LTW, Łomianki 2019.
Śmiech pod lupą
Roman Dziewoński tym razem wydaje się narratorem mocno rozgoryczonym: gdzieś w tomie przewija się informacja, że nie wszystkimi książkami wydawcy są zainteresowani (a wypada to bardzo osobiście, zupełnie jakby kryła się za tym historia, której czytelnicy nie mają szansy poznać), ponadto wprowadza „swój” znak interpunkcyjny, ironik – którym opatruje prawie wszystkie cytaty ze skeczy, zupełnie jakby nie wierzył w inteligencję swoich czytelników i wolał im wężykiem podkreślać puenty. Odbiorców znajdzie – ale przede wszystkim wśród tych, którzy dopiero odkrywają w modzie na retro aktorów wybitnych i ich komediowe kreacje. W książce „Siła komizmu… destrukcyjna?” sięga po sylwetki czterech wielkich artystów komediowych: Edwarda Dziewońskiego, Mieczysława Czechowicza, Wiesława Gołasa i Bogumiła Kobielę. Zbiera anegdoty z ich udziałem, opisuje, jacy byli poza sceną i na scenie, odwołuje się do ich najbardziej znanych ról. Wykorzystuje przy tym własne znajomości – to, że mógł poznać wszystkich od kulis i dotrzeć do informacji, których przeciętny odbiorca samodzielnie by nie zdobył. Bardzo obficie cytuje swoich rozmówców, momentami robi wręcz z książki mozaikę cytatów – przy czym niektóre relacje są już czytelnikom znane z poprzednich książek (albo należą do sklasyczniałych już i powszechnie znanych motywów). Pisze, żeby przedstawiać rolę komizmu i pomysły na wcielenia artystyczne, a także – żeby utrwalić wielkich w anegdocie. Dla czytelników ma mnóstwo śmiechu i odwołań do kultowych dzisiaj scenek (choćby kreacji Filipinek w kabarecie), sprawi, że będą oni chcieli przypomnieć sobie konkretne momenty z historii śmiechu. Jednocześnie zwraca też uwagę zwłaszcza młodszych pokoleń na znakomitych aktorów, próbuje uchwycić to, co świadczyło o ich wyjątkowości i wyczuciu scenicznym.
Nie ma jednak Roman Dziewoński spójnego pomysłu na tę książkę. Tworzy tom bardziej z sentymentu niż z chęci powiedzenia czegoś nowego – zresztą sam jest świadomy, że na rynku wciąż dostępne są publikacje dotyczące na przykład jego ojca (a w tym wypadku może się też odwołać do jego zapisków wspomnieniowych, chociaż dziwi fakt, że – do najnowszego wydania; cytuje więc coś, co czytelnicy zdążyli już poznać z pierwszej ręki i zaskoczeni wiadomościami na pewno nie będą). Odrzuca chronologię czy jakiekolwiek porządkowanie treści ze względu na biografie aktorów. Relacjonuje wydarzenia, jak mu się przypomni, albo wybiera pojedyncze tematy i później je rozwija. Jeśli ktoś potrzebuje lektury akcentującej zależności towarzysko-śmiechotwórcze, trafi idealnie: tutaj znajdzie mnóstwo powodów do radości. Roman Dziewoński mimo nieszczęsnego ironika i utyskiwań ma przecież wyczucie puenty i jest w stanie przedstawiać czytelnikom ciekawostki związane ze sceną nie tylko kabaretową. Fakt, że swoim tomem rozbudza apetyty na oglądanie fragmentów występów – ale z tym akurat problemu nie będzie. Można zatem powiedzieć, że uzupełnia wiadomości czytelników i biografie aktorów, gromadząc to, co charakteryzuje wielką czwórkę najlepiej – ich skłonność do wygłupów i robionych sobie wzajemnie niespodzianek scenicznych. To książka, którą najlepiej czytać po prostu dla przyjemności.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LTW. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LTW. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 2 stycznia 2020
sobota, 24 czerwca 2017
Edward Dziewoński: W życiu jak w teatrze
LTW, Łomianki 2017.
Sceny z życia
Edward Dziewoński to postać, której przedstawiać nikomu nie trzeba. Większości odbiorców kojarzy się przede wszystkim z legendarnym już kabaretem Dudek, część może kojarzyć go z teatrów (czy z teatru telewizji) i jako dyrektora jednej z komediowych scen stołecznych. O wszystkich swoich życiowych pomysłach Dudek opowiedział kiedyś w książce „W życiu jak w teatrze”. Teraz tom, który był już dostępny wyłącznie w niektórych bibliotekach, wraca na rynek 0 i bez wątpienia znajdzie kolejnych czytelników zainteresowanych kulisami twórczości rozrywkowej. Ponadto tom stanowi przeciwwagę dla publikowanych dzisiaj hurtowo autobiografii, wywiadów-rzek i pobieżnych wspomnień ludzi sceny. Dziewoński bowiem pisze z klasą, wypowiada się bardzo elegancko (i naturalnie przy tym). Zestawia wydarzenia z przeszłości ze swoimi wspomnieniami, z przemyśleniami na temat kondycji teatru czy z anegdotami. „W życiu jak w teatrze” to książka, która nie ma narzuconej formy, żadnego gorsetu, który uniemożliwiałby swobodny nurt myśli. Edward Dziewoński nie musi tworzyć pełnej autobiografii, wybiera memuary, a w tej formie wolno mu już wszystko. Przywołuje różne tematy – od osobistych, dotyczących kolejnych żon lub przyjaźni – po zawodowe (odkrywanie aktorek, decyzje dyrektorskie i zagraniczne wojaże z zespołem kabaretowym). Na wiwisekcje decyduje się co pewien czas, wtedy albo przytacza urywki wywiadów (lub autowywiadów), albo własne felietony ułożone seriami. Różnorodność formalna wspiera treściową – Edward Dziewoński jawi się jako człowiek, któremu na sercu leży dobro teatru. Jednak nie potrafi walczyć inaczej niż słowem – dlatego też w tekstach użytkowych daje upust frustracjom czy rozgoryczeniu. Przeważnie jednak zachowuje dość pogodny ton zwierzeń.
„W życiu jak w teatrze” to książka, dzięki której można lepiej poznać nastroje Dudkowych – kabaretowych i teatralnych – zespołów, ale też wzajemne żarty czy zabawy. Towarzyskich rozrywek i pomysłowości można tylko bohaterom tych opowieści zazdrościć. Dudek uwiecznia między innymi fragmenty… stylizowanej na pogrzeb imprezy imieninowej. To kreatywność, która robi wrażenie na odbiorcach – ale pokazuje też, jak budować atmosferę w zespole. Dziewoński sięga po anegdoty ze sceny nie po to, żeby pochwalić się znajomościami: w końcu sam staje się idolem wielu odbiorców z różnych pokoleń. Co ciekawe, niewiele mówi o Dudku. Nie powtarza tego, co czytelnikom znane z różnych źródeł. Dba o precyzję myśli i nie lekceważy swoich odbiorców. Rezygnuje przy przygotowywaniu tomu z pośpiechu, a to do teraz procentuje – widać, że książka była starannie przemyślana i dopracowana. Dzisiaj stanowi kontrapunkt dla popbiografii – staje się niemal symbolem pisania literackiego, eleganckiego stylu i szacunku dla odbiorcy wpisanego w tekst. Dudek nie uznaje półśrodków, obce są mu uproszczenia czy banały. Nie boi się wygłaszać własnego zdania, bez względu na to, czy dotyczy chałtur, czy – traktowania najlepszych aktorów. Odrzuca też w memuarach pokusę rozśmieszania. Przytacza wiele dowcipnych sytuacji i scenek, ale nie szuka ich na siłę, daje też odbiorcom od śmiechu odpocząć. Więcej o Dziewońskim mówi ta książka niż przygotowany przez przyjaciół ze sceny zbiór wspomnień – ale też „W życiu jak w teatrze” to nie pozycja jednowymiarowa czy przewidywalna. Pokazuje ta publikacja podejście artysty do tworzenia, występowania i do teatru. Nie do przecenienia są Dudkowe sentencje, zapiski na marginesie zwierzeń – te o teoretycznym posmaku, choćby i najbardziej kategoryczne. Cieszy fakt, że wspomnienia Edwarda Dziewońskiego wracają na rynek – wzbogacone o zdjęcia z archiwum – to dobra metoda na przypomnienie postaci, bez której trudno sobie wyobrazić historię rozrywki w Polsce. Edward Dziewoński – jedyny w swoim rodzaju – najlepiej upamiętnił własne pomysły i dokonania.
Sceny z życia
Edward Dziewoński to postać, której przedstawiać nikomu nie trzeba. Większości odbiorców kojarzy się przede wszystkim z legendarnym już kabaretem Dudek, część może kojarzyć go z teatrów (czy z teatru telewizji) i jako dyrektora jednej z komediowych scen stołecznych. O wszystkich swoich życiowych pomysłach Dudek opowiedział kiedyś w książce „W życiu jak w teatrze”. Teraz tom, który był już dostępny wyłącznie w niektórych bibliotekach, wraca na rynek 0 i bez wątpienia znajdzie kolejnych czytelników zainteresowanych kulisami twórczości rozrywkowej. Ponadto tom stanowi przeciwwagę dla publikowanych dzisiaj hurtowo autobiografii, wywiadów-rzek i pobieżnych wspomnień ludzi sceny. Dziewoński bowiem pisze z klasą, wypowiada się bardzo elegancko (i naturalnie przy tym). Zestawia wydarzenia z przeszłości ze swoimi wspomnieniami, z przemyśleniami na temat kondycji teatru czy z anegdotami. „W życiu jak w teatrze” to książka, która nie ma narzuconej formy, żadnego gorsetu, który uniemożliwiałby swobodny nurt myśli. Edward Dziewoński nie musi tworzyć pełnej autobiografii, wybiera memuary, a w tej formie wolno mu już wszystko. Przywołuje różne tematy – od osobistych, dotyczących kolejnych żon lub przyjaźni – po zawodowe (odkrywanie aktorek, decyzje dyrektorskie i zagraniczne wojaże z zespołem kabaretowym). Na wiwisekcje decyduje się co pewien czas, wtedy albo przytacza urywki wywiadów (lub autowywiadów), albo własne felietony ułożone seriami. Różnorodność formalna wspiera treściową – Edward Dziewoński jawi się jako człowiek, któremu na sercu leży dobro teatru. Jednak nie potrafi walczyć inaczej niż słowem – dlatego też w tekstach użytkowych daje upust frustracjom czy rozgoryczeniu. Przeważnie jednak zachowuje dość pogodny ton zwierzeń.
„W życiu jak w teatrze” to książka, dzięki której można lepiej poznać nastroje Dudkowych – kabaretowych i teatralnych – zespołów, ale też wzajemne żarty czy zabawy. Towarzyskich rozrywek i pomysłowości można tylko bohaterom tych opowieści zazdrościć. Dudek uwiecznia między innymi fragmenty… stylizowanej na pogrzeb imprezy imieninowej. To kreatywność, która robi wrażenie na odbiorcach – ale pokazuje też, jak budować atmosferę w zespole. Dziewoński sięga po anegdoty ze sceny nie po to, żeby pochwalić się znajomościami: w końcu sam staje się idolem wielu odbiorców z różnych pokoleń. Co ciekawe, niewiele mówi o Dudku. Nie powtarza tego, co czytelnikom znane z różnych źródeł. Dba o precyzję myśli i nie lekceważy swoich odbiorców. Rezygnuje przy przygotowywaniu tomu z pośpiechu, a to do teraz procentuje – widać, że książka była starannie przemyślana i dopracowana. Dzisiaj stanowi kontrapunkt dla popbiografii – staje się niemal symbolem pisania literackiego, eleganckiego stylu i szacunku dla odbiorcy wpisanego w tekst. Dudek nie uznaje półśrodków, obce są mu uproszczenia czy banały. Nie boi się wygłaszać własnego zdania, bez względu na to, czy dotyczy chałtur, czy – traktowania najlepszych aktorów. Odrzuca też w memuarach pokusę rozśmieszania. Przytacza wiele dowcipnych sytuacji i scenek, ale nie szuka ich na siłę, daje też odbiorcom od śmiechu odpocząć. Więcej o Dziewońskim mówi ta książka niż przygotowany przez przyjaciół ze sceny zbiór wspomnień – ale też „W życiu jak w teatrze” to nie pozycja jednowymiarowa czy przewidywalna. Pokazuje ta publikacja podejście artysty do tworzenia, występowania i do teatru. Nie do przecenienia są Dudkowe sentencje, zapiski na marginesie zwierzeń – te o teoretycznym posmaku, choćby i najbardziej kategoryczne. Cieszy fakt, że wspomnienia Edwarda Dziewońskiego wracają na rynek – wzbogacone o zdjęcia z archiwum – to dobra metoda na przypomnienie postaci, bez której trudno sobie wyobrazić historię rozrywki w Polsce. Edward Dziewoński – jedyny w swoim rodzaju – najlepiej upamiętnił własne pomysły i dokonania.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






