Filia, Poznań 2020.
Pokrzepienie
Gdy wokół zło, w Miłosnej też musi wydarzyć się coś, co pokaże, że literacki azyl nie jest do końca wolny od zmartwień. Zresztą – gdyby tak było, Agnieszka Olejnik nie przyciągnęłaby czytelniczek do serii opowieści o Adzie zakochanej w mężu przyjaciółki. W tomie „Jeszcze będzie przepięknie” autorka chce ostatecznie rozstrzygnąć tę kwestię i podpowiedzieć najlepsze rozwiązanie niewiarygodnie trudnej pod względem emocji sytuacji. Tyle tylko, że perypetie sercowe bohaterki schodzą na dalszy plan w związku z rozterkami, jakie przeżywają inni mieszkańcy Miłosnej, ci młodsi i ci najstarsi. Przede wszystkim dworek odkrywa kolejne tajemnice, wśród których znalezienie pamiętników nieznanej ciotki Bogny to najlepsze z możliwych znalezisko. Ale i zamurowane pomieszczenie budzi ciekawość – zwłaszcza że rzecz wiąże się z czasami wojny i decyzjami pani dziedziczki, która o swoich postanowieniach nie rozmawiała z pracownikami. Dlatego też pan Antoni, stary ogrodnik, nie może wyjaśnić sprawy niecierpliwemu Dawidowi – i sam czeka na komentarz z zaświatów, żeby dowiedzieć się, co takiego działo się w Miłosnej podczas drugiej wojny światowej. Niewątpliwie było to coś, co wpłynęło na domowników – pamiętnik Bogny sporo w tej materii rozwiązuje.
Agnieszka Olejnik burzy ład przez szereg nieszczęść i wypadków. Najpierw krzywdę robi sobie pan Antoni, później nieszczęście spotyka Zuzę – dziewczynę z patologicznej rodziny, która obsesyjnie wręcz dba o młodszego brata i dopiero przy Dawidzie w Miłosnej próbuje się otworzyć na innych ludzi i uwierzyć w ich życzliwość. Najmłodsze pokolenie – brat Zuzy i syn Igora – znajduje własny sposób na wyjście z kryzysu. Dorośli mogą jedynie obserwować i nie wtrącać się do tego, co naprawia sam czas – oraz pies. Dawid przekonuje się z kolei, że serce nie zawsze podpowiada najlepsze rozwiązania: nie należy się wtrącać w zauroczenia nastolatków, jednak często przegapiają oni to, co cenne i blisko. Sama Ada nie może w tej kwestii pouczać syna, zwłaszcza że przeżywa swoje dylematy. Autorka robi wiele, żeby zatrzymać odbiorczynie przy powieści – i bardzo dobrze jej się to udaje, znajdą tu coś dla siebie miłośniczki powieści romantycznych, historycznych obyczajówek i ciepłych pokrzepiaczy. Mnożenie trudności sprawia tylko, że tym większą nadzieję uda się autorce obudzić w czytelniczkach. Delikatny humor w narracji nie znika pod wpływem mnogości nieszczęść. Może tylko raz budzą się pytania o zachowanie dorosłych: kiedy problem dotyka dzieci, a starsze pokolenie, zamiast wziąć się w garść i służyć wsparciem, zaczyna od lamentów i płaczu – kompletnie nieuzasadnionego w trudnej sytuacji. Jednak Agnieszka Olejnik wie, co chce osiągnąć – i dąży do swojego celu. „Jeszcze będzie przepięknie” to kolejna udana obyczajówka tej autorki – pełna ciepła i optymizmu mimo wszystko. Ta autorka potrafi dotrzeć do szerokiego grona odbiorców i przekonać do swoich bohaterów – a przy okazji ma pomysły na wielokierunkowe fabuły, tak, żeby nie zamęczyć kwestią uczuciowości.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Olejnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Olejnik. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 30 sierpnia 2020
wtorek, 4 sierpnia 2020
Agnieszka Olejnik: Tyle nowych dróg
Silver, Warszawa 2020.
Walka o siebie
Zwykle to młode bohaterki powieści decydują się na ucieczkę z toksycznych związków. Kobiety, które mogą zacząć wszystko od początku, które nie boją się ryzyka i nie przyzwyczaiły się jeszcze do sytuacji, w której tracą siebie na rzecz dominującego partnera. Jednak książki dla silverów – czyli seniorów – pokazują, że o siebie można walczyć w każdym wieku. Agnieszka Olejnik w tomie „Tyle nowych dróg” przedstawia Marię, nauczycielkę tuż przed emeryturą – sfrustrowaną, zmęczoną i zniechęconą do życia w ogóle. Maria sądzi, że nic dobrego jej już nie czeka. Nauczona oszczędzania przez skąpego małżonka, zamienia się niemal w służącą albo niewolnicę i zapomina o własnych potrzebach. Nie daje jej do myślenia nawet ucieczka syna z kraju – jak najdalej od domowego tyrana. Dopiero kiedy starsza siostra Marii, Anka, wraca z Kanady do Polski i kupuje dawny rodzinny dom, wszystko stopniowo się zmienia. Anna musi nauczyć siostrę siły i samodzielności, przekonać, że w jej małżeństwie źle się dzieje i nie ma co dłużej ciągnąć niezdrowej sytuacji. Pokazuje inny, lepszy świat dostępny na wyciągnięcie ręki. I powoli przygotowuje do buntu. Do własnych problemów się nie przyznaje – w tej chwili ważniejsze jest budowanie pewności siebie Marysi.
Rozwód tuż przed jesienią życia to posunięcie ryzykowne i mało kto podejmuje się takiego kroku – jeśli do tej pory dusił się w trudnym małżeństwie. Maria jednak przekonuje się, że życie ma jej do zaoferowania sporo rozrywek – już samo wyjście do biblioteki i spotkania z innymi emerytkami to okazja do wprowadzania zmian. Kobieta wkrótce zacznie pracować w kawiarni i obserwować ludzkie historie lepsze niż tematy seriali. Nawiąże też nowe znajomości, a te zawsze odwracają uwagę od zmartwień – świetnie, kiedy uda się połączyć siły, żeby komuś pomóc. To również dodaje pewności siebie i poczucia, że jest się potrzebnym. Oczywiście Agnieszka Olejnik nie udaje, że wszystko ułoży się samo: od czasu do czasu były mąż Marii pojawia się na horyzoncie i próbuje odzyskać swoją służącą – czytelniczki przygotowywane są na konieczność walki o własne zdrowie. Zdarzają się chwile zwątpienia, ale wolność jest ważniejsza.
Agnieszka Olejnik proponuje wartką babską historię z wieloma wątkami do przepracowania – nie liczy się wyłącznie temat utraty bliskich czy pogodzenie się z przeciwnościami losu, każda z bohaterek ma własne dylematy. Refrenowo powraca kwestia związków – seniorki muszą przekonać się, że i one mają szansę na miłość oraz prawo do spędzania czasu z sympatycznymi panami. Autorka uświadamia odbiorczyniom, że mogą jeszcze wiele dokonać i cieszyć się codziennością – jeśli tylko wezmą sprawy w swoje ręce. Nie ma sensu wypisywanie kolejnych afirmacji, trzeba działać – i to działać zdecydowanie. Kobieca obyczajówka w dobrym wydaniu to czytadło nie tylko dla starszych pań – również młode czytelniczki mogą tu znaleźć cenne wskazówki dla siebie, autorka tak prowadzi fabułę, żeby działo się sporo i żeby w żadnym momencie nie zabrakło tematów do przemyślenia, a może i wcielenia w życie.
Walka o siebie
Zwykle to młode bohaterki powieści decydują się na ucieczkę z toksycznych związków. Kobiety, które mogą zacząć wszystko od początku, które nie boją się ryzyka i nie przyzwyczaiły się jeszcze do sytuacji, w której tracą siebie na rzecz dominującego partnera. Jednak książki dla silverów – czyli seniorów – pokazują, że o siebie można walczyć w każdym wieku. Agnieszka Olejnik w tomie „Tyle nowych dróg” przedstawia Marię, nauczycielkę tuż przed emeryturą – sfrustrowaną, zmęczoną i zniechęconą do życia w ogóle. Maria sądzi, że nic dobrego jej już nie czeka. Nauczona oszczędzania przez skąpego małżonka, zamienia się niemal w służącą albo niewolnicę i zapomina o własnych potrzebach. Nie daje jej do myślenia nawet ucieczka syna z kraju – jak najdalej od domowego tyrana. Dopiero kiedy starsza siostra Marii, Anka, wraca z Kanady do Polski i kupuje dawny rodzinny dom, wszystko stopniowo się zmienia. Anna musi nauczyć siostrę siły i samodzielności, przekonać, że w jej małżeństwie źle się dzieje i nie ma co dłużej ciągnąć niezdrowej sytuacji. Pokazuje inny, lepszy świat dostępny na wyciągnięcie ręki. I powoli przygotowuje do buntu. Do własnych problemów się nie przyznaje – w tej chwili ważniejsze jest budowanie pewności siebie Marysi.
Rozwód tuż przed jesienią życia to posunięcie ryzykowne i mało kto podejmuje się takiego kroku – jeśli do tej pory dusił się w trudnym małżeństwie. Maria jednak przekonuje się, że życie ma jej do zaoferowania sporo rozrywek – już samo wyjście do biblioteki i spotkania z innymi emerytkami to okazja do wprowadzania zmian. Kobieta wkrótce zacznie pracować w kawiarni i obserwować ludzkie historie lepsze niż tematy seriali. Nawiąże też nowe znajomości, a te zawsze odwracają uwagę od zmartwień – świetnie, kiedy uda się połączyć siły, żeby komuś pomóc. To również dodaje pewności siebie i poczucia, że jest się potrzebnym. Oczywiście Agnieszka Olejnik nie udaje, że wszystko ułoży się samo: od czasu do czasu były mąż Marii pojawia się na horyzoncie i próbuje odzyskać swoją służącą – czytelniczki przygotowywane są na konieczność walki o własne zdrowie. Zdarzają się chwile zwątpienia, ale wolność jest ważniejsza.
Agnieszka Olejnik proponuje wartką babską historię z wieloma wątkami do przepracowania – nie liczy się wyłącznie temat utraty bliskich czy pogodzenie się z przeciwnościami losu, każda z bohaterek ma własne dylematy. Refrenowo powraca kwestia związków – seniorki muszą przekonać się, że i one mają szansę na miłość oraz prawo do spędzania czasu z sympatycznymi panami. Autorka uświadamia odbiorczyniom, że mogą jeszcze wiele dokonać i cieszyć się codziennością – jeśli tylko wezmą sprawy w swoje ręce. Nie ma sensu wypisywanie kolejnych afirmacji, trzeba działać – i to działać zdecydowanie. Kobieca obyczajówka w dobrym wydaniu to czytadło nie tylko dla starszych pań – również młode czytelniczki mogą tu znaleźć cenne wskazówki dla siebie, autorka tak prowadzi fabułę, żeby działo się sporo i żeby w żadnym momencie nie zabrakło tematów do przemyślenia, a może i wcielenia w życie.
niedziela, 26 stycznia 2020
Agnieszka Olejnik: Szczypta nadziei
Filia, Poznań 2019.
Rozstania
Dworek w Miłosnej po raz kolejny zaprasza w swoje progi, gościnne, ale wypełnione rozmaitymi żalami i tęsknotami. Do Igora i Ady, którzy próbują znaleźć szczęście w nieformalnym związku powraca Monika, kuzynka Ady a prawowita żona Igora. Monika nie zaznała radości w ramionach kochanka i postanowiła naprawić to, co wydarzyło się kiedyś – nie ma jednak pojęcia o zmianach, jakie zaszły pod jej nieobecność w Miłosnej. Musi – wbrew wszystkiemu – walczyć o dziecko. Radek od dawna nie mówi i nie można nic na to poradzić. Monika zderza się z obojętnością Igora, skrywaną niechęcią Ady i z ogólnym ostracyzmem. Z kolei Ada nie koncentruje się na złamanym sercu: działa, bo musi pomóc swojemu nastoletniemu synowi: Dawid chciałby zostać pisarzem i właśnie zbiera rodowe historie w nadziei, że znajdzie tam materiał na pracę konkursową. W nadrabianiu szkolnych zaległości pomaga mu Zuza, dziewczyna z patologicznej rodziny, za maską agresji skrywająca mądrość i wrażliwość. Bohaterów wokół dworku w Miłosnej jest wielu, a Agnieszka Olejnik każdemu przypisuje inne zmartwienia. Ktoś boryka się ze śmiercią ojca, ktoś inny uczy się oswajać tęsknotę. Do tego zbliża się Boże Narodzenie, czas cudów – każdy ma cichą nadzieję na to, że w Wigilię spełnią się jego życzenia.
Jest „Szczypta nadziei” powieścią nietypową w realizacji. Niby to zwykła obyczajówka, o niezbyt rozbudowanej warstwie narracyjnej – autorka nie sili się na szczegółowe opisy, stawia bardziej na rozwój akcji i na zaskakiwanie czytelniczek kolejnymi emocjonalnymi perypetiami postaci. Unika rozkoszowania się detalami, woli konkrety i działanie. Nie ma więc w książce atmosfery przytulności, tak charakterystycznej dla wielu babskich czytadeł. Zupełnie jakby Agnieszkę Olejnik bardziej ciągnęło do psychologizowania i odczytywania motywacji postaci. Do tego bardzo często autorka odbija się od zagadnień związanych ze stratą. Jedni muszą pogodzić się ze śmiercią wielkiej miłości, inni wypełniają pustkę po odejściu członka rodziny, jeszcze inni – tracą szansę na szczęście lub wymarzone uczucie. Chodzi o to, żeby wyeksponować siłę, jaką można mieć na przekór okolicznościom. Siły uczy między innymi nastoletnia Zuza, opiekująca się niepełnosprawnym braciszkiem i dbająca o to, żeby dziecko mogło odczuć magię świąt – nawet jeśli matka alkoholiczka i jej partnerzy rujnują poczucie bezpieczeństwa. Agnieszka Olejnik nie chce obiecywać bohaterom złotych gór, ale kieruje się zasadą, że jeśli zatrzaskuje się przed postaciami jedno wejście, los natychmiast podsuwa nowe rozwiązanie – już na starcie lepsze niż poprzednie. Jest „Szczypta nadziei” powieścią o życiowych trudnych wyborach i o komplikacjach, jakie rodzą się na płaszczyźnie międzyludzkiej. Jest zestawem kłopotów i prób wyjścia z trudnych sytuacji z twarzą. Trochę Agnieszka Olejnik popada w klimaty tasiemcowych telenowel, jednak przecież proponuje serię obyczajówek – i w związku z tym może sobie pozwolić na rozwlekłość w układaniu losów postaci.
Rozstania
Dworek w Miłosnej po raz kolejny zaprasza w swoje progi, gościnne, ale wypełnione rozmaitymi żalami i tęsknotami. Do Igora i Ady, którzy próbują znaleźć szczęście w nieformalnym związku powraca Monika, kuzynka Ady a prawowita żona Igora. Monika nie zaznała radości w ramionach kochanka i postanowiła naprawić to, co wydarzyło się kiedyś – nie ma jednak pojęcia o zmianach, jakie zaszły pod jej nieobecność w Miłosnej. Musi – wbrew wszystkiemu – walczyć o dziecko. Radek od dawna nie mówi i nie można nic na to poradzić. Monika zderza się z obojętnością Igora, skrywaną niechęcią Ady i z ogólnym ostracyzmem. Z kolei Ada nie koncentruje się na złamanym sercu: działa, bo musi pomóc swojemu nastoletniemu synowi: Dawid chciałby zostać pisarzem i właśnie zbiera rodowe historie w nadziei, że znajdzie tam materiał na pracę konkursową. W nadrabianiu szkolnych zaległości pomaga mu Zuza, dziewczyna z patologicznej rodziny, za maską agresji skrywająca mądrość i wrażliwość. Bohaterów wokół dworku w Miłosnej jest wielu, a Agnieszka Olejnik każdemu przypisuje inne zmartwienia. Ktoś boryka się ze śmiercią ojca, ktoś inny uczy się oswajać tęsknotę. Do tego zbliża się Boże Narodzenie, czas cudów – każdy ma cichą nadzieję na to, że w Wigilię spełnią się jego życzenia.
Jest „Szczypta nadziei” powieścią nietypową w realizacji. Niby to zwykła obyczajówka, o niezbyt rozbudowanej warstwie narracyjnej – autorka nie sili się na szczegółowe opisy, stawia bardziej na rozwój akcji i na zaskakiwanie czytelniczek kolejnymi emocjonalnymi perypetiami postaci. Unika rozkoszowania się detalami, woli konkrety i działanie. Nie ma więc w książce atmosfery przytulności, tak charakterystycznej dla wielu babskich czytadeł. Zupełnie jakby Agnieszkę Olejnik bardziej ciągnęło do psychologizowania i odczytywania motywacji postaci. Do tego bardzo często autorka odbija się od zagadnień związanych ze stratą. Jedni muszą pogodzić się ze śmiercią wielkiej miłości, inni wypełniają pustkę po odejściu członka rodziny, jeszcze inni – tracą szansę na szczęście lub wymarzone uczucie. Chodzi o to, żeby wyeksponować siłę, jaką można mieć na przekór okolicznościom. Siły uczy między innymi nastoletnia Zuza, opiekująca się niepełnosprawnym braciszkiem i dbająca o to, żeby dziecko mogło odczuć magię świąt – nawet jeśli matka alkoholiczka i jej partnerzy rujnują poczucie bezpieczeństwa. Agnieszka Olejnik nie chce obiecywać bohaterom złotych gór, ale kieruje się zasadą, że jeśli zatrzaskuje się przed postaciami jedno wejście, los natychmiast podsuwa nowe rozwiązanie – już na starcie lepsze niż poprzednie. Jest „Szczypta nadziei” powieścią o życiowych trudnych wyborach i o komplikacjach, jakie rodzą się na płaszczyźnie międzyludzkiej. Jest zestawem kłopotów i prób wyjścia z trudnych sytuacji z twarzą. Trochę Agnieszka Olejnik popada w klimaty tasiemcowych telenowel, jednak przecież proponuje serię obyczajówek – i w związku z tym może sobie pozwolić na rozwlekłość w układaniu losów postaci.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






