* * * * * * O tu-czytam

niedziela, 8 lipca 2012

Wojciech Widłak: Pan Kuleczka. Radość

Media Rodzina, Poznań 2012.

Filozoficzne dylematy

Pan Kuleczka przypomina klauna – przynajmniej z wyglądu. Nie jest zatem zwyczajnym bohaterek. Ma też niezwykłych przyjaciół: psa Pypcia, kaczkę Katastrofę i muchę Bzyk-Bzyk. W tej menażerii Pan Kuleczka jawi się jako prawdziwy autorytet – specjalista od objaśniania świata i rozwiązywania jego zagadek, a ze spostrzeżeń tego bohatera skorzystają również maluchy, którym nieobce są rozterki postaci. Wojciech Widłak w przygodach Pana Kuleczki nie szuka nowych przestrzeni wykreowanych w wyobraźni, porusza się po dobrze znanych – też odbiorcom – obszarach i pokazuje, ile ciekawostek można odkryć podczas zwykłego bycia. Istnienie jako motyw bajki sprawdza się bardzo dobrze i w dodatku pasuje do uwag o charakterze filozoficznym, które raz po raz pojawiają się w kolejnych opowiadaniach. Pan Kuleczka i jego świta na rzeczywistość patrzą oczami kilkulatków, mogą zatem dochodzić do bardzo mądrych wniosków, które zaskoczyłyby dorosłych.

Dzięki prostym migawkom ze spotkań bohaterów, dzieci poznają między innymi potęgę wyobraźni, która ze zwykłej kartki może zrobić wszystko. Sprawdzą na własnej skórze uroki „teraz” skonfrontowanego z „zawsze”. Pobawią się w teatr, w którym wszystko jest możliwe. W dalszej części książki natomiast zaczną funkcjonować na prawach przygody zupełnie zwyczajne wydarzenia: jedzenie lodów w upalny dzień, puszczanie kaczek na jeziorze, zabawa w chowanego, dmuchawce czy zwiedzanie małej jaskini. Mali odbiorcy nie znajdą tutaj skomplikowanych fabuł i całości, nad którymi trzeba by się bardzo skupiać. Wojciech Widłak pisze dla najmłodszych i zachwyca ich prostymi opowiastkami, które jednak dają dużo do myślenia. Opowiadania są tak przygotowane, by dzieci czerpały z nich wiele korzyści. Pan Kuleczka dostarczy rozrywki, zwróci uwagę na istotne, choć niedostrzegane na co dzień, fakty, rozbawi (przede wszystkim dzięki komicznym nieporozumieniom), wzbudzi zainteresowanie i pokaże te sekrety świata, o których myśli się tylko w dzieciństwie. Nie będzie za to bez przerwy pouczać i wychowywać, sprawi, że maluchy polubią czytanie – dzięki temu, że odkryje przed nimi krainę ciepłą, beztroską i przyjemną.

Pan Kuleczka staje się zatem dyskretnym przewodnikiem po rozważaniach, które wspólne są bystrym dzieciom i filozofom. W dodatku budzi zaufanie – i za sprawą sympatycznego imienia, i za sprawą wyglądu. Ponadto, skoro Pan Kuleczka zna odpowiedzi na pytania najtrudniejsze, w przystępny sposób potrafi rozstrzygać wątpliwości swoich zwierzęcych przyjaciół, zasługuje na uznanie – i tego uznania ze strony kilkulatków się doczeka. Ale nie tylko Pan Kuleczka jawi się jako postać ciekawa: pozostali członkowie ekipy też mają swoje intrygujące pomysły i przyzwyczajenia, poza tym rządzą nimi ograniczenia związane z gatunkami – mucha, kaczka i pies nie mogą dokonać wszystkiego, ale kiedy działają wspólnie, osiągną wiele. Ponad zwykłymi, płynącymi z fabuły troskami, funkcjonuje tu zatem przyjaźń – piękna i pełna.

W kształtowaniu wizerunku Pana Kuleczki, a także atmosfery tomiku, spore zasługi ma Elżbieta Wasiuczyńska, ilustratorka. Jej obrazki są jednocześnie proste (plamy i kształty pozbawione konturów) i skomplikowane (dzięki światłocieniom). Uroku dodaje im pozorne niedopracowanie – pozostawianie śladów farb na granicach kolorów, brak komputerowej obróbki. To ilustracje w starym stylu – i równocześnie idące pod prąd mód w grafice i twórczości dla dzieci. Bardzo pasują do opowiadań Widłaka, razem z nimi składają się w naprawdę urzekającą całość, którą polubią dzieci.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com