* * * * * * O tu-czytam

czwartek, 9 września 2010

Christopher McDougall: Urodzeni biegacze. Tajemnicze plemię Tarahumara, bieganie naturalne i wyścig, jakiego świat nie widział

Galaktyka, Łódź 2010.

Prosto przed siebie

Kiedy wpada się na trop takiego tematu, nie można zmarnować szansy. Christopher McDougall miał sporo szczęścia – i stworzył opowieść, od której nie można już nic więcej wymagać. „Urodzonych biegaczy” czyta się w rytmie przemierzania kolejnych ultramaratonów nawet jeśli bieganie jest ostatnim sportem, na jaki miałoby się ochotę. Podczas tej lektury pytanie „jak to jest możliwe?”, poddawanie w wątpliwość wytrzymałości ludzkiego organizmu przechodzi w podziw nad sposobem opisu, zamieniając rozbudowany reportaż w relację kuszącą pięknem słowa.

Bohater publikacji próbuje zrozumieć własne ciało: nękany kontuzjami dowiaduje się od lekarzy, że powinien zrezygnować z biegania. Nie zamierza się jednak tak łatwo poddać: rozpoczyna poszukiwania przyczyn cierpienia i dochodzi do zaskakujących wniosków. Odkrywa między innymi, że używanie drogich sportowych specjalnie profilowanych butów zwiększa ryzyko kontuzji – i że podczas biegania boso zmienia się sylwetka człowieka a także sposób stawiania kroków. Dociera do informacji o indiańskim plemieniu Tarahumara, słynącym z nadnaturalnej wytrzymałości podczas wyczerpujących górskich maratonów: obserwując Tarahumara uczy się radości, płynącej z biegania i na pewien czas oddala myśl o maratonie jako rywalizacji. Łącznikiem między cywilizacją a Tarahumara staje się Caballo Blanco – Biały Koń, człowiek legenda i nauczyciel bohatera, przekazujący mu sekrety lekkiego i szybkiego biegu. Caballo marzy o tym, by zorganizować wyścig z udziałem najlepszych ultramaratończyków i członków plemienia Tarahumara; w wyścigu tym ma wziąć udział także bohater książki.

Opowieść – ekhem – biegnie dwoma torami. Jeden wyznaczają sylwetki kolejnych ultramaratończyków, zwłaszcza ludzi, którzy na tle biegających długodystansowców wyróżniają się sposobem bycia – jak w przypadku Billa i Jenn, dwudziestojednolatków-imprezowiczów, czy Ann – znakomitej biegaczki, której pokonywanie odległych tras sprawia przyjemność. Za każdym razem opowieść o bieganiu łączy się z opowieścią o człowieku, nietypowym charakterze lub wyczynach przekraczających granice wyobraźni, bieganie okazuje się pretekstem do zaprezentowania ekstremalnych sytuacji i ciekawych osobistości. W „Urodzonych biegaczach” znajdzie się też miejsce na opis stylu biegania – o czym za chwilę. Drugi tor książki wyznaczają badania i odkrycia, prowadzące do udoskonalania techniki przemierzania ogromnych dystansów, tezy, według których człowiek został stworzony po to, żeby biegać, rozważania na temat związków między kontuzjami a układem ciała podczas biegu. To tu Christopher McDougall umieszcza wszystko, do czego dotarł podczas własnych poszukiwań – odkryciom naukowym jednak także nadaje wymiar reportażu, co sprawia, że czytelnicy czują się jak świadkowie przełomowych osiągnięć i z zapartym tchem śledzić mogą tok myślenia badaczy.

Mnie zafascynowały w tej książce także możliwości, tkwiące w słowach. McDougall wiele razy przedstawia proces biegu: rytm, w jakim poruszają się maratończycy, sposób ułożenia ciała, technikę biegania – i za każdym razem ten wydawałoby się nudny i powtarzalny sport jawi się zupełnie inaczej. Mało tego – autor jest w stanie słowami oddać nastroje biegnących, od euforycznej radości aż po zmęczenie i rezygnację, nie nazywając tych stanów, samym tylko tekstem. Doprowadza do tego, że każdy z czytelników z osobna będzie przeżywał kolejne biegi, więcej: że będzie czekać niecierpliwie na „wyścig, jakiego świat nie widział”.

Z dala od błysków fleszy, z dziwną historią, tajemniczą teraźniejszością i niepewną przyszłością ścigają się członkowie plemienia, które jest tak niezwykłe, że trudno uwierzyć w jego istnienie. Wraz z nimi Caballo, człowiek jakby wyjęty z kart powieści Karola Maya i dziennikarz wojenny, dla którego bieganie to sposób na zachowanie zdrowia, a nie przeciwnie. To kanwa „Urodzonych biegaczy”, książki, która oczaruje nie tylko miłośników sportów ekstremalnych.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com