Universitas, Kraków 2020.
Spotkania
Krzysztof Orzechowski należy do tych ludzi teatru, którzy bardzo cenią sobie słowo pisane i lubią roztrząsać na piśmie wszystko, co związane z zawodem. Nie tylko dzieli się z czytelnikami zestawem felietonów, ale również – wywiadami-rzekami. Teraz zaprasza do rozmowy Łukasza Maciejewskiego, filmoznawcę i – jak stwierdza – przedstawiciela młodszego pokolenia. A także autora ciekawych publikacji popularyzujących wiedzę o twórcach filmowych i teatralnych. Obecność Maciejewskiego gwarantuje ciekawe moderowanie rozmów i dodatkowe spojrzenie na to, co dzieje się w życiu kulturalnym. Orzechowskiego i Maciejewskiego interesuje teatr – a chociaż na wiele spraw mają identyczne poglądy, udaje im się zainteresować czytelników i sprawić, że ci na nowo przyjrzą się pomysłom reżyserów czy sytuacjom, które mają charakter pozaartystyczny, a jednak zwracają uwagę na aktorów czy artystów. Wydaje się, że tom „Wpadnij, to pogadamy” ma kilka początków – poza tym zaplanowanym, który otworzy jedną z części książki, jest tu najbardziej aktualny komentarz, odnoszący się do zarzutów o molestowanie seksualne aktorek z Bagateli. Tego nie można przemilczeć, zwłaszcza że Krzysztof Orzechowski swoje zawodowe losy z tym teatrem wiązał. Łukasz Maciejewski wychodzi zatem od tego spojrzenia i oceny wydarzeń, które w swojej wymowie odwracają uwagę od wyborów artystycznych. Fakt, że tym razem rozmówcy nie uderzają w zbyt wiele aktualności – pomijają sprawy związane z zarządzaniem, raz Krzysztof Orzechowski opowiada o tym, jak znalazł się na szczycie – żeby pokazać, że nie było w tym ani znajomości, ani tajemnic, ani zakulisowych umów. Może za to poopowiadać o reżyserach – modnych nie tak dawno, dzisiaj już odrobinę odchodzących w cień. Może zastanowić się nad tym, co w teatrze jest warte ocalenia, może też poruszyć kwestie metateatralne, pofilozofować delikatnie w sprawie zawodu aktora czy reżysera (a nawet dyrektora teatru, na którym spoczywa odpowiedzialność za repertuar – o rozdzielaniu i łączeniu ról dyrektora i dyrektora literackiego oraz artystycznego też Krzysztof Orzechowski coś powie).
Czyta się zatem tę książkę, żeby dowiedzieć się, co takiego autorzy chcą w związku z teatrem zakomunikować. Dla samej satysfakcji odkrywania ich przemyśleń i ocen. Do rozmów w pewnym momencie wtrąca się Anna Dymna, dodaje swoje opinie na temat teatru i powinności aktorów czy wychowywania młodych adeptów zawodu: zmienia przez to klimat rozmowy i rodzaj uwag – Krzysztof Orzechowski i Łukasz Maciejewski nie nudzą się ze sobą. Wydaje się też, że nie trzymają się ściśle jednego, określonego scenariusza: pozwalają sobie na dygresje i na kierunki rozmów wytyczane przez okoliczności. W pewnym momencie w opowieści wkracza przecież pandemia, jedna z części książki to dyskusja prowadzona przez internet – i tu zmienia się nie tylko atmosfera, ale również zestaw zagadnień. Książka jest idealna dla wszystkich, którzy lubią niespieszne rozważania, refleksje na temat zawodu, bardziej uniwersalne niż aktualne. A że i Orzechowskiego, i Maciejewskiego warto czytać – lektura satysfakcjonuje.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łukasz Maciejewski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łukasz Maciejewski. Pokaż wszystkie posty
piątek, 2 października 2020
piątek, 30 listopada 2012
Łukasz Maciejewski: Aktorki. Spotkania
Świat Książki, Warszawa 2012.
Najlepsze z najlepszych
Mam zaufanie do Łukasza Maciejewskiego – ten autor udowadnia, że potrafi o filmie i ludziach z nim związanych pisać zajmująco a bez czołobitności, nawet kiedy przez tekst przedzierają się jego osobiste sympatie. I nie zawodzi też Maciejewski potężnym tomem „Aktorki” – zbiorem nie wywiadów i nie biograficznych esejów a spotkań z paniami, które zapisały się w historii polskiego kina i teatru. 20 nazwisk – między innymi Nina Andrycz, Anna Dymna, Barbara Krafftówna, Irena Kwiatkowska, Marta Lipińska, Danuta Stenka czy Danuta Szaflarska – to 20 historii o różnym brzmieniu, cały zestaw ogromnych i różnorodnych opowieści, emocji, wspomnień i ocen. Każda z aktorek zyskuje szansę na opowiedzenie o swojej pracy, rodzinie i pasjach, o podejściu do zawodu i lekcji u największych mistrzów, każda może zaprezentować się tak, jak chce. Bo Maciejewski jest dyskretny i przede wszystkim słucha. Nie ingeruje w opowieści, nie prostuje tego, co zafałszowała pamięć – chce przekazać obraz taki, jaki wciąż funkcjonuje w wyobraźni rozmówczyni.
Stosuje autor ciekawą formę na zaprezentowanie wszystkich wiadomości. Odchodzi od modnych biografii w stylu pop – kolaży z boleśnie wycinanych z kontekstu wypowiedzi – i buduje spójne teksty o swoich bohaterkach. Przywołuje ich role, decyzje i działania, przygląda się recenzjom – a całą ogromną pracę badawczą filtruje potem przez własne wspomnienia i wrażenia. To z kolei konfrontuje ze zwierzeniami aktorek: wplata w narrację ich (wyróżnione graficznie) komentarze i wyjaśnienia, często bardzo obszerne, a także… pełne nieistotnych, fatycznych elementów (zaproszenie do poczęstunku, opinia o autorze, drobny żarcik, komentarz dotyczący chwili a odbiorcom niepotrzebny) – i właśnie dzięki tym detalom szkice żyją i nie należą do pomnikowych nudnych wypracowań „na cześć”. Aktorki bywają złośliwe, dowcipne lub troskliwe, a z przypadkowo rzucanych a tutaj zatrzymanych uwag da się często wiele o nich powiedzieć – nie mówiąc o tym, że pełnią podobne drobiazgi również rolę humorystyczną i sprawiają, że dobrze się książkę czyta.
Maciejewski pozwala mówić swoim bohaterkom, uważnie słucha i nie próbuje promować siebie przez przytaczanie pytań, rezygnuje z konwencji wywiadu i w ten sposób nie dość, że unika rutyny (o którą byłoby łatwo w tak rozbudowanym tomie), to jeszcze zapewnia tekstowi dobrą dynamikę. Nigdy czytelnicy nie wiedzą, w którą stronę skręci kolejny szkic – niby autor nawiązuje zawsze do najbardziej znanych ról i zadań (Akogo? u Ewy Błaszczyk, Nikifor i babka Kiepska u Krystyny Feldman), ale nie zamyka się w kręgu informacji z pierwszych stron gazet, pozwala dostrzec różne oblicza aktorek i rozmawia z nimi nie tylko o rolach, które przyniosły im popularność. Także dzięki temu może uzyskać wiele odcieni emocji. Odbiorcom „Aktorki” mogą się zatem spodobać nie tylko ze względu na obecność kobiet, które stworzyły niezapomniane kreacje. Maciejewski to gwarancja ciekawych i merytorycznych tekstów, podbudowanych jeszcze poczuciem humoru. Lekkie pióro i dobry pomysł idą tu w parze i sprawiają, że lektura tego potężnego tomu mija niemal niezauważalnie. Wiele tu ciekawostek i wiadomości, które nie pojawiały się zbyt często w wywiadach, nie ma natomiast męczącej przewidywalności, schematów czy pogoni za sensacją. Między innymi dzięki świetnemu porozumieniu, jakie Łukasz Maciejewski osiąga z aktorkami, książka może się bardzo podobać.

Najlepsze z najlepszych
Mam zaufanie do Łukasza Maciejewskiego – ten autor udowadnia, że potrafi o filmie i ludziach z nim związanych pisać zajmująco a bez czołobitności, nawet kiedy przez tekst przedzierają się jego osobiste sympatie. I nie zawodzi też Maciejewski potężnym tomem „Aktorki” – zbiorem nie wywiadów i nie biograficznych esejów a spotkań z paniami, które zapisały się w historii polskiego kina i teatru. 20 nazwisk – między innymi Nina Andrycz, Anna Dymna, Barbara Krafftówna, Irena Kwiatkowska, Marta Lipińska, Danuta Stenka czy Danuta Szaflarska – to 20 historii o różnym brzmieniu, cały zestaw ogromnych i różnorodnych opowieści, emocji, wspomnień i ocen. Każda z aktorek zyskuje szansę na opowiedzenie o swojej pracy, rodzinie i pasjach, o podejściu do zawodu i lekcji u największych mistrzów, każda może zaprezentować się tak, jak chce. Bo Maciejewski jest dyskretny i przede wszystkim słucha. Nie ingeruje w opowieści, nie prostuje tego, co zafałszowała pamięć – chce przekazać obraz taki, jaki wciąż funkcjonuje w wyobraźni rozmówczyni.
Stosuje autor ciekawą formę na zaprezentowanie wszystkich wiadomości. Odchodzi od modnych biografii w stylu pop – kolaży z boleśnie wycinanych z kontekstu wypowiedzi – i buduje spójne teksty o swoich bohaterkach. Przywołuje ich role, decyzje i działania, przygląda się recenzjom – a całą ogromną pracę badawczą filtruje potem przez własne wspomnienia i wrażenia. To z kolei konfrontuje ze zwierzeniami aktorek: wplata w narrację ich (wyróżnione graficznie) komentarze i wyjaśnienia, często bardzo obszerne, a także… pełne nieistotnych, fatycznych elementów (zaproszenie do poczęstunku, opinia o autorze, drobny żarcik, komentarz dotyczący chwili a odbiorcom niepotrzebny) – i właśnie dzięki tym detalom szkice żyją i nie należą do pomnikowych nudnych wypracowań „na cześć”. Aktorki bywają złośliwe, dowcipne lub troskliwe, a z przypadkowo rzucanych a tutaj zatrzymanych uwag da się często wiele o nich powiedzieć – nie mówiąc o tym, że pełnią podobne drobiazgi również rolę humorystyczną i sprawiają, że dobrze się książkę czyta.
Maciejewski pozwala mówić swoim bohaterkom, uważnie słucha i nie próbuje promować siebie przez przytaczanie pytań, rezygnuje z konwencji wywiadu i w ten sposób nie dość, że unika rutyny (o którą byłoby łatwo w tak rozbudowanym tomie), to jeszcze zapewnia tekstowi dobrą dynamikę. Nigdy czytelnicy nie wiedzą, w którą stronę skręci kolejny szkic – niby autor nawiązuje zawsze do najbardziej znanych ról i zadań (Akogo? u Ewy Błaszczyk, Nikifor i babka Kiepska u Krystyny Feldman), ale nie zamyka się w kręgu informacji z pierwszych stron gazet, pozwala dostrzec różne oblicza aktorek i rozmawia z nimi nie tylko o rolach, które przyniosły im popularność. Także dzięki temu może uzyskać wiele odcieni emocji. Odbiorcom „Aktorki” mogą się zatem spodobać nie tylko ze względu na obecność kobiet, które stworzyły niezapomniane kreacje. Maciejewski to gwarancja ciekawych i merytorycznych tekstów, podbudowanych jeszcze poczuciem humoru. Lekkie pióro i dobry pomysł idą tu w parze i sprawiają, że lektura tego potężnego tomu mija niemal niezauważalnie. Wiele tu ciekawostek i wiadomości, które nie pojawiały się zbyt często w wywiadach, nie ma natomiast męczącej przewidywalności, schematów czy pogoni za sensacją. Między innymi dzięki świetnemu porozumieniu, jakie Łukasz Maciejewski osiąga z aktorkami, książka może się bardzo podobać.
czwartek, 10 czerwca 2010
Łukasz Maciejewski: Przygoda myśli. Rozmowy obok filmu
Trio, Warszawa 2009.
Zza kamery
Dziś największą popularnością cieszą się chyba wywiady tabloidowe – dotyczące prywatnego życia, ocierające się wręcz o sferę intymności, utrzymane w poetyce skandalu lub plotki. Na przeciwległym biegunie znajdują się rozmowy „zawodowe” – wywody, w których artyści prezentują kulisy twórczych decyzji czy filozofię życiową, rezygnując ze wszelkiego rodzaju magnesów dla szerokiej publiczności: anegdot czy zwierzeń. Do takich wywiadów zaliczyć można rozmowy zebrane w książce „Przygoda myśli”. Łukasz Maciejewski na przestrzeni kilku lat przeprowadzał wywiady z najbardziej znanymi reżyserami i aktorami, w tomie znalazły się nawet sylwetki scenarzysty, kompozytora czy operatora filmowego – ludzi, o których nie pamięta się przeważnie podczas śledzenia gotowego dzieła. Maciejewski rozmawia z Krzysztofem Zanussim, Agnieszką Holland, Andrzejem Wajdą, Krystianem Lupą, Janem Peszkiem, Katarzyną Figurą czy Ewą Błaszczyk. Listę dwudziestu siedmiu nazwisk zamyka… Stanisław Lem, opowiadający o adaptacjach własnych dzieł.
Wszystkie rozmowy były wcześniej publikowane w czasopismach kulturalnych – zebrane razem składają się natomiast na arcyciekawy obraz filmu (i teatru, przy okazji), tym bardziej atrakcyjny, że oglądany z wielu stron – każdy wywiad dotyczy innych sfer tej gałęzi sztuki. Nie można zatem konfrontować postaw twórców i zestawiać ich poglądów – „Przygoda myśli” nie zderza ze sobą opinii, sygnalizuje za to tematy warte uwagi.
Podoba mi się w tej książce postawa Łukasza Maciejewskiego: po pierwsze przytoczone tu wywiady poprzedza mnóstwo prywatnych rozmów, dzięki którym autor orientuje się, czego oczekują interlokutorzy – i na jakie motywy położyć szczególny nacisk. Czasem do tych wymian myśli nawiązuje, eliminując wrażenie przypadkowości. Po drugie do każdego wywiadu świetnie się przygotowuje, nie ma tu pytań naiwnych, a rzeczowe dyskusje, obustronne komentarze do obrazów filmowych czy rozwiązań teatralnych, staje się Maciejewski partnerem do rozmowy i sprawia, że pytania czyta się niekiedy z taką samą ciekawością jak odpowiedzi. Przekonuje mnie zresztą także autor, gdy prezentuje swój pogląd na przeprowadzanie wywiadów: bohaterem jest dla niego zawsze rozmówca – to oczywiste. Ale Maciejewski świadomie rezygnuje także z agresywnego stylu pytania, jeśli jego rozmówca nie ma ochoty na podejmowanie wątków, Maciejewski z danej kwestii rezygnuje. „W bezpośrednim kontakcie z bohaterem wywiadu zmieniam się przede wszystkim w cierpliwego słuchacza”. To dobry wybór – dzięki niemu odbiorcy mają szansę na spokojne i konkretne opowieści. Być może nie spodoba się to spragnionym sensacji – ale przecież nie o to w „Przygodzie myśli” chodzi.
Łukasz Maciejewski jest także krytykiem filmowym i chociaż w wywiadach stara się zachować obiektywizm, przemyca co pewien czas dojrzałe i interesujące uwagi dotyczące omawianych właśnie dzieł. Nie ocenia ich, ale jest w stanie wychwycić istotę rzeczy, idealnie wstrzelić się w temat. Ten spokojny profesjonalizm przejawia się również między innymi w sposobie przeprowadzania rozmów. Widać, że Łukasz Maciejewski nie jest początkującym dziennikarzem z zamkniętym zestawem wcześniej przygotowanych pytań – on tylko zadaje rozmowie kierunek, dyskretnie ją prowadzi, pozwalając mówić artystom. Nie zawsze zresztą zadaje pytania – czasem dopowiada, komentuje czy wyjaśnia, nie ma w tej książce gwałtownych przeskoków myślowych czy urywanych wątków, sugerujących trzymanie się ściśle określonych planu. Są za to rozmowy, które przyjemnie śledzić.
Książka przeznaczona jest przede wszystkim dla miłośników filmu i teatru, dla zainteresowanych kulisami powstawania dzieł dużego ekranu i dla tych, którzy mają ochotę na spotkanie z wybitnymi osobistościami. Można ją polecić każdemu, komu nie wystarczy obejrzenie filmu i kto chciałby poznać tajniki warsztatu filmowców, reżyserów i aktorów. Wolna od plotek, skandalików, agresji i złośliwości, za to pełna porozumienia i sensownych dyskusji publikacja zasługuje na uznanie.
Zza kamery
Dziś największą popularnością cieszą się chyba wywiady tabloidowe – dotyczące prywatnego życia, ocierające się wręcz o sferę intymności, utrzymane w poetyce skandalu lub plotki. Na przeciwległym biegunie znajdują się rozmowy „zawodowe” – wywody, w których artyści prezentują kulisy twórczych decyzji czy filozofię życiową, rezygnując ze wszelkiego rodzaju magnesów dla szerokiej publiczności: anegdot czy zwierzeń. Do takich wywiadów zaliczyć można rozmowy zebrane w książce „Przygoda myśli”. Łukasz Maciejewski na przestrzeni kilku lat przeprowadzał wywiady z najbardziej znanymi reżyserami i aktorami, w tomie znalazły się nawet sylwetki scenarzysty, kompozytora czy operatora filmowego – ludzi, o których nie pamięta się przeważnie podczas śledzenia gotowego dzieła. Maciejewski rozmawia z Krzysztofem Zanussim, Agnieszką Holland, Andrzejem Wajdą, Krystianem Lupą, Janem Peszkiem, Katarzyną Figurą czy Ewą Błaszczyk. Listę dwudziestu siedmiu nazwisk zamyka… Stanisław Lem, opowiadający o adaptacjach własnych dzieł.
Wszystkie rozmowy były wcześniej publikowane w czasopismach kulturalnych – zebrane razem składają się natomiast na arcyciekawy obraz filmu (i teatru, przy okazji), tym bardziej atrakcyjny, że oglądany z wielu stron – każdy wywiad dotyczy innych sfer tej gałęzi sztuki. Nie można zatem konfrontować postaw twórców i zestawiać ich poglądów – „Przygoda myśli” nie zderza ze sobą opinii, sygnalizuje za to tematy warte uwagi.
Podoba mi się w tej książce postawa Łukasza Maciejewskiego: po pierwsze przytoczone tu wywiady poprzedza mnóstwo prywatnych rozmów, dzięki którym autor orientuje się, czego oczekują interlokutorzy – i na jakie motywy położyć szczególny nacisk. Czasem do tych wymian myśli nawiązuje, eliminując wrażenie przypadkowości. Po drugie do każdego wywiadu świetnie się przygotowuje, nie ma tu pytań naiwnych, a rzeczowe dyskusje, obustronne komentarze do obrazów filmowych czy rozwiązań teatralnych, staje się Maciejewski partnerem do rozmowy i sprawia, że pytania czyta się niekiedy z taką samą ciekawością jak odpowiedzi. Przekonuje mnie zresztą także autor, gdy prezentuje swój pogląd na przeprowadzanie wywiadów: bohaterem jest dla niego zawsze rozmówca – to oczywiste. Ale Maciejewski świadomie rezygnuje także z agresywnego stylu pytania, jeśli jego rozmówca nie ma ochoty na podejmowanie wątków, Maciejewski z danej kwestii rezygnuje. „W bezpośrednim kontakcie z bohaterem wywiadu zmieniam się przede wszystkim w cierpliwego słuchacza”. To dobry wybór – dzięki niemu odbiorcy mają szansę na spokojne i konkretne opowieści. Być może nie spodoba się to spragnionym sensacji – ale przecież nie o to w „Przygodzie myśli” chodzi.
Łukasz Maciejewski jest także krytykiem filmowym i chociaż w wywiadach stara się zachować obiektywizm, przemyca co pewien czas dojrzałe i interesujące uwagi dotyczące omawianych właśnie dzieł. Nie ocenia ich, ale jest w stanie wychwycić istotę rzeczy, idealnie wstrzelić się w temat. Ten spokojny profesjonalizm przejawia się również między innymi w sposobie przeprowadzania rozmów. Widać, że Łukasz Maciejewski nie jest początkującym dziennikarzem z zamkniętym zestawem wcześniej przygotowanych pytań – on tylko zadaje rozmowie kierunek, dyskretnie ją prowadzi, pozwalając mówić artystom. Nie zawsze zresztą zadaje pytania – czasem dopowiada, komentuje czy wyjaśnia, nie ma w tej książce gwałtownych przeskoków myślowych czy urywanych wątków, sugerujących trzymanie się ściśle określonych planu. Są za to rozmowy, które przyjemnie śledzić.
Książka przeznaczona jest przede wszystkim dla miłośników filmu i teatru, dla zainteresowanych kulisami powstawania dzieł dużego ekranu i dla tych, którzy mają ochotę na spotkanie z wybitnymi osobistościami. Można ją polecić każdemu, komu nie wystarczy obejrzenie filmu i kto chciałby poznać tajniki warsztatu filmowców, reżyserów i aktorów. Wolna od plotek, skandalików, agresji i złośliwości, za to pełna porozumienia i sensownych dyskusji publikacja zasługuje na uznanie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






