Nasza Księgarnia, Warszawa 2022.
Naj
Ta seria cieszy się wielkim powodzeniem wśród najmłodszych, którzy lubią dowiadywać się czegoś nowego - nic zatem dziwnego, że zyskuje kolejne tomy, znakomicie uzupełniające dziecięce biblioteczki (i rozbudzające zainteresowanie światem). Lucy Letherland proponuje wielkoformatowe ilustracje wypełnione szczegółami i mogące pełnić funkcję wyszukiwankową, a (tym razem) Ben Handicott wprowadza tekst - drobne i rozsiane po rozkładówkach wyjaśnienia, podpisy i komentarze. "Atlas rekordów świata. Zbiór największych, najgroźniejszych, najszybszych, najdłuższych, najgorętszych, najtwardszych i najwyższych rzeczy na świecie" to publikacja niebanalna - i niemożliwa do szybkiego podsumowania. Kluczem doboru tematów są rekordy, ale zarówno te ze świata przyrody - "naj" w świecie zwierząt i roślin - jak również te dotyczące wytworów człowieka na przestrzeni historii ludzkości. Pojawiają się tutaj rozmaite odkrycia geograficzne i niespodzianki z wielu różnych dziedzin, co sprawia, że książka przez cały czas będzie dzieci zaskakiwać.
Przyjęty został sprawdzony w serii rytm: najpierw mapka z kontynentem i kilka podpisów, czego można będzie szukać w kolejnych rozkładówkach. Są tu też dodatkowe informacje, więc warto przestudiować uważnie nawet spisy treści, żeby nie przeoczyć żadnej ciekawostki. Po mapce - zestaw charakterystycznych dla danego regionu rekordzistów i rekordów. Tu każda rozkładówka to jeden temat, ale tym razem autorzy wykorzystują mnogość detali, żeby wprowadzać uzupełnienia - jeśli na przykład strona poświęcona jest gepardom, obok znajdzie się miejsce dla słoni i żyraf. Nie należy to do reguł, ale czasami poza nadrzędnym rekordem pojawia się jeszcze coś ze zbliżonego kręgu tematycznego. Dzięki temu dzieci zyskają dostęp do większej liczby ciekawostek i będą mogły kontynuować samodzielnie poszukiwania niezwykłych gatunków czy miejsc. Dane rozsiane są po stronach: jeden dłuższy komentarz stanowi wprowadzenie, podpowiada, czego będzie dotyczyć obrazkowa relacja - następnie w pojedynczych zdaniach pełniących rolę podpisów pod obrazkami wyczytać można już detale związane z kolejnymi rekordami. Oczywiście ważną funkcję pełnią tutaj porównania: żeby jak najpełniej zadziałać na wyobraźnię najmłodszych, autorzy sięgają po skojarzenia często dość odległe (mierzenie głębokości jeziora wysokością charakterystycznej i powszechnie znanej budowli). Takie rozwiązania zawsze dobrze się sprawdzają przy omawianiu wszelkiego rodzaju "naj", nie dziwi zatem ich obecność i tutaj, w "Atlasie rekordów świata".
Wiadomości podawanych na wybrany temat nie jest zbyt dużo: nie chodzi o to, żeby przesycić książkę tekstem, a żeby zasugerować dzieciom, jakich informacji mogą szukać. Drobiazgi dzięki temu zapadają lepiej w pamięć i umożliwiają zdobywanie wiedzy z różnych dziedzin. "Atlas rekordów świata" funkcjonuje też oczywiście jako książka do wyszukiwania: po skończeniu lektury można przystąpić jeszcze do zabawy w odkrywanie wskazanych elementów. Dzięki temu będzie można wrócić do śledzenia ilustracji z rozkładówek i - być może - utrwalić zdobyte już informacje. Jest to książka do odkrywania i do zabawy, a swoimi rozmiarami zrobi wrażenie na najmłodszych.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lucy Letherland. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lucy Letherland. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 28 czerwca 2022
sobota, 10 lipca 2021
Lucy Letherland (ilustracje), Emily Hawkins (tekst): Atlas oceanicznych przygód
Nasza Księgarnia, Warszawa 2021.
Wielkie głębiny
Ta książka jest ogromna – kolejny edukacyjny picture book w tej serii imponuje rozmiarami – jest też bardzo ciężka. Wydrukowana na grubym papierze, w twardych okładkach jawi się jako jedna z ważniejszych dziecięcych encyklopedii. A przecież zachowany tu został styl picture booka i informacje rozproszone w pojedynczych zdaniach, rozrzucanych na rysunku w formie podpisów do kolejnych miniaturek lub elementów ilustracji. Dzieciom łatwo będzie dzięki temu przekonać się do lektury: zamiast nudnej książki pełnej tekstu mają tu obrazki do podziwiania – a jeśli chcą się czegoś dowiedzieć o gatunku prezentowanym na każdej rozkładówce, wystarczy, że prześledzą informacje wtopione w pejzaż.
Sprawdzony rytm funkcjonuje tu bez przeszkód. Emily Hawkins dzieli świat – a właściwie prezentuje kolejne oceany – podaje ich bardzo skrótową charakterystykę, nie zajmując się przy tym danymi technicznymi, a wiadomościami, które mogą zapaść w pamięć dzieciom i które pozwolą odróżnić jeden bezkres wód od drugiego. Jednak niezbyt długo pozostaje przy samych oceanach – prezentuje najbardziej charakterystyczne dla danego obszaru zwierzęta (nie tylko ze środowiska wodnego). Czasami zagląda w największe głębiny i sprawia, że dzieci będą się dziwić rozmaitości podwodnych stworzeń, innym razem wychodzi ponad powierzchnię i przedstawia na przykład ptaki. Wybiera to, co typowe dla regionu, co staje się jego wizytówką i co pozwala przyciągnąć do lektury, ale też – zainteresować samą przyrodą. W prezentowaniu kolejnych gatunków stawia Emily Hawkins na ciekawostki. Bardzo udanie wychodzi jej szukanie obrazowych porównań i zestawień, które podziałają dzieciom na wyobraźnię. Podaje je w małych porcjach, tak, żeby raczej rozbudzać ciekawość niż ją zaspokajać. Można próbować znaleźć wszystkie dane z rozkładówki, zanim przejdzie się do następnej, można też celować w ciekawostki i wybierać sobie do lektury pojedyncze zdania. Oczywiście poza komentarzami porozrzucanymi po stronach autorka proponuje też krótkie wprowadzenia, przydatne zwłaszcza gdy chce dokładniej określić pewne elementy wiadomości. Oceany okazują się wyjątkowe: każdy jest inny, każde miejsce czymś urzeka. Raz dzieci trafią na rafę koralową, innym razem – w największe głębiny. Nigdy nie wiadomo, jakie krajobrazy przyniesie kolejna rozkładówka.
Bo najważniejsza jest tu strona graficzna. Lucy Letherland odpowiedzialna za ilustracje bardzo się popisuje, wprowadzając zwierzęta na ilustracjach rzeczowych, konkretnych, ale trochę też bajkowych. Proponuje ilustracje pełne oceanicznych stworzeń, mnoży kolejnych przedstawicieli danego gatunku, tak, żeby można się im było dokładniej przyjrzeć (im więcej zwierząt na obrazku, tym więcej szans zaprezentowania ich niezwykłości). Nie brakuje autorce wyobraźni ani talentu, a dzięki wielkiemu formatowi może imponować rozmachem i pomysłami. „Atlas oceanicznych przygód” to książka dla dzieci, które lubią się czegoś dowiadywać – tak zaawansowanych ciekawostek raczej nie znajdują na co dzień. Ale to też tom, który może część dzieci przekonać do książek. Bardzo ważnym elementem tomu jest szerzenie świadomości ekologicznej: chodzi o to, żeby dzieci zapamiętały, dlaczego plastik szkodzi zwierzętom i dlaczego należy dbać o planetę nawet w najbliższym otoczeniu i w skali mikro.
Wielkie głębiny
Ta książka jest ogromna – kolejny edukacyjny picture book w tej serii imponuje rozmiarami – jest też bardzo ciężka. Wydrukowana na grubym papierze, w twardych okładkach jawi się jako jedna z ważniejszych dziecięcych encyklopedii. A przecież zachowany tu został styl picture booka i informacje rozproszone w pojedynczych zdaniach, rozrzucanych na rysunku w formie podpisów do kolejnych miniaturek lub elementów ilustracji. Dzieciom łatwo będzie dzięki temu przekonać się do lektury: zamiast nudnej książki pełnej tekstu mają tu obrazki do podziwiania – a jeśli chcą się czegoś dowiedzieć o gatunku prezentowanym na każdej rozkładówce, wystarczy, że prześledzą informacje wtopione w pejzaż.
Sprawdzony rytm funkcjonuje tu bez przeszkód. Emily Hawkins dzieli świat – a właściwie prezentuje kolejne oceany – podaje ich bardzo skrótową charakterystykę, nie zajmując się przy tym danymi technicznymi, a wiadomościami, które mogą zapaść w pamięć dzieciom i które pozwolą odróżnić jeden bezkres wód od drugiego. Jednak niezbyt długo pozostaje przy samych oceanach – prezentuje najbardziej charakterystyczne dla danego obszaru zwierzęta (nie tylko ze środowiska wodnego). Czasami zagląda w największe głębiny i sprawia, że dzieci będą się dziwić rozmaitości podwodnych stworzeń, innym razem wychodzi ponad powierzchnię i przedstawia na przykład ptaki. Wybiera to, co typowe dla regionu, co staje się jego wizytówką i co pozwala przyciągnąć do lektury, ale też – zainteresować samą przyrodą. W prezentowaniu kolejnych gatunków stawia Emily Hawkins na ciekawostki. Bardzo udanie wychodzi jej szukanie obrazowych porównań i zestawień, które podziałają dzieciom na wyobraźnię. Podaje je w małych porcjach, tak, żeby raczej rozbudzać ciekawość niż ją zaspokajać. Można próbować znaleźć wszystkie dane z rozkładówki, zanim przejdzie się do następnej, można też celować w ciekawostki i wybierać sobie do lektury pojedyncze zdania. Oczywiście poza komentarzami porozrzucanymi po stronach autorka proponuje też krótkie wprowadzenia, przydatne zwłaszcza gdy chce dokładniej określić pewne elementy wiadomości. Oceany okazują się wyjątkowe: każdy jest inny, każde miejsce czymś urzeka. Raz dzieci trafią na rafę koralową, innym razem – w największe głębiny. Nigdy nie wiadomo, jakie krajobrazy przyniesie kolejna rozkładówka.
Bo najważniejsza jest tu strona graficzna. Lucy Letherland odpowiedzialna za ilustracje bardzo się popisuje, wprowadzając zwierzęta na ilustracjach rzeczowych, konkretnych, ale trochę też bajkowych. Proponuje ilustracje pełne oceanicznych stworzeń, mnoży kolejnych przedstawicieli danego gatunku, tak, żeby można się im było dokładniej przyjrzeć (im więcej zwierząt na obrazku, tym więcej szans zaprezentowania ich niezwykłości). Nie brakuje autorce wyobraźni ani talentu, a dzięki wielkiemu formatowi może imponować rozmachem i pomysłami. „Atlas oceanicznych przygód” to książka dla dzieci, które lubią się czegoś dowiadywać – tak zaawansowanych ciekawostek raczej nie znajdują na co dzień. Ale to też tom, który może część dzieci przekonać do książek. Bardzo ważnym elementem tomu jest szerzenie świadomości ekologicznej: chodzi o to, żeby dzieci zapamiętały, dlaczego plastik szkodzi zwierzętom i dlaczego należy dbać o planetę nawet w najbliższym otoczeniu i w skali mikro.
poniedziałek, 2 marca 2020
Ben Handicott, Lucy Letherland: Atlas cudów świata
Nasza Księgarnia, Warszawa 2020.
Księga wspaniałości
Ta seria w Naszej Księgarni funkcjonuje od dłuższego czasu i ma się świetnie – jest bowiem wymarzonym prezentem nie tylko dla dzieci, ale i dla ich rodziców towarzyszących – ewentualnie – przy lekturze. „Atlas cudów świata”, kontynuacja rozmaitych „atlasów” to popis ilustracji Lucy Letherland uzupełniony o teksty Bena Handicotta. Autorzy tym razem zabierają maluchy w podróż po zabytkach i zdobyczach cywilizacyjnych – oraz po miejscach, które z różnych powodów warto odwiedzić, czasami za sprawą tego, co stworzyła natura, dla wspaniałych widoków i zjawisk atmosferycznych dostępnych tylko pod określonymi szerokościami geograficznymi. „Atlas cudów świata” to rozpisana na kontynenty przygoda w najlepszym gatunku.
Ta książka jest olbrzymia, pozwala przyjrzeć się bliżej trzydziestu jeden „cudom świata”, ale wyznacza też zestaw kolejnych wartych uwagi miejsc. Gdyby ktoś akurat planował poszukiwanie ciekawostek z różnych kontynentów, tutaj może znaleźć punkt wyjścia – i zestaw inspiracji. Rozkładówki z mapkami pełnią rolę wprowadzenia do rozdziałów i wypełnione są poleceniami dla dzieci – małych podróżników. Wiadomo, że nikt nie wsiądzie w samolot, by natychmiast podziwiać określone miejsca – ale w dobie internetu nie będzie trudno wyszukać kolejne zdjęcia czy informacje zasygnalizowane w tomie. W konturach kontynentów pojawiają się nie tylko polecenia dla globtroterów, ale też miniaturowe rysunki zwracające uwagę dzieci. Dzięki temu można między innymi szybko zlokalizować charakterystyczne budowle albo sprawdzić, co wydaje się najbardziej atrakcyjne. Kolejne rozkładówki – w ramach rozdziału – to wielkoformatowe rysunki wypełnione szczegółami (dużo czasu minie zanim mali odbiorcy wychwycą wszystkie ciekawostki i detale z ilustracji). Do tego autorzy dokładają jednoakapitowe, wrysowane w grafiki komentarze. To informacje starannie wyselekcjonowane, dobrane tak, by rozbudzać zainteresowanie dzieci przedstawianym miejscem, dane z różnych dziedzin, możliwe do zapamiętania i imponujące same w sobie. To okazja do poszerzenia słownictwa maluchów i do wskazywania wiadomości, które można pogłębiać. Nie wszyscy poprzestaną bowiem na podawanych w książce lakonicznych informacjach – niektóre dzieci zażądają rozwinięcia, w ten sposób tom może pośrednio pełnić funkcję edukacyjną.
W „Atlasie cudów świata” pojawiają się budowle jak z baśni albo bardzo futurystyczne, te, które mają już swoje legendy i są obecne w świadomości odbiorców z różnych pokoleń albo te zapomniane. Są budynki tajemnicze i zjawiska, które nie wszędzie zaistnieją. Dzięki temu książka trafi do najmłodszych i zajmie ich na długo, dostarczając wartościowych komentarzy oraz możliwości wirtualnej podróży po całym świecie. Dzieci przekonają się, że rzeczywistość bywa ciekawsza niż bajki – i że zawsze jest coś, czego przyjemnie się dowiadywać. Oczywiście „Atlas cudów świata” jest równocześnie wielkim graficznym popisem – pokazem umiejętności Lucy Letherland i uzupełnieniem serii, którą Nasza Księgarnia kusi nie tylko najmłodszych.
Księga wspaniałości
Ta seria w Naszej Księgarni funkcjonuje od dłuższego czasu i ma się świetnie – jest bowiem wymarzonym prezentem nie tylko dla dzieci, ale i dla ich rodziców towarzyszących – ewentualnie – przy lekturze. „Atlas cudów świata”, kontynuacja rozmaitych „atlasów” to popis ilustracji Lucy Letherland uzupełniony o teksty Bena Handicotta. Autorzy tym razem zabierają maluchy w podróż po zabytkach i zdobyczach cywilizacyjnych – oraz po miejscach, które z różnych powodów warto odwiedzić, czasami za sprawą tego, co stworzyła natura, dla wspaniałych widoków i zjawisk atmosferycznych dostępnych tylko pod określonymi szerokościami geograficznymi. „Atlas cudów świata” to rozpisana na kontynenty przygoda w najlepszym gatunku.
Ta książka jest olbrzymia, pozwala przyjrzeć się bliżej trzydziestu jeden „cudom świata”, ale wyznacza też zestaw kolejnych wartych uwagi miejsc. Gdyby ktoś akurat planował poszukiwanie ciekawostek z różnych kontynentów, tutaj może znaleźć punkt wyjścia – i zestaw inspiracji. Rozkładówki z mapkami pełnią rolę wprowadzenia do rozdziałów i wypełnione są poleceniami dla dzieci – małych podróżników. Wiadomo, że nikt nie wsiądzie w samolot, by natychmiast podziwiać określone miejsca – ale w dobie internetu nie będzie trudno wyszukać kolejne zdjęcia czy informacje zasygnalizowane w tomie. W konturach kontynentów pojawiają się nie tylko polecenia dla globtroterów, ale też miniaturowe rysunki zwracające uwagę dzieci. Dzięki temu można między innymi szybko zlokalizować charakterystyczne budowle albo sprawdzić, co wydaje się najbardziej atrakcyjne. Kolejne rozkładówki – w ramach rozdziału – to wielkoformatowe rysunki wypełnione szczegółami (dużo czasu minie zanim mali odbiorcy wychwycą wszystkie ciekawostki i detale z ilustracji). Do tego autorzy dokładają jednoakapitowe, wrysowane w grafiki komentarze. To informacje starannie wyselekcjonowane, dobrane tak, by rozbudzać zainteresowanie dzieci przedstawianym miejscem, dane z różnych dziedzin, możliwe do zapamiętania i imponujące same w sobie. To okazja do poszerzenia słownictwa maluchów i do wskazywania wiadomości, które można pogłębiać. Nie wszyscy poprzestaną bowiem na podawanych w książce lakonicznych informacjach – niektóre dzieci zażądają rozwinięcia, w ten sposób tom może pośrednio pełnić funkcję edukacyjną.
W „Atlasie cudów świata” pojawiają się budowle jak z baśni albo bardzo futurystyczne, te, które mają już swoje legendy i są obecne w świadomości odbiorców z różnych pokoleń albo te zapomniane. Są budynki tajemnicze i zjawiska, które nie wszędzie zaistnieją. Dzięki temu książka trafi do najmłodszych i zajmie ich na długo, dostarczając wartościowych komentarzy oraz możliwości wirtualnej podróży po całym świecie. Dzieci przekonają się, że rzeczywistość bywa ciekawsza niż bajki – i że zawsze jest coś, czego przyjemnie się dowiadywać. Oczywiście „Atlas cudów świata” jest równocześnie wielkim graficznym popisem – pokazem umiejętności Lucy Letherland i uzupełnieniem serii, którą Nasza Księgarnia kusi nie tylko najmłodszych.
wtorek, 7 maja 2019
Lucy Letherland, Emily Hawkins: Atlas przygód dinozaurów
Nasza Księgarnia, Warszawa 2019.
Prehistoria
Żaden dorosły nie jest w stanie z marszu wymienić tylu nazw dinozaurów, co przeciętny kilkulatek. W odniesieniu do tych zainteresowań najmłodszych powstaje kolejny ogromny tom – picture book edukacyjny – w Naszej Księgarni. „Atlas przygód dinozaurów” to książka obowiązkowa dla każdego dziecka, które interesuje się dinozaurami, zbiera ich figurki i jest spragnione ciekawostek na temat życia prehistorycznych gadów. Lucy Letherland przygotowała tu ilustracje, Emily Hawkins – teksty. Całość sprawia miłe dla oka wrażenie i gromadzi imponującą liczbę ciekawostek w nielinearnych akapitach.
Dinozaury zostały podzielone ze względu na miejsce występowania (wszyscy mogą zapoznać się z informacjami na temat kształtowania się kontynentów, to dobre wprowadzenie, jeśli chce się mieć większe pojęcie o przemieszczaniu się gigantycznych stworów): za każdym razem mapka z kontynentem jest jednocześnie zapowiedzią zestawu przygód – składa się z czynności, jakie można z danym dinozaurem wykonywać („szybowanie z kecalkoatlem”, „przytłaczanie sąsiadów z gondwanatytanem”). Na kontynencie obok kuszącego zapisku pojawia się miniaturka dinozaura, więc maluchy nie muszą śledzić tomu w całości, mogą wybierać sobie co bardziej interesujące je stwory – i od razu wyszukiwać je w książce. Każda rozkładówka będzie prezentacją jednego gatunku. Każda składa się z wielkiej ilustracji, na której widnieje mnóstwo przedstawicieli omawianego gatunku (czasami błąkają się też inne dinozaury z odpowiednimi komentarzami): można je liczyć czy wskazywać, można też zająć się od razu lekturą. Najpierw najdłuższy tekst: zajmujący kawałek strony komentarz dotyczący ciekawostek związanych z gatunkiem, zasad funkcjonowania w stadzie, pożywienia, zwyczajów itp. To sposób na zapoznanie się z wybranym dinozaurem, zorientowanie się w temacie i możliwość porównania wiadomości z innymi, już posiadanymi. Ale nie koniec na tym lektur: na obrazku między poszczególnymi sylwetkami dinozaurów znajdują się jednoakapitowe ciekawostki, porozrzucane dość przypadkowo po stronie. Tutaj jest miejsce na dalsze komentarze, rozwinięcia wybranych wątków, wskazówki, opisy funkcji poszczególnych części ciała, ale i… odkryć skamieniałości dinozaurów. Jeśli w grę wchodzą liczby, autorka sięga do obrazowych porównań, tak, żeby wpłynąć na wyobraźnię najmłodszych i odejść od abstrakcyjnych tematów. Tutaj teksty są zwykle traktowane jako ozdobnik graficzny, rzadko to proste linie, zwykle wersy są fantazyjnie powyginane: ich śledzenie nie kojarzy się z procesem czytania, to bardziej odkrywanie ciekawostek i sekretów dinozaurów. Ponieważ takie rozproszenie wiadomości trochę kojarzy się z chaosem, na większości stron pojawi się również „metryczka” danego gatunku – z nazwą i wyjaśnieniem jej znaczenia, z miejscem odkrycia, z pożywieniem czy wielkością dinozaura.
Nigdy nie wiadomo, czy autorka zajmie się sposobem zdobywania pożywienia przez dinozaura, czy bardziej frapujące okażą się jego odchody, czy przyjrzy się szczegółom dotyczącym budowy ciała, czy życiu w stadzie. Jedno jest pewne – przyniesie maluchom sporo radości i pokaże, że świat nauki może fascynować w każdym wieku. To pozycja obowiązkowa dla dzieci, które o dinozaurach czytać mogą w nieskończoność. Taka lektura nieraz zaskoczy kilkulatki, przypomni im, że wiele informacji czeka jeszcze na odkrycie.
Prehistoria
Żaden dorosły nie jest w stanie z marszu wymienić tylu nazw dinozaurów, co przeciętny kilkulatek. W odniesieniu do tych zainteresowań najmłodszych powstaje kolejny ogromny tom – picture book edukacyjny – w Naszej Księgarni. „Atlas przygód dinozaurów” to książka obowiązkowa dla każdego dziecka, które interesuje się dinozaurami, zbiera ich figurki i jest spragnione ciekawostek na temat życia prehistorycznych gadów. Lucy Letherland przygotowała tu ilustracje, Emily Hawkins – teksty. Całość sprawia miłe dla oka wrażenie i gromadzi imponującą liczbę ciekawostek w nielinearnych akapitach.
Dinozaury zostały podzielone ze względu na miejsce występowania (wszyscy mogą zapoznać się z informacjami na temat kształtowania się kontynentów, to dobre wprowadzenie, jeśli chce się mieć większe pojęcie o przemieszczaniu się gigantycznych stworów): za każdym razem mapka z kontynentem jest jednocześnie zapowiedzią zestawu przygód – składa się z czynności, jakie można z danym dinozaurem wykonywać („szybowanie z kecalkoatlem”, „przytłaczanie sąsiadów z gondwanatytanem”). Na kontynencie obok kuszącego zapisku pojawia się miniaturka dinozaura, więc maluchy nie muszą śledzić tomu w całości, mogą wybierać sobie co bardziej interesujące je stwory – i od razu wyszukiwać je w książce. Każda rozkładówka będzie prezentacją jednego gatunku. Każda składa się z wielkiej ilustracji, na której widnieje mnóstwo przedstawicieli omawianego gatunku (czasami błąkają się też inne dinozaury z odpowiednimi komentarzami): można je liczyć czy wskazywać, można też zająć się od razu lekturą. Najpierw najdłuższy tekst: zajmujący kawałek strony komentarz dotyczący ciekawostek związanych z gatunkiem, zasad funkcjonowania w stadzie, pożywienia, zwyczajów itp. To sposób na zapoznanie się z wybranym dinozaurem, zorientowanie się w temacie i możliwość porównania wiadomości z innymi, już posiadanymi. Ale nie koniec na tym lektur: na obrazku między poszczególnymi sylwetkami dinozaurów znajdują się jednoakapitowe ciekawostki, porozrzucane dość przypadkowo po stronie. Tutaj jest miejsce na dalsze komentarze, rozwinięcia wybranych wątków, wskazówki, opisy funkcji poszczególnych części ciała, ale i… odkryć skamieniałości dinozaurów. Jeśli w grę wchodzą liczby, autorka sięga do obrazowych porównań, tak, żeby wpłynąć na wyobraźnię najmłodszych i odejść od abstrakcyjnych tematów. Tutaj teksty są zwykle traktowane jako ozdobnik graficzny, rzadko to proste linie, zwykle wersy są fantazyjnie powyginane: ich śledzenie nie kojarzy się z procesem czytania, to bardziej odkrywanie ciekawostek i sekretów dinozaurów. Ponieważ takie rozproszenie wiadomości trochę kojarzy się z chaosem, na większości stron pojawi się również „metryczka” danego gatunku – z nazwą i wyjaśnieniem jej znaczenia, z miejscem odkrycia, z pożywieniem czy wielkością dinozaura.
Nigdy nie wiadomo, czy autorka zajmie się sposobem zdobywania pożywienia przez dinozaura, czy bardziej frapujące okażą się jego odchody, czy przyjrzy się szczegółom dotyczącym budowy ciała, czy życiu w stadzie. Jedno jest pewne – przyniesie maluchom sporo radości i pokaże, że świat nauki może fascynować w każdym wieku. To pozycja obowiązkowa dla dzieci, które o dinozaurach czytać mogą w nieskończoność. Taka lektura nieraz zaskoczy kilkulatki, przypomni im, że wiele informacji czeka jeszcze na odkrycie.
czwartek, 6 kwietnia 2017
Lucy Letherland, Rachel Williams, Emily Hawkins: Atlas przygód zwierząt. Ciekawostki ze świata przyrody, wielkie migracje i inne niezwykłe zachowania zwierząt
Nasza Księgarnia, Warszawa 2017.
Na kontynentach
„Atlas przygód zwierząt” trochę jest wzorowany na „Atlasie miast” (chociaż w formacie nawet odrobinę większy!): pozwala najmłodszym poszerzać zainteresowania związane z przedstawicielami różnych gatunków zwierząt. Nie jest to typowy dla kioskowych publikacji popularnonaukowych zestaw ciekawostek, a przegląd najbardziej niezwykłych z punktu widzenia kilkulatka stworzeń z różnych kontynentów.
To właśnie kontynenty wprowadzają podział książki na części. Za każdym razem „mapka” z ogólnym podziałem na kraje przedstawia dominujące w danym miejscu, typowe lub warte poznania zwierzę. I, jak w „Atlasie miast”, w podpisie zakodowane zostaje polecenie dla malucha. Tyle że w przypadku podróży po obszarach zabudowanych łatwo było dostosować się do poleceń i je realizować. Tutaj mają one brzmienie mocno abstrakcyjne – dziecko potraktowane zostaje jako członek konkretnego stada i „może” robić to samo, co zwierzęta („powiś na drzewie z rudawkami”, „przyłącz się do tańca godowego żurawi mandżurskich”). Przy każdym z takich poleceń pojawia się jeszcze kraj (dzieci poćwiczą geografię) – i rysunek przedstawiający zwierzę – to ważne, bo czasem w ogóle trudno po nazwie wyobrazić sobie, co się za nią kryje. Mapki pełnią rolę spisów treści poszczególnych rozdziałów – lub ich poszerzenia – bo zawierają więcej gatunków niż później zyska rozszerzenie w opisach na rozkładówkach. To zachęta do zabawy – dzieci będą szukać informacji samodzielnie i tropić wskazane zwierzęta poza tą lekturą. Najpierw jednak przekonają się, jakie sekrety zostaną rozszyfrowane. Niby polecenie to hasło wywoławcze, pretekst do zaprezentowania wybranego gatunku. I to tematy kolejnych rozkładówek.
Na wielkoformatowym rysunku znajdują się zwielokrotnione sylwetki wybranych zwierząt (to łatwe do zaakceptowania w przypadku małp lub karibu, a nieco dziwne na przykład przy legwanach). W stadzie zwierzęta zachowują się różnie – Lucy Letherland dba o to, by dzieci nie nudziły się oglądaniem tomiku. Do tego przedstawiciele omawianego gatunku nie są jedynymi na stronach – w tle pojawiają się inne zwierzęta (ich odnalezienie to jedno z zadań na po lekturze). Na rysunkach pomiędzy zwierzętami widnieją drobne ciekawostki na ich temat – w takiej formie są łatwo przyswajalne, a nielinearna lektura ma znamiona odkryć. Do tego – krótka notatka o gatunku, tak, żeby dzieci zdobyły też nieco szerszą i mniej hasłową wiedzę. Dalej już oglądanie stron z kolorowymi ilustracjami. „Atlas przygód zwierząt” ma trochę z publikacji popularnonaukowych, trochę z artystycznych picture booków (to znaczy tych, w których infantylizm przekreślany jest przez pomysły grafików), to połączenie czytanek edukacyjno-przyrodniczych oraz… łamigłówek. Jak przebiegać będzie lektura – zależy od maluchów, każdy może wybrać swój rytm i zwierzęta, o których chce poczytać w pierwszej kolejności.
„Atlas przygód zwierząt” sprawdzi się jako tomik dla niecierpliwych dzieci, można na nim też poćwiczyć skupienie. Wykorzystuje to, czym maluchy się interesują, jako zachętę do lektury – a przez formę i mnogość kolorów oraz szczegółów na ilustracjach kojarzyć się będzie z nieprzerwaną zabawą przez długi czas. Nasza Księgarnia po raz kolejny pokazuje, jak zestawiać modne tomiki obrazkowe z kształceniem kilkulatków, a edukację uzależnia od rozrywki. „Atlas przygód zwierząt” rzuca się w oczy – i imponuje rozmachem. To również możliwość poznania zwyczajów wielu interesujących gatunków zwierząt, coś w sam raz dla ciekawych świata maluchów. Tomik można oglądać i czytać wspólnie, trenując spostrzegawczość oraz umiejętność opowiadania – na pewno będzie to dla kilkulatków ważna przygoda.
Na kontynentach
„Atlas przygód zwierząt” trochę jest wzorowany na „Atlasie miast” (chociaż w formacie nawet odrobinę większy!): pozwala najmłodszym poszerzać zainteresowania związane z przedstawicielami różnych gatunków zwierząt. Nie jest to typowy dla kioskowych publikacji popularnonaukowych zestaw ciekawostek, a przegląd najbardziej niezwykłych z punktu widzenia kilkulatka stworzeń z różnych kontynentów.
To właśnie kontynenty wprowadzają podział książki na części. Za każdym razem „mapka” z ogólnym podziałem na kraje przedstawia dominujące w danym miejscu, typowe lub warte poznania zwierzę. I, jak w „Atlasie miast”, w podpisie zakodowane zostaje polecenie dla malucha. Tyle że w przypadku podróży po obszarach zabudowanych łatwo było dostosować się do poleceń i je realizować. Tutaj mają one brzmienie mocno abstrakcyjne – dziecko potraktowane zostaje jako członek konkretnego stada i „może” robić to samo, co zwierzęta („powiś na drzewie z rudawkami”, „przyłącz się do tańca godowego żurawi mandżurskich”). Przy każdym z takich poleceń pojawia się jeszcze kraj (dzieci poćwiczą geografię) – i rysunek przedstawiający zwierzę – to ważne, bo czasem w ogóle trudno po nazwie wyobrazić sobie, co się za nią kryje. Mapki pełnią rolę spisów treści poszczególnych rozdziałów – lub ich poszerzenia – bo zawierają więcej gatunków niż później zyska rozszerzenie w opisach na rozkładówkach. To zachęta do zabawy – dzieci będą szukać informacji samodzielnie i tropić wskazane zwierzęta poza tą lekturą. Najpierw jednak przekonają się, jakie sekrety zostaną rozszyfrowane. Niby polecenie to hasło wywoławcze, pretekst do zaprezentowania wybranego gatunku. I to tematy kolejnych rozkładówek.
Na wielkoformatowym rysunku znajdują się zwielokrotnione sylwetki wybranych zwierząt (to łatwe do zaakceptowania w przypadku małp lub karibu, a nieco dziwne na przykład przy legwanach). W stadzie zwierzęta zachowują się różnie – Lucy Letherland dba o to, by dzieci nie nudziły się oglądaniem tomiku. Do tego przedstawiciele omawianego gatunku nie są jedynymi na stronach – w tle pojawiają się inne zwierzęta (ich odnalezienie to jedno z zadań na po lekturze). Na rysunkach pomiędzy zwierzętami widnieją drobne ciekawostki na ich temat – w takiej formie są łatwo przyswajalne, a nielinearna lektura ma znamiona odkryć. Do tego – krótka notatka o gatunku, tak, żeby dzieci zdobyły też nieco szerszą i mniej hasłową wiedzę. Dalej już oglądanie stron z kolorowymi ilustracjami. „Atlas przygód zwierząt” ma trochę z publikacji popularnonaukowych, trochę z artystycznych picture booków (to znaczy tych, w których infantylizm przekreślany jest przez pomysły grafików), to połączenie czytanek edukacyjno-przyrodniczych oraz… łamigłówek. Jak przebiegać będzie lektura – zależy od maluchów, każdy może wybrać swój rytm i zwierzęta, o których chce poczytać w pierwszej kolejności.
„Atlas przygód zwierząt” sprawdzi się jako tomik dla niecierpliwych dzieci, można na nim też poćwiczyć skupienie. Wykorzystuje to, czym maluchy się interesują, jako zachętę do lektury – a przez formę i mnogość kolorów oraz szczegółów na ilustracjach kojarzyć się będzie z nieprzerwaną zabawą przez długi czas. Nasza Księgarnia po raz kolejny pokazuje, jak zestawiać modne tomiki obrazkowe z kształceniem kilkulatków, a edukację uzależnia od rozrywki. „Atlas przygód zwierząt” rzuca się w oczy – i imponuje rozmachem. To również możliwość poznania zwyczajów wielu interesujących gatunków zwierząt, coś w sam raz dla ciekawych świata maluchów. Tomik można oglądać i czytać wspólnie, trenując spostrzegawczość oraz umiejętność opowiadania – na pewno będzie to dla kilkulatków ważna przygoda.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






