* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com

sobota, 11 lipca 2026

Drew Daywalt, Oliver Jeffers: Dzień, w którym kredki znalazły przyjaciół

Kropka, Warszawa 2026.

Bałagan

Pamiętacie kredki Dominika? Te, które w wyniku frustracji albo złości postanowiły kiedyś podzielić się z chłopcem swoimi przemyśleniami w listach? Musicie pamiętać, bo Drew Daywalt i Oliver Jeffers już dwa razy spotykali się z odbiorcami. Teraz przynoszą trzeci pomysł na przygody kredek – oparty na tym samym schemacie, ale związany trochę z generowaniem się bałaganu, zwłaszcza w dziecięcych pokojach. Dominik miał pudełko kredek. Teraz ma tylko pudełko – bo kredki sobie poszły. Nie wiadomo, gdzie zniknęły, ale niedługo wszyscy się dowiedzą, bo odkąd kredki zaczęły pisać listy, łatwo zrozumieć, co się z nimi dzieje i gdzie się podziewają, kiedy nie siedzą w pudełku. Kredki ruszają w świat (a właściwie w pokój Dominika), żeby zdobyć przyjaciół. To żadne zaskoczenie, jeśli weźmie się pod uwagę tytuł publikacji – „Dzień, w którym kredki znalazły przyjaciół”. I teraz kredki Dominika nie pracują już (bo rysowanie to ich normalna praca), a bawią się zgodnie z własnymi marzeniami. Czerwona kredka jeździ ze strażakami i gasi fikcyjne pożary. Niebieska kredka (ta połamana) zamienia się w brakującą głowę lalki i razem z tą lalką prezentuje modę. Inne kredki wkraczają na przykład w świat gier planszowych i logicznych, albo korzystają z innych zabawek znajdujących się w pokoju Dominika. Każda z nich ma jakieś swoje marzenia – i teraz może je realizować, budząc wręcz zazdrość czytelników. Chodzi o to, żeby pokazać, jak wiele możliwości drzemie w zwykłym, doskonale znanym dzieciom otoczeniu i jak bardzo perspektywa zmienia postrzeganie rzeczywistości. Kredki otwierają drogę do świata marzeń, pokazują maluchom, że nawet to, co doskonale znane, może stać się niezwykłe przy odpowiednim podejściu. Te kredki zachęcają do kreatywności już nie tylko przez zaproszenie do rysowania – ale też przez wymyślanie ich dalszych przygód. Dodatkowo przypominają o coraz mniej docenianej rozrywce – sztuce pisania listów. To wyjątkowy sposób na poinformowanie kogoś o swoich przygodach i uczuciach – w sam raz na wakacje. Co ciekawe, chociaż to trzecie spotkanie z kredkami Dominika, wciąż cieszą one zaskakującymi rozwiązaniami. Ma ta publikacja jeden mankament, który jasno pokazuje, że przy korekcie sprawdzać należy także teksty z obrazków: to jest „wyplówka” przy jednej z kredek na jednej rozkładówce (na kolejnej jest już w porządku) – i chociaż zwykle nie namawiam do bazgrania po książkach, w tym jednym wypadku wystarczy błąd samodzielnie poprawić kredką, a nie będzie się rzucać w oczy.

Bo naturalnie kredki to nie tylko opowieść pisana – co ważne, same listy też zostały opracowane graficznie, nie mamy tu do czynienia z klasycznym drukiem a z grafikami w kredkowym stylu – i to kolejna zachęta do samodzielnego ćwiczenia się w sztuce epistolografii – ale też obrazkowa. Kredki pojawiają się tu w pomysłowych kolażach, w których przedmioty codziennego użytku – czasem ze świata zabawek, a czasem spoza niego – zostają uzupełnione o kredkowe nieidealne rysunki o komiksowym wyrazistym charakterze. Kredki potrafią wiele nabazgrać, a to, co stworzą, zainspiruje maluchy. Po raz kolejny wkraczamy do świata kredek – i to znowu okazja do sympatycznej zabawy i rozwijania wyobraźni.

piątek, 10 lipca 2026

Anupreeta Das: Bill Gates. Wizja. Władza. Pieniądze. O wpływach, biznesie i tym, co niejawne

Helion, Gliwice 2026.

Nerd

Bill Gates to jedna z tych postaci, które rozpalają wyobraźnię ludzi na całym świecie i przynoszą szereg pytań o bogactwo, decyzje biznesowe i… budowanie własnego wizerunku. Anupreeta Das postanawia odrobinę przybliżyć czytelnikom jego dokonania czy zachowania – świadoma tego, że nie do końca może napisać o wszystkim po swojemu, powinna uważać na słowa i poszukać sposobu na prezentację bohatera tomu – sposobu innego niż powszechnie przyjęte na rynku wydawniczym mody. Wydawać by się mogło, że biografia Billa Gatesa prosi się o komentarz z mitem założycielskim, można by przyjąć perspektywę Microsoftu i przedstawić superbohatera, twórcę występującego samotnie przeciwko światu i podejmującego kontrowersyjne, przełomowe decyzje, żeby w efekcie odnieść olśniewający sukces. Ale Das wybiera zupełnie inne podejście, ze zwiększonym dystansem i wyprane z sensacyjności – co da się łatwo wytłumaczyć. Nie tworzy też biografii fabularyzowanej czy pop – do przyjemnej lektury. Co więcej, ma się wrażenie, że w ogóle rezygnuje z trendów biograficznych, a chce jedynie uchwycić specyfikę Gatesa – w oddaleniu od całych partii jego życia.

Co ją zatem interesuje? Na pewno stworzenie Microsoftu. Na pewno – w ramach ocieplania wizerunku czy przedstawiania czytelnikom „ludzkiej” wersji nerda – kwestia relacji z żoną. Na pewno – co znów mieści się w tematyce finansowej podgrzewającej zainteresowanie masowej publiczności – motyw fundacji i dzielenia się bogactwem. I na pewno kontekst, w jakim funkcjonuje Bill Gates od początku swojej działalności w informatyce – zarówno twórczy jak i osobisty. „Bill Gates. Wizja. Władza. Pieniądze. O wpływach, biznesie i tym, co niejawne” to tom wymykający się schematom – zapewne ku zadowoleniu wszystkich zmęczonych trendami na rynku wydawniczym. Uwagę czytelników chce sobie autorka zapewnić odrobinę nawiązaniem do kontrowersji w codzienności Gatesa – do niewyjaśnionych zbyt szczegółowo sytuacji i znajomości i do rozstania z żoną. Temat ten wrzuca na początek, bo jest to wabik dla odbiorców potrzebujących sensacyjności. Jednak później będzie o wiele bardziej spokojnie. Przede wszystkim Anupreeta Das zajmuje się wizerunkiem nerda i ogólnie – charakterystyką nerda jako takiego. Pokazuje całą kulturę bycia programistą, pracy w garażu i osiągania światowych sukcesów dzięki pomysłowości i odwadze – pisze przy tym nie tylko o Gatesie, ukazując szerzej zjawisko socjologiczne. Rozprawianie się z wizją nerda pozwala zasugerować te elementy wizerunku Billa Gatesa, które niekoniecznie pasują do charakterystyki jednego z najbogatszych ludzi na świecie bez negatywnych ocen czy narażania się na pretensje i zarzuty. Z drugiej strony kładzie autorka nacisk na same pieniądze – i tu Bill Gates schodzi na drugi plan, o wiele bardziej liczy się to, co jest w stanie zrobić ze swoim majątkiem. Bardzo mocno pochyla się Das nad działaniami fundacji, nad podziałem obowiązków – jakie tematy wybiera (była już) żona Gatesa, jakie on sam, a jak wygląda trend w przekazywaniu sporej sumy na fundacje w świecie miliarderów. I chociaż bez wątpienia Anupreeta Das ma materiały do stworzenia sensacyjnej książki, rezygnuje z takiego podejścia. Woli rzetelne opowieści, drobiazgowe tam, gdzie zwykle nie ma czasu na rozwijanie informacji. Pisze szczegółowo, bez fabularyzowania i bez narracyjnego rozmachu – nie chce, żeby cokolwiek odwracało uwagę od właściwej tematyki książki. Jest to więc bardzo zaskakująca publikacja, której warto się uważniej przyjrzeć.

Bajki z uśmiechem - część 7

Siódma część BAJEK Z UŚMIECHEM, czyli nasz darmowy audiobook dla wszystkich:

https://youtu.be/nIcGP1_rkNw

czyta ARTUR ŚWIĘS i KONRAD ŚWIĘS

muzyka KLAUDIA RABIEGA

teksty ze strony www.facebook.com/bajki.iza.mikrut

czwartek, 9 lipca 2026

Encyklopedia Larousse'a. Dlaczego? Jak? 500 pytań i odpowiedzi

Nasza Księgarnia, Warszawa 2026.

Wsparcie

Rodzice kilkulatków – odkrywających powoli świat – są przyzwyczajeni do bezustannych pytań „dlaczego” i do konieczności tłumaczenia nawet tych kwestii, na które sami nie zwracają uwagi. Pół biedy, jeśli potrafią poradzić sobie z wyzwaniami stawianymi przez maluchy – ale jeśli nie wiedzą, jak rozwiązywać niektóre zagadki, żeby nie zamęczyć przy tym dzieci i żeby nie stracić w ich oczach na wiarygodności, mogą sięgnąć po pomoc naukową. „Encyklopedia Larousse’a. Dlaczego? Jak? 500 pytań i odpowiedzi” to kolorowa publikacja stworzona specjalnie dla nich – oraz dla tych dzieci, które czytają samodzielnie i nie chcą czekać na uzyskanie wiadomości od rodziców. To oczywiście sprawdzona marka, encyklopedia Larousse’a kojarzy się z objaśnianiem dzieciom świata w wartościowy sposób – i bardzo usprawniają proces uświadamiania najmłodszym, co dzieje się wokół nich. Książka została podzielona na charakterystyczne tematy, znane z wielu publikacji edukacyjnych prezentujących całokształt wiedzy – tak, żeby dzieci mogły wybierać swoje ulubione zagadnienia po poznaniu licznych możliwości. I tak znajdziemy tutaj tajemnice wszechświata oraz te związane z samą Ziemią, rośliny, zwierzęta i ciało człowieka, ciekawostki związane z ludzkością, przeszłość, sztukę i naukę oraz życie codzienne – czyli obyczajowość. W ten sposób najmłodsi mogą się przekonać, że świat jest pełen niespodzianek i warto poświęcić trochę czasu na poznawanie ich i na porównywanie własnych obserwacji z tym, co wprowadzają autorzy do tomu. Liczy się tu nie tylko możliwość samodzielnego oceniania rzeczywistości: w końcu jest tu mnóstwo tematów, o których dzieci nie mają pojęcia. Każdy rozdział to zestaw pytań i odpowiedzi – prostych pytań (z rzadka zawierających sugestię odpowiedzi czy jakiejś wstępnej wiedzy, którą niekoniecznie dzieci posiadają – na przykład „czy to prawda, że Afryka i Ameryka przylegały do siebie”: zwykle to raczej pytanie „czy wampiry istnieją” albo „czym jest tuk-tuk”). Pytania pojawiają się na kolorowych belkach, tak, żeby przyciągały wzrok i żeby zapraszały do odkrywania książki. Odpowiedzi mieszczą się przeważnie w jednym zdaniu, krótkim komentarzu – nie ma szans na rozwijanie wyjaśnień i na komplikowanie ich. W końcu to publikacja przeznaczona dla maluchów, a im nie zależy na naukowych wywodach – chodzi o to, żeby wiedza dotarła do każdego zainteresowanego, żeby nie zmęczyła i żeby nie zniechęciła do eksplorowania świata. Takie maksymalnie uproszczone informacje łatwo będą zapadać w pamięć dzieciom – i to jest też olbrzymi plus, bo na poszerzanie wiadomości przyjdzie czas później, na razie chodzi przede wszystkim o zaintrygowanie i wprowadzenie drobnych skojarzeń. Przygotowanie do nauki może być zabawne i ciekawe – w tym tomie takie właśnie jest. Oczywiście nie brakuje tutaj grafik – komputerowych obrazków, które czasami niosą dodatkowe treści i na przykład pozwalają wyobrazić sobie, z czym wiąże się konkretne zagadnienie. To sposób na zapewnienie sobie uwagi dzieci – książka staje się bardziej atrakcyjna i równocześnie nie infantylna, co ważne przy ogromie publikacji licencyjnych słabej jakości. Tu największe wrażenie robić będzie na czytelnikach połączenie fachowości i prostoty, trafnie dobranego do docelowej grupy odbiorców. Książka zaspokaja ciekawość i jednocześnie ją rozbudza, została dobrze dostosowana do percepcji maluchów – i oczywiście zrodzi kolejne pytania, ale pokaże też dzieciom, jak wieloma różnymi tematami mogą się zainteresować.

środa, 8 lipca 2026

Mariusz Urbanek: Gałczyński. Kanarek w klatce

Iskry, Warszawa 2026.

Czary

Mariusz Urbanek w biografiach nie zawodzi. Ale do tej pory sięgał po formy pop, żeby trafić do przekonania szerokiego grona czytelników. Kiedy już dał się poznać jako autor ciekawych narracji i poszukiwacz anegdot, wystrzelił z opowieścią o Konstantym Ildefonsie Gałczyńskim tak, że przekona do siebie teraz także badaczy i szukających bardziej precyzyjnych historii. „Gałczyński. Kanarek w klatce” to książka magiczna – bo też i do czarodzieja słowa się odnosi. A przecież w biografii Gałczyńskiego nie brakowało ciemnych momentów albo legend przedstawianych przez jego córkę i konsekwentnie zaciemniających część niewygodnych prawd. Mariusz Urbanek tym razem nie liczy wyłącznie na to, co wesołe i „magiczne” – oczywiście proponuje odbiorcom opowieść o Gałczyńskim – wirtuozie słowa i niezwykłym twórcy, ta część nie podlega dyskusjom. Na początku Gałczyński to po prostu autor wyjątkowo kreatywny, pozostający poza trendami, a jednocześnie tworzący nową jakość w poezji. Po wojnie – to mistrz absurdów, ojciec „Zielonych Gęsi” i autor płodny z powodów materialnych – a jednak nietracący przez to na jakości. Kluczem jest jednak to, co działo się kompletnie poza tworzeniem – i Urbanek nie zamierza ukrywać tego, co udało mu się znaleźć.

Obecność Natalii wprowadza jakby na drugim planie – żona Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego funkcjonuje w tej wersji trochę na marginesie, istnieje, jest ważna i kiedy trzeba – wkracza do akcji, ale to nie o niej opowieść. Podobnie jest z Kirą – o tej w ogóle Mariusz Urbanek woli czasami pisać mniej, świadomy, jak bardzo zmieniała postrzeganie swoich rodziców przez całe lata. Skupia się za to na wydarzeniach mocnych w biografii i niekoniecznie odzwierciedlających się bezpośrednio w twórczości: pokazuje między innymi wojenne doświadczenia Gałczyńskiego, obecność innych kobiet w jego życiu. Zajmuje się tematami politycznymi – kiedy Gałczyński obraża kolegów po piórze na łamach jednego z pism – co nie może zostać zapomniane. Po wojnie to już „Przekrój” i działania zarobkowe, a jednocześnie tworzenie tego, co przetrwało do dzisiaj. Jest i mowa o chorobie alkoholowej – chociaż to temat dość delikatny i nie został wprowadzony na prawach sensacji. Mariusz Urbanek stara się uchwycić różne życiowe zawirowania u Gałczyńskiego, jest w stanie zapewnić czytelnikom całkiem sporo silnych emocji – a przecież dzisiaj już nawet twórczość Konstantego Ildefonsa trochę wypadła z obiegu. Widać w tej książce wielkość – nawet wbrew niekoniecznie chlubnych doświadczeń. Mariusz Urbanek oddaje Gałczyńskiemu hołd, a jednocześnie nie męczy czytelników wizerunkiem pomnikowym. Wykonuje tu olbrzymią pracę w tropieniu sygnałów pozaliterackich w literaturze i w odszukiwaniu szczegółów życiorysowych. Wszystko to przedstawia czytelnikom w swoim stylu. Nie powtarza do znudzenia utrwalonych w świadomości społeczeństwa fragmentów utworów, sięga za to po te, które być może uległy już zatarciu. I to właśnie nimi może przypomnieć o jakości tej literatury. Konstanty Ildefons Gałczyński już wiele razy był obiektem badań i opowieści okołobiograficznych – Urbankowi po prostu się wierzy, bo ten autor wykorzystuje tu i swój talent do snucia ciekawych narracji, i umiejętność dokonywania celnych kwerend. To bardzo obszerny tom, który ani przez moment nie będzie się nudzić – bo nawet kiedy autor relacjonuje przebrzmiałe perypetie polityczne, wie, jak przedstawiać rzeczywistość, żeby przyciągnąć czytelników. Ta książka została bezbłędnie skonstruowana, a także – świetnie wypełniona treścią. Urbankowi można ufać.

wtorek, 7 lipca 2026

Cristina Kiran Piotti: Indie. Od Bollywood do Tadź Mahal

Nasza Księgarnia, Warszawa 2026.

Podróże

Ta seria okazała się strzałem w dziesiątkę, rozbudowuje się o kolejne – często bardzo egzotyczne – ciekawe kraje, które warto zaprezentować młodym odbiorcom, by rozbudzić w nich ciekawość świata. „Indie. Od Bollywood do Tadź Mahal” to tom przygotowany przez Cristinę Kiran Piotti. Każda rozkładówka oznacza tu prezentowanie odbiorcom innego zagadnienia dotyczącego życia w Indiach, miejscowej kultury, zwyczajów i tematów wartych odkrywania podczas ewentualnych podróży. W ramach prezentacji kraju autorka zaczyna od omawiania podręcznikowych danych – dotyczących położenia geograficznego, klimatu, przeszłości czy znaczenia rzeki Ganges. Rozprawia się też na otwarcie tomu z zagadnieniem religii i wyznań w Indiach – to wprowadzenie do tematyki świąt, zwyczajów i charakterystycznych zachowań miejscowych – jeśli ktoś będzie chciał zwiedzić Indie, powinien zdawać sobie sprawę ze znaczenia duchowości i z podporządkowywania życia codziennego płynącym z wierzeń zwyczajom. W ten sposób autorka może uczyć odbiorców zasad funkcjonowania w tym miejscu, a także rozumienia mieszkańców. Dzięki takiemu otwarciu książki nic potem nie musi dziwić – i łatwiej da się wytłumaczyć kolejne ciekawostki. Oczywiście będzie tu rozdział poświęcony rozmówkom – kilka przydatnych zwrotów w hindi, ale też znaczenia gestów czy relacji rodzinnych. Odbiorcy dowiedzą się, jak Indusi spędzają dni, jakie sporty lubią najbardziej, czym charakteryzuje się Bollywood, a także – jak wygląda metoda leczenia chorób. Jeśli komuś Indie kojarzą się z zacofaniem i brakiem postępu cywilizacyjnego, może być zaskoczony tematem cyfrowych Indii, rozwojem biznesów związanych z informatyką i komunikacją. Całość zamykają rozdziały dotyczące kulinariów – bo zawsze warto przyglądać się lokalnym specjałom – a także przyrodzie (dla złapania oddechu po natłoku wrażeń związanych z wszechobecnymi ludźmi).

Jest to bardzo przyjemny sposób na zorientowanie się – błyskawiczne – w specyfice egzotycznego dla czytelników kraju. To publikacja przeznaczona dla starszych dzieci i młodzieży, chociaż bardzo rozbudowana jest tutaj strona graficzna: komentarze dotyczące wybranych zagadnień przybierają formę rozbudowanych akapitów porozrzucanych na stronach wśród kolorowych grafik. Tu liczy się umiejętne łączenie obrazków przyciągających wzrok i informacji – esencji ciekawostek na temat życia w Indiach. Tu nie ma raczej tonów sensacyjności, chodzi o pokazanie innego – ale nie znaczy to, że gorszego – stylu życia. Oswajanie młodych czytelników od początku z „innością” pozwoli na ograniczenie obaw czy uprzedzeń w dorosłości – przynajmniej taką można mieć nadzieję. Edukowanie młodego pokolenia to jednak nie tylko przedstawianie równorzędnych sposobów na egzystencję, ale też zaproszenie do odkrywania świata i do poznawania różnic kulturowych. Trudno sobie wyobrazić człowieka, który nie wie, czym jest Tadź Mahal, jak dawniej nazywał się Mumbaj i skąd zmiana nazwy, albo gdzie jest kolebka jogi – i ten tom przybliża kolejne fakty, przyzwyczajając młodych czytelników do procesu poznawania różnych kultur i ciekawych miejsc. Na razie jeszcze odbiorcy będą odbywać papierowe podróże, ale jeśli wcześnie rozbudzą w sobie ciekawość świata, nie będą mieć problemu ze znalezieniem sobie miejsca w przyszłości.

Jest to książka, która angażuje. Pozwala na nielinearne odkrywanie Indii, wychodzenie poza wiadomości z podręczników i pokazywanie dzieciom, dlaczego warto sięgać po lektury spoza kanonu. Cała seria zasługuje na uwagę i dostarcza wielu przydatnych wiadomości. Dobrze opracowane zagadnienia sprawiają, że nikt nie będzie się tu nudzić przy czytaniu – i poznawaniu świata.

Bajki do posłuchania

Jeśli potrzebujecie krótkich zabawnych bajek na wieczór, to zapraszam Was w dwa miejsca równocześnie:

- na stronę fb: bajki.iza.mikrut - tu co wieczór znajdziecie nową bajkę, której przeczytanie dziecku zajmie Wam jakieś trzydzieści sekund

- do playlisty: Bajki z uśmiechem - tu bajki z fb czytają zaproszeni przeze mnie goście, premiera raz w miesiącu, dopóki będziemy mieć nagrania.

Wszystko za darmo i bez żadnych dodatkowych ograniczeń.

Piszę te bajki, żeby nie mieć problemów z kreatywnością, ale nie znoszę pisania do szuflady i dlatego jesteście mi potrzebni jako czytelnicy. Jeśli możecie wpadać, obserwować, lajkować i komentować - to będzie mi bardzo miło.