Czarna Owca, Warszawa 2021.
Lista
Taki debiut można sobie wymarzyć. Peter Mohlin i Peter Nyström w „Ostatnim życiu” prowadzą równolegle dwie opowieści, które równie silnie mogą wstrząsnąć czytelnikami. Obie oddziela dziesięć lat i każda dotyczy innej sprawy i innej rzeczywistości – a jednak udaje się przykuć uwagę odbiorców obiema historiami. Autorzy stawiają na zestawy wydarzeń burzliwych i nie cofną się przed niczym – wystarczy wspomnieć, że jedna ze scen otwierających książkę to motyw spodziewanej tragicznej śmierci bohatera. John rozpracowuje siatkę przestępczą i jako tajny agent trafia na moment, w którym szef postanawia rozprawić się z nieznanym kretem. Zwołuje wszystkich swoich podwładnych i zapowiada, że co kilka minut zostanie rozstrzelany kolejny człowiek – dopóki ktoś nie wskaże donosiciela. W sytuacji bez wyjścia – szokującej dodatkowo przez okrucieństwo i śmierć – John zostaje zdemaskowany przez jednego z kolegów. Przytomność odzyskuje w szpitalnej sali, na której leży ze swoim mordercą. Dziesięć lat wcześniej stateczne małżeństwo przeżywa problemy z dorastającą córką. Dziewczyna niby spełnia oczekiwania rodziców: wybiera studia, które im się spodobają, nosi grzeczne stroje i tłumi emocje – a jednak w jej pokoju znajdują się ślady po narkotykach. Pewnego dnia Emelie przepada bez wieści: ponieważ istnieją poważne podejrzenia, że została porwana, rusza machina śledcza. Sporo tu jednak fałszywych tropów. Autorzy portretują rodziców Emelie i relacje między nimi – by nieco ożywić sam motyw intrygi kryminalnej i zapewnić czytelnikom punkt zaczepienia poza mrokiem i złem. Całkiem nieźle radzą sobie z psychologicznymi rozwiązaniami, chociaż w wielu wypadkach stawiają na papierowe charaktery i pewną przewidywalność w zachowaniach. Dokładają również codzienność w opowieści o Johnie: po „cudownym” ocaleniu z mafijnej masakry John dalej działa w swoim zawodzie – jednak nie potrafi sobie poradzić z dolegliwościami psychosomatycznymi. Za każdym razem, kiedy coś przypomni mu o sytuacji, w której żegnał się z życiem – niezależnie od tego, czy niebezpieczeństwo jest realne, czy bazuje na drobnych doznaniach zmysłowych – John odczuwa ogromne bóle głowy, na granicy z utratą przytomności. Nie chce szukać pomocy u specjalistów, uważa, że sam sobie z tym poradzi.
Stopniowo dokładają autorzy coraz więcej wątków do i tak już gęstej opowieści, czasami sięgają po banały - jak w przypadku "znaczącego" tatuażu, ale nie zapominają o tym, co już do akcji wpletli i sprawiają, że książka coraz bardziej się rozkręca. Radzą sobie z narracją na każdym poziomie – przekonująco wypadają nawet w tych scenach, które uruchamiają ekstremalnie silne odczucia postaci. Chociaż kryminał pojawia się w Czarnej serii – mrok jest tu tylko jednym z elementów, nie podstawowym składnikiem opowieści. To książka dość mocno rozbudowana – spodoba się zatem fanom gatunku.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czarna seria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czarna seria. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 16 stycznia 2022
środa, 29 grudnia 2021
Elina Backman: Kiedy umiera król
Czarna Owca, Warszawa 2021.
Śledztwa
W tej powieści splata się kilka spraw. Jedna dotyczy minionych czasów: Saana sięga do sprawy z czasów swojego dzieciństwa, niewyjaśnionej śmierci młodej dziewczyny, Heleny. Saana jest dziennikarką, która przeżywa właśnie wypalenie zawodowe - ma dość swojego życia, męczą ją codzienne obowiązki, nie potrafi czerpać radości z żadnych spraw. Potrzebuje przerwy - i odkrycia, co ją pasjonuje. Wprawdzie lubi oglądać seriale kryminalne, ale to jej nie rozwija - chciałaby napisać coś swojego, jednak nie znajduje na to siły. Druga sprawa to morderstwo: zostają znalezione zwłoki mężczyzny. Nie byłoby problemu z ukryciem ich, gdyby tylko sprawca zechciał się wysilić - najwyraźniej zależało mu na tym, żeby ktoś szybko wpadł na trop i odkrył zostawioną wiadomość. Bo znamię, wypalone na ciele denata, wskazuje na działalność seryjnego mordercy. Śledczy przypuszczają, że pierwsza ofiara nie będzie ostatnią - i zastanawiają się nad profilem psychologicznym człowieka, który dopuścił się takiego okrucieństwa. W tym wszystkim przewija się jeszcze obraz widma, zadającego rozmaite tortury ofiarom. Widmo upaja się żądzą władzy.
Elina Backman stawia na mrok - zresztą w Czarnej serii nie można oczekiwać niczego innego, tu thrillery nadają ton. Odbiorcy powinni się bać, a to uzyskuje autorka między innymi dzięki połączeniu tajemniczości, grozy i niedopowiedzeń. Przypomina też, że nikt nie jest bezpieczny, ofiarą może paść każdy. Długo rozplątuje zagadki - zmusza bohaterów do działania. Saana stopniowo otrzymuje informacje o tym, co się dzieje w Hartoli, plotki podsycają atmosferę lęku i wciąż uzupełniane są o nowe dane. Szybko staje się jasne, że śledczy się nie pomylili: morderca uderza kolejny raz i znów "podpisuje" swoją ofiarę w ten sam sposób. Informacje zaczynają zamieniać się w towar: można je wymieniać i tworzyć sojusze. Elina Backman rozwija wątki obyczajowe: stara się pokazać, co dzieje się z postaciami poza wątkiem kryminalnym, nie chce, żeby zbrodnie definiowały charaktery. Stawia na szczegółowość w opisach: nie samą intrygę dostarcza czytelnikom, a całą jej oprawę, mnóstwo detali i ciekawostek. Może rozdmuchiwać rozmiary narracji także dzięki nastawieniu na zmiany perspektywy: co rozdział, autorka przechodzi do innej postaci i do innego miejsca - dzięki temu może jednocześnie uzupełniać wiadomości i rozbudowywać komentarze. Nie musi nawet tworzyć długich wywodów, rozdziały są dość zwarte i przy tym konkretne, śledztwo toczy się na marginesie - jest ważne i wyzwala potrzebę rozmawiania, wiele informacji przetacza się przez dialogi - ale nie ma w tym papierowości czy sztuczności, Elina Backman pisze przekonująco. Trzeba oczywiście lubić gatunek i przekonać się do czarnych kryminałów, żeby czerpać satysfakcję z tego typu książek - ale jeśli ktoś ceni sobie rozrywkę w tonie thrillera i sensacji jednocześnie, tutaj może ucieszyć się jakością prozy.
Śledztwa
W tej powieści splata się kilka spraw. Jedna dotyczy minionych czasów: Saana sięga do sprawy z czasów swojego dzieciństwa, niewyjaśnionej śmierci młodej dziewczyny, Heleny. Saana jest dziennikarką, która przeżywa właśnie wypalenie zawodowe - ma dość swojego życia, męczą ją codzienne obowiązki, nie potrafi czerpać radości z żadnych spraw. Potrzebuje przerwy - i odkrycia, co ją pasjonuje. Wprawdzie lubi oglądać seriale kryminalne, ale to jej nie rozwija - chciałaby napisać coś swojego, jednak nie znajduje na to siły. Druga sprawa to morderstwo: zostają znalezione zwłoki mężczyzny. Nie byłoby problemu z ukryciem ich, gdyby tylko sprawca zechciał się wysilić - najwyraźniej zależało mu na tym, żeby ktoś szybko wpadł na trop i odkrył zostawioną wiadomość. Bo znamię, wypalone na ciele denata, wskazuje na działalność seryjnego mordercy. Śledczy przypuszczają, że pierwsza ofiara nie będzie ostatnią - i zastanawiają się nad profilem psychologicznym człowieka, który dopuścił się takiego okrucieństwa. W tym wszystkim przewija się jeszcze obraz widma, zadającego rozmaite tortury ofiarom. Widmo upaja się żądzą władzy.
Elina Backman stawia na mrok - zresztą w Czarnej serii nie można oczekiwać niczego innego, tu thrillery nadają ton. Odbiorcy powinni się bać, a to uzyskuje autorka między innymi dzięki połączeniu tajemniczości, grozy i niedopowiedzeń. Przypomina też, że nikt nie jest bezpieczny, ofiarą może paść każdy. Długo rozplątuje zagadki - zmusza bohaterów do działania. Saana stopniowo otrzymuje informacje o tym, co się dzieje w Hartoli, plotki podsycają atmosferę lęku i wciąż uzupełniane są o nowe dane. Szybko staje się jasne, że śledczy się nie pomylili: morderca uderza kolejny raz i znów "podpisuje" swoją ofiarę w ten sam sposób. Informacje zaczynają zamieniać się w towar: można je wymieniać i tworzyć sojusze. Elina Backman rozwija wątki obyczajowe: stara się pokazać, co dzieje się z postaciami poza wątkiem kryminalnym, nie chce, żeby zbrodnie definiowały charaktery. Stawia na szczegółowość w opisach: nie samą intrygę dostarcza czytelnikom, a całą jej oprawę, mnóstwo detali i ciekawostek. Może rozdmuchiwać rozmiary narracji także dzięki nastawieniu na zmiany perspektywy: co rozdział, autorka przechodzi do innej postaci i do innego miejsca - dzięki temu może jednocześnie uzupełniać wiadomości i rozbudowywać komentarze. Nie musi nawet tworzyć długich wywodów, rozdziały są dość zwarte i przy tym konkretne, śledztwo toczy się na marginesie - jest ważne i wyzwala potrzebę rozmawiania, wiele informacji przetacza się przez dialogi - ale nie ma w tym papierowości czy sztuczności, Elina Backman pisze przekonująco. Trzeba oczywiście lubić gatunek i przekonać się do czarnych kryminałów, żeby czerpać satysfakcję z tego typu książek - ale jeśli ktoś ceni sobie rozrywkę w tonie thrillera i sensacji jednocześnie, tutaj może ucieszyć się jakością prozy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






