* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Giles Milton. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Giles Milton. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 lutego 2026

Giles Milton: Sprawa Stalina

Noir sur Blanc, Warszawa 2026.

Drugi plan

W „Sprawie Stalina”, publikacji historycznej o tworzeniu się sojuszu Wielkiej Trójki, Stalina – postaci bądź co bądź tytułowej – jest najmniej. Właściwie stanowi tło wydarzeń i to nie tych o charakterze politycznym a towarzyskim. Giles Milton koncentruje się na relacjach interpersonalnych, o których wielka historia milczała – po to, żeby przekonać do lektury i do zainteresowania się przeszłością tych czytelników, którzy na co dzień do książek o historii nie zaglądają. Bazuje na nieznanych szerzej dokumentach o charakterze prywatnym – na zapiskach mniej istotnych uczestników wydarzeń. Autorką części jest Kathy Harriman, córka amerykańskiego milionera, która przygotowywała się do pracy w mediach: to jej ojciec, wpływowy obywatel, z którego zdaniem Roosvelt bardzo się liczył, dostał zadanie wpłynięcia na Stalina i dopracowanie warunków sojuszu. Kathy jednak błyskawicznie stała się sensacją – atrakcyjną i barwną postacią, która przynosiła energię miejscu i fascynowała wszystkich wokół, dzięki czemu zyskała szansę dotarcia za zamknięte drzwi. Autorem innych notatek staje się Archi Clark Kerr, bliski towarzysz Churchilla, liberał i niebieski ptak, wyjątkowo ekscentryczny i bezkompromisowy biseksualista (co w całym procesie zjednywania sobie ludzi miało niemałe znaczenie). I tak Giles Milton podąża nie za Stalinem, a za Kathy i jej ojcem Averellem, a także za Kerrem i Churchillem – świadomy, że to właśnie ich spostrzeżenia umożliwią zbudowanie sensacyjnej fabuły.

Autor odnosi się tu w zasadzie do małego wycinka z historii, nie musi przedstawiać czytelnikom całego podręcznikowego kontekstu, może skupiać się na relacjach towarzyskich i na okołodyplomatycznych działaniach, ale najciekawsze wydaje mu się zderzenie kultur i to wszystko, co sprawiało, że bohaterowie opowieści otwierali się na inność. Odnotowuje kolejne zachowania sprzeczne z jakimikolwiek protokołami dyplomatycznymi, ale skuteczne – i ucieszy czytelników między innymi przedstawieniem prostego szkicu prezentującego jednego z przywódców bez bielizny. Ta książka, chociaż bazująca na faktach, napisana jest tak, żeby sprawiała wrażenie plotkarskiej i przez to fascynującej dla zwykłych czytelników – tu nie ma wielkiej polityki (a właściwie jest, ale odbiorcy widzą ją od drugiej strony, od strony dotarcia do człowieka, który ma wpływ na losy świata, ale nie może funkcjonować w oderwaniu od innych ludzi – i zanim zaufa komuś na tyle, żeby zawierać z nim polityczne sojusze, musi przekonać się, że może z nim miło spędzać czas). To ujęcie zaskakuje – „Sprawa Stalina” to nie analiza historyczna, a książka stworzona niemal jak powieść. Można tu krok po kroku prześledzić zachowania i starania prowadzące do porozumienia – bez obciążenia faktograficznymi analizami. Milton pokazuje o wiele bardziej ludzkie oblicze polityków – i chociaż wcale nie zamierza ocieplać niczyjego wizerunku, wciąż pozostaje świadomy, jak bohaterowie jego książki wpływali na losy świata – to jednak skoncentrowanie na towarzyskich działaniach zupełnie zmienia perspektywę i zapewnia czytelnikom lekturę, jakiej się nie spodziewali. „Sprawa Stalina” to wydobycie z mroku tych bardzo barwnych postaci, które nie miały siły przebicia ani możliwości zaistnienia w książkach do nauki historii – a pozostawiły po sobie ważny ślad, pozwalający lepiej zrozumieć, jak doszło do nawiązywania porozumienia między przywódcami.

środa, 9 lutego 2011

Giles Milton: Nos Edwarda Trencoma

Noir sur Blanc, Warszawa 2011.

Ser i historia

Już od pierwszych stron powieści „Nos Edwarda Trencoma” widać bardzo wyraźnie, że do czynienia mieć będziemy z książką niezwykłą i godną zainteresowania. Giles Milton łączy absurdalne, lekko angielskie klasyczne poczucie humoru z brawurowym stylem, imitującym dawną narrację, a do tego ma ciekawy pomysł i na kreację głównego bohatera, i na rozwój fabuły, sięgającej kilku pokoleń wstecz. Proponuje zatem historię niezwykle zabawną, ale niepozbawioną dramatyzmu, najlepiej zresztą charakteryzuje ją podtytuł: „Powieść historyczna z mroczną intrygą i serem”. Dowcip zaakcentowany tu został nawet graficznie, przez sinusoidalny kształt linii, wpisujący się – niczym zapach aromatycznego sera – w rysunek.

Edward Trencom jest bohaterem, do którego łatwo poczuć sympatię. Arcyspecjalista w swojej dziedzinie – to jest w branży serowej – w zwykłym życiu radzi sobie trochę gorzej. Na szczęście żeni się z kobietą, która troszczy się o niego i nie zamierza nad nim dominować: Edward może w spokoju wziąć się za rozwijanie swojej pasji. Prowadzi on założony w 1662 roku sklep Trencomów – najlepszy sklep serowy w Anglii, a może i na świecie. W rozległych piwnicach trzyma czterdzieści tysięcy gatunków serów, przypominających układ świata, a sprowadzanych z różnych stron: zna zalety każdego z nich, mało tego – każdy ser potrafi rozpoznać, wyławiając z powietrza charakterystyczne dla niego zapachowe nuty. Edward Trencom znany jest z tego, że umie nawet powiedzieć, z jakiej krowy pochodziło mleko na ów ser – wyczuwa to dzięki niezwykłej konstrukcji i możliwościom nosa, nosa, który jest, podobnie jak sklep, z pokolenia na pokolenie przekazywanym skarbem rodu Trencomów.

Tyle że nad sklepem Trencomów ciąży klątwa. Czytelnicy dowiadują się o tym bardzo szybko, bohater musi odkryć tę prawidłowość: w każdym pokoleniu przytrafiały się rozmaite katastrofy, niszczące dobytek i… kosztujące życie kolejnych właścicieli. Edward znajduje rodowe dokumenty i zagłębia się w archiwach, by odkryć tajemnicę Trencomów. Ostrzeżenia przed nieuchronną klęską są aż nazbyt wyraźne – kilka razy zawodzi genialny nos Trencoma, a tajemniczy przybysz z Grecji ostrzega mężczyznę przed konsekwencjami rozdrapywania dawnych spraw. Edward Trencom może znaleźć się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

Giles Milton prowadzi czytelników przez przypadki przedstawicieli różnych pokoleń, nie dbając o chronologię. Losy Edwarda przypadają na 1969 rok – ale poznamy też wielu jego przodków, zwykle – w chwilach dla nich tragicznych. To sprawia, że lektura nie będzie się dłużyć – chociaż i tak od samego początku wciąga, także za sprawą nietypowej, staromodnej, stylizowanej ale bezbłędnej narracji. Opowiadacz nie pozostaje przezroczysty, nawiązuje do pierwszych powieści – i prób nawiązania kontaktu z czytelnikiem, pozwala sobie na dowcipne uwagi i żarty, których jednak nie traktuje jak prób rozśmieszania odbiorców za wszelką cenę, ale jak racjonalne i płynące z pełnej naiwności postawy bohatera opisy faktów. Dzięki temu „Nos…” wyzwala komizm na poziomie abstrakcji i naprawdę może się podobać.

Koneserzy serowi także będą usatysfakcjonowani: opisy poszczególnych gatunków sera, jakie Trencom trzyma w swoim sklepie, spowalniają wprawdzie akcję, ale są niebywale smakowite, działają na zmysły i pozwalają oswoić miejsce istotne dla głównego bohatera. Ser staje się nieodłącznym składnikiem tej apetycznej powieści i nadaje jej nieczęsto spotykanego w „powieściach historycznych z mroczną intrygą” blasku.

„Nos Edwarda Trencoma” to tom przesycony nie tylko zapachem sera, ale też zaraźliwym optymizmem, dzięki któremu mroczna intryga nie wygląda tak bardzo przerażająco, a historia staje się żywą tkanką. To powieść napisana z pomysłem, zrealizowana bez zarzutu.