Rebis, Poznań 2026.
Ostatnia rozmowa
Jest w literaturze healingowej z Dalekiego Wschodu motyw, który wcale nie pasuje do racjonalnych i realistycznych opowieści, ale który dobrze się sprawdza i pozwala czytelnikom na doznanie specyficznego oczyszczenia (a czasami uświadomienia sobie pewnych prawd, zanim będzie za późno). Restauracje, gabinety lekarskie i inne przybytki usytuowane w tajemniczych miejscach, niedostępne dla niewtajemniczonych, niosą pomoc wszystkim tym, którzy nie potrafią się pogodzić z tym, co ostateczne. I tak jest z Chibineko. „Chibineko. Niezwykła restauracja wspomnień” to podzielona na kilka rozdziałów historia o ludziach, którzy nie zdążyli wyjaśnić sobie pewnych spraw, zanim jedno z nich odeszło z tego świata. Restauracja czynna tylko w godzinach porannych serwuje specjalne dania ku pamięci. Właściwie nie wiadomo, jak to się dzieje, ale zawsze dania te – nieobecne w karcie – mają związek ze zmarłymi osobami. A to nie koniec niezwykłości: para z tych dań karmi duchy, a właściwie – sprowadza i karmi. Na ostatni posiłek przybywają ci, którzy przedwcześnie odeszli, zostawili po sobie nierozwiązane problemy albo przysparzają swoją śmiercią ogromnego bólu komuś, kto tęskni i nie umie sobie poradzić z własnymi emocjami. Fakty w Chibineko są takie, że trafiony posiłek sprowadza ducha – duch zasiada do ostatniego dania i ma czas, dopóki danie jest gorące. Później zniknie i już nigdy nie wróci. Ale świadomość, że ma się tylko parę chwil, pozwala się skupić na tym, co najważniejsze.
I tak młoda kobieta, która uniknęła śmierci w wypadku samochodowym dzięki poświęceniu ze strony brata próbuje wyjaśnić sobie z nim kwestię ostatnich chwil i planów na przyszłość, z kolei dziecko – mały chłopiec – czuje, że złym słowem skrzywdził koleżankę, która bardzo mu się podobała i chciałby naprawić błąd, chociaż w rzeczywistości jest na to już za późno. Różne osoby trafiają do Chibineko i tutaj mogą przyjrzeć się przeszłości i naprawić swoje uczucia. Dyskretny kelner przynosi posiłki i chowa się gdzieś, żeby zapewnić prywatność klientom. Ci przeprowadzają najważniejsze dla siebie rozmowy – a świadkami tych rozmów stają się czytelnicy. I dzięki temu Yuta Takahashi może przekazywać podstawowe prawdy, przypominać o tym, co w życiu ważne i czego nie wolno zaniedbać. Oczywiście w prawdziwym życiu odbiorcy nie zyskają takiej szansy na tłumaczenie się albo otrzymanie przebaczenia, nie będą mogli naprostować błędów ani ukoić bólu – dlatego też lektura pokaże im, jak rozwiązywać konflikty zanim będzie za późno i jak podchodzić do ostatecznych rozstań – podrzuci właściwe interpretacje i kojące wyjaśnienia. I to może odnieść właściwy skutek, nawet jeśli fabuła jest mocno schematyczna i bardzo podobna w wielu pozycjach z tego gatunku. Takahashi nie musi tłumaczyć, o co chodzi z przekraczaniem bariery śmierci – tu nie liczy się prawdopodobieństwo, a nośnik znaczeń. Cała powieść nie rości sobie praw do bycia realistyczną, a oniryzm pozwala na wprowadzanie charakterystycznych komentarzy bez oskarżeń o infantylizm. A jednocześnie to jest literatura na tyle inna od znanej odbiorcom, że przez tę inność właśnie najbardziej kusząca. W tym wypadku pojawiają się jeszcze dodatkowo przepisy kulinarne – tak, że jeśli ktoś ma ochotę sprawdzić smaki przywabiające powieściowe duchy – może pokusić się o eksperymenty w kuchni.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą healing. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą healing. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 22 lutego 2026
środa, 17 grudnia 2025
Shō Ishida: Zaleca się kolejnego kota
Marginesy, Warszawa 2025.
Okłady z kota
Shō Ishida rynek książkowy podbiła pomysłem na książkę kompletnie pozbawioną sensacyjnych akcentów, za to skoncentrowaną na rozwiązywaniu problemów w nietypowy sposób. „Zaleca się kota” to historia, która urzekła odbiorców – nie tylko kociarzy – na całym świecie. „Zaleca się kolejnego kota” to jej naturalna kontynuacja. Mamy tu oczywiście poradnię terapeutyczną, do której trafiają potrzebujący pomocy – ale ludzie, którzy chcieliby celowo znaleźć dziwnego lekarza, błądzą po okolicznych uliczkach i nie mają szansy na dotarcie do doktora i pani Chitose. Tajemnica nie musi się wyjaśniać, wcale nie o nią chodzi, chociaż autorka próbuje zaskoczyć czytelników magicznym rozwiązaniem. Nie to ma znaczenie, a ekscentryczność lekarza i podejście do pacjentów. Potrzebujący wsparcia nie radzą sobie w codziennym życiu, ale niekoniecznie zamierzają szukać profesjonalnej pomocy: część z nich nawet zastanawia się, dlaczego ma stosować jakiekolwiek kuracje. Tym bardziej – kocie kuracje. Autorka wyznaje bowiem tylko jeden lek na wszystkie problemy: koty. Tym razem pacjenci dostają na kilka tygodni koty, ale muszą pilnie obserwować ich fizjologię: sprawdzać, co koty jedzą i co wydalają. To pomysł, który może zaskakiwać, zwłaszcza kiedy ma się do tego prowadzić dzienniczki kotów. Ale koncentracja na kocich zwyczajach i zachowaniach uspokaja i wycisza, a do tego pozwala na refleksję na temat własnych problemów czy odkryć. Koty umilają codzienność, jednak są indywidualistami i nie zamierzają się dopasowywać, zwłaszcza do przejściowych właścicieli – funkcjonują we własnym rytmie i nie ma dla nich znaczenia, z czym borykają się opiekunowie. Przynajmniej z pozoru – bo jak wyjaśnić, że określone kocie reakcje płyną bezpośrednio ze źródła zmartwień klientów? Lekarz nie chce komentować sytuacji, można wyciągać wnioski z ciągłych utyskiwań pani Chitose – ale to i tak nie prowadzi do rozwiązania zagadki.
Kolejne rozdziały w tej powieści to kolejne przypadki, ludzie, którzy zagubili się we własnym życiu, nie radzą sobie w relacjach z bliskimi, przepracowują się albo mają jakieś traumy, nie przepracowali czegoś, nie uświadomili sobie ważnej prawdy, która utrudnia im funkcjonowanie. Koty wyzwalają przewartościowania – dzięki nim zmienia się poglądy na rzeczywistość, zmienia się też samo podejście do trosk. Nic dziwnego, że pacjenci chcą wrócić do lekarza, który uratował ich przed nimi samymi. I każdy rozdział to prawie zamknięta całostka: w jej ramach rozwiązanie problemu wypracowuje się samo przez nietypowy medykament.
Nie jest to książka o kotach i o tym, jak opiekować się kotami, jest to książka o wrażliwości. Slow book, spowalniacz czasu, literatura zaliczana do nurtu healingowego – trzeba się nastawić na wyciszenie, ukojenie i na rozrywkę bez fajerwerków, żeby czerpać przyjemność z lektury. „Zaleca się kolejnego kota” to opowieść dla tych wszystkich, którzy zakochali się w pierwszej części i chcieliby powrotu do ulubionych bohaterów – nie ulega wątpliwości, że gabinet otworzy się przed nimi, ukaże się im i pozwoli na wytchnienie. I chociaż autorka nawiązuje tu do już wykorzystanych pomysłów, nie znudzi tych czytelników, którzy poszukują drogi powrotnej do niezwykłego lekarza.
Okłady z kota
Shō Ishida rynek książkowy podbiła pomysłem na książkę kompletnie pozbawioną sensacyjnych akcentów, za to skoncentrowaną na rozwiązywaniu problemów w nietypowy sposób. „Zaleca się kota” to historia, która urzekła odbiorców – nie tylko kociarzy – na całym świecie. „Zaleca się kolejnego kota” to jej naturalna kontynuacja. Mamy tu oczywiście poradnię terapeutyczną, do której trafiają potrzebujący pomocy – ale ludzie, którzy chcieliby celowo znaleźć dziwnego lekarza, błądzą po okolicznych uliczkach i nie mają szansy na dotarcie do doktora i pani Chitose. Tajemnica nie musi się wyjaśniać, wcale nie o nią chodzi, chociaż autorka próbuje zaskoczyć czytelników magicznym rozwiązaniem. Nie to ma znaczenie, a ekscentryczność lekarza i podejście do pacjentów. Potrzebujący wsparcia nie radzą sobie w codziennym życiu, ale niekoniecznie zamierzają szukać profesjonalnej pomocy: część z nich nawet zastanawia się, dlaczego ma stosować jakiekolwiek kuracje. Tym bardziej – kocie kuracje. Autorka wyznaje bowiem tylko jeden lek na wszystkie problemy: koty. Tym razem pacjenci dostają na kilka tygodni koty, ale muszą pilnie obserwować ich fizjologię: sprawdzać, co koty jedzą i co wydalają. To pomysł, który może zaskakiwać, zwłaszcza kiedy ma się do tego prowadzić dzienniczki kotów. Ale koncentracja na kocich zwyczajach i zachowaniach uspokaja i wycisza, a do tego pozwala na refleksję na temat własnych problemów czy odkryć. Koty umilają codzienność, jednak są indywidualistami i nie zamierzają się dopasowywać, zwłaszcza do przejściowych właścicieli – funkcjonują we własnym rytmie i nie ma dla nich znaczenia, z czym borykają się opiekunowie. Przynajmniej z pozoru – bo jak wyjaśnić, że określone kocie reakcje płyną bezpośrednio ze źródła zmartwień klientów? Lekarz nie chce komentować sytuacji, można wyciągać wnioski z ciągłych utyskiwań pani Chitose – ale to i tak nie prowadzi do rozwiązania zagadki.
Kolejne rozdziały w tej powieści to kolejne przypadki, ludzie, którzy zagubili się we własnym życiu, nie radzą sobie w relacjach z bliskimi, przepracowują się albo mają jakieś traumy, nie przepracowali czegoś, nie uświadomili sobie ważnej prawdy, która utrudnia im funkcjonowanie. Koty wyzwalają przewartościowania – dzięki nim zmienia się poglądy na rzeczywistość, zmienia się też samo podejście do trosk. Nic dziwnego, że pacjenci chcą wrócić do lekarza, który uratował ich przed nimi samymi. I każdy rozdział to prawie zamknięta całostka: w jej ramach rozwiązanie problemu wypracowuje się samo przez nietypowy medykament.
Nie jest to książka o kotach i o tym, jak opiekować się kotami, jest to książka o wrażliwości. Slow book, spowalniacz czasu, literatura zaliczana do nurtu healingowego – trzeba się nastawić na wyciszenie, ukojenie i na rozrywkę bez fajerwerków, żeby czerpać przyjemność z lektury. „Zaleca się kolejnego kota” to opowieść dla tych wszystkich, którzy zakochali się w pierwszej części i chcieliby powrotu do ulubionych bohaterów – nie ulega wątpliwości, że gabinet otworzy się przed nimi, ukaże się im i pozwoli na wytchnienie. I chociaż autorka nawiązuje tu do już wykorzystanych pomysłów, nie znudzi tych czytelników, którzy poszukują drogi powrotnej do niezwykłego lekarza.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






