* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Meghan Quinn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Meghan Quinn. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 października 2026

Meghan Quinn: Dwa magiczne słowa

Editio Red, Gliwice 2026.

Z czasem

To jest historia, jakich wiele, ale aż dziwne, że w dobie poprawności wszelakiej przeszedł jej początek. Może nie wszyscy decydują się na podporządkowanie nierealnym czasem oczekiwaniom i postanawiają tworzyć historie nieco bardziej u zarania przekonujące. Eli Hornsby to gwiazda drużyny hokeja, chłopak, który nie zamierza tworzyć związków ani nawet głębszych relacji z płcią przeciwną, nie interesuje się ustatkowaniem, a jedynie dobrą zabawą. Penny podoba mu się od dawna – ale to młodsza siostra jego najlepszego przyjaciela, wszystko wskazuje na to, że ten układ nie powinien mieć miejsca. A jednak w dniu swoich urodzin Eli skwapliwie podlewa alkoholem młodszą koleżankę (i wysłuchuje cierpliwie jej zastrzeżeń i odmów co do spędzenia wspólnej nocy). Kiedy już Penny jest pijana, to ona ma przejąć inicjatywę i trafić do łóżka chłopaka. W czasach, w których tak wielką uwagę zwraca się na znaczenie zgody obu stron – to rozwiązanie trochę dziwi. Ale tylko trochę, bo Meghan Quinn szybko szykuje poważne konsekwencje dla obojga. Po upojnej nocy (w trakcie której oboje wiele razy przekonują się, że są dla siebie w łóżku wręcz stworzeni) Penny i Eli nie utrzymują ze sobą kontaktu do momentu, w którym dziewczyna orientuje się, że jest w ciąży. To oznacza, że Eli powinien się do niej wprowadzić i pomagać jej we wszystkim. I tak zaczyna się komediowy charakter historii, jakich wiele (albo jakie płyną ze zwykłych błędów).

Na początku Eli i Penny nie umieją się dogadać, wstydzą się swojej obecności i rozmaitych wad. Z czasem otwierają się na siebie nawzajem i przekonują, że mogą sobie poradzić z wyzwaniem. I tu autorka próbuje się odegrać na wszystkich beztroskich facetach, którzy w chwili kryzysu uciekają. Eli uciekać nie ma zamiaru i spadają na niego wszystkie możliwe humory Penny oraz jej plany prowadzące do postawienia na swoim. Bohater będzie się borykać z rozmaitymi kryzysami, a z czasem przekona się, że hormony u ciężarnej kobiety to broń masowego rażenia. Penny nie zna umiaru, a jako poszkodowana w tej sytuacji – nie zamierza oszczędzać partnera. W końcu i tak nie będzie z nich pary, przynajmniej oboje tak twierdzą. Ale wiadomo, że książka, w której scenariusz przechodzi w powieść erotyczną, nie może w tej dziedzinie zaskakiwać.

Na początku Meghan Quinn jest nawet powściągliwa: chociaż od wspólnej nocy wszystko się zaczyna (nawet mimo że bohater w przeszłości przejawiał zainteresowanie piękną Penny), to dopiero seks przy wzajemnym porozumieniu i przy znajomości swoich wad ma znaczenie. Autorka stawia na wyjątkowe potrzeby kobiety ciężarnej – i każe swoim bohaterom uprawiać seks kilka razy dziennie. W pewnym momencie już na nic innego nie mają czasu, a Quinn rezygnuje z pozostałych tematów. Wie dobrze, że jej czytelniczki oczekiwać będą pikantnych scenek – i te im zapewnia. „Dwa magiczne słowa” to powieść, która nie zaskoczy kierunkiem rozwoju akcji, czasami będzie rozśmieszać, ale poza tym wydaje się dość sztampowa i zbyt jednokierunkowa, żeby można było w pełni zaufać bohaterom.