* * * * * * O tu-czytam

wtorek, 28 września 2010

Andżelika Piechowiak: Koty i ich sławni ludzie

Nowy Świat, Warszawa 2010.


Po prostu koci świat


Nie ma większego sensu zaczynanie tej recenzji od powtarzania obiegowych opinii o tym, że ludzie dzielą się na psiarzy i kociarzy, podobnie zresztą jak wymienianie stereotypowych wad i zalet kotów nie przyczyni się do lepszego omówienia publikacji wydawnictwa Nowy Świat. „Koty i ich sławni ludzie” to bowiem książka zrodzona z sympatycznego pomysłu, łącząca wielbicieli miauczących stworzeń i dla miłośników kotów przeznaczona – nie zmieni tego fakt, że autorką tomu jest Andżelika Piechowiak, jedna z aktorek młodego pokolenia, a wśród sław opowiadających o swoich pupilach znajdą się między innymi Zofia Czerwińska, Joanna Chmielewska, Grzegorz Turnau, Krystyna Sienkiewicz, Katarzyna Dowbor, Grzegorz Miecugow, Allan Starski, Zbigniew Wodecki czy Ewa Gawryluk. Na pierwszym planie pozostają tu koty – piękne i rasowe, albo zwyczajne dachowce, przygarnięte z litości, ale przez to nie mniej piękne. Wszystkie rozmowy poświęcone są kotom – z rzadka uda się gdzieś przemycić opowieść z planu. Tę hierarchię znakomicie oddaje humorystyczny tytuł książki – znani ludzie usuwają się w cień, snując barwne opowieści o zwierzakach. Na dobrą sprawę nie ma nawet znaczenia, kim są rozmówcy Andżeliki Piechowiak: każdy, kto kiedykolwiek kochał jakieś domowe zwierzę, doskonale wie, że o mądrości, przebiegłości i wyjątkowych zdolnościach pupila da się opowiadać godzinami, a dla zainteresowanych tematem wszystkie historie będą brzmiały równie atrakcyjnie. Tak też jest w przypadku tej książki.

Wywiady z „Kotów i ich sławnych ludzi” nie mogą zmęczyć, skoro dotyczą kocich indywidualności. Andżelika Piechowiak prowadzi rozmowy bardzo zgrabnie i pomysłowo, nie tylko ze znawstwem tematu (sama kocha koty, zatem z łatwością odnajduje się w odmalowywanych przez rozmówców scenach), ale i z wyczuciem interlokutorów. Swoje pytania okrasza cytatami poświęconymi kociej naturze. Wybiera zagadnienia starannie, nie posługuje się ogólnikami i widać, że rozmowy także jej sprawiają przyjemność. Wyciąga rozmówców na zwierzenia, czasem proponuje powroty do doświadczeń wyniesionych z dzieciństwa. Nie prowokuje dyskusji, skoro zgadza się z większością zapraszanych do wywiadów sław, nie próbuje skierować rozmowy na wybrane przez siebie tory na siłę, jest dyskretna, ale okazuje się też świetnym katalizatorem kocich opowieści.

W kilku przypadkach postawy autorów wypowiedzi wybrzmiewają dość przewidywalnie – i niekiedy z lekką już rysą fanatyzmu. Jeśli rozgoryczenie, płynące z niezrozumienia ze strony społeczeństwa, bierze górę nad właściwymi historiami, sama rozmowa mniej będzie cieszyć – ale za to pozwoli w szerszej perspektywie na pełniejszy ogląd świata miłośników kotów. Parę razy wywiady dostarczą powodów do śmiechu, zwłaszcza u tych rozmówców, którzy mimo uwielbienia dla swoich czworonogów, są w stanie zdobyć się na dystans do tematu – co przecież nie jest zbyt łatwe. Prym wiedzie tu Wojciech Mann, który o swoim kocie mówi „futrzany kretyn” i bezlitośnie, a przecież z ironicznym przymrużeniem oka – wytyka jego wady. To idealna przeciwwaga dla rozmów z zaślepionymi właścicielami zwierząt i wyśmienity w lekturze kawałek.

Książce, niestety, zabrakło porządnej korekty – edytory tekstu nie wyłapią wszystkich błędów, zwłaszcza jeśli – a tak jest w tym wypadku – literówki przekształcają słowa w inne, istniejące w korpusie słownika języka polskiego. Także w poprawianiu przecinków Ewa Chmielewska po raz kolejny się nie sprawdziła, zamiast zasad interpunkcji stosując, z niewiadomych przyczyn, sobie tylko znane pomysły. Nie pierwszy już raz oddziela przecinkami podmioty od orzeczeń i niewielka jest szansa na to, że w końcu ktoś zwróci jej na to uwagę. Szkoda. Cała książka robi dobre wrażenie, jest porządnie wydana, zawiera nawet kilka zdjęć kotów sławnych ludzi – błędy psują efekt.

Andżelika Piechowiak połączyła tendencje do plotkarskich rozmów z wielką miłością do zwierząt – efekt godny jest uwagi, oczywiście pod warunkiem, że kocha się – lub przynajmniej lubi – koty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com