* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shirley Reynolds. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shirley Reynolds. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 grudnia 2018

Shirley Reynolds, Monika Parkinson: Czy mam depresję i co mogę na to poradzić? Poradnik dla nastolatków

Rebis, Poznań 2018.

Na smutki

Z takim podejściem depresję miałby każdy nastolatek. Mało tego: psychoterapeuci i psychiatrzy masowo traciliby pracę. Shirley Reynolds i Monika Parkinson zwracają się do nastolatków (a w osobnej, bliźniaczej książce – do ich rodziców), by pomóc im wydobyć się z depresji. Samodzielnie, dzięki wytężonej pracy nad sobą. Jednak autorki wychodzą z dość naiwnego założenia, że ogarnięte smutkiem i poczuciem bezsensu nastolatki w ogóle chcą podejmować wysiłki, żeby poprawić sobie nastrój. Nie mówiąc już o tym, że sama depresja to zjawisko bardziej złożone niż smutek i zniechęcenie. Ale: po dwuporadnik sięgną ci odbiorcy, którzy zaniepokoją się negatywną aurą roztaczaną przez pociechy i nawet lepiej, jeśli błędnie zdiagnozują depresję i zaczną działać – niż gdyby mieli zaniedbać sytuację, zbagatelizować symptomy i pozostawić dziecko samemu sobie. „Czy mam depresję i co mogę na to poradzić” to publikacja kierowana bezpośrednio do nastolatków. Autorki wykorzystują tu ten sam schemat, co w „dorosłej” części, tyle tylko, że zwracają się do pogrążonych w kryzysie.

Do oceny swojego stanu służą kwestionariusze na początku tomu. Autorki skupiają się na oznakach, które czasami są naturalnym elementem procesu dojrzewania: napady złości, zniechęcenie, poczucie niesprawiedliwości, zaburzony rytm dobowy, chandry – to wszystko może oznaczać poważne problemy ze zdrowiem psychicznym, ale jednak nie musi. Reynolds i Parkinson przytaczają tu znów kilka przypadków nastolatków, którzy mają stanowić punkt odniesienia dla odbiorców. Zajmują się racjonalizowaniem i rzeczową oceną przyczyn smutku. Zachęcają do aktywności fizycznej, do pracy nad własnym nastawieniem, do szukania alternatywnych rozwiązań albo po prostu przyczyn irytacji lub rozczarowania. Pokazują, jak prowadzić dzienniki aktywności, sugerują potencjalne rozwiązania. To, co nazywają depresją, samo się nie zwalczy – trzeba podjąć spory wysiłek, żeby sobie pomóc. Z jednej strony zatem wierzą autorki, że nastolatkom uda się oszukać ich własny mózg, z drugiej – liczą na uczciwe podejście do tematu, sumienne wypełnianie wszystkich podsuwanych im zadań. A to też zjawisko nieczęste.

Bardzo Reynolds i Parkinson dbają o podtrzymywanie kontaktu z czytelnikami. Przekonują, że warto podporządkować się ich drodze myślenia, wypełniać liczne zadania i usuwać racjonalne przeszkody zmianą nastawienia – liczą na to, że systematyczne ćwiczenia przyniosą efekt. Zapewne mają rację, pozostaje jeszcze pytanie, w jaki sposób przekonać do tej lektury nastolatki. „Czy mam depresję” bez tego zabiegu stanie się tomem niepotrzebnym – owładnięci prawdziwą depresją młodzi ludzie nie będą nawet mieli ochoty zajrzeć do tej książki.

Na uwagę zasługuje przejrzystość, obecność tabelek, miejsc do uzupełnienia, pytań pomocniczych, całych struktur pozwalających odbiorcom na orientowanie się w zalecanych działaniach. To niemal podręcznik dostosowany do percepcji i zainteresowań nastolatków, sposób na zachęcanie do pracy nad sobą. Przejrzyste przykłady wiążą się tu z uwagami do zastosowania natychmiast. Może samej depresji nie da się w ten sposób wyleczyć – ale minimalizowanie negatywnych przejawów wieku dojrzewania to również ważny motyw.

wtorek, 23 października 2018

Monika Parkinson, Shirley Reynolds: Depresja u nastolatka. Poradnik dla rodziców

Rebis, Poznań 2018.

Na smutki

Jeszcze nie tak dawno motyw depresji nastolatków właściwie w dyskursie publicznym nie istniał. Zwykło się sądzić, że ta choroba dotykać może wyłącznie dorosłych. Tom “Depresja u nastolatków. Poradnik dla rodziców” wyczula, czasem nawet przesadnie, na kwestie wiążące się ze spadkiem nastroju, frustracją czy zmęczeniem. Dla Moniki Parkinson i Shirley Reynolds nie istnieje coś takiego jak trudy wieku dojrzewania czy burze hormonalne. Wszelkiego rodzaju nieporozumienia z rówieśnikami, rozregulowany dobowy cykl biologiczny, zaburzenia łaknienia, lęki itp.., wrzucają autorki do jednego worka z napisem depresja – i równolegle pokazują rodzicom, jak w takich wypadkach pomagać. W efekcie ich książka może być właściwie kierowana do wszystkich rodziców - a już na pewno część sięgnie po nią na wyrost, przy pierwszych standardowych problemach z nastolatkiem. Nie wszystkie symptomy mogą być zalążkiem depresji – ale z drugiej strony autorki proponują zestaw wskazówek dla rodziców - przyjęty rytm działania zaszkodzić nie może, a ma szansę nawet przyczynić się do poprawienia relacji z nastolatkiem lub odbudowywania więzi rodzinnych.

Najpierw kwestia leków: według autorek tylko jeden specyfik może być przepisywany nastolatkom. Informacje o tym, gdzie szukać pomocy lekarskiej i jak wygląda praca z terapeutą to już zawartość aneksów. W większej części tomu liczy się to, jak do pomocy dziecku włączyć się mogą rodzice. W książce znalazło się mnóstwo kwestionariuszy, ankiet, tabelek do wypełnienia, miejsc na zapiski i kontrolowanie postępów - każdy zatroskany dorosły może natychmiast przystąpić do analizowania zachowań nastolatka. Wprawdzie wydaje się, że czasami autorki przesadzają i wciągają do opisów nawet te typowe dla wieku dojrzewania postawy i stany – ale lepiej pozostać nadwrażliwym i przesadnie wyczulonym na wysyłane przez dziecko sygnały niż coś zaniedbać i stracić szansę na uratowanie pociechy. Żeby zadania wypełniało się łatwiej, autorki przyglądają się trzem domowym scenkom, sytuacjom, w których dzieci typowo zamykają się w sobie i przestają szukać porozumienia. W tych rodzajowych obrazkach jeden nastolatek nie dostał się do drużyny sportowej, a do tego przeżywa rozstanie z dziewczyną, jedna dziewczyna jest prześladowana przez grupę popularniejszych w szkole koleżanek (do których chciałaby dołączyć), inna przeprowadziła się z rodzicami i tęskni za przyjaciółmi. To sytuacje, które w pewnych okolicznościach mogą przerodzić się w depresję. Dla autorek istotne jest kilka kwestii w pracy nad nastolatkiem – pierwsza, której poświęcają dużo uwagi – dotyczy aktywności fizycznej. Dalej będzie między innymi prowadzenie dziennika wydarzeń, praca nad nastawieniem i kontrolowanie myśli, ustalanie faktów czy relacje w rodzinie. To wszystko wydaje się kroplą w morzu potrzeb, jeśli ma się do czynienia z rzeczywistą depresją - ale w przypadku spadków nastroju czy chandr sprawdzi się doskonale. Poza tym pokaże rodzicom, że można szukać porozumienia nawet z wycofanym i naburmuszonym nastolatkiem – z kolei młodym ludziom uświadomi, że mają w rodzinie wsparcie. Autorki zadbają i o to, żeby nie interioryzować problemów, żeby rodzice nie zarażali się złym humorem pociech. I to wszystko przełoży się na całkiem przydatny poradnik – przydatny nie tylko przy podejrzeniu depresji albo przy braku kontaktów z pociechą. “Depresja u nastolatka” to budzenie czujności, przygotowanie na wyzwania i zjawiska, których nie należy ignorować”. Zbiór podpowiedzi, wskazujących działania, jakie na pewno dziecku nie zaszkodzą.