* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com

czwartek, 30 kwietnia 2026

Matthäus Bär: Kapibary na gigancie

Kropka, Warszawa 2026.

Wolność

Skoro jest moda na kapibary, trzeba wykorzystywać kapibary, w każdej możliwej sytuacji. Matthäus Bär wie o tym bardzo dobrze i dlatego zabiera małych czytelników do ogrodu zoologicznego, w którym po godzinach odwiedzin dzieją się prawdziwe przygody. „Kapibary na gigancie” to historia klasyczna w budowie – wypełniona wielkimi dramatami i zaskoczeniami, a także pewną dozą filozoficznej refleksji nad codziennością i ograniczeniami. Bohaterami są trzy sympatyczne gryzonie – Emmy, Tristan i Raul – chociaż w zagrodzie jest więcej kapibar, z czego niektóre potrafią na przykład udawać własne zwłoki, to na tej trójce będzie się skupiać uwaga odbiorców – a to dlatego, że tylko Emmy, Tristan i Raul zastanawiają się, co jest za niezamykaną (jak się okazuje) bramką do ich zagrody. Pierwsze wyjście do wielkiego świata jest tylko obwąchaniem możliwości – ale każde następne już prowadzi do przekraczania kolejnych granic. I kapibary wiedzą doskonale, że nie wolno im zniknąć na stałe: gdyby tak było, ich towarzysze zostaliby zamknięci, a one same prawdopodobnie szybko schwytane. Wolność należy smakować z rozwagą. Oznacza to, że każdej nocy kapibary mogą się wymykać z pomieszczenia, ale przed świtem powinny do niego grzecznie wrócić i udawać, że cały czas tam były. Odpocząć mogą później – przecież nikogo nie zdziwi, że te łagodne gryzonie czas spędzają na leniuchowaniu.

Autor prowadzi historię poszatkowaną przez kolejne wyjścia – i za każdym razem znajduje nowy temat do działania dla kapibar. Raz bohaterowie postanawiają świętować swoje urodziny, to znowu prowadzą handel wymienny, żeby uzyskać to, na czym im zależy, odwiedzają innych mieszkańców zoo i wyjaśniają im, że za klatkami jest wolność – w tej książce nazywana morzem możliwości. I właśnie morze możliwości staje się podstawowym punktem zapalnym. Bo nie wszystkim pasuje, że kapibary odkryły inny świat – niektórym mogą nabruździć w planach i w relacjach. Co prawda wybór głównych przeciwników kapibar to coś, z czym ich fani mogą się nie zgadzać, ale tym ciekawiej wybrzmiewa cała opowieść. „Kapibary na gigancie” to powieść przygodowa o tym, że warto mierzyć się ze swoimi lękami i że warto rozbudzać w sobie ciekawość i zawsze chcieć więcej. Bohaterowie udowadniają to na każdym kroku i sprawiają, że dzieci mogą uwierzyć w siebie i zapragną poznawać świat ze wszystkimi jego niespodziankami. Stawianie czoła niebezpieczeństwom – w tym wymiarze – oznacza faktycznie często prawdziwe zagrożenia. A jednak kapibary odkrywają, co daje im siłę i co pozwala doprowadzić sprawy do końca. Jest to powieść bogato ilustrowana, Anika Voigt pilnuje, żeby te najbardziej malownicze motywy zyskały tu odpowiednią oprawę (chociaż bawi się też bardziej humorystycznymi elementami, bo jedną ze stron zdobią bobki bohaterów). W efekcie tę książę nie tylko czyta się z zainteresowaniem, ale też ogląda z prawdziwą przyjemnością. Kapibary to wdzięczne bohaterki opowieści – nie pierwszy raz pojawiają się w literaturze czwartej i pozostaje mieć nadzieję, że te akurat osobniki jeszcze czegoś w swoim zoo dokonają.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz