Nasza Księgarnia, Warszawa 2017.
Wyznania słownikowe
Nauka ortografii wcale nie musi się wiązać ze żmudnym wkuwaniem słownikowych zasad i wyjątków. To, co stanowi zmorę wielu maluchów i przyczynę uciekania się rodziców do oświadczeń o dysleksji, całkiem łatwo da się oswoić, przy odrobinie pomysłowości. Zeszyt „Heca w piórniku” sprawdzonego już duetu Monika Hałucha i Anita Graboś to zbiór łamigłówek pozwalających trenować poprawną pisownię. Nie dyktanda, nie regułki – a czysta zabawa połączona z tym, co dzieci lubią i otrzymują w wielu innych zbiorkach z grami i rozrywkami umysłowymi. Wśród zadań znajdą się labirynty – tu właściwą drogę wytyczają wyrazy z konkretną literą, więc znajomość ortografii jest potrzebna do poprawnego wykonania ćwiczenia. Są i kolorowanki z kluczem: należy zakolorować wszystkie elementy z daną literą, by dowiedzieć się, co przedstawia ilustracja. Pojawiają się krzyżówki, wyszukiwanki, wykreślanki, porównywanki i rebusy. Za każdym razem autorki podsycają ciekawość dzieci i proponują im rozwiązanie zadania, by mogły coś wykryć, czegoś się dowiedzieć albo coś sprawdzić. Takie umotywowanie wystarcza do realizowania poleceń, nawet tych najtrudniejszych. Dzieci dają się wciągnąć w umysłowe rozrywki i czerpią przyjemność z rozwiązywania zadań – zupełnie innych niż te w szkole. Tu bowiem, chociaż wyrazy z literami do uzupełnienia – ortograficzne pułapki – pojawiają się niemal bez przerwy, nie są celem same w sobie, za to umożliwiają dalszą zabawę. Nie ma tu sprawdzianu wiadomości, kto nie jest pewny pisowni, zajrzeć może do słownika, w niczym nie umniejszy to roli w wypełnianiu książki. Ten tomik aż się prosi o przyłączenie do zabawy. Cały może być potraktowany jako kolorowanka dla wymagających – ukrywa swoją genezę jako zeszytu ćwiczeń. Przyda się rodzicom i nauczycielom, bo jest wymarzonym wsparciem w nauce. Ale przynosi zabawę i to dla dzieci najważniejsze. Zwłaszcza że układ zadań nie pozwala się nudzić – jeśli przechodzi się książkę po kolei, zmieniają się wciąż zasady działania i rodzaje łamigłówek. To dobry sposób na przyciągnięcie uwagi maluchów, które w przebodźcowanych czasach nie potrafiłyby się skupić nad jedną formą zbyt długo.
Monika Hałucha dba o to, żeby dzieci chciały w ogóle wczytywać się w polecenia i sprawdzać, co powinny zrobić, żeby pomóc bohaterowi lub przetestować spostrzegawczość (da się, rzecz jasna, korzystać z książki jak z zestawu zadań do rywalizacji dla kilkorga dzieci lub… całej rodziny). Anita Graboś skupia się na wykonywaniu zabawnych i młodzieżowych w duchu rysunków, sprawiając, że najmłodsi zechcą ćwiczyć i sztukę rysowania, a już na pewno zainteresują się tomikiem. Z zewnątrz „Heca w kurniku” mimo dużego formatu wygląda na niepozorną książeczkę – ale to prawdziwa kopalnia pomysłów i zestaw dobrze wymyślonych ćwiczeń, które na długo zajmą dzieci. Chociaż publikacja przewidziana jest jako tomik dla kilkulatków, które już rozpoczęły naukę w szkole, co ambitniejsze maluchy można na niej uczyć czytania lub poznawania liter – jako taka też książka sprawdzi się doskonale. „Heca w kurniku” to przypomnienie o nauce przez zabawę, zbiór łamigłówek i wyzwań związanych z ortografią, ale na wesoło.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Monika Hałucha. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Monika Hałucha. Pokaż wszystkie posty
sobota, 6 stycznia 2018
poniedziałek, 11 lipca 2016
Monika Hałucha: Porachunki robota Mata. Łamigłówki, labirynty i inne zadania matematyczne
Nasza Księgarnia, Warszawa 2016.
Działania
Najpierw Monika Hałucha zaproponowała najmłodszym zabawy z językiem polskim i związkami frazeologicznymi, teraz zabiera się za matematykę. W tym celu powołuje do istnienia dwa roboty, Emę i Mata. Oba mają swoje wyzwania, zabawy i obowiązki. Nieprzypadkowo w tytule tomiku pojawiają się „porachunki” – ukryta zapowiedź liczenia. Tomik „Porachunki robota Mata” to próba przystosowania zwykłych łamigłówek do lekcji matematyki, ale tak, żeby nie odebrać dzieciom przyjemności zabawy. Liczenie, rachowanie czy porównywanie kształtów to nie cele a środki do celu – trzeba rozwiązać działania, żeby znaleźć drogę w labiryncie, odczytać zaszyfrowaną wiadomość albo dowiedzieć się, na jaki kolor pomalować element obrazka. Inaczej niż w zeszytach ćwiczeń do matematyki, tu zabawa jest konkretna, wiadomo, po co rozwiązywać równania czy problemy. Oczywiście nadrzędny dla wszystkich jest robot Mat, to on stanowi temat zagadek. Nie trzeba mu pomagać w kolejnych wyzwaniach, autorka raczej podpowiada najmłodszym, w jaki sposób mogą podejrzeć zachowania bohatera. Jeśli mali odbiorcy chcą wiedzieć, co Mat narysował dla Emy, lub jak wygląda kosmiczny pojazd, muszą brać się do dzieła. Monika Hałucha dba o to, by użytkownikom nie zabrakło motywacji do pracy. Każda strona to inne zadanie, a kolejne „serie” łamigłówek mają zmieniany stopień trudności. Jeśli na przykład raz trzeba przerysować wzór w kratkach, następnym razem kratki nie będą już regularnymi kwadratami. Bardzo dobrym pomysłem jest zapoznawanie dzieci z sudoku: najpierw to rodzaj bardzo prostej łamigłówki z figurami geometrycznymi – dopiero potem pojawia się „klasyczne” sudoku z cyframi: to może być początkiem miłości do tego rodzaju gier logicznych, przekonuje też, że cyfry i rozrywka do siebie pasują.
„Porachunki robota Mata” to publikacja wydana jak bloki rysunkowe Naszej Księgarni (i podobnie jak „Cyrk na kółkach” – pionowa, w odróżnieniu od wyjściowej serii). Kartki zadrukowane są tu jednostronnie, więc gdyby dzieci chciały kontynuować rysunek lub dopowiadać coś do niego, popisywać się wyobraźnią i kreatywnością – mają na to miejsce. Rzecz jasna prawdziwy powód jednostronnego druku jest inny. Chodzi o to, by zapewnić małym odbiorcom jak największą swobodę w doborze narzędzi – kredek, farb czy pisaków. Nie ma obaw, że niechcący zniszczy następne zadanie, można twórczo działać, a do tego kolorować gotowe prace, bo z rzadka Monika Hałucha pozostaje przy samych działaniach matematycznych. Przy okazji na tym tomiku można ćwiczyć pisanie: służą temu wszelkie przerysowywania w większych kratkach, powtarzanie wzorów lub ich wymyślanie: tu potrzeba w miarę pewnej ręki, a dzieci niepostrzeżenie będą nad tym pracować.
W „Porachunkach robota Mata” najcenniejsze jest znalezienie uzasadnienia dla wysiłków. Klasyczne zabawy Monika Hałucha – przy graficznym wsparciu Anity Graboś – tematyzuje (a nawet matematyzuje). Zadania rozwijają umiejętność wykonywania podstawowych działań matematycznych, logicznego myślenia oraz dają podstawy geometrii (tu polegające na rozpoznawaniu i nazywaniu kształtów). Dzieciom przypadnie do gustu nawet kreacja postaci – z jednej strony jest tu robot (wabik na chłopców), z drugiej – całkiem ludzkie uczucia i relacje między Matem i Emą, czyli coś, co sprawi, że i dziewczynki poczują się dostrzeżone podczas zabaw. Dwa roboty uprzyjemniają matematyczne rozrywki. Tę książkę podsuwać można dzieciom na różnych etapach nauki, można też wyrywać kartki i zapewniać zajęcie większej grupie (chociaż w takim przypadku nie da się skorzystać z grubej tektury będącej podkładką). Nasza Księgarnia pomysłowo rozwija serię i jej odgałęzienia, zmuszając dzieci do twórczej i umysłowej aktywności – podsuwa małym odbiorcom szereg ćwiczeń klasycznych, a jednak porządkowanych według nowego klucza, rzadziej stosowanego w zestawach łamigłówek. Monika Hałucha pozwala polubić matematykę.
Działania
Najpierw Monika Hałucha zaproponowała najmłodszym zabawy z językiem polskim i związkami frazeologicznymi, teraz zabiera się za matematykę. W tym celu powołuje do istnienia dwa roboty, Emę i Mata. Oba mają swoje wyzwania, zabawy i obowiązki. Nieprzypadkowo w tytule tomiku pojawiają się „porachunki” – ukryta zapowiedź liczenia. Tomik „Porachunki robota Mata” to próba przystosowania zwykłych łamigłówek do lekcji matematyki, ale tak, żeby nie odebrać dzieciom przyjemności zabawy. Liczenie, rachowanie czy porównywanie kształtów to nie cele a środki do celu – trzeba rozwiązać działania, żeby znaleźć drogę w labiryncie, odczytać zaszyfrowaną wiadomość albo dowiedzieć się, na jaki kolor pomalować element obrazka. Inaczej niż w zeszytach ćwiczeń do matematyki, tu zabawa jest konkretna, wiadomo, po co rozwiązywać równania czy problemy. Oczywiście nadrzędny dla wszystkich jest robot Mat, to on stanowi temat zagadek. Nie trzeba mu pomagać w kolejnych wyzwaniach, autorka raczej podpowiada najmłodszym, w jaki sposób mogą podejrzeć zachowania bohatera. Jeśli mali odbiorcy chcą wiedzieć, co Mat narysował dla Emy, lub jak wygląda kosmiczny pojazd, muszą brać się do dzieła. Monika Hałucha dba o to, by użytkownikom nie zabrakło motywacji do pracy. Każda strona to inne zadanie, a kolejne „serie” łamigłówek mają zmieniany stopień trudności. Jeśli na przykład raz trzeba przerysować wzór w kratkach, następnym razem kratki nie będą już regularnymi kwadratami. Bardzo dobrym pomysłem jest zapoznawanie dzieci z sudoku: najpierw to rodzaj bardzo prostej łamigłówki z figurami geometrycznymi – dopiero potem pojawia się „klasyczne” sudoku z cyframi: to może być początkiem miłości do tego rodzaju gier logicznych, przekonuje też, że cyfry i rozrywka do siebie pasują.
„Porachunki robota Mata” to publikacja wydana jak bloki rysunkowe Naszej Księgarni (i podobnie jak „Cyrk na kółkach” – pionowa, w odróżnieniu od wyjściowej serii). Kartki zadrukowane są tu jednostronnie, więc gdyby dzieci chciały kontynuować rysunek lub dopowiadać coś do niego, popisywać się wyobraźnią i kreatywnością – mają na to miejsce. Rzecz jasna prawdziwy powód jednostronnego druku jest inny. Chodzi o to, by zapewnić małym odbiorcom jak największą swobodę w doborze narzędzi – kredek, farb czy pisaków. Nie ma obaw, że niechcący zniszczy następne zadanie, można twórczo działać, a do tego kolorować gotowe prace, bo z rzadka Monika Hałucha pozostaje przy samych działaniach matematycznych. Przy okazji na tym tomiku można ćwiczyć pisanie: służą temu wszelkie przerysowywania w większych kratkach, powtarzanie wzorów lub ich wymyślanie: tu potrzeba w miarę pewnej ręki, a dzieci niepostrzeżenie będą nad tym pracować.
W „Porachunkach robota Mata” najcenniejsze jest znalezienie uzasadnienia dla wysiłków. Klasyczne zabawy Monika Hałucha – przy graficznym wsparciu Anity Graboś – tematyzuje (a nawet matematyzuje). Zadania rozwijają umiejętność wykonywania podstawowych działań matematycznych, logicznego myślenia oraz dają podstawy geometrii (tu polegające na rozpoznawaniu i nazywaniu kształtów). Dzieciom przypadnie do gustu nawet kreacja postaci – z jednej strony jest tu robot (wabik na chłopców), z drugiej – całkiem ludzkie uczucia i relacje między Matem i Emą, czyli coś, co sprawi, że i dziewczynki poczują się dostrzeżone podczas zabaw. Dwa roboty uprzyjemniają matematyczne rozrywki. Tę książkę podsuwać można dzieciom na różnych etapach nauki, można też wyrywać kartki i zapewniać zajęcie większej grupie (chociaż w takim przypadku nie da się skorzystać z grubej tektury będącej podkładką). Nasza Księgarnia pomysłowo rozwija serię i jej odgałęzienia, zmuszając dzieci do twórczej i umysłowej aktywności – podsuwa małym odbiorcom szereg ćwiczeń klasycznych, a jednak porządkowanych według nowego klucza, rzadziej stosowanego w zestawach łamigłówek. Monika Hałucha pozwala polubić matematykę.
środa, 3 lutego 2016
Monika Hałucha: Cyrk na kółkach, czyli język polski na wesoło. Łamigłówki, labirynty, kolorowanki i inne zabawy edukacyjne dla dzieci
Nasza Księgarnia, Warszawa 2016.
Polecenia frazeologiczne
Dużym powodzeniem cieszą się „bloki rysunkowe”, kreatywna seria Naszej Księgarni dla najmłodszych. A skoro znalazły uznanie dzieci i rodziców, wydawnictwo idzie za ciosem i przygotowuje kolejne propozycje. Tym razem łączy z zabawą i ćwiczeniami logicznymi naukę. „Cyrk na kółkach, czyli język polski na wesoło” to zestaw łamigłówek podbudowanych jeszcze frazeologicznymi niespodziankami. Monika Hałucha do klasycznych uzupełnianek, labiryntów, kolorowanek czy porównywanek dopisuje polecenia, w które wtapia związki frazeologiczne. Dla dzieci, które nie znają jeszcze takich zwrotów, będzie to spore zaskoczenie, dlatego też odpowiednie objaśnienia pojawiają się na dole strony. Można oczywiście wysnuć sens znaczenia z kontekstu, przynajmniej w większości przypadków, ale nie należy do języka zniechęcać kilkulatków. Książka pokazuje im, że zabawy językowe mogą ładnie urozmaicać inne rozrywki. Dodatkowo frazeologizmy da się potraktować jak szyfr, a stopniowe wtajemniczanie w takim stylu nie przypomina edukacji a przygodę. „Cyrk na kółkach” nauczy najmłodszych językowych ciekawostek jeszcze zanim sami na poważnie zainteresują się przenośnymi strukturami i ukrytymi znaczeniami.
Format tej książki oraz rodzaj papieru są już znane z serii. Tomik wzmocniony jest grubą tekturą, dzięki której pracować można na każdej powierzchni bez obaw, że coś się nie uda. Dzieci czeka przede wszystkim mnóstwo kolorowania, bo ilustracje są czarno-białe i aż się proszą o wypełnianie konturów. Do tego każda kartka zadrukowana jest jednostronnie – lewa część rozkładówki (każdej!) pozostaje pusta. Tu bardziej kreatywni znajdą miejsce na własną twórczość, a ci mniej utalentowani mogą spróbować przerysować gotowe obrazki, co przecież także stanowi ciekawe ćwiczenie. Biały „tył” pozwala też na stosowanie bardziej brudzących narzędzi – pisaków czy farbek – bez obawy, że zniszczy się następny rysunek.
Z reguły po dwa zadania odnoszą się do jednego frazeologizmu i to dobry zabieg, żeby utrwalić świeżo zdobyte wiadomości. Ilustratorka stawia na dziecięce, dosłowne odczytywanie (ukryć się w mysiej dziurze to zwrot, który przywołuje sieć podziemnych korytarzy z mysiego mieszkania), nadaje to całości humorystycznego brzmienia i lekkości, co ważne przy edukacyjnych założeniach. Graboś nie odchodzi od klasycznych zestawów zadań – przywołuje labirynty, kolorowanie rysunków według wzoru, zestawy ukrytych na identycznych z pozoru obrazkach szczegółów, krzyżówki, przerysowywanie i powiększanie rysunku z zachowaniem proporcji. Od czasu do czasu stawia na kreatywność, każe wówczas wymyślić coś najmłodszym i narysować to, uzupełniając ilustrację. To zaangażuje odbiorców i pozwoli im bardziej uważnie przyglądać się tomikowi, a co za tym idzie – także przyswajać zawarte w nim wiadomości.
„Cyrk na kółkach” to publikacja udana od strony graficznej, bo Anita Graboś do rysunków dołącza poczucie humoru. Monika Hałucha radzi sobie be trudu z wplataniem frazeologizmów w bajkowe polecenia. Widać, że obie autorki rozumieją się i wiedzą, jak tworzyć dla małych odbiorców. Ten tomik powinno się podsunąć dzieciom ciekawym świata. Ale i te, które lubią same łamigłówki, będą usatysfakcjonowane – a przy okazji dowiedzą się też czegoś o językowych ciekawostkach. Nauka odbywa się tu mimochodem i nie męczy, więc zbiorek uzupełni szkloną edukację czasem lepiej niż nieprzemyślane lekcje i ćwiczenia.
Polecenia frazeologiczne
Dużym powodzeniem cieszą się „bloki rysunkowe”, kreatywna seria Naszej Księgarni dla najmłodszych. A skoro znalazły uznanie dzieci i rodziców, wydawnictwo idzie za ciosem i przygotowuje kolejne propozycje. Tym razem łączy z zabawą i ćwiczeniami logicznymi naukę. „Cyrk na kółkach, czyli język polski na wesoło” to zestaw łamigłówek podbudowanych jeszcze frazeologicznymi niespodziankami. Monika Hałucha do klasycznych uzupełnianek, labiryntów, kolorowanek czy porównywanek dopisuje polecenia, w które wtapia związki frazeologiczne. Dla dzieci, które nie znają jeszcze takich zwrotów, będzie to spore zaskoczenie, dlatego też odpowiednie objaśnienia pojawiają się na dole strony. Można oczywiście wysnuć sens znaczenia z kontekstu, przynajmniej w większości przypadków, ale nie należy do języka zniechęcać kilkulatków. Książka pokazuje im, że zabawy językowe mogą ładnie urozmaicać inne rozrywki. Dodatkowo frazeologizmy da się potraktować jak szyfr, a stopniowe wtajemniczanie w takim stylu nie przypomina edukacji a przygodę. „Cyrk na kółkach” nauczy najmłodszych językowych ciekawostek jeszcze zanim sami na poważnie zainteresują się przenośnymi strukturami i ukrytymi znaczeniami.
Format tej książki oraz rodzaj papieru są już znane z serii. Tomik wzmocniony jest grubą tekturą, dzięki której pracować można na każdej powierzchni bez obaw, że coś się nie uda. Dzieci czeka przede wszystkim mnóstwo kolorowania, bo ilustracje są czarno-białe i aż się proszą o wypełnianie konturów. Do tego każda kartka zadrukowana jest jednostronnie – lewa część rozkładówki (każdej!) pozostaje pusta. Tu bardziej kreatywni znajdą miejsce na własną twórczość, a ci mniej utalentowani mogą spróbować przerysować gotowe obrazki, co przecież także stanowi ciekawe ćwiczenie. Biały „tył” pozwala też na stosowanie bardziej brudzących narzędzi – pisaków czy farbek – bez obawy, że zniszczy się następny rysunek.
Z reguły po dwa zadania odnoszą się do jednego frazeologizmu i to dobry zabieg, żeby utrwalić świeżo zdobyte wiadomości. Ilustratorka stawia na dziecięce, dosłowne odczytywanie (ukryć się w mysiej dziurze to zwrot, który przywołuje sieć podziemnych korytarzy z mysiego mieszkania), nadaje to całości humorystycznego brzmienia i lekkości, co ważne przy edukacyjnych założeniach. Graboś nie odchodzi od klasycznych zestawów zadań – przywołuje labirynty, kolorowanie rysunków według wzoru, zestawy ukrytych na identycznych z pozoru obrazkach szczegółów, krzyżówki, przerysowywanie i powiększanie rysunku z zachowaniem proporcji. Od czasu do czasu stawia na kreatywność, każe wówczas wymyślić coś najmłodszym i narysować to, uzupełniając ilustrację. To zaangażuje odbiorców i pozwoli im bardziej uważnie przyglądać się tomikowi, a co za tym idzie – także przyswajać zawarte w nim wiadomości.
„Cyrk na kółkach” to publikacja udana od strony graficznej, bo Anita Graboś do rysunków dołącza poczucie humoru. Monika Hałucha radzi sobie be trudu z wplataniem frazeologizmów w bajkowe polecenia. Widać, że obie autorki rozumieją się i wiedzą, jak tworzyć dla małych odbiorców. Ten tomik powinno się podsunąć dzieciom ciekawym świata. Ale i te, które lubią same łamigłówki, będą usatysfakcjonowane – a przy okazji dowiedzą się też czegoś o językowych ciekawostkach. Nauka odbywa się tu mimochodem i nie męczy, więc zbiorek uzupełni szkloną edukację czasem lepiej niż nieprzemyślane lekcje i ćwiczenia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






