* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marcin Pietraszewski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marcin Pietraszewski. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 grudnia 2019

Dariusz Kortko, Marcin Pietraszewski: Krzysztof Wielicki. Piekło mnie nie chciało

Agora, Warszawa 2019.

Życie w górach

Krzysztof Wielicki to wspinacz, którego nie może zabraknąć w opowieściach innych himalaistów. Teraz i on zyskuje własną książkową biografię za sprawą duetu Dariusz Kortko – Marcin Pietraszewski podbijającego listy bestsellerów. „Wielicki. Piekło mnie nie chciało” to publikacja oczywiście bogato ilustrowana zdjęciami, ale poruszająca różne aspekty sportu i związanych z nim wyrzeczeń. Autorzy dali się już poznać jako twórcy górskich historii, dobrze czują temat i są w stanie zaangażować w niego nawet czytelników spoza środowiska górskiego. Nie interesuje ich technika wspinania się, bardziej walka z emocjami i własnym ciałem, poszukiwanie wyzwań nieznanych zwykłym odbiorcom. Nie szczegóły dotyczące szlaków, a najsilniejsze wspomnienia związane z konkretnymi szczytami i wyprawami. Przy okazji też zajmują się ocenami Krzysztofa Wielickiego, bo w tej kwestii środowisko wspinaczy wydaje się być bardzo podzielone. Cechą charakterystyczną tomu „Wielicki”, jak i poprzednich w serii, jest reportażowość. Autorzy bardzo mocno skupiają się na portretowaniu bohatera książki jako zwykłego człowieka – absolutnie nie ideał. W przypadku Wielickiego mają zadanie utrudnione w drugą stronę: bardzo wiele tu motywów, które mogą być odebrane na niekorzyść wspinacza. Jego pogardliwy stosunek do kobiet w alpinizmie, konserwatywne podejście do obowiązków i powinności żon, ale i relacje z innymi wspinaczami podczas zdobywania kolejnych gór – to wszystko budzi skrajne uczucia i nie pozwala jednoznacznie Wielickiego oceniać. O ile w przypadku nieżyjących już wspinaczy często ich biografowie tworzą laurki, pomijając prozę życia, o tyle w biografii Wielickiego proza życia zaczyna dominować i budować niezbyt pochlebny wizerunek sportowca. Jednak Dariusz Kortko i Marcin Pietraszewski próbują oceny przerzucić na czytelników, sami po prostu śledzą kolejne wydarzenia i dopytują, gdy coś staje się nie do przejścia. Uzyskują dzięki temu i komentarze dotyczące „zwykłych” przejść, kiedy to Krzysztof Wielicki miał coś do udowodnienia wyłącznie sobie, i z tych wypraw, na których był kierownikiem i miał decydować o losach innych wspinaczy – silnych indywidualności. Będzie parę migawek z relacji Wielickiego z legendami himalaizmu, trochę rozczarowań, trochę opowieści o sprzęcie, który zawsze jest nie najlepszej jakości. A po zejściu z gór – opowieść o nieudanych biznesach i o zakładanych rodzinach. Czasami dziennikarze sięgają do wypowiedzi dzieci lub żon, zyskują też analizy z zewnątrz – spojrzenia kolegów po fachu. Nie ma nigdzie słów krytyki, raczej wsparcia nawet po fakcie. A przecież bohater tego tomu nie boi się odważnych i niepopularnych komentarzy. Krzysztof Wielicki zachowuje się tak, jakby był w pełni przekonany o słuszności własnych poczynań, nawet jeśli rzecz dotyczy dyskryminacji. Nie daje się zdominować i nie sprawia wrażenia, jakby się kiedykolwiek wahał przed podjęciem ważnej decyzji. Z różnych powodów „Piekło mnie nie chciało” to tom, który wybija się spośród biografii wspinaczy. Po raz pierwszy jednak chyba autorzy do tego stopnia odrzucili wybielanie postaci, którą prezentują. Krzysztof Wielicki ma bronić się sam przed oskarżeniami ze strony odbiorców. Jednak bardziej prawdopodobne jest, że po prostu się nimi nie przejmie.

wtorek, 4 września 2018

Dariusz Kortko, Marcin Pietraszewski: Cena nieważkości. Kulisy lotu Polaka w kosmos

Agora, Warszawa 2018.

Kosmiczna przygoda

Na rynku ostatnio trwa boom na opowieści z kosmosu: powrót zainteresowania tymi, którzy wylecieli na orbitę albo chociaż przygotowywali się do takiej misji zaowocował i polską odpowiedzią. Dariusz Kortko i Marcin Pietraszewski, dziennikarze, którzy przekonali się do pisania w takim akurat teamie podczas pracy nad biografią Kukuczki, teraz tworzą nowy literacki reportaż Tutaj jednym z ważniejszych bohaterów będzie Mirosław Hermaszewski, ale autorzy nie proponują jego biografii ani nie budują legendy. Przypominają sylwetkę, skupiając się jednak bardziej na tym, jak wyglądały prace wokół wysłania Hermaszewskiego w kosmos i... na decyzjach politycznych, które do tego faktu doprowadziły. Wzorują się przy tym na “Najlepszych” Toma Wolfe’a, chociaż przerabiają “kumpelski” styl pisania, rezygnują z kolokwialnych wtrętów na rzecz dynamizowania narracji bezpośrednimi dialogami. “Cena nieważkości” to opowieść, która może podbić również zagraniczne rynki, tyle tylko, że polscy odbiorcy zyskają tu jeszcze dodatkowy smaczek w postaci świadomości, jak żyło się w PRL-u. Pewnych rzeczy tłumaczyć nie trzeba, niektóre zostają w sferze znanego wszystkim kontekstu: Kortko i Pietraszewski wcale nie chcą przedstawiać codzienności i powtarzać i tak już zestereotypizowanych wiadomości. Umiejętnie wybierają informacje do tomu i zabierają czytelników w podróż, nie tylko w kosmos. O wiele bardziej niż pozaziemskie doświadczenia zajmuje ich kontekst działań, włączenie się Polaków w programy podboju kosmosu prowadzone przez Związek Radziecki (więc, pośrednio również w rywalizację z Ameryką). Na życiorys Hermaszewskiego miejsca nie ma, zresztą na początku - jak w “Najlepszych” - i tak do lotu przygotowuje się cała grupa pilotów i do końca nie wiadomo, czy poleci Hermaszewski, czy Zenon Jankowski (nie wiadomo do tego stopnia, że drukuje się dwie partie znaczków i plakatów, z wizerunkiem jednego i drugiego bohatera). Autorzy przyglądają się pracom nad wysłaniem człowieka w kosmos, trochę mniej niż Wolfe akcentują kwestię niekończących się badań (chociaż do wściekłości mogą doprowadzać absurdalne wręcz wymagania – poddawanie się kolejnym niepotrzebnym operacjom tylko pokazuje determinację i chęć lotu w kosmos). Nie mogą zagłębiać się w sprawy techniczne, za to odnotowują kolejne etapy przygotowań i ćwiczeń. Sporą część reportażu mogą przefiltrować przez wspomnienia samych zainteresowanych: pokazują wtedy, jak z perspektywy przyszłych kosmonautów wyglądały działania w rakietach i stacjach kosmicznych. Co ciekawe, szukają tematów, które mają posmak sensacji: tragedie, do których prawie doszło na skutek nieuwagi lub chwilowego rozprężenia, wypadki na stacji – ukrywane starannie przed sztabem dowodzenia, brawura lub niewiedza, o której nikt nie mógł usłyszeć. Zestawiają przeżycia bohaterów z doniesieniami medialnymi, obrazują manipulowanie wiadomościami (w końcu zabiegi dyplomatyczne i dbanie o przyjaźń między narodami są w pewnym momencie ważniejsze niż prawda). Udaje im się połączyć to, co oficjalnie przekazywane z tym, co wiedzą kosmonauci: to największa zaleta tomu i coś, co sprawia, że wybrzmiewa on nawet lepiej niż “Najlepsi”.

Kortko i Pietraszewski pozwalają uczestniczyć w swojej reporterskiej przygodzie, sam proces zbierania informacji jest już trudny i pełen wyzwań. Autorzy rezygnują z opisywania chronologicznego wydarzeń, wiedzą, jak zdynamizować tekst, żeby był atrakcyjny w lekturze. Może w ten sposób uciekają od możliwości stworzenia pełnej monografii (chociaż podany na końcu spis lektur z pewnością przyda się do dalszych poszukiwań wiadomości), ale dostarczają odbiorcom tom wartościowy. Piszą znakomicie, więc “Cena nieważkości” może szybko stać się bestsellerem.

środa, 12 października 2016

Dariusz Kortko, Marcin Pietraszewski: Kukuczka. Opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście

Agora, Warszawa 2016.

Szczyt

Tomu „Kukuczka” nie da się rozpatrywać w kategorii biografii, za to jako reportaż czy specyficzną formę literatury górskiej – jak najbardziej. Mało tego, zajmować będzie ważne miejsce wśród książek poświęconych wspinaczce wysokogórskiej, a już w górskich publikacjach Agory to pozycja zdecydowanie najlepsza. Ma na to wpływ nie tylko temat, ale i realizacja – Dariusz Kortko i Marcin Pietraszewski poradzili sobie z wielkim wyzwaniem, pozwolili czytelnikom odbyć kilka dróg na szczyty ośmiotysięczników i wniknąć w środowisko alpinistów – z rozmaitymi jego bolączkami, ale i z całym pięknem sportu. „Kukuczka” to również podróż przez przemiany ustrojowe i pozasportowe utrudnienia w drodze na szczyt.

Nie jest to biografia, chociaż biograficzne wiadomości się tu znalazły. Z całego życia prywatnego Jerzego Kukuczki – historia związku z Celiną (i krótkie jej spojrzenie na małżeństwo). Motyw rodziny tylko kilka razy powraca w górach: albo gdy narodziny syna uniemożliwiają udział w wprawie, albo – gdy bohater książki zostawia na szczycie plastikową zabawkę swojego dziecka. Celina wie, że nie zatrzyma Jerzego w domu, nie próbuje rywalizować z górami. I w tym tomie zbytnio nie przeszkadza. Dla autorów liczy się tylko zdobywanie szczytów. „Kukuczka” to droga do rekordów i życiowych sukcesów. Kortko i Pietraszewski sprawdzają, skąd miłość do wspinaczki, odnotowują pierwsze próby mierzenia się z górami. Stopniowo odsłaniają coraz więcej, niemal na oczach czytelników rośnie legenda Jerzego Kukuczki. Kolejne góry to nowe ryzyko, nowe sytuacji w obozach i na drodze, partnerzy, z którymi różnie się dogaduje. Kukuczka jest tu pokazany jako indywidualista, ale fala krytyki spadająca na niego po wyprawach, na których ktoś zginął, czy za sprawą wykorzystywania możliwości dołączenia do innej ekipy już w trakcie wchodzenia – to zawsze motyw z zewnątrz. Kortko i Pietraszewski obserwują wyczyny Kukuczki z fascynacją i… z wręcz niezwykłym zrozumieniem gór. Tworzą wiele mówiące obrazy, sceny, które reportażowo podsumowują bezbłędnie puentującymi całość komentarzami innych wspinaczy. Dokładnie znają szczegóły wypraw i układają z nich historię egzotyczną i jednocześnie przystępną dla każdego odbiorcy.

Interesują się też tym, co poza górami. Ciekawe będą zwłaszcza kwestie zaopatrzenia w sprzęt i prowiant: Kukuczka wspina się w czasach pustych półek sklepowych, wyekwipowany gorzej niż wspinacze z Zachodu, a jednak w górach bardziej liczy się jego determinacja i odporność organizmu. Bohater tomu nie ma monopolu na zdobywanie szczytów, czasem musi się wycofać, innym razem szuka szansy w kolejnej ekipie. Nie brakuje tu innych znakomitych nazwisk polskich wspinaczy: jest Wanda Rutkiewicz, Krzysztof Wielicki, Artur Hajzer – długo by wymieniać. Autorom tomu udaje się jednak uchwycić indywidualizm Kukuczki, mogą wyróżnić go z grupy himalaistów i sprawić, że stanie się bliski odbiorcom. Nie unika trudności – sporo miejsca zajmuje zdobywanie pozwoleń na wyjazd lub „na górę”, są tu nawet motywy polityczne – temat możliwości wyjazdu za granicę w czasach PRL-u – nie można się bez tego obejść. Na szczęście dla autorów – jak i dla bohatera książki – góry są najważniejsze.

To doskonała literatura faktu, odpowiednio wyważona, przygotowana ze znawstwem tematu, ale i pod względem literacko-stylistycznym znakomita. „Kukuczka” jak mało która biografia sportowa pozwala przeżywać dokonania wspinacza, zamienić się w kibica bez względu na problemy targające środowisko alpinistyczne. To bardzo ważna pozycja w literaturze górskiej – nie tylko z uwagi na prezentowaną postać. Kortko i Pietraszewski wysoko stawiają poprzeczkę następnym, którzy będą chcieli pisać o zdobywcach szczytów.