Otwarte, Kraków 2025.
Za uśmiechem
O tej książce na pewno mówiłoby się więcej, gdyby nie smutne okoliczności jej zaistnienia na rynku wydawniczym: Katarzyna Stoparczyk zginęła w wypadku samochodowym po oddaniu tekstu do druku. Sama też nie mogła gromadzić wiadomości dzięki rozmowom z mistrzem humoru, bo ze Stanisławem Tymem przed jego śmiercią spotkała się zaledwie raz. I w efekcie powstał niewielki tom, który budzi spory niedosyt i być może wyglądałby zupełnie inaczej, gdyby był czas na cyzelowanie szczegółów. A może po prostu założenie było takie, żeby Katarzyna Stoparczyk przygotowała książkę w wersji pop, dla szerokiego grona czytelników, tych, którzy Tyma podziwiali i kojarzyli, ale niekoniecznie mieli ochotę zagłębiać się w zawiłe ścieżki biografii. Czytelnicy, którzy tego twórcę kojarzyli, raczej większość faktów z tomu znają – nie znajdą tu żadnych skandali ani niezwykłości, mało tego – nie znajdą wielu ciekawych epizodów lub pomysłów: w tym celu muszą poszukać albo we wspomnieniach innych satyryków, albo w materiałach cyfrowych. Mało Tyma w Tymie – nawet jeśli to, co jest, jest stworzone z humorem i przyjaźnią.
Nie doczekał się tym razem bohater książki monumentalnej opowieści o życiu i zmaganiach z tworzywem satyrycznym, bo „Tym. Człowiek szczery na trzy litery” to zaledwie jednostronny portret, bazujący na podziwie i sympatii, ale też niepozwalający na odkrycia i olśnienia. Wydaje się, że najwięcej miejsca autorka poświęciła na relacje Stanisława Tyma i Stanisława Barei – wątek to atrakcyjny, zwłaszcza że komedie tego ostatniego wciąż są określane mianem kultowych i funkcjonują w świadomości społecznej – ale szkoda, że w ten sam sposób nie przedstawiała innych dokonań tego artysty. Jest tu Tym-felietonista, jest Tym-prześmiewca, jest Tym-wielbiciel zwierząt, ale nie wynika z tego zbyt dużo dla odbiorców, którzy słyszeli o fenomenie, a rozminęli się pokoleniowo albo i ideowo. Przy tej lekturze ma się często wrażenie, że autorka budowała całe akapity na bazie jednego zdania – którego już potem nie próbowała w żaden sposób weryfikować ani uzupełniać. I tak powstała książka ogólnikowa, książka, którą dobrze się czyta ze względu na przyjemną i udaną narrację, książka bazująca na emocjach odbiorców – ale książka do błyskawicznej i jednokrotnej lektury. Wiadomo, trudno tu oczekiwać czegokolwiek więcej – stała się ta publikacja rodzajem podwójnego pożegnania, a nie źródłem wiedzy na temat życia i twórczości Stanisława Tyma – ale boleśnie zaostrza apetyty na więcej, przy świadomości, że żadne z tego duetu „więcej” nie zaoferuje w dziedzinie lekturowej.
Ale to dobry wstęp do poznawania Stanisława Tyma i do poszukiwania nie tylko anegdot, ale też śladów jego zawodowych wyborów w dziełach, felietonach, wystąpieniach scenicznych i decyzjach filmowych. Człowiek, który wszystkim kojarzy się ze śmiechem, nie może być przecież przedstawiany pomnikowo i ponuro.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz