* * * * * * O tu-czytam

wtorek, 24 lipca 2012

Anna Ikeda: Źycie jak w Tochigi. Na japońskiej prowincji

W.A.B., Warszawa 2012.

Polepszacz nastroju

Chociaż klasyczne przewodniki i publikacje popularyzujące ogólną wiedzę na temat różnych kultur zawsze będą na rynku wydawniczym poszukiwane, coraz większym zainteresowaniem odbiorców cieszą się prywatne przekłady zwyczajów i warunków życia, obserwacje powiązane z codziennym życiem w różnych państwach. Anna Ikeda dokonuje chyba najbardziej egzotycznego „tłumaczenia”, prezentuje bowiem własną egzystencję na japońskiej prowincji, u boku męża-Japończyka. „Życie jak w Tochigi” nie przedstawia najbardziej stereotypowych i z Japonią kojarzonych motywów, zresztą autorka przyznaje, że nie ma zamiaru pisać o tych elementach lektury, na których się nie zna i którymi się nie interesuje. Unika dzięki temu kostycznego i podręcznikowego podejścia, nakazującego zamieścić w tekście jak najwięcej wiadomości o historii, zwyczajach, przekroju społecznym, gospodarce itp. Ale Anna Ikeda ma też ogromne poczucie humoru, chętnie śmieje się z samej siebie (większość odbiorców zostanie kupiona wstępną opowieścią o wysyłaniu ciapy z firmy za granicę), stosuje w opisach język mówiony i nie ma zamiaru zasypywać czytelników danymi. Woli dowcipnie komentować różnice kulturowe i płynące z nich nieporozumienia (zwłaszcza drobne konflikty z teściową wybrzmiewają ciekawie).

W ten sposób „Życie jak w Tochigi” staje się lekturą obowiązkową dla szerszego grona odbiorców: może mieć wartość informacyjną (to praktyczny zbiór porad dla tych, którzy chcieliby poznać niemedialne oblicze Japonii i ocenić kraj czy jego wycinek przez pryzmat osobistych doświadczeń autorki), ale to też miłe czytadło o codziennych zmaganiach z inną kulturą. Anna Ikeda nie koncentruje się jednak na życiu prywatnym – opowieści o mężu i teściowej jedynie ubarwiają relację. Jej kwintesencją są natomiast niezwykłe doświadczenia związane z zakrętami zawodowymi autorki lub mentalnością Japończyków. Przy tej relacji nie da się zachowywać powagi, w każdym rozdziale znajduje się komiczna nadbudowa – jeśli nie dotyczy ona humoru sytuacyjnego, łączy się z żartobliwym stylem pisania, potocznym i lekkim. A że Anna Ikeda wszystkiego chce spróbować, jej opowieść pełna będzie momentami niemal absurdalnych wydarzeń. A przecież toczy się z dala od metropolii, zgiełku, wielkiej polityki czy sporów o ponadlokalnym wymiarze. Okazuje się że ciekawostki można znaleźć w każdym, najdrobniejszym nawet zdarzeniu. Jeśli do tego dojdzie zmysł kpiarza, a tego autorce nie brakuje, otrzymamy niebanalny polepszacz nastrojów.

Lekki styl i nastawienie na obyczajową stronę mieszkania na japońskiej prowincji to czynniki, które przyspieszają lekturę. Krótkie rozdziały pochłania się błyskawicznie i z prawdziwą przyjemnością, oglądając przy okazji Japonię z mniej zwyczajnej perspektywy. To, co wprawia w osłupienie autorkę, podobne wrażenie sprawi na czytelnikach, co sprzyja rozrywce i wyróżnia tę książkę z reportaży podróżniczych. Ikeda sama dobrze bawi się przy pisaniu, przynajmniej tak sugeruje pogodny i energiczny ton narracji. Wiele tu zabawy i dziwnych z punktu widzenia Polaków pomysłów, sporo odważnych, wręcz szalonych decyzji, których realizacja pozostawia miłe wspomnienia, a i pytanie o granice absurdu w życiu za granicą.

Książka zawiera całe mnóstwo zdjęć i chociaż Anna Ikeda tłumaczy, że nie jest w tym temacie profesjonalistką, proponuje czytelnikom kadry pomysłowe i nieprzypominające standardowych amatorskich fotek z wakacji czy wyjazdów. Niby szkoda, że zdjęciom zabrakło podpisów, ale z drugiej strony podpisy nie mieściłyby się w konwencji, którą Anna Ikeda przyjęła i kierowałyby odbiorców ponownie do reportaży podróżniczych i poradników. „Życie jak w Tochigi” nie podbudowuje stereotypów na temat Japonii – ale wątpię, by przeszkadzało to czytelnikom. Wręcz przeciwnie.

2 komentarze:

  1. Melduje sie autorka ksiazki! :-)
    Dziekuje za wspaniala recenzje i wszystkie dobre slowa.
    Serdecznie pozdrawiam,
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za odwiedziny! Pozdrowienia - IM

    OdpowiedzUsuń

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com