Wilga, Warszawa 2015.
Węszenie za skarbem
Suzanne Selfors z tradycji literatury czwartej wydobywa to, co najważniejsze dla niecierpliwych małych czytelników: motyw poszukiwania skarbów. Poszukiwaczem skarbów był wujek Drake – w jego ślady teraz chce iść Homer Pudding, nastoletni chłopiec ze wsi. Ojciec nie chce dla Homera innej drogi niż wypasanie kóz i skorzysta z każdej możliwej okazji, żeby zabronić chłopcu podążać za marzeniami. Kiedy jednak w domu Puddingów pojawia się spadek po Drake’u, nie ma odwrotu. Homer zostaje wciągnięty w wir przygód. Wujek Drake, rzekomo połknięty przez gigantycznego żółwia, opiekował się psem, smutnym z wyglądu basetem. Teraz pies trafia do Homera i ujawnia swoją tajemnicę. Nie jest to zwierzę typowe: poza przygnębiającym wyrazem pyska ma też poważną wadę, uszkodzony węch. Ta „niepełnosprawność” (to określenie z tomu) nie zaburza jednak talentu do znajdowania skarbów.
Selfors na początku książki obiecuje czytelnikom dwie rzeczy. Pierwsza to zapewnienie, że pies przeżyje, bo sama autorka nie lubi smutnych historii, w których zwierzęta giną. Druga to obietnica niegasnącego śmiechu. Z pierwszej obietnicy autorka się wywiązuje, czasem nawet przywołuje ją w narracji, żeby nie straszyć dzieci ponad miarę: ułatwia jej to prowadzenie akcji. Pies może do woli znikać, być porywany czy przepędzany – nie grozi mu jednak poważne niebezpieczeństwo. Ze śmiechem jest nieco gorzej, bo Selfors gustuje w amerykańskim humorze spod znaku pop. To oznacza, że lubi wszelkiego rodzaju przesadnie i absurdalne wyolbrzymienia, ale niespecjalnie dba o ich uzasadnienie w powieściowym świecie. To humor komiksowy, bardzo spłycany i oparty na widowiskowych – chociaż bezsensownych – obrazkach. Sytuację ułatwia przyjęta konwencja: Suzanne Selfors sięga po parodię powieści przygodowych, nie przypada jej do gustu tradycyjna lektura. Tutaj wszystko musi dziać się z niezbędnym rozmachem, bohaterowie mają uczestniczyć w scenach widowiskowych i wstrząsających – w zestawieniu z bajkowym dzisiaj poszukiwaniem skarbów tworzy to pewien kontrast.
Zgodnie ze wstępnymi założeniami, Selfors nie chce przygnębiać dzieci. Kiedy wprowadza elementy nieco bardziej ponure, znajduje dla nich od razu uzasadnienie lub złagodzenie: tak jest chociażby z Lorelei, dziewczynką, która mieszka wśród szczurów w magazynie zup. Każdy drobny powód do zmartwienia zyskuje zaraz przeciwwagę, jakby autorka bała się o samopoczucie odbiorców. Oznacza to ograniczanie minorowych nastrojów, więc i w efekcie zmniejszenie głębi tomu i jego refleksyjności.
W „To tylko pies?!” ważna jest akcja podporządkowana marzeniom chłopca. Zresztą dzieci z tej książki nie należą do typowych: starsza siostra Homera wypycha martwe zwierzęta, przygotowując się do pracy w Muzeum Historii Naturalnej (tajemnicą pozostaje, dlaczego Homer i jego siostra znaleźli się w jednej klasie). Autorka tworzy własny świat, odrobinę tylko podobny do normalnego. W tym świcie pojawiają się chmuroptery i… nawiązania do arcydzieł literatury czy do historii. Selfors żongluje wątkami, których dzieci nie odczytają: część z nich zatem sama deszyfruje, próbując nieco wyedukować małych czytelników (w tym ostatnim nie pomoże fatalna korekta, zwłaszcza „przerzute” przez psa przedmioty).
„To tylko pies” to historia przygodowa sprawiająca wrażenie bardzo pospiesznej. Tu nie ma kiedy zagłębiać się w rzeczywistość Homera, bo fabuła ciągle nabiera tempa, a jednocześnie nie ma kiedy naprawdę się rozkręcić. W tym wszystkim prawdziwy pozostaje jedynie milczący pies, utalentowany, choć nikt nie spodziewałby się po nim spektakularnych sukcesów. Selfors galopuje przez motyw poszukiwania skarbów i dorosłym wydać się może niepotrzebnie infantylna. Jednak dzieci jej tom będą odbierać inaczej.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Suzanne Selfors. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Suzanne Selfors. Pokaż wszystkie posty
środa, 27 maja 2015
piątek, 17 maja 2013
Suzanne Selfors: Ocalić Julię
Akapit Press, Łódź 2013.
Powrót do Werony
Szekspirowskie dramaty nie trafiają do wyobraźni nastolatków. Młodzi ludzie traktują lektury szkolne jak teksty skostniałe, wydumane i oderwane od życia tak bardzo, że nie warto się nad nimi zastanawiać dłużej niż to konieczne. Jedynie niekonwencjonalne metody przybliżania klasycznych fabuł mają szansę się sprawdzić w popkulturowym świecie. Suzanne Selfors podążyła tropami znanych powszechnie historii. Jankesi na dworze króla Artura wytyczyli jej szlaki: w „Ocalić Julię” autorka korzysta z chwytu przeniesienia w czasie, aby przybliżyć nastolatkom pomysły z Romea i Julii. Możliwe, że wzbudzi w ten sposób zainteresowanie literackim arcydziełem – a na pewno pozwoli czytelnikom zrozumieć dawne konflikty zwaśnionych rodów i motywacje postaci.
Mimi od najmłodszych lat gra w teatrze, choć wcale nie chciałaby wybierać aktorskiego życia. Musi jednak podporządkowywać się woli matki, która potrzebuje pieniędzy zarabianych na scenie przez dziewczynę. Przez przypadek bohaterka, która ma już naprawdę dość swoich obowiązków, przenosi się do świata fikcji tworzonej przez Szekspira. Poznaje Romea i Julię i próbuje odmienić ich tragiczne losy, a przy tym uniknąć zagrożenia ze strony krewkiej matki Julii. Przy okazji może też lepiej poznać swojego scenicznego partnera, idola nastolatek. Dziewczyna dowiaduje się, że mimo przemian kulturowych i obyczajowych, uczucia nie podlegają przeobrażeniom. Miłość, nienawiść, przyjaźń czy lęk pozostają identyczne. Uczestniczenie w życiu Romea i Julii pozwoli Mimi spojrzeć z dystansem na własne problemy. Nastolatka zamieni się także, niby mimochodem, w przewodniczkę po dramacie: będzie przedstawiać kolejne postacie ze sztuki, tłumaczyć, jak zachowywały się u Szekspira i przybliżać ich charaktery. Nie brzmi to jak szkolna rozprawka, a Mimi musi dokonywać tych prezentacji z prostego powodu: próbuje wpłynąć na bieg fabuły, powinna zatem oddzielać swoje interwencje od oryginału, żeby nie namieszać w głowach czytelnikom. Trudno przecież oczekiwać od nich, by przystępowali do lektury z dokładnie przeanalizowanym Szekspirem.
Mimi zwraca uwagę na podobieństwo rozdzielonych przez wieki nastolatek. Obie okazują się narzędziami w rękach bliskich, nie potrafią wytłumaczyć matkom, że chciałyby innego losu. Obie pragną kochać i być kochane – i obie skłonne są do szaleństw od czasu do czasu. W alternatywnej rzeczywistości Suzanne Selfors zdecydowała się uwspółcześnić język: szekspirowscy bohaterowie mówią zwyczajnie, bo wszelkie stylizacje oddalałyby odbiorców od wagi wydarzeń i przesłań, a to niepożądane zjawisko. Chodzi w końcu o to, by przekonać czytelników do sztuki, nie odstraszać czy zanudzać.
Selfors sprytnie posługuje się klasycznymi wątkami, ale równie dobra jest w budowaniu realnego życia Mimi – daje do zrozumienia, że potrafi odnaleźć się w problemach dzisiejszych nastolatków i udowadnia to odniesieniami do pozaliterackiego świata. Tworzy postać zawieszoną między fikcją a prawdą i nikt nie zechce jej zakwestionować. Nie ulega wątpliwości, że autorka próbuje także zachęcić odbiorców do lektury Szekspira – ale jej podpowiedzi nie brzmią nachalnie i faktycznie mogą podprogowo wzbudzić ciekawość klasyki. Z pewnością też odbiorcom łatwiej będzie zapamiętać informacje o dramacie – wplecione w atrakcyjne dla nich czytadło. Nienowy pomysł udało się zatem autorce zamienić w książkę, która przyciągnie uwagę czytelników, a przez dorosłych nie będzie traktowana jak marnowanie czasu.
W tomie „Ocalić Julię” intertekst nabiera kolorów; to próba przełożenia Szekspira na wersję strawną dla dzisiejszych młodych odbiorców, a jednocześnie wariacja na lekturowy temat – wariacja udana i niejednowymiarowa. Wyjaśnienie samego przejścia między światami mogłoby pozostać bardziej tajemnicze, ale przecież i tak wszyscy mają świadomość literackiej umowności – zwłaszcza przy podwojonej fikcji.
Powrót do Werony
Szekspirowskie dramaty nie trafiają do wyobraźni nastolatków. Młodzi ludzie traktują lektury szkolne jak teksty skostniałe, wydumane i oderwane od życia tak bardzo, że nie warto się nad nimi zastanawiać dłużej niż to konieczne. Jedynie niekonwencjonalne metody przybliżania klasycznych fabuł mają szansę się sprawdzić w popkulturowym świecie. Suzanne Selfors podążyła tropami znanych powszechnie historii. Jankesi na dworze króla Artura wytyczyli jej szlaki: w „Ocalić Julię” autorka korzysta z chwytu przeniesienia w czasie, aby przybliżyć nastolatkom pomysły z Romea i Julii. Możliwe, że wzbudzi w ten sposób zainteresowanie literackim arcydziełem – a na pewno pozwoli czytelnikom zrozumieć dawne konflikty zwaśnionych rodów i motywacje postaci.
Mimi od najmłodszych lat gra w teatrze, choć wcale nie chciałaby wybierać aktorskiego życia. Musi jednak podporządkowywać się woli matki, która potrzebuje pieniędzy zarabianych na scenie przez dziewczynę. Przez przypadek bohaterka, która ma już naprawdę dość swoich obowiązków, przenosi się do świata fikcji tworzonej przez Szekspira. Poznaje Romea i Julię i próbuje odmienić ich tragiczne losy, a przy tym uniknąć zagrożenia ze strony krewkiej matki Julii. Przy okazji może też lepiej poznać swojego scenicznego partnera, idola nastolatek. Dziewczyna dowiaduje się, że mimo przemian kulturowych i obyczajowych, uczucia nie podlegają przeobrażeniom. Miłość, nienawiść, przyjaźń czy lęk pozostają identyczne. Uczestniczenie w życiu Romea i Julii pozwoli Mimi spojrzeć z dystansem na własne problemy. Nastolatka zamieni się także, niby mimochodem, w przewodniczkę po dramacie: będzie przedstawiać kolejne postacie ze sztuki, tłumaczyć, jak zachowywały się u Szekspira i przybliżać ich charaktery. Nie brzmi to jak szkolna rozprawka, a Mimi musi dokonywać tych prezentacji z prostego powodu: próbuje wpłynąć na bieg fabuły, powinna zatem oddzielać swoje interwencje od oryginału, żeby nie namieszać w głowach czytelnikom. Trudno przecież oczekiwać od nich, by przystępowali do lektury z dokładnie przeanalizowanym Szekspirem.
Mimi zwraca uwagę na podobieństwo rozdzielonych przez wieki nastolatek. Obie okazują się narzędziami w rękach bliskich, nie potrafią wytłumaczyć matkom, że chciałyby innego losu. Obie pragną kochać i być kochane – i obie skłonne są do szaleństw od czasu do czasu. W alternatywnej rzeczywistości Suzanne Selfors zdecydowała się uwspółcześnić język: szekspirowscy bohaterowie mówią zwyczajnie, bo wszelkie stylizacje oddalałyby odbiorców od wagi wydarzeń i przesłań, a to niepożądane zjawisko. Chodzi w końcu o to, by przekonać czytelników do sztuki, nie odstraszać czy zanudzać.
Selfors sprytnie posługuje się klasycznymi wątkami, ale równie dobra jest w budowaniu realnego życia Mimi – daje do zrozumienia, że potrafi odnaleźć się w problemach dzisiejszych nastolatków i udowadnia to odniesieniami do pozaliterackiego świata. Tworzy postać zawieszoną między fikcją a prawdą i nikt nie zechce jej zakwestionować. Nie ulega wątpliwości, że autorka próbuje także zachęcić odbiorców do lektury Szekspira – ale jej podpowiedzi nie brzmią nachalnie i faktycznie mogą podprogowo wzbudzić ciekawość klasyki. Z pewnością też odbiorcom łatwiej będzie zapamiętać informacje o dramacie – wplecione w atrakcyjne dla nich czytadło. Nienowy pomysł udało się zatem autorce zamienić w książkę, która przyciągnie uwagę czytelników, a przez dorosłych nie będzie traktowana jak marnowanie czasu.
W tomie „Ocalić Julię” intertekst nabiera kolorów; to próba przełożenia Szekspira na wersję strawną dla dzisiejszych młodych odbiorców, a jednocześnie wariacja na lekturowy temat – wariacja udana i niejednowymiarowa. Wyjaśnienie samego przejścia między światami mogłoby pozostać bardziej tajemnicze, ale przecież i tak wszyscy mają świadomość literackiej umowności – zwłaszcza przy podwojonej fikcji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






