Wydawnictwo Literackie, Kraków 2020.
Siostry
Te dziewczyny świetnie się sprawdzają jako bohaterki powieści przygodowej w stylu fantasy. Michelle Harrison w swoich książkach łączy nawiązania do tradycji literackich i – do aktualnych trendów na rynku wydawniczym. Trzy siostry, Fliss, Betty i Charlie poznają dawne legendy (przedstawiane w odcinkach, jak powieść w powieści), a do tego angażują się w niesienie pomocy potrzebującym. Oczywiście muszą też ratować siebie wzajemnie, bo w ferworze walk zwykle coś lub ktoś je rozdziela. Tym razem w ich domu – po perypetiach związanych ze zdejmowaniem klątwy rodowej pojawia się dziewięcioletnia Błądka, dziewczynka władająca ognikiem – i bardzo zabiedzona. To uciekinierka z wyspy skazańców, jednak sama nie popełniła żadnego przestępstwa, o czym świadczy tatuaż na jej ciele: należy tylko do rodziny kryminalisty i z tego powodu ma być napiętnowana do końca życia. Błądka musiała rozdzielić się z mamą i teraz trafia do bardzo gościnnego domu sióstr, które niekoniecznie mają szczęście w codziennych potyczkach. Jednak Charlie, która opiekuje się wszystkimi zwierzętami potrzebującymi pomocy, od razu wyczuwa w Błądce pokrewną duszę – i nie zamierza odpuścić. Chce pomóc nieznajomej, a skoro tego sobie życzy, siostry pozostaną przy niej. Do czasu, bo przecież Michelle Harrison dla zagmatwania fabuły znowu dziewczyny rozdzieli. Tym razem najmłodsza zniknie z pola widzenia, a Fliss i Betty będą musiały połączyć siły, żeby bezpiecznie doprowadzić ją do domu. Do domu, w którym czeka babka oraz ojciec – bo w „Odrobinie czarów” jest on na stałe z rodziną.
Po raz kolejny odwołuje się autorka do magicznych przedmiotów, zresztą są one związane z każdą z bohaterek – nie można przekazać nikomu daru ani umiejętności korzystania z niego, artefakty bardzo przydają się podczas pokonywania trudności, wymagają jednak wprawy. Tymczasem nawet Charlie wie już, jak uprawiać magię. Każda z dziewczyn pamięta też o przestrogach, jakimi częstowała je babcia: w świecie, w którym magia rządzi, nie można sobie pozwolić na beztroskę. W drugim tomie przygód sióstr Wspacznych autorka czerpie z klasyki – przywołuje sylwetki piratów (i piratek), sporo akcji dzieje się na wodzie, co oznacza jeszcze większy wysiłek ze strony dziewczyn. Harrison lubi częstować swoich czytelników niebezpieczeństwami, dba o to, żeby obecność sióstr na pierwszym planie nie narzucała automatycznie grona odbiorców – to nie jest książka tylko dla dziewczynek. Czyta się „Odrobinę czarów” bardzo dobrze – to narracja w starym stylu, pełna wyzwań i przygód, prawdziwych komplikacji fabularnych. Wciągająca i wymagająca jednocześnie: autorka nie boi się wysoko stawiać poprzeczkę, wie, że dzieci, wciągnięte w akcję, poradzą sobie z każdym tematem. Proponuje zatem książkę, która bardzo się wyróżnia w fantastyce – jest lekturą, po jaką maluchy chętnie sięgną. A przy okazji rozbudzi ciekawość co do dalszych losów sióstr Wspacznych.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michelle Harrison. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michelle Harrison. Pokaż wszystkie posty
piątek, 4 grudnia 2020
niedziela, 8 listopada 2020
Michelle Harrison: Szczypta magii
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2020.
Magia na co dzień
Nareszcie tom, który wyróżnia się w zalewie powieści fantasy dla najmłodszych. „Szczypta magii” Michelle Harrison to książka, którą można określić mianem apetycznej – i taka, która pokazuje dzieciom, czym jest udana narracja. Autorka rozsmakowuje się w tej historii i pozwala na przeżywanie wielkich przygód dzieciom. Bohaterkami „Szczypty magii” są trzy siostry: szesnastoletnia Fliss uważana za flirciarę (wciąż trzepocze rzęsami i na każdym wypróbowuje, czy uda jej się zrobić duże wrażenie), trzynastoletnia Betty – najważniejsza z rodzeństwa, oraz kilkulatka – Charlie. Trzy dziewczynki wychowuje surowa babcia – nie mają już matki, a tata trafił na wyspę, która jest więzieniem. Tyle że dla bohaterek ich własne otoczenie również ma charakter więzienia: nastolatki postanawiają wykorzystać Halloween, żeby wyrwać się na wolność – uciec od babki, przekonać się, jak wyglądają dalekie podróże i samodzielność. Plany niweczy jednak staruszka, która postanawia wyjaśnić Betty, dlaczego dziewczynki nie mogą opuszczać okolicy. To efekt klątwy rzuconej na wszystkie potomkinie w przeszłości: kto nie posłucha ostrzeżenia, wystawia się na pewną śmierć o zachodzie słońca.
I to jeden z pierwszych przełomów w literaturze czwartej dzisiaj. Harrison wie, że może wprowadzić taki temat, bo dzieci naprawdę lubią się bać i potrzebują dreszczyku emocji, a nie tylko ochrony przed komplikacjami. „Niegrzeczność” zapowiadana w blurbie realizuje się jeszcze w inny sposób. Oto dziewczyny, które próbują zdjąć klątwę z członków rodu – i tym samym przyczynić się również do uwolnienia ojca z więzienia – narażają się na towarzystwo najgorszych przestępców i zbrodniarzy. Muszą wchodzić z nimi w sojusze, bo samodzielnie nie dałyby rady z rozwiązywaniem zagadek ani z brawurowymi ucieczkami. Jeśli jednak pomogą, komu trzeba, mogą liczyć na wdzięczność i wzajemność w ratunku. To oznacza, że tarapaty, w które się ładują, są potężne. I chociaż starsze siostry chciały ochronić najmłodszą (a babka zamierzała wszystkim zdradzić rodowy sekret dopiero gdy wkroczą w szesnasty rok życia), nie ma na to szans. Także za sprawą artefaktów. Autorka we wstępie do tomu przyznaje się do swojego uwielbienia dla prostych magicznych przedmiotów, które w odpowiednim momencie w baśniach pozwalają na ocalenie lub przynoszą pomoc, kiedy wszystko inne zawodzi. A ponieważ zależy jej na realizowaniu takich doskonałych pomysłów – również bohaterkom pozwala na posiadanie magicznych rzeczy. Prostych tak, by nikogo nie kusiła kradzież. Dziwnych (bo sakwojaż na pewno nie jest atrybutem czarodzieja). I bardzo użytecznych: jedna z bohaterek potrafi się przeprawiać w dowolne miejsce, inna – rzucać zaklęcie niewidzialności. Nie są to jednak chwyty wykorzystywane naiwnie, Harrison znajduje dla nich dobre uzasadnienie w powieści. W powieści, która przykuwa uwagę dopracowaniem literackim.
Magia na co dzień
Nareszcie tom, który wyróżnia się w zalewie powieści fantasy dla najmłodszych. „Szczypta magii” Michelle Harrison to książka, którą można określić mianem apetycznej – i taka, która pokazuje dzieciom, czym jest udana narracja. Autorka rozsmakowuje się w tej historii i pozwala na przeżywanie wielkich przygód dzieciom. Bohaterkami „Szczypty magii” są trzy siostry: szesnastoletnia Fliss uważana za flirciarę (wciąż trzepocze rzęsami i na każdym wypróbowuje, czy uda jej się zrobić duże wrażenie), trzynastoletnia Betty – najważniejsza z rodzeństwa, oraz kilkulatka – Charlie. Trzy dziewczynki wychowuje surowa babcia – nie mają już matki, a tata trafił na wyspę, która jest więzieniem. Tyle że dla bohaterek ich własne otoczenie również ma charakter więzienia: nastolatki postanawiają wykorzystać Halloween, żeby wyrwać się na wolność – uciec od babki, przekonać się, jak wyglądają dalekie podróże i samodzielność. Plany niweczy jednak staruszka, która postanawia wyjaśnić Betty, dlaczego dziewczynki nie mogą opuszczać okolicy. To efekt klątwy rzuconej na wszystkie potomkinie w przeszłości: kto nie posłucha ostrzeżenia, wystawia się na pewną śmierć o zachodzie słońca.
I to jeden z pierwszych przełomów w literaturze czwartej dzisiaj. Harrison wie, że może wprowadzić taki temat, bo dzieci naprawdę lubią się bać i potrzebują dreszczyku emocji, a nie tylko ochrony przed komplikacjami. „Niegrzeczność” zapowiadana w blurbie realizuje się jeszcze w inny sposób. Oto dziewczyny, które próbują zdjąć klątwę z członków rodu – i tym samym przyczynić się również do uwolnienia ojca z więzienia – narażają się na towarzystwo najgorszych przestępców i zbrodniarzy. Muszą wchodzić z nimi w sojusze, bo samodzielnie nie dałyby rady z rozwiązywaniem zagadek ani z brawurowymi ucieczkami. Jeśli jednak pomogą, komu trzeba, mogą liczyć na wdzięczność i wzajemność w ratunku. To oznacza, że tarapaty, w które się ładują, są potężne. I chociaż starsze siostry chciały ochronić najmłodszą (a babka zamierzała wszystkim zdradzić rodowy sekret dopiero gdy wkroczą w szesnasty rok życia), nie ma na to szans. Także za sprawą artefaktów. Autorka we wstępie do tomu przyznaje się do swojego uwielbienia dla prostych magicznych przedmiotów, które w odpowiednim momencie w baśniach pozwalają na ocalenie lub przynoszą pomoc, kiedy wszystko inne zawodzi. A ponieważ zależy jej na realizowaniu takich doskonałych pomysłów – również bohaterkom pozwala na posiadanie magicznych rzeczy. Prostych tak, by nikogo nie kusiła kradzież. Dziwnych (bo sakwojaż na pewno nie jest atrybutem czarodzieja). I bardzo użytecznych: jedna z bohaterek potrafi się przeprawiać w dowolne miejsce, inna – rzucać zaklęcie niewidzialności. Nie są to jednak chwyty wykorzystywane naiwnie, Harrison znajduje dla nich dobre uzasadnienie w powieści. W powieści, która przykuwa uwagę dopracowaniem literackim.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






