* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Zyskowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Zyskowska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 grudnia 2025

Katarzyna Zyskowska: Mrok jest po naszej stronie

Znak, Kraków 2025.

Przejście

Już za moment w górach może rozegrać się tragedia. Wszystko zostało starannie zaplanowane i nieuchronnie się zbliża, dla Hanny nie ma już nadziei – pytanie tylko, czy ona sama będzie chciała dalej funkcjonować. Przeszła w końcu tak wiele, a teraz podsumowuje swoje życie w pamiętniku dla córki. Nie spędziła z nią zbyt dużo czasu, nie mogła zbudować głębszej relacji – a to wszystko przez wybory życiowe i nacisk wielkiej historii. Bo akcja tomu „Mrok jest po naszej stronie” zaczyna się w 1938 roku i Katarzyna Zyskowska nie pozostawia nikomu złudzeń: będzie mieszać w losach bohaterów sprawami politycznymi i społecznymi. Szczególnie mocno zaprzątają ją kwestie polsko-żydowskich relacji. Oto pewnego dnia Hanna, która szuka pomysłu na siebie (chciałaby pisać, ale nie ma odwagi pokazać swoich tekstów najbardziej wpływowym redaktorom), staje się przypadkowym świadkiem ataku na młodego prawnika. Arie zaatakowany przez sporą grupę nie ma szans na to, by się obronić – ma szczęście, bo młoda kobieta nie daje się zastraszyć, rozpędza napastników i pilnuje, żeby Arie trafił od szpitala. To wydarzenie sporo w jej życiu zmienia – na początku przyspiesza szansę na spełnienie marzenia o pisaniu. Ale sprawia też, że silne zauroczenie nie daje o sobie zapomnieć. Hanna nie kalkuluje, nie zastanawia się nad tym, czy jakakolwiek przyszłość może ją czekać u boku młodego Żyda – na razie zresztą nie ma odwagi na to, by zrealizować najbardziej śmiałe pragnienia. Z kolei Arie nie potrafi wyrzucić z myśli uroczej kobiety – jego rozpala pożądanie. I w tę zmysłowość, która przy sprzyjających okolicznościach natychmiast przerodziłaby się w płomienny romans, przerywają nastroje antysemickie. Katarzyna Zyskowska wchodzi na niebezpieczny literacko grunt, ale kompletnie nie przejmuje się polityką – potrafi odnotować jej znaczenie dla postaci, za to ucieka od oceniania i komentowania, wnioski pozostawia czytelnikom. Sama koncentruje się przede wszystkim na dwustronnej relacji, na uczuciach, które nie zawsze mogą być ujawnione. Hanna i Arie – już jako Lew – będą na siebie wpadać w różnych momentach historii i komplikacje związane ze społecznymi przemianami uwarunkują ich postawy. Nie będzie tu zbyt wiele miejsca na szczęście – autorka za to mocno komplikuje sytuacje, chociaż zawęża opowieść do dwójki ludzi. „Mrok jest po naszej stronie” to powieść, która wiele razy będzie skręcać w nieoczekiwanych dla odbiorców kierunkach po to, żeby ukazać beznadziejność sytuacji czy ogrom różnorodnych uczuć, jakie żywią do siebie bohaterowie. Tam, gdzie większość twórców postawiłaby na „żyli długo i szczęśliwie”, opowieść dopiero się zaczyna – i do baśniowego finału jej bardzo daleko. Katarzyna Zyskowska bardzo umiejętnie wykorzystuje tematykę wojny i społecznych przemian, nie moralizuje i nie zmusza czytelników do analizowania historii. Wszystko staje się tu zrozumiałe w oparciu o przeżycia postaci, a Zyskowska buduje ich świat z dwóch życiorysów, podbarwiając je kolorytem lokalnym. Zwraca uwagę swoich odbiorców nie na przeszłość – nie na podręcznikową historię, tylko na charaktery i komplikacje w godzinie próby. I to się doskonale sprawdza.

czwartek, 20 czerwca 2024

Katarzyna Zyskowska: Alchemia. Powieść biograficzna o Marii Skłodowskiej-Curie

Znak, Kraków 2024.

Namiętności

Maria Skłodowska-Curie funkcjonuje dzisiaj w przestrzeni publicznej niemal obowiązkowo, gdy trzeba przybliżać czytelnikom biografie sławnych uczonych – nie obejdzie się bez niej żadna seria dla najmłodszych, a wśród tomów biograficznych dla dorosłych także powraca. Większość autorów dąży do tego, żeby odbrązowić postać, przedstawić ją nie jako dwukrotną noblistkę, a kobietę – z całym wachlarzem emocji i uczuć. I taka jest „Alchemia. Powieść biograficzna o Marii Skłodowskiej-Curie”. Katarzyna Zyskowska zajmuje się tu niemal wyłącznie wątkami osobistymi – dotyczącymi miłosnych zawodów z młodości Marii i z jej ostatniego poważnego związku. Dwutorowo biegnie ta narracja – autorka przeplata ze sobą rozdziały retrospektywne i aktualne w rzeczywistości powieściowej – rozbija na części i analizuje kolejne rozczarowania. Młoda Mania trafia jako guwernantka do domu Żórawskich. Zarobione pieniądze wysyła siostrze, żeby ta mogła studiować za granicą. Mania jest ambitna i pracowita, a do tego bardzo silna – nie poddaje się łatwo, zwłaszcza kiedy w grę wchodzi realizacja ideałów. Mania poza swoimi codziennymi obowiązkami postanawia jeszcze kształcić wiejskie dzieci: organizuje szkółkę, w której uczy maluchy alfabetu i historii Polski. Wszystko staje się łatwiejsze, gdy może zobaczyć podziw w oczach Kazimierza Żórawskiego, jednego z synów chlebodawców. Kazimierz snuje dalekosiężne plany dotyczące relacji z Manią: dziewczyna ma szansę na prawdziwą miłość. Nie jest naiwna i w związek wchodzi powoli, jednak nie zamierza się przed nim bronić, skoro może liczyć na wzajemność. Tu jednak ma jeszcze nadzieję na normalność. Inaczej dzieje się, gdy Maria jest już stateczną wdową z dwiema córkami. Jej romans z żonatym mężczyzną, a także uczonym, Paulem, nie może skończyć się dobrze. I rzeczywiście: społeczeństwo nie wybacza pozamałżeńskich zdrad, nawet jeśli w małżeństwie dzieje się bardzo źle. Marie chce walczyć o swoje szczęście – zwłaszcza że małżeństwo ukochanego już dawno się rozpadło, chociaż nie formalnie. Nie zdaje sobie jednak sprawy z siły opinii publicznej i z poszukujących sensacji dziennikarzy brukowców – jako osoba sławna i nagradzana, powinna – przynajmniej według społeczeństwa – być nieskazitelna. Dzieje się też coś, co nie pozwala dłużej utrzymywać relacji w tajemnicy.

„Alchemia” to powieść skupiona na tych dwóch relacjach, bliźniaczo w pewnych miejscach do siebie podobnych. Bohaterka wobec uczuć jest bezradna – nie mają znaczenia żadne naukowe osiągnięcia, w byciu kobietą jest pełna bezsensownych nadziei jak każda z odbiorczyń – nie istnieje tu ani bariera czasu, ani kulturowa przepaść: wszystkie emocje będą zrozumiałe dla czytelniczek. I właśnie na tych emocjach Katarzyna Zyskowska bazuje. Wychodzi z założenia, że i tak wszyscy wiedzą, co Maria Skłodowska-Curie osiągnęła – w związku z tym nie ma sensu koncentrować się na jej pracy. Jedynie wspomina o drugim Noblu – bo skandal obyczajowy może utrudnić wyjazd po jego odbiór. Jednak przez cały czas zajmuje się tym, co w bohaterce uniwersalne i oczywiste dla czytelniczek. Jest w związku z tym „Alchemia” powieścią luźno bazującą na biografii uczonej – nie pokazuje całego jej życia, a tylko dwa wątki, wzbogacone wyobraźnią autorki. Czyta się tę książkę nie dla wiadomości na temat Marii Skłodowskiej-Curie, a ze względu na rozrywkę na wysokim poziomie, ciekawą opowieść obyczajową z dramatami i rozczarowaniami.