* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kasper Bajon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kasper Bajon. Pokaż wszystkie posty

sobota, 31 grudnia 2022

Kasper Bajon: Gambit orangutana. Opowieść o polskich szachach

Czarne, Wołowiec 2022.

Rozgrywki

Chociaż podtytuł tomu "Gambit orangutana" głosi "Opowieść o polskich szachach", Kasper Bajon sprawia wrażenie, jakby nie zamierzał zamykać się w jednej narodowości, a chciał przedstawić wartką i wielowymiarową opowieść o ludziach powiązanych z szachami. Jest tu duży przekrój kultur i społeczeństw, a autor całkiem dobrze orientuje się w codzienności swoich bohaterów. Pojawią się tutaj i Ksawery Tartakower, i Akiwa Rubinstein, Teodor Regedziński, są teksty Karola Irzykowskiego, są i tropy kobiet w szachach. Kasper Bajon nie odtwarza życiorysów, życiowe doświadczenia bohaterów książki są dla niego punktem wyjścia do snucia erudycyjnych i rozłożystych esejów. Zajmuje się autor pokazywaniem całego kontekstu dla środowiska szachistów, wplata w niego jeszcze tematy wojenne - interesuje go, jak codzienność mogła wpływać na kształt rozgrywek i czemu wówczas służyły szachy. Jednocześnie sięga do charakterystycznych zagrań, do zachowań, które wpisały się w historię, ale też do opowieści bardziej anegdotycznych. Czasami nawiązuje do rozgrywek, jednak znacznie częściej zaprząta jego uwagę wizja tego, co poza szachownicą. Można zatem przyjąć, że nie będzie tutaj analizowania szachowych ruchów ani opisywania pomysłów graczy, nie o to Bajonowi chodzi. Zresztą same szachy często schodzą na drugi plan, zupełnie jakby Kasper Bajon potrzebował pretekstu, żeby przedstawić odbiorcom mniej znane sylwetki ludzi, których losy splątały się z wielką historią.

"Gambit orangutana" to książka popularnonaukowa, ale niekoniecznie popularyzatorska. Jest tu dość hermetyczny język, styl, który wymusza od czytelników skupienie i podążanie za autorem. Nie trzeba znać się na szachach (chociaż to akurat pozwoli na budowanie wspólnoty z bohaterami tomu: niektóre wyzwania lub przeżycia będą bardziej zrozumiałe w odniesieniu do partii szachów, autor jednak tak prezentuje rzeczywistość, żeby stało się jasne, że pasja nie zawsze zamienia się w pasmo sukcesów i szczęśliwe, spełnione życie). Szachy zapewniają spójność w opowieści - dość poszatkowanej, wolnej od schematów gatunkowych. Kasper Bajon ucieka od wypełniania treścią określonych szablonów. Wykorzystuje społeczne zainteresowanie szachami (między innymi płynące z "Gambitu królowej"), żeby podzielić się własnymi refleksjami i zgromadzonymi materiałami. A tych zbiera imponująco dużo - dzięki czemu łatwiej mu będzie przekonać do narracji poszukujących ambitnej literatury czytelników.

"Gambit orangutana. Opowieść o polskich szachach" to książka, której zawartości nie da się w żaden sposób przewidzieć. Tylko autor jest w stanie nadawać rytm i przenosić wyobraźnię odbiorców w różne rejony okołoszachowych tematów (i prezentować przy okazji trudne życiowe doświadczenia bohaterów opowieści). Szachy stają się impulsem do poszukiwań ciekawostek, ale nie w tonie sensacji - bardziej chodzi tu o przezwyciężanie nieoczekiwanych uciążliwości i komplikacji. W ten sposób "Gambit orangutana" zamienia się w opowieść o trudnej historii i o rzeczywistości, która uniemożliwia realizowanie marzeń. Jest to książka poruszająca. Naszpikowana faktami i aurą tajemniczości staje się lekturą obowiązkową dla fanów szachów - ale i dla tych wszystkich odbiorców, którzy chcieliby się przyjrzeć mniej znanym portretom.

sobota, 21 listopada 2020

Kasper Bajon: Fuerte

Czarne, Wołowiec 2020.

Dom i historia

Przede wszystkim ta książka wyrasta z głębokiego poznania – a może po prostu z gigantycznej fascynacji, której w końcu trzeba dać upust. I to najlepiej w formie rozbudowanej opowieści. Kasper Bajon na Fuerteventurę znajduje sposób niezwykły. Bez względu na osobiste preteksty – pozwala dostrzec nieoczywiste piękno wyspy i dzieli się tym z odbiorcami. „Fuerte” to tom zmysłowy. Nie tylko dlatego, że autor odnotowuje w pewnym momencie erotyzm miejsca, odzwierciedlający się w głębokiej przeszłości. Dlatego, że bierze się za przedstawianie różnych – przeważnie mrocznych – odcieni życia na wyspie dawniej. Wykazuje się zmysłem obserwacji, umiejętnością analizowania danych oraz literacką narracją, która przyciąga uwagę i zaprasza do zagłębiania się w opowieść. Posługuje się tu autor w dużej części wiadomościami, które zamienia w płynną relację o magicznym brzmieniu. Sięga do tradycji, łączy wiadomości kulturowe, geograficzne oraz historyczne, a także… domowe. Zestawia to z portretami ludzi. Dane zamienia w narzędzia, dzięki którym może budować urok miejsca. Nie ma tu wrażenia suchej reportażowości, jest czar literatury, Kasper Bajon trafi między innymi do tych czytelników, których interesuje genius loci. Fuerteventura nie jest w tej lekturze miejscem z przewodników turystycznych. Autor bardzo powoli – bo skrupulatnie, ale też ciekawie – omawia motywy z przeszłości wyspy, wydarzenia, które zapoczątkowały bieg wydarzeń, niezwykłości i elementy mało gościnne. Szuka przepisu na specyfikę Fuerte, żeby odwrócić to, co o wyspie myślą przypadkowi turyści. Odsłania mroczne karty dziejów. Nie kojarzy wyspy z sielanką – przygląda się cierpieniom i tragicznym stronom przeszłości. A przecież nie przytłacza odbiorców nadmiarem nieszczęść, nie odbiera przyjemności z lektury – za sprawą języka.

Być może również dzięki eseistycznej konstrukcji i zabawom formalnym. „Fuerte” bardzo wyróżnia się w serii wydawnictwa Czarne, to książka bardzo równa i doskonale przygotowana. Autor umiejętnie wiąże ze sobą wydarzenia z różnych stron świata, potrafi przeskakiwać na Fuerte nie tylko z Polski. Dodatkowo wprowadza do narracji członków swojej rodziny – i przez analizowanie ich losów może jeszcze bardziej intrygować. Szuka anegdot z historii, mało znanych ciekawostek, którymi może ubarwić jeszcze swoją podróż. Sprawia, że Fuerteventurę odkrywa się na nowo – nie przez stereotypy. Wyraźnie znalazł autor swój pomysł na rozbudowany tom – a dzięki odwadze w prowadzeniu opowieści uda mu się przekonać do siebie czytelników. Jest to opowieść prywatna i półprywatna, która nieoczekiwanie zamienia się w wielką kulturową narrację. Chociaż przesycona danymi, ta książka funkcjonuje przede wszystkim jako literatura a nie jako zbiór wiadomości o Fuerte – i to wielkie osiągnięcie Kaspra Bajona. Na pewno nie można tego tomu pominąć – autor ma sporo do powiedzenia i zna wartość słów. Artystyczne popisy nie przyćmiewają wprawdzie przesłań, ale przyciągają do książki. „Fuerte” to publikacja niebanalna – powinna przekonać naprawdę duże grono odbiorców. Zwłaszcza tych, którzy cel wakacyjnych podróży chcieliby poznać z innej strony.