* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kryminał z pazurem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kryminał z pazurem. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 sierpnia 2025

Marta Matyszczak: Świadek śmierci nad Śniardwami

Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2025.

Wróżenie nad zwłokami

„Świadek śmierci nad Śniardwami” to kolejna książka Marty Matyszczak w serii Kryminał z pazurem – a ponieważ zakończył się już cykl Kryminał pod psem, Gucio głos zyskuje tutaj w ramach niespodzianki dla fanów łagodniejszych kryminałów. Oczywiście prym wiedzie kotka Burbur, która zawsze znajdzie sobie odpowiednio ukryte miejsce na ostrzenie pazurów – czyli tworzenie pamiętnikowych zapisków. Zwierzęta są zresztą najlepszymi śledczymi – wszędzie wejdą, wysłuchają zwierzeń, których nie przedstawiłoby się człowiekowi, a do tego mają instynkt pozwalający na właściwą ocenę sytuacji. Nie tak jak ich ułomni ludzie lub niewolnicy. Tym razem tłem wydarzeń są andrzejki – na imprezę zjeżdżają się między innymi dwie pary bohaterów – Rozalia Ginter, weterynarka przez przypadek wplątana w szereg wydarzeń kryminalnych oraz jej mąż policjant – Paweł, a także Szymon Solański wraz z nie tak dawno poślubioną Różą, czyli dwójka licencjonowanych detektywów. Ale zamiast uczestniczyć w zabawach (chociaż Róża próbuje wróżyć sobie z wosku), trzeba będzie się zająć zwłokami. Sprawy aktualne – jak zawsze u Marty Matyszczak – wiążą się z tajemnicą z przeszłości. Trzech przyjaciół z dzieciństwa rozdziela druga wojna światowa. Konsekwencje decyzji podejmowanych pod wpływem wielkich emocji mogą ciągnąć się przez całe pokolenia – i dawny dworzec pruski może stać się przez to areną wielkich pojedynków z różnych czasów.

Marta Matyszczak nawiązuje w tej powieści do sytuacji opisanych w pierwszych powieściach cyklu Kryminał z pazurem – powraca do tematów, które nie zostały do końca wyjaśnione, albo które miały tak wielki ładunek emocjonalny, że cały czas czekają na rozwiązanie, rozwija też wątki, które do niedawna stanowiły tylko tło. Co ciekawe, mimo niesprzyjającej pogody i niekoniecznie sympatycznych okoliczności, autorka przez długi czas nie sięga do mroku. Kiedy ponura przeszłość bohaterów zaczyna dochodzić do głosu, zmienia mocno klimat książki – i tymi zabiegami przekonać do siebie może nie tylko fanów cosy crime, ale i wyznawców skandynawskich klimatów.

Nie zabraknie tu humoru. Nie może być inaczej, skoro narrację co pewien czas prowadzą kotka Burbur – słusznie przekonana o własnej wielkości – oraz pies Gucio. Nie jest to zabieg infantylny, bardzo dobrze się tu sprawdza, zwłaszcza że opowieść zagęszcza się z każdą chwilą. „Świadek śmierci nad Śniardwami” to książka, którą znakomicie się czyta – a Marta Matyszczak mistrzowsko splata wątki, prowadząc odbiorców przez wydarzenia aktualne i minione z wielką wprawą. Nie ma tu powtarzalnych zabiegów, nie ma możliwości przewidywania tożsamości morderców – a sama fabuła bardzo odbiega od zwykłych liniowych śledztw. To sprawia, że Kryminał z pazurem wyrasta na jeden z ważniejszych cykli kryminalnych dla fanów literatury rozrywkowej. Ta książka nie nudzi się do ostatniej strony, a pozostawia czytelników z oczekiwaniem na kolejną część. Burbur przecież nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa, a losy Pawła i Rozalii komplikują się tak bardzo, że rozbudzą ciekawość wszystkich, nie tylko fanów serii.

czwartek, 20 lipca 2023

Marta Matyszczak: Krwawa kąpiel nad Krutynią

Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2023.

Emigracja

W Kryminałach z pazurem Marta Matyszczak stawia na nieco ostrzejsze sprawy kryminalne, mniej oszczędza swoich bohaterów, ale nie odbiera czytelnikom powodów do radości. "Krwawa kąpiel nad Krutynią" to kolejna opowieść przedstawiająca losy Rozalii Ginter i jej kotki Burbur. Kotka - złośliwa i piekielnie inteligentna, prowadzi swój drapany pamiętnik na powierzchniach, które wpadną jej w łapki - tym razem najczęściej w kajaku. Do zapisków powoli zaczyna dołączać jej syn, Pedro, przez wszystkich traktowany pobłażliwie i jako zwierzak, który rozumem nie grzeszy. Koty mają tu do spełnienia ważną rolę: nie tylko relacjonują część wydarzeń, ale też w odpowiednich momentach mogą wkroczyć do akcji i zmienić bieg wydarzeń. Tam, gdzie ludzie nie dadzą rady podkraść się niezauważeni, tam Burbur i Pedro spokojnie się dostaną. Zyskają dzięki temu cenne informacje, a przynajmniej niezbędne do rozwiązania całej zagadki dane. "Krwawa kąpiel nad Krutynią" to obietnica wakacji, przynajmniej w założeniu. Bo oto Rozalia Ginter zmusza całą rodzinę do wybrania się na spływ kajakowy. Nigdzie nie ma wolnych miejsc, więc będą to wakacje pod namiotem - dla pani weterynarz, komisarza policji i ich dwóch nastoletnich córek, przez Burbur trafnie ochrzczonych mianem patyczaków, to spore wyzwanie. Jednak w obliczu trupa wszystkie niedogodności przestają mieć znaczenie. Trupa znajduje oczywiście Rozalia, która i tak zaangażowałaby się w śledztwo, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę jej nieodległą przeszłość kryminalną. Owa przeszłość upomina się o kobietę coraz częściej, nie tylko kiedy trzeba pomóc gangsterom. Rozalia zyskuje szansę domknięcia zagadki nieszczęśliwego wypadku syna, ale nie zabraknie jej też bardziej aktualnych bolączek i kryzysów. Prowadzi śledztwo, w którym duże znaczenie mają też koty - ale drogi różnych bohaterów "Krwawej kąpieli nad Krutynią" zazębiają się w nieoczekiwany sposób. Marta Matyszczak wprowadza też do akcji Potomek-Chojarską, nakazując energicznej pani mecenas zachowywać się niestandardowo i zaskakująco dla odbiorców. Wprowadzenie tej bohaterki przyniesie mnóstwo śmiechu i stanie się czynnikiem przyciągającym do lektury także fanów Kryminałów pod psem.

Chociaż "zwierzęcą" narrację w przebitkach opowieści Marta Matyszczak stosuje w obu cyklach, w przypadku Kryminałów z pazurem jest ona bardziej bezwzględna i wypełniona ironią. O ile Gucio szuka żartów na temat ludzi, o tyle Burbur ze swoją wyniosłością i z przekonaniem o własnej nieomylności odnosi się do ludzkiej części swojej rodziny tak, jak ta na to zasługuje. Oczywiście to również sposób na budzenie śmiechu, ale z perspektywy autorki - inny niż w przypadku dobrodusznego Gucia. "Krwawa kąpiel nad Krutynią" to kryminał na wesoło (chociaż także z rozwiniętym mocno wątkiem sensacyjnym i bez bagatelizowania zbrodni). Marta Matyszczak pokazuje, że potrafi pisać z humorem (chociaż część narracji tworzy za nią współautorka książki, Burbur) i budować ciekawą intrygę. Nie zaskoczy swoich czytelników, będzie mieć dla nich trochę niespodzianek i z pewnością zachęci do sprawdzania innych losów bohaterów. "Krwawa kąpiel nad Krutynią" to książka, którą bardzo dobrze się czyta - udany kryminał z przymrużeniem oka.

środa, 16 marca 2022

Marta Matyszczak: Taka tragedia w Tałtach

Dolnośląskie, Wrocław 2022.

Pazurem pisane

Po raz drugi Marta Matyszczak zabiera czytelników do domu Rozalii Ginter. "Taka tragedia w Tałtach, wyczekiwana przez czytelników następna część serii Kryminał z pazurem, to znów zestaw kryminalnych niespodzianek i fajerwerków humoru. Fajerwerków nieprzypadkowo - tym razem problem pojawia się w sylwestrową noc. Pięciu kumpli z dawnych czasów świętuje, ale moment dla jednego z nich nie jest zbyt szczęśliwy. Zwłoki znajdują się przypadkiem na brzegu jeziora kilka tygodni później. Paweł Ginter musi zatem zaangażować się w śledztwo w Tałtach. Nie ma do tego głowy, odkąd zaczął się jego pozamałżeński romans. Rozalia Ginter nie ma zbyt wiele czasu na sprawdzanie dowodów ewentualnej niewierności małżonka, ma bowiem swoje kłopoty: wszystko wskazuje na to, że popełniona przez nią zbrodnia doskonała wcale taka doskonała nie była. Tajemniczy ktoś wysyła pani weterynarz zdjęcia, których nie można pozostawić bez reakcji. Wszystkiemu przygląda się kotka Burbur, złośliwa i inteligentna istota, która znalazła nowe miejsce na tworzenie dziennika wydarzeń - własną narrację w kocim języku wydrapuje we wnętrzu kuchennej szafki.

Marta Matyszczak w swoim stylu - dowcipnie i z akcentami śląskimi - prowadzi opowieść wielowątkową. Zapewnia czytelnikom sporo wrażeń, miesza wątki ze sfery obyczajowej z kryminalnymi, dokłada do tego prześmiewcze obserwacje społeczne. Naigrawa się z pseudoartystów i funduje odbiorcom wiele ciekawostek z otoczenia Ginterów. Dzieje się tu mnóstwo, a ponieważ toczą się równolegle trzy śledztwa - oficjalne, Pawła, nieoficjalne - Rozalii i najważniejsze - Burbury - odbiorcy zyskują wielowymiarowy ogląd wydarzeń. Autorka interesuje się nie tylko śmiercią Poniedziałka i niesnaskami wśród jego kolegów. Powraca też do sprawy - wydawałoby się - zamkniętej. W domu Ginterów niemal każdy wplątuje się w jakąś sprawę nieakceptowaną społecznie lub niezgodną z prawem (albo przynajmniej zapewniającą silniejsze emocje). I tak rysuje się w tle kolejna tajemnica - związana z wypadkiem Huberta, syna Rozalii. Marta Matyszczak mocno komplikuje bohaterom życie, ale ma też ciekawe pomysły na to, jak rozwiązać kolejne komplikacje - podsuwa odbiorcom sprawy wieloznaczne moralnie i wywołujące szereg refleksji. Skupia się jednak w pierwszej kolejności na rozrywce. Dobrze poprowadzona intryga to jedno - ale śmiechu w tej książce nie da się pominąć.

Burbur utyskuje na swojego mało inteligentnego syna i na ludzkich niewolników (a właściwie niewolnicę Rozalię, bo Pawła kocha nad życie i jego dobro szczególnie kotkę interesuje). Relacjonuje przygody z perspektywy kota i tłumaczy, kiedy przyczyniła się do rozwoju akcji przez interwencję (zwykle - z użyciem pazurów), czym tylko udowadnia, jak wielki potencjał w niej drzemie. Burbur to kotka wyjątkowa, a Marcie Matyszczak udało się uchwycić jej charakterek, przez co zresztą nikt - nawet najbardziej sceptycznie nastawiony do zwierzęcych narracji czytelnik - nie będzie mógł narzekać na ten rodzaj opowieściowych komentarzy. "Taka tragedia w Tałtach" to powieść, która przyciągnie nie tylko fanów kryminału - książka, która sprawia, że czytelnicy szybko przywiążą się do bohaterów i zechcą śledzić ich przygody w całej serii.

sobota, 17 lipca 2021

Marta Matyszczak: Mamy morderstwo w Mikołajkach

Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2021.

Na fotelu

Marta Matyszczak ma szczęście. Nie musi sama tworzyć powieści kryminalnych, robią to za nią jej zwierzęta. Tym razem głos zabiera kotka Burbur, istota wyjątkowa, złośliwa i bardzo inteligentna. Burbur to kotka, która nie zamierza się patyczkować ani z ludzkimi niewolnikami, ani z własnym synem, Don Pedro, o którego umiejętnościach dobrego zdania nie ma. Don Pedro stanowi jednak tylko tło i źródło utyskiwań matki, to Burbur przygląda się otoczeniu i relacjonuje wydarzenia brawurowo. Nie przejmuje narracji tak często jak Gucio w Kryminałach pod psem, ale kiedy już zabiera głos, daje szansę na poznanie tła, o którym ludzie pojęcia nie mają. W nowej kryminalnej serii - Kryminale z pazurem - dzieje się bardzo dużo. Sielskie otoczenie - krajobraz nad jeziorem w Mikołajkach - nie przynosi wakacyjnego ukojenia. W sezonie nie ma co tu marzyć o spokoju, w dodatku nad wodą zostaje znaleziony trup. Śledztwo, które prowadzi mąż Rozalii Ginter, Paweł, komendant policji (świetna ochrona przed mandatami za przekroczenie prędkości), dopiero się rozkręca, a tu już pojawia się mnóstwo tematów pobocznych, które odwracają uwagę od obcego nieszczęśnika. Jest tu między innymi kwestia odzyskiwania ziemi po przodkach: w takim celu przybywa pewien obcokrajowiec, świadomy stanu posiadania dziada. Jest też cały wachlarz rodzinnych atrakcji: Rozalia Ginter, matka nastoletnich bliźniaczek, będzie musiała zmierzyć się z wyczynami dorastających córek. Na głowie ma jeszcze mocno irytującą teściową, która nigdy nie zaakceptowała jej w roli żony ukochanego syna. Jakby tego było mało, przeciwko Rozalii występuje też charakterna Burbur: zakochana w Pawełku, chciałaby mieć go tylko dla siebie.

Drobne śląskie wtręty pozostają (zwłaszcza w języku wzburzonej kotki), jednak Marta Matyszczak nową serię pisze zupełnie inaczej niż Kryminały pod psem. Porzuca sprawdzony styl, proponuje książkę zupełnie różną od dziesięciu poprzednich tomów w języku i w konstrukcji. Szykuje dla swoich czytelników nie lada niespodzianki, wprowadza inteligentne gry i zmusza bohaterów do wchodzenia w niewygodne relacje po to, by mogli ugrać coś dla siebie. Najpierw autorka trochę usypia czujność czytelników, żeby potem uderzyć potężnie i zaserwować szereg sensacyjnych wydarzeń. Stawia na dynamiczną akcję i na tematy ekstremalne, ma mnóstwo dobrych pomysłów na rozwój fabuły. A kiedy już emocje sięgają zenitu, włącza do opowieści Burbura i dodaje do relacji mnóstwo złośliwego humoru. To musi się spodobać - znowu Marta Matyszczak podbije serca czytelników i to nie tylko tych, którzy w kryminałach się zaczytują.

Z kolei fani serii o Guciu i Róży Kwiatkowskiej u Rozalii Ginter znajdą ślady powieściowych nawiązań - z radością będą tropić sygnały łączenia dwóch światów. Autorka szykuje sporo niespodzianek i wie, że dzięki temu jeszcze bardziej przywiąże do siebie czytelników. "Mamy morderstwo w Mikołajkach" to dobra lektura: wielowątkowa, ciekawa, wciągająca i inteligentnie ironiczna. Oczywiście opowieść została przedstawiona tak, by czytelnicy teraz z niecierpliwością czekali na kolejną część. Marta Matyszczak przypomina, że w świecie rozrywkowych kryminałów o posmaku obyczajowym ma sporo do powiedzenia - i jest w stanie zaspokoić gusta najwybredniejszych fanów gatunku. Udana narracja, umiejętność prowadzenia zgrabnej intrygi, wyraziste charaktery. Sterowanie emocjami czytelników i dobra zabawa - to wszystko znajdzie się w tomie "Mamy morderstwo w Mikołajkach". Ale najlepiej sprawdzić to samodzielnie.