyncze kadry pozwalają zwrócić uwagę na technikę autorów, na nieistniejących do tej pory bohaterów albo na humorystyczne drobiazgi w detalach. To nie tylko komiks – nie tylko przywołanie klasyki, która wciąż ma się dobrze, ale też narzędzia, dzięki którym odbiorcy mogą bardziej świadomie śledzić zatrzymane w kadrach wiadomości.

piątek, 1 sierpnia 2025

Goscinny, Uderzo: Asteriks i Normanowie

Egmont, Świat Komiksu, Warszawa 2025.

Strach

Normanowie są przekonani, że strach dodaje skrzydeł – a ponieważ są niezwyciężeni, nie mają pojęcia jak to jest się bać i potrzebują w tej kwestii dobrego nauczyciela. Świadomi, że Galowie słyną z odwagi, postanawiają znaleźć wśród nich kogoś, kto pozwoli im poczuć strach. Porywają Skandaliksa, młodego bratanka wodza Galów – i liczą na to, że dzięki chłopakowi zrealizują swój plan. Jeśli będą umieli latać, przemieszczą się z łatwością do każdego miejsca na świecie. A skoro wystarczy tylko się przestraszyć…

„Asteriks i Normanowie” to kolejny tomik wydany z opracowaniem – dla koneserów i fanów Asteriksa, a także dla wszystkich dorosłych, którzy potrzebują usprawiedliwienia dla dopieszczania swojego wewnętrznego dziecka. Jeśli ktoś uwielbia przygody sympatycznych Galów (przy czym raczej nie istnieją ich przeciwnicy), może wzbogacić swoją kolekcję pod pozorami edukacyjności. Te komiksy bowiem są wydawane w twardej oprawie i z całą otoczką – opracowaniem dotyczącym powstawania, szkiców, pomysłów, kontekstu społecznego i obyczajowego czy wprowadzanych zmian. Autorzy serii wyręczają czytelników w pracy badawczej: podsuwają między innymi wyjaśnienia rozmaitych żartów (zwłaszcza tych, które nie przenoszą się przez granice i poza konkretnym krajem mogą być nie do końca zrozumiałe). To doskonałe miejsce nie tylko na analizy zastosowanych chwytów i nawiązania do prawdziwej historii, ale też na utwierdzanie odbiorców w przekonaniu, że uniwersum Asteriksa jest jedyne w swoim rodzaju.

Wprowadzenie i zakończenie tomu składa się właśnie z popularyzatorskich opowieści i ciekawostek, danych, do których przeciętni odbiorcy nie są w stanie samodzielnie dotrzeć – albo też nie myślą o tym, ciesząc się lekturą. Pozwala to trochę napowietrzyć objętość zeszytu i nadać mu automatycznie większą wartość. Centralną częścią książki jest oczywiście sam komiks – już bez dodatkowych przypisów. Do lektury przystąpić można już z większym zasobem wiedzy – i zwracać uwagę na motywy, które normalnie mogłyby zostać przeoczone – detale w stylu nawiązań do muzyki z lat 60. XX wieku – coś, co pojawia się w pojedynczych kadrach i stanowi rzeczywiście tylko tło wydarzeń. Goscinny i Uderzo wiedzą, jak wydobywać komizm z opowieści – stawiają na czytelne i mocne puenty i na dowcipy dla różnych pokoleń. Ta seria nie starzeje się mimo upływu czasu – i będzie cieszyć kolejnych czytelników. Dobrze, że na rynku pojawia się w wersji z opracowaniem – dzięki temu łatwiej będzie docenić rozwiązania stosowane w komiksie. Jeśli ktoś dobrze czuje się w świecie Galów i chce jak najlepiej poznawać świat z perspektywy małej galijskiej wioski z niezłomnymi wojownikami i magicznym napojem, może tu znaleźć całkiem sporo dla siebie i zwiedzać ukochane miejsca z przewodnikiem. Wiadomo, że z Asteriksa się nie wyrasta – dlatego też cieszy pomysł na przedłużenie istnienia komiksów na rynku i w świadomości czytelników.

wtorek, 29 lipca 2025

Goscinny, Uderzo: Tarcza Arwernów

Egmont, Świat Komiksu, Warszawa 2025.

Dzik na Winie

Można czytać przygody Asteriksa bez znajomości kontekstu historycznego – i cieszyć się wielopłaszczyznowym humorem. Można jednak skorzystać z popularyzatorskiego opracowania i dowiedzieć się, jak wyglądało tło wydarzeń z perspektywy dziejopisów. „Tarcza Arwernów” to kolejny tom przygód Asteriksa z historycznym i społecznym komentarzem – wersja dla koneserów klasyki i dla tych, którym nie wystarcza sam rozrywkowy aspekt komiksowych zeszytów. Tym razem wprowadzenie obejmuje zwłaszcza zwyczaje i wydarzenia z przeszłości – to, co wpłynęło na kształt doświadczeń dzielnego galijskiego wodza. Nie zabraknie analiz poszczególnych postaci, wiadomo, że karykaturalne portrety pełnią funkcję komizmotwórczą, ale przecież nie tylko – bohaterowie są też nośnikiem informacji o przeszłości i budowani są na bazie rzeczywistych danych. Wszelkie inspiracje, wątki i zapożyczenia z realizmu rozszyfrowują autorzy opracowania – można tutaj naprawdę docenić bogaty zestaw wiadomości. Jeszcze przed przystąpieniem do właściwej lektury odbiorcy otrzymają pełen pakiet danych, które potem można będzie odnosić bezpośrednio do wybranych partii komiksu. Okazuje się, że przygody Asteriksa nie są wyłącznie dziełem wyobraźni – twórcy przemycają sporo ciekawostek i skojarzeń. Co ważne, ponieważ nie wszystko da się przetłumaczyć z zachowaniem humoru, w tomie znalazło się też miejsce na opowiadanie o żartach i o dowcipach zagubionych w tłumaczeniu: czytelnicy dowiedzą się, na czym polegał kunszt duetu w tej kwestii. Są tu też oryginalne rysunki i szkice – fragmenty dzieł Uderzo albo próby uchwycenia pomysłu – tak, żeby odbiorcy mogli poczuć się jak włączeni w proces tworzenia, w mechanizm uruchamiania żartu na różnych poziomach.

W „Tarczy Arwernów” ważnym tematem staje się odchudzanie. Wszystko przez niekończące się galijskie uczty – wódz zawsze po okazjach do świętowania czuje się tak, jakby niebo spadło mu na głowę. Wątroba nie wytrzymuje, trzeba zatem udać się na specjalną kurację. Z kolei Juliusz Cezar pragnie odzyskać tarczę Wercyngetoryksa, prawdopodobnie zagubioną gdzieś w Galii. Jak zawsze jest tu wielowątkowo i zabawnie, karykaturalnie i dynamicznie – autorzy budują tę opowieść tak, żeby przyciągnąć odbiorców z różnych powodów. Cieszą się tworzeniem i to odzwierciedla się w ambitnym rozrywkowym komiksie.

Bardzo ciekawym dodatkiem do opracowania staje się informacja o tym, jak przygody Asteriksa publikowane były w Polsce (to również miejsce na wyjaśnienia dotyczące rozwiązań z przekładu) oraz kolejny motyw – inspiracje rysunkowe. Dzięki takim komentarzom można zagłębiać się w historię Asteriksa i nie tylko cieszyć się fabułą oraz wychwytywanymi detalami z narracji, ale również doceniać kunszt twórców w płaszczyźnie nawiązań do rzeczywistości. Wydawać by się mogło, że stworzona dla rozrywki bajka nie musi zbytnio trzymać się prawdy historycznej – tymczasem Goscinny i Uderzo udowadniają, że weryfikowanie faktów dostarcza kolejne poziomy dla żartów. „Tarcza Arwernów” to kolejna publikacja w cyklu, który połączy pokolenia i na długo zatrzyma odbiorców przy przygodach dzielnego Gala.

wtorek, 6 czerwca 2017

Dwanaście prac Asteriksa. Tekst według scenariusza Rene Goscinnego, rysunki: Albert Uderzo

Egmont, Warszawa 2017.

Wyzwanie dla bogów

Po pięciu latach od wznowienia ten tomik wraca na rynek i wracać będzie jeszcze długo, bo fanów Asteriksa nie brakuje. Tym razem publikacja dotyczy jednego z bardziej znanych odcinków serialu animowanego: „Dwanaście prac Asteriksa” to powrót do udanego scenariusza i nieznanych odbiorcom rysunków przygotowywanych dla animatorów filmowych. Nie jest to typowy komiks – zamiast opowieści w kadrach czytelnicy otrzymują ilustracje pełnostronicowe z opisowym komentarzem streszczającym wydarzenia. Wiadomo, że fanom kreskówki grać będzie w głowach muzyka z bajki (a jeden jedyny zgrzyt nastąpi przy Domu Doprowadzającym do Szału – w świadomości widzów to Dom, Który Czyni Szalonym i to się nie zmieni). Wiadomo, że w wyobraźni odtwarzać sobie będą fani całe humorystyczne scenki. Uderzo pokazuje za to poszczególne pomysły na ilustracje, wybrane i najbardziej udane kadry. „Dwanaście prac Asteriksa” to komiks przełożony na picture booka – ale bez strat dla fanów w każdym wieku. Nastawienie na większe rysunki wcale nie oznacza przejścia w stronę młodszych odbiorców – w końcu siła tej historii kryje się w dowcipie.

Tekst przygotowany został według scenariusza Goscinnego i na podstawie gotowej produkcji animowanej. Siłą rzeczy częściowo rozmowy zostały przekształcone na opisy, ale bez straty dla żartów – zresztą u sporej części czytelników będzie to po prostu uzupełnienie bajki, brakujące komiczne elementy każdy dopowie sobie bez trudu. Daje się w tej przeróbce zauważyć troskliwa dbałość o puenty i nastawienie na inteligentną rozrywkę. Ironiczny narrator to najlepsze, co może spotkać trawestację utworu – sprawdza się tu idealnie w akcentowaniu komicznych charakterystyk postaci i w zaznaczaniu humoru sytuacyjnego. To wszystko, co dzieje się w pobocznych dialogach albo w ogóle bez słów, w warstwie wizualnej, teraz trafić musi do opisu i zaistnieć w oderwaniu od animacji. Ta sztuka się udaje. Mało tego, chociaż relację z bajki niemal każdy odbiorca tego tomiku zna i pamięta, zyskuje w narracji powód, by nie odrywać się od lektury, a prześledzić ją do końca – w poszukiwaniu humorystycznych perełek i zabiegów wyzwalających śmiech.

Obrazki, które mogą funkcjonować jako fragmenty filmu animowanego lub kadry komiksowe, sprawdzają się też znakomicie jako ilustracje pełnoformatowe – podziwiać na nich można kunszt Alberta Uderzo, dbałość o szczegóły i umiejętność prezentowania reakcji na konkretne wydarzenia. Jest „Dwanaście prac Asteriksa” tomikiem, który uzupełnia serię kultowych komiksów i dziełem, które przetrwa próbę czasu. Trudno będzie wskazać konkretną grupę odbiorców zainteresowanych tą publikacją. Ucieszą się z książki najmłodsi, dla których będzie to wejście w świat Asteriksa i początek długiej przygody z tym bohaterem, ale usatysfakcjonowani będą i dorośli – w końcu to oni dadzą radę odczytać sporą część żartów. „Dwanaście prac Asteriksa” to powrót do klasyki dla fanów – chociaż gdyby znalazł się ktoś, kto bajki pod tym tytułem nie widział, może zechce się z nią zapoznać właśnie pod wpływem książki. Asteriks, Obeliks i Idefiks to bohaterowie, którzy w zasadzie nie mają konkurencji wśród wytworów popkultury. To zjawisko niezwykłe i w każdej postaci genialne.

sobota, 21 listopada 2015

Jean-Yves Ferri: Papirus Cezara

Egmont, Warszawa 2015.

Media

Na kolejne przygody Asteriksa czeka się z utęsknieniem, bo kontynuatorzy idei Goscinny’ego i Uderzo, czyli Jean-Yves Ferri (tekst), Didier Conrad (rysunki) oraz Thierry Mébarki (kolory) trzymają wysoki poziom kolejnych publikacji i cieszą humorystycznymi przygodami dzielnych Galów. Tym razem niecodzienna decyzja Cezara wywołuje protest w wiosce. Wódz wydał właśnie książkę ze swoimi wspomnieniami – a za sprawą doradcy od public relations usunął z niej rozdział o porażce w Galii. To nie podoba się Asteriksowi i Obeliksowi – ale nie dowiedzieliby się oni o intrydze, gdyby nie wszędobylskie „media”. Jeden ze skrybów nie stosuje się do rozkazu zniszczenia rozdziału. Świat już wkrótce może ujrzeć prawdę o Juliuszu Cezarze. O tym, jak wielka jest siła słowa pisanego przekonuje się natomiast Obeliks. Jego horoskop na nadchodzące dni okazuje się wyjątkowo niepomyślny: bohater musi ograniczyć konflikty i przejść na dietę niskodzikową. To prawdziwe wyzwanie.

Rozdział z papirusa trzeba utrwalić w pamięci wyjątkowego druida, więc przyjaciele ruszają na kolejną ważną misję, w której, rzecz jasna, Rzymianie usiłują im przeszkodzić. „Papirus Cezara” to tom (36.), w którym akcja polega na przemierzaniu drogi i pokonywaniu kolejnych wyzwań. Wiadomości przekazuje się tu gołębiami pocztowymi, a wizja internetu i telefonii komórkowej, chociaż odległa, funkcjonuje na prawach komicznych skojarzeń. Im bardziej Cezar chce ukryć swoje niepowodzenia, tym większa jest determinacja Galów, żeby pokazać światu prawdę. Ale bohaterowie mają swoje wady: w wiosce to żona wodza sprawuje realną władzę, sprzedawca ryb oferuje produkty nie pierwszej świeżości, a bard sprawdza się jako sygnał alarmowy. Drobne niesnaski umilają kolejne dni. Tylko Obeliks nie może rozładować gniewu na bijatykach z Rzymianami. Wiara w „gazetowy” horoskop okazuje się silniejsza niż zdrowy rozsądek. Autorzy w tym tomie wprowadzają kilka mocnych dalekoplanowych postaci o znaczących imionach, posługują się też odwiecznymi motywami znanymi prawie od początku przygód Asteriksa. Nie zamierzają rewolucjonizować komiksu, za to dążą do przypominania o tym, co oczywiste – w formie, która zapewni śmiech. Bo w przygodach Asteriksa inteligentna rozrywka kusi najbardziej. Podstawowym źródłem żartu w tej części jest lawirowanie między starożytnością i czasami znanymi odbiorcom. Niemal wszystkie zdobycze dzisiejszej techniki mają swój odpowiednik w życiu codziennym Galów i Rzymian. Te zabawy uzupełnia komizm charakterów – jak zawsze niezawodny.

„Papirus Cezara” okazuje się historią dość prostą w planie scenariuszowym. Niebezpośrednie konfrontacje łagodzą odrobinę napięcie, intryga momentami rozmywa się w dowcipie – ale przecież właśnie dla wielopłaszczyznowości tego ostatniego po przygody Asteriksa sięgają z radością młodsi i starsi czytelnicy. Działa tu również umiejętne operowanie konwencją, przedstawianie odbiorcom świata jednocześnie bardzo odległego i bardzo bliskiego. Do zachwytu nad wysoką jakością humoru i ironii dołączyć można również kwestię dopracowanej komiksowej kreski: bardzo skomplikowane pod względem rysunkowym są tutaj kolejne kadry, a każdy w szczegółach dopracowany. Opowieść ożywa w bajkowym stylu doprowadzonym prawie do realistycznych kształtów. To coś dla fanów detali – autorzy pomagają błyskawicznie przenosić się od rzymskiej cywilizacji do swojskiego i leniwego rytmu życia osady Galów. W „Papirusie Cezara” skupić się można na artystycznych walorach komiksu – oczywiście kiedy już skończy się bawić odczytywaniem intertekstualnych tropów i przeróbek. Mimo przejścia w zamierzchłe czasy „Papirus Cezara” niesie również oryginalną satyrę na dzisiejszą rzeczywistość, co spotka się, oczywiście, z zadowoleniem wyczulonych na żart odbiorców.