* * * * * * O tu-czytam

piątek, 8 kwietnia 2011

Fleur Jaeggy: Żywoty domniemane

Noir sur Blanc, Warszawa 2011.

Życie pod lupą


W cudzych biografiach znaleźć można elementy inspirujące, podsycające ciekawość czy sugerujące niezwykłość człowieka. Pojedyncze zdarzenia, które mogą być uchwycone przez rozmaite klasyfikacje i odwołania do konwencji konkurują przeważnie z obrazami uniwersalnymi, zdradzającymi głębokie prawdy o nas samych. Fleur Jaeggy próbuje w czterech krótkich esejach uchwycić istotę tożsamości czterech wybitnych postaci. W miejsce klasycznych żywotów proponuje „Żywoty domniemane” – opowieści uwolnione od klucza chronologicznego czy monograficznego. Zajmuje się wyimkami z życiorysów, fragmentami, które zasługują na lekko filozoficzną, niebanalną analizę i składają się na pełen niespodzianek portret.

Thomas De Quincey, John Keats, Marcel Schwob i Robert Walser – to czterej bohaterowie niewielkiego (liczącego zaledwie ponad 60 stron) tomiku. Fleur Jaeggy proponuje cztery spojrzenia, w których próba porządkowania chaosu egzystencji miesza się z chęcią uchwycenia sedna jednostkowości. Szuka w biografiach elementów niezwykłości, faktów i zjawisk, które odróżniałyby opisywane postacie od ogółu. Dla Jaeggy równie ważne jak możliwe do zweryfikowania zdarzenia stają się odczucia, stany trudne do wyobrażenia i przekazania, ulotne i efemeryczne doświadczenia, które nie mają szansy znaleźć miejsca w klasycznym żywotopisarstwie. I wydaje się, że o to właśnie autorce chodzi: ciągłe poszukiwania nieuchwytnego wiążą się z przytaczaniem pozornie nieistotnych drobiazgów, prezentacja ekscentrycznych zachowań i zwyczajów nieodłącznie pociąga za sobą pytanie o istotę twórczości. Pojawiają się tu motywy zagadkowe i świadczące o wyobcowaniu bohaterów esejów, bądź o ich nieprzystosowaniu do zwyczajnego życia. Mimo tego wewnętrznego rozedrgania esejów i czasowych przeskoków, jakie z konieczności autorka musi stosować, opowieści jawią się jako niezwykle spójne i oddziałują na odbiorców z ogromną siłą.

Fleur Jaeggy dokonuje skrótów i uproszczeń, a wybrane przez siebie tematy poddaje nowym interpretacjom. I tak na przykład zderza ze sobą wizje kilkuletniego Johna Keatsa, który uwielbia bójki i sprzeczki z Keatsem, który odkrył Książkę. Podąża tropami lektur, by odkryć, jaki wpływ mogły one mieć na kształtowanie się młodych umysłów: ale już za moment zbacza z tej ścieżki, zaintrygowana rysami twarzy literata – którą to drogę porzuca na wieść o ważnych dla Keatsa dziewczynach. Trochę w tym plotki, trochę analiz, zwykła ludzka ciekawość uzupełnia się z badawczą precyzją. Realia funkcjonują obok wydarzeń zmienianych w anegdoty, a wszystko to znajduje idealne miejsce w szybkiej (choć nie pospiesznej), obrazowej zdecydowanej narracji.

Narodziny niezwykłości bohaterów idą w parze z rozważaniami nad ich ludzką śmiercią, nad unicestwieniem cielesnym czy przegraną walką z czasem. Motywy eschatologiczne wybrzmiewają szczególnie silnie w zestawieniu z beztroskimi pozornie skojarzeniami, otwierającymi kolejne eseje. Nie oznacza to minorowej tonacji: Fleur Jaeggy stawia bowiem na bezemocjonalny styl, wybiera narrację pozbawioną ocen i komentarzy. Z rzadka sięga po lekko poetyzowany lub filozoficzny ton: odautorskie opinie zdradza w tym wypadku sam dobór faktów i nastawienie na ich kontrastowe połączenia.

Tomik z „Żywotami domniemanymi” sugeruje szybką lekturę. Nic bardziej mylnego: to zestaw opowieści, które w odbiorze zaczynają się rozrastać, zwracać uwagę czytelników na coraz to inne aspekty życia i śmierci prezentowanych postaci – i na kwestie ogólnoludzkie. Fleur Jaeggy potrafi pisać tak, by poruszyć odbiorców i nie dać im zapomnieć o przeczytanych szkicach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com