* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aleksandra Struska-Musiał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aleksandra Struska-Musiał. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 września 2021

Aleksandra Struska-Musiał: Ulica Pazurkowa. Nowi lokatorzy

Bis, Warszawa 2020.

Gościna

Kot, który przyciągał młodych odbiorców na ulicę Pazurkową, okazał się kotką i wydał na świat kilka kociąt. Ale w drugim tomie przygód lokatorów pewnej kamienicy Aleksandra Struska-Musiał kotami się nie zajmuje. Owszem, istnieją i czasami psocą, ważniejszy jest jednak jeden pies. Wszystko dlatego, że po ślubie na ulicy Pazurkowej jedno z mieszkań stoi puste i wprowadza się tam rodzina z małym chłopcem. Dzieci, które do tej pory szukały zabaw dla całej piątki, chętnie poznałyby rówieśnika i wciągnęły do własnych rozrywek – obecność małego lokatora tylko je cieszy. Tymczasem nowy chłopiec stroni od kontaktów i nie chce wychodzić z domu, a jego rodzice niewiele wyjaśniają.

„Ulica Pazurkowa. Nowi lokatorzy” to opowieść dość zagadkowa przez długi czas. Najpierw podekscytowane maluchy chcą jak najszybciej nawiązać znajomość z nowym, później – zderzają się z odrzuceniem, muszą poprosić o pomoc dorosłych, żeby w ogóle pozwolić się przedstawić nowemu koledze. Nie ma w tym jednak złości, jest tylko zagadka. Lody może przełamać pies, piękny i towarzyszący chłopcu na każdym kroku. Ponieważ lokatorzy kamienicy przy ulicy Pazurkowej wiedzą, że nie ma to jak obowiązkowe dla wszystkich zebrania, zwołują się i zapraszają też małego Karola z jego psem. Dzieci dogadują się już między sobą bez przeszkód.

Karol jest niewidomy, co, jak się okazuje, nie przeszkadza jego nowym towarzyszom w żaden sposób: sprytni bohaterowie szybko wymyślają gry, w których wszyscy będą mieli równe szanse, tak, żeby nikogo nie wykluczać. Aleksandra Struska-Musiał zapewnia tym samym odbiorcom wielką lekcję akceptowania inności: wie, że uprzedzenia i problemy rodzą się przede wszystkim w głowach dorosłych. Co ciekawe, zapewne dla zachowania jednowątkowości fabuły, nie zabrania bohaterom głaskania psa asystenta – chociaż powinna wprowadzić edukacyjną wzmiankę na ten temat w relacji. Nie chodzi tu jednak o psa, na uwagę zasługują relacje między dziećmi. Pisze ta autorka bardzo prosto, stawia na historie naturalne i przekonujące, a przy tym nawiązujące do pomysłów dzieci (jest tu domek na drzewie, który bardzo szybko może stać się domkiem pod drzewem, żeby niewidomy dzieciak mógł dołączyć do zabaw). Nie proponuje fabularnych fajerwerków, bo liczą się emocje i przesłania. Z tej lektury najmłodsi dowiedzą się, że nie wolno nikogo z góry odrzucać: każdy może okazać się znakomitym kompanem do zabaw. Oczywiście uproszczenia od początku pojawiają się także w sferze onomastyki, znaczące nazwiska to jednak nie jest coś, co spędzałoby dzieciom sen z powiek. Przyjemna i krótka historyjka pozwala jeszcze bardziej zaprzyjaźnić się z małymi mieszkańcami kamienicy przy Pazurkowej. Ilustracje Moniki Rejkowskiej pomagają dzieciom zagłębić się w świat bohaterów i przeżywać razem z nimi kolejne przygody.

sobota, 4 września 2021

Aleksandra Struska-Musiał: Ulica Pazurkowa. Na tropie Ogryzka

Bis, Warszawa 2020.

Koci lokator

Ta opowieść jest ciepła, serdeczna, niepozbawiona elementów dramatycznych, a do tego przyciągnie wszystkie maluchy tematem. Aleksandra Struska-Musiał wybrała bowiem historię kota, który pewnego dnia zamieszkał w rodzinie Kociejków. Kot szybko zyskał nadane przez najmłodszego w domu imię Ogryzek, ale jego obecność nie do końca zachwyciła wszystkich lokatorów kamienicy. I, chociaż takie rzeczy się nie zdarzają, w literaturze czwartej mają prawo zafunkcjonować: mieszkańcy zwołali zebranie, na którym mieli zadecydować o losie kota. Ogryzek naturalnie podbił serca wszystkich, a potem... zniknął. Zaginął wtedy, kiedy mógł już bez przeszkód zamieszkać w prawdziwym domu i korzystać z przywilejów rozpieszczanego przez wszystkich pupila.

Są tu mali bohaterowie: dzieci państwa Kociejków – i to z nimi będą się utożsamiać odbiorcy. Aleksandra Struska-Musiał pisze historię prostą i dla najmłodszych, nie chce przesadnie komplikować języka ani męczyć dzieci zbyt złożoną fabułą. Uwagę koncentruje na kocie – to dzięki temu bohaterowi maluchy mogą spokojnie ćwiczyć na lekturze sztukę czytania. „Ulica Pazurkowa. Na tropie Ogryzka” to opowieść, która dostarczy też mocniejszych wrażeń, zwłaszcza kiedy nie będzie wiadomo, co stało się z kotem. Autorka wcale nie wymyśla wydarzeń bajkowych: skupia się na tym, co znane właścicielom kotów, pokazuje, jak wyglądają codzienne obowiązki przy zwierzęciu (przy czym woli wybierać te mniej oczywiste dla odbiorców, na przykład fakt, że przyniesienie do kuwety piasku z piaskownicy zimą bywa odrobinę skomplikowane, nie można tak łatwo nabrać zamarzniętego piasku do wiaderka jak podczas wakacji). Kot ma swoje upodobania i przyzwyczajenia, trzeba go zaakceptować, a nie przyuczać do innych zachowań. Jednak elementy wychowawcze przy Ogryzku to sprawa marginalna – autorka raczej woli wybierać scenki, które pokazują, jak rodzi się przywiązanie do zwierzęcia. Ogryzek przeżywa swoją przygodę poza wzrokiem czytelników, jednak sprawia, że ludzie się zmieniają. Wszyscy, którzy szukali go przez długie tygodnie, spotykali się w poniedziałki, żeby dzielić się doświadczeniami i odkryciami. To Ogryzek sprawił, że ludzie stali się dla siebie życzliwsi i przekonali się, ile znaczy budowanie lokalnej wspólnoty. Coś, czego nie dało się stworzyć inaczej, dzięki kotu zafunkcjonowało znakomicie: pokazuje, jak rozwiązać problem braku towarzystwa. Dla odbiorców to cenna lekcja empatii. Ale przecież nie tylko: chodzi tu również o rozrywkę, o przekonanie najmłodszych, że książki można czytać dla przyjemności. Kot Ogryzek staje się znakomitym przewodnikiem po ludzkiej rzeczywistości. Chociaż Aleksandra Struska-Musiał sporo upraszcza, liczą się tu przesłania. Miły zwierzęcy bohater zabiera dzieci do swojej rzeczywistości – nie gada, jak to mają w zwyczaju bajkowe koty, a jednak ma moc sprawczą i prowadzi do zmian w myśleniu u kolejnych postaci z tomu. Lektura jest ciekawa i pomysłowa, dlatego można ją z powodzeniem podsunąć dzieciom, zwłaszcza tym, które lubią zwierzęta.

poniedziałek, 23 sierpnia 2021

Aleksandra Struska-Musiał: Kto zgubił kapelusz?

Bis, Warszawa 2019.

Śledztwo

Aleksandra Struska-Musiał zaprasza dzieci do zabawy w detektywów, chociaż wcale nie stawia na gatunek umożliwiający wyprzedzanie we wnioskach bohaterów. Pozwala za to podążać za pewnym zającem, który na łące znajduje kapelusz w marchewki. Taki piękny przedmiot na pewno należy zwrócić właścicielowi, tylko nie wiadomo, kto nim jest. Zając pisze ogłoszenia i przeprowadza niezliczone rozmowy ze zwierzętami z sąsiedztwa, żeby dowiedzieć się, komu zwrócić zgubę. Słusznie domyśla się, że to wiatr przywiał kapelusz na łąkę – pozbawił kogoś takiego skarbu. Co ciekawe, zając, który jest dość płochliwy, przeprowadza wiele rozmów i odbywa wiele wizyt – poznaje lepiej otoczenie i dowiaduje się, co o jego kłopocie sądzą inni. Jednak wyprawa zaprowadzi go w rejony, w które sam by się nie zapuścił.

„Kto zgubił kapelusz” to bajka dla najmłodszych, typowa opowieść do czytania przed snem. Liczy się tu obecność zwierzęcych bohaterów i intrygujące zmartwienie: kapelusz w haftowane marchewki to przedmiot odsyłający wprost do świata bajek i wyobraźni, nie można się spodziewać, że wprowadzi odbiorców w błąd. Taką część garderoby mogłoby mieć każde zwierzę w świecie zająca – nic dziwnego, że żeby odkryć prawdę, trzeba się sporo natrudzić. Autorka koncentruje się na przedstawianiu kolejnych eskapad i na spotkaniach bohaterów. Każdy ma inny charakter, ale wkracza na scenę tylko na moment, angażuje całą uwagę odbiorców, po czym znika. Dzięki temu wprowadza autorka dynamikę do narracji i urozmaica opowieść – chodzi między innymi o to, żeby nie było nudno ani przewidywalnie. A kiedy już dotrze Aleksandra Struska-Musiał do finału, przekona odbiorców, że potrafi zaskakiwać. Wprowadza przy okazji lekcję, że nie należy sądzić po pozorach i że rzeczy nie zawsze są takie, jakie się wydają. Może to dać sporo do myślenia dzieciom i przekonać je, by nie wydawały krzywdzących opinii, dopóki nie poznają faktów.

„Kto zgubił kapelusz” to historia, która z czasem się rozkręca – na początku wydaje się, że autorka będzie prowadzić zwyczajną narrację i niczym czytelników nie zaskoczy, na szczęście tak się nie dzieje. Chociaż jest tu – w porównaniu do modnych dzisiaj publikacji – dość dużo tekstu, dzieci nie będą chciały oderwać się od lektury, dopóki nie poznają rozwiązania zagadki. Dorota Rewerenda-Młynarczyk wprowadza ilustracje wielkoformatowe i zabawne, bajkowe i przyjemne. Szczególną uwagę zwraca na miny postaci: tu każdy coś przeżywa i można wyczytać z jego pyszczka, co go aktualnie zajmuje. „Kto zgubił kapelusz” to zatem bajka w starym stylu, ale mająca potencjał, by dotrzeć do maluchów. Kto będzie chciał sprawdzić, co zrobił zając i do kogo zawiodły go ścieżki w prywatnym śledztwie – a jednocześnie chce się trochę pośmiać – może sięgnąć po tę pozycję.