Znak, Kraków 2026.
Igrzyska
Dwa tygodnie i dwa dni – to czas, w którym Oliver Hilmes skupia się na Berlinie z 1936 roku. Pierwsze szesnaście dni sierpnia oznaczają sporo wyzwań oraz tematów do obserwacji nie tylko społecznych i politycznych – trwają właśnie igrzyska olimpijskie, a to arena do przedstawiania zmian i nastrojów oraz – niedalekiej przyszłości. Czytelnicy tej książki wiedzą już, jakich sygnałów wypatrywać i czemu się dziwić – Hilmes stara się pokazywać bohaterów zwykłych wydarzeń bez narzucania im tego, co jeszcze zrobią i czym zapiszą się w historii. Nie przestrzega, nie straszy – prowadzi reportaż. Ale groza wydarzeń czai się w tym, co niedopowiedziane. Chociaż autor znajduje też kilka punktów szokujących z dzisiejszej perspektywy i w oderwaniu od wizji drugiej wojny światowej za trzy lata.
To, co dzieje się na stadionach, to jeden z ważniejszych punktów analiz – w końcu igrzyska olimpijskie mają skupiać uwagę i dostarczać rozrywki. To tu mogą też wyjść na jaw uprzedzenia – czy na tle narodowościowym, czy – rasowym. Zaczyna się robić nieprzyjemnie, ale to sygnały, które można jeszcze bagatelizować, nawet kosztem gorszego samopoczucia jednostek. Oliver Hilmes w ten sposób oczywiście nie popiera szerzenia nienawiści, ale uświadamia czytelnikom, do czego może prowadzić bagatelizowanie pojedynczych zachowań. Zabiera odbiorców do knajp i lokali rozrywkowych, sprawdza, czy bezpiecznie mogli się czuć w Berlinie ludzie różnych wyznań oraz – różnych orientacji seksualnych. Pomiędzy tymi obserwacjami zajmuje się postawami Hitlera oglądającego igrzyska – wprowadza też parę innych postaci doskonale później przez historię kojarzonych – na razie w wersji „wypoczynkowej”. Chociaż zaczyna się mobilizacja wojskowa, a Hitler kieruje w stronę państw europejskich drobne prowokacje, rządy nie decydują się na radykalne działania – nie dają się sprowokować, albo może nie wierzą, że są świadkami prawdziwego, rosnącego w siłę zagrożenia.
Są tutaj ludzie, którzy złamali prawo, są też ci, bez których igrzyska nie mogłyby przebiegać normalnie – autor odnotowuje ich obecność i rolę pokazuje czytelnikom, kiedy łamane są kolejne granice: niepostrzeżenie, na marginesie zwykłych działań. Politykę przeplata ze zwyczajnym życiem i bezlitośnie rujnuje przekonania wszystkich tych, którzy wierzą w spokój i wspólne cele. Sport schodzi na dalszy plan, podobnie jak nocne rozrywki – a przecież tych Berlin lat 30. nie skąpi. Robi się coraz groźniej.
Jakby na przekór atmosferze płynącej nie tylko z opisów, ale też z wiedzy czytelników – bo autor nie zamierza wybiegać w przyszłość zbyt daleko – element normalności mają wprowadzać prognozy pogody podawane na początku rozdziałów czy zdjęcia, które przedstawiają zwyczajność w momencie przełomu. Ale takie wstawki równoważą obecność zaleceń wewnątrzpartyjnych – wyjaśnień, jak tuszować sprawy, które mogłyby jednak wzburzyć opinię społeczną. „Berlin 1936” to książka spora objętościowo, ale napisana bardzo lekko, wręcz kontrastująco z przesłaniem. Rozpisanie wydarzeń na kolejne dni pokazuje, jak lawinowo zmieniały się nastroje – i jak nabudowywane były sytuacje, które miały wielki wpływ na późniejsze działania. Łatwo jest omamić społeczeństwo, sprawić, że przestanie dostrzegać coś, co ma przed oczami. I to przerażająca konkluzja, która płynie z tej lektury. Oliver Hilmes nie chce, żeby czytelnicy rozgościli się w jego dziele – woli za to przypominać i przestrzegać, pokazując bardzo mały i pozornie nieznaczący (a w rzeczywistości kipiący od znaczeń) wycinek przeszłości.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz