Czarne, Warszawa 2019.
Pejzaże
Historii z Podlasia wcale nie ma w tym tomie za dużo, zresztą gdyby Anna Romaniuk chciała odtwarzać losy kolejnych tutejszych rodzin, doświadczenia bieżeńców – błyskawicznie rozsadziłaby ramy tej niewielkiej książki. „Orzeszkowo 14” to bardziej spojrzenie w przeszłość, jedynie czasami przełamywane reportażem. Wpisuje się w literaturę małych ojczyzn i pomaga zrozumieć sentymenty czy tęsknoty miejscowych. Jednocześnie próbuje wytłumaczyć czytelnikom, że tradycje sięgają dalej niż dwóch pokoleń wstecz. Tu żyje się w zgodzie z naturą i przez wieki można było znaleźć schronienie przed zawieruchami. To dlatego autorka śledzi rozmaite publikacje naukowe i wspomnieniowe (rozłożysta biografia robi wrażenie na odbiorcach). Wydobywa z nich obraz Podlasia sprzed wieków (a czasami i z bliższej przeszłości), prezentuje na przykład… historię stacji kolejowej. Albo motyw pieców w domach miejscowych. Sprawdza, jak żyli ludzie na tych ziemiach przed stuleciami, odtwarza znane wydarzenia. Omawia dokładnie historię, jakby w przekonaniu, że to pomoże czytelnikom pojąć ideę małej ojczyzny. Dalekie wydarzenia sprzyjają budowaniu tożsamości, bliskie pokazują rolę tradycji. Nie ma tu niepokojów, wszystko układa się logicznie i stopniowo odsłaniane wpływa na ocenę Podlasia z perspektywy odbiorców z zewnątrz. W historii jest tu trochę zawirowań, komplikacji i tematów, które wymagają dokładniejszych analiz, tak, żeby nie było wątpliwości co do interpretacji. Omawia autorka zwłaszcza najdawniejsze udokumentowane kwestie, a i drugą wojnę światową. A poza tym – nie próbuje tworzyć całościowego przeglądu. Proponuje odbiorcom – może dla wytchnienia, a może ze względu na koloryt lokalny – drobne obrazki i pejzaże. Sprawy wielkiej wagi przełamuje refleksjami na temat zmieniających się pór roku, bardziej intensywnych niż gdziekolwiek indziej, przygląda się przyrodzie i rytmowi natury – wpływającemu na człowieka. Funduje zatem czytelnikom dość poważne tematyczne przeskoki – od opowiadania o roślinach do tematu Białorusinów. Przedstawia autorka ginący specyficzny język – gwarantujący porozumienie wyłącznie tutaj, ale też i poszczególnych ludzi, zwłaszcza starszych – wrośniętych w lokalny pejzaż i wpływających na odbiór Podlasia.
Tutaj życie toczy się niespiesznie, nie ma mowy o wyścigu cywilizacyjnym, korporacjach czy modach. Dawne zwyczaje trzeba ocalać – nawet jeśli z innych powodów niż to dzisiaj powszechne. Podlasie z tomu „Orzeszkowo 14” to trzy wielkie tematy: przeszłość (historia i obyczajowość), ludzie oraz natura. Autorka za każdym razem – w kolejnych szkicach i esejach – zajmuje się szczegółowym prezentowaniem widoków czy charakterów. Bardzo lubi przymiotniki, dba o synestezyjność opisów. Wydaje się, że chce przekonać czytelników do malowniczości miejsca. Podlasie nie ma w tym ujęciu punktów charakterystycznych ani turystycznych szlaków, czymś trzeba jednak odbiorców przyciągnąć. Romaniuk dba o literackość opisów – wprowadza niekończące się relacje, melancholijne i dokładne, ze słów chce stworzyć zachęcający obraz miejsca. Chociaż „Orzeszkowo 14” to książka drobna, zaspokaja apetyty.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Romaniuk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Romaniuk. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 31 marca 2019
czwartek, 20 listopada 2014
Wierność. Wspomnienia o Zbigniewie Herbercie. Oprac. Anna Romaniuk
PWN, Warszawa 2014.
Szablon
Mierzenie się z legendą nie należy do łatwych, a ten truizm sprawdza się między innymi w wypadku wspomnień. Tom zebranych przez Annę Romaniuk tekstów tworzonych po śmierci Zbigniewa Herberta nie jest pierwszym zbiorkiem poświęconym temu poecie. Wiele tekstów pojawiło się w prasie lub… w poprzedzających „Wierność” zestawieniach wspomnień. Z kilkoma osobami Anna Romaniuk rozmawia, by uzyskać kolejny portret Herberta, kilka opinii ponownie opracowuje. Zyskuje tom ciekawy w PWN-owskiej serii „wspomnień”, a jednocześnie nietypowy przez czasową odległość od śmierci Zbigniewa Herberta. Wiadomo, że wspomnienia wiążą się z określonym ładunkiem emocjonalnym i konwencją swoistej pomnikowatości. Romaniuk nic nowego na temat Herberta nie wysłuchuje. Próbuje za to dostarczyć odbiorcom skrótowego przeglądu najbardziej znanych tematów w relacjach Herberta z innymi. Nie obejdzie się więc bez motywu konfliktu z Miłoszem, politycznych deklaracji, choroby i jej konsekwencji w postaci uzależnienia od alkoholu. Pojawią się wspomnienia przyjaciół, wydawców, literatów oraz tych, którzy kiedyś choćby na chwilę zetknęli się z Herbertem. Pojawią się artykuły prasowe, fragmenty książek czy wypowiedzi mówione, starannie przez autorkę wyboru zredagowane. Anna Romaniuk sięga nawet po wyznania kochanki Herberta.
Wielogłosowość równa się tutaj jednemu portretowi. Zbigniew Herbert we wspomnieniach jawi się oczywiście jako ideał. Nawet, gdy ktoś ma mu coś do zarzucenia, natychmiast szuka usprawiedliwień w charakterze poety, problemach psychicznych czy kontekście towarzyskim. Wielkiemu wszystko się wybacza, choćby nie wiadomo jak dał się we znaki. To w „Wierności” dość wyraźna postawa i trudno powiedzieć, czy płynie ona z przekonania, że o zmarłym nie powinno mówić się źle, czy może z niechęci przed krytyczną oceną ze strony wyznawców Herberta. „Wierność” jest tomem wyznawców: to relacje jednowymiarowe, nastawione na ukazanie podręcznikowego oblicza poety. Anna Romaniuk koncentruje się na konkretach – mniej interesuje ją bezmiar żalu po stracie, bardziej – scenki z życia Herberta, poeta zapamiętany przez przyjaciół. Próbuje z takich komentarzy stworzyć fragmentaryczną biografię. I tu wpada w pewną pułapkę, bo najwięksi spośród „znających Herberta” są jednocześnie mistrzami dyplomacji i proponują teksty zgodne z oczekiwaniami odbiorców, najmniejsi dysponują zaledwie strzępkami wspomnień, które w dodatku dla samego twórcy wielkiego znaczenia mieć nie mogły, a ci średni upajają się istnieniem cennego doświadczenia i celebrują każdą reakcję poety. Z tego zestawienia wychodzi pomnik dla Herberta, ale pomnik już co najmniej dwukrotnie wznoszony.
„Wierność. Wspomnienia o Zbigniewie Herbercie” to tom dla fanów poety. Może ciekawiej wypadłby, gdyby większość tekstów powstała teraz, na potrzeby tej książki. Tymczasem mieszają się tu oficjalne wypowiedzi dla prasy – tworzone jako bezpośrednie relacje na śmierć – i proste zwierzenia nagrywane przez Annę Romaniuk. Różnorodność gatunkowo-formalna nie przekłada się jednak na zmiany rytmu w samym tomie. Herbert daje się tutaj sklasyfikować w oparciu o kilka zaledwie haseł. To raczej podtrzymywanie raz zaakceptowanego wizerunku Zbigniewa Herberta niż próba uchwycenia jego (nie)obecności. W „Wierności” autorzy kolejnych wspomnień wyraźnie wolą podpierać się bezpiecznymi schematami, a nie szukać własnych metod na zrozumienie Herberta
Szablon
Mierzenie się z legendą nie należy do łatwych, a ten truizm sprawdza się między innymi w wypadku wspomnień. Tom zebranych przez Annę Romaniuk tekstów tworzonych po śmierci Zbigniewa Herberta nie jest pierwszym zbiorkiem poświęconym temu poecie. Wiele tekstów pojawiło się w prasie lub… w poprzedzających „Wierność” zestawieniach wspomnień. Z kilkoma osobami Anna Romaniuk rozmawia, by uzyskać kolejny portret Herberta, kilka opinii ponownie opracowuje. Zyskuje tom ciekawy w PWN-owskiej serii „wspomnień”, a jednocześnie nietypowy przez czasową odległość od śmierci Zbigniewa Herberta. Wiadomo, że wspomnienia wiążą się z określonym ładunkiem emocjonalnym i konwencją swoistej pomnikowatości. Romaniuk nic nowego na temat Herberta nie wysłuchuje. Próbuje za to dostarczyć odbiorcom skrótowego przeglądu najbardziej znanych tematów w relacjach Herberta z innymi. Nie obejdzie się więc bez motywu konfliktu z Miłoszem, politycznych deklaracji, choroby i jej konsekwencji w postaci uzależnienia od alkoholu. Pojawią się wspomnienia przyjaciół, wydawców, literatów oraz tych, którzy kiedyś choćby na chwilę zetknęli się z Herbertem. Pojawią się artykuły prasowe, fragmenty książek czy wypowiedzi mówione, starannie przez autorkę wyboru zredagowane. Anna Romaniuk sięga nawet po wyznania kochanki Herberta.
Wielogłosowość równa się tutaj jednemu portretowi. Zbigniew Herbert we wspomnieniach jawi się oczywiście jako ideał. Nawet, gdy ktoś ma mu coś do zarzucenia, natychmiast szuka usprawiedliwień w charakterze poety, problemach psychicznych czy kontekście towarzyskim. Wielkiemu wszystko się wybacza, choćby nie wiadomo jak dał się we znaki. To w „Wierności” dość wyraźna postawa i trudno powiedzieć, czy płynie ona z przekonania, że o zmarłym nie powinno mówić się źle, czy może z niechęci przed krytyczną oceną ze strony wyznawców Herberta. „Wierność” jest tomem wyznawców: to relacje jednowymiarowe, nastawione na ukazanie podręcznikowego oblicza poety. Anna Romaniuk koncentruje się na konkretach – mniej interesuje ją bezmiar żalu po stracie, bardziej – scenki z życia Herberta, poeta zapamiętany przez przyjaciół. Próbuje z takich komentarzy stworzyć fragmentaryczną biografię. I tu wpada w pewną pułapkę, bo najwięksi spośród „znających Herberta” są jednocześnie mistrzami dyplomacji i proponują teksty zgodne z oczekiwaniami odbiorców, najmniejsi dysponują zaledwie strzępkami wspomnień, które w dodatku dla samego twórcy wielkiego znaczenia mieć nie mogły, a ci średni upajają się istnieniem cennego doświadczenia i celebrują każdą reakcję poety. Z tego zestawienia wychodzi pomnik dla Herberta, ale pomnik już co najmniej dwukrotnie wznoszony.
„Wierność. Wspomnienia o Zbigniewie Herbercie” to tom dla fanów poety. Może ciekawiej wypadłby, gdyby większość tekstów powstała teraz, na potrzeby tej książki. Tymczasem mieszają się tu oficjalne wypowiedzi dla prasy – tworzone jako bezpośrednie relacje na śmierć – i proste zwierzenia nagrywane przez Annę Romaniuk. Różnorodność gatunkowo-formalna nie przekłada się jednak na zmiany rytmu w samym tomie. Herbert daje się tutaj sklasyfikować w oparciu o kilka zaledwie haseł. To raczej podtrzymywanie raz zaakceptowanego wizerunku Zbigniewa Herberta niż próba uchwycenia jego (nie)obecności. W „Wierności” autorzy kolejnych wspomnień wyraźnie wolą podpierać się bezpiecznymi schematami, a nie szukać własnych metod na zrozumienie Herberta
Subskrybuj:
Posty (Atom)






