Wilga, Warszawa 2016.
Do przemyślenia
Zwariowane rodziny przydają się Jackie French do kamuflowania społecznych problemów – ale i do przyciągania małych odbiorców ceniących sobie absurd i bajkowość. W tomiku „Mój tata smok” autorka zagląda w czasy króla Artura. To w szkole dla rycerzy mały Horacy ma się kształcić, żeby przynieść chlubę swoim rodzicom – mamie, która niezbyt wprawnie posługuje się czarami i tacie lubiącemu przemieniać się czasem w smoka. Wszystko toczyłoby się normalnie, gdyby nie arcytrudne zadanie, jakie w szkole dostaje Horacy i jego przyjaciele. Chłopcy mają między innymi uratować damę z opresji i zabić smoka – w przeciwnym razie między zostaną wyrzuceni ze szkoły. Zadanie wydaje się ponad siły, ale właśnie wtedy dzieci odkrywają moc płynącą ze wspólnego działania. Są przyjaciółmi i nie pozwolą, aby którykolwiek został bez pomocy. A Kiedy już mają pomysły na rozwiązania – z pomocą przychodzi im rodzina Horacego: rodzice, siostra, która wymyśla dziwne wynalazki wyprzedzające swój czas oraz… smoki. Sir Stryczek, surowy nauczyciel, takiego obrotu spraw na pewno nie przewidział.
„Mój tata smok” to szybka powieść dla dzieci. Jackie French stawia bohaterów przed wyzwaniami ponad siły tylko po to, by przypomnieć im o sprycie i o obejściu kłopotów. Dzięki temu może też rozśmieszać. Horacy bez przerwy sprzecza się z gadającą kołatką, poznaje również pewną trudną prawdę o swoich najbliższych. Bajkowe rozwiązania to tylko część historii – Jackie French dostarcza także materiału do przemyśleń nawet najmłodszym. Bo czy to sprawiedliwe, żeby siostra, która skonstruowała rower, zegarek czy telefon, nie mogła chodzić do szkoły? „Mój tata smok” zadaje czasem warte uwagi pytania.
Autorka bardzo często wykorzystuje w tomiku humor, i to ten uwielbiany przez najmłodszych, rubaszny czy „obrzydliwy”: wystarczy przyjrzeć się składnikom zaklęć przygotowywanych przez mamę, a to dopiero wstęp do popisów nie dla dorosłych. To jeden z rodzajów komizmu, nie jedyny. Dowcipem raz po raz popisują się liczne w tomiku smoki, dla humoru stworzona jest kołatka, mnóstwo tu ironii do odczytywania przez co uważniejszych odbiorców. W zasadzie tylko Horacy i kilku chłopców z jego klasy są tu zmartwieni, cała reszta żartuje bez przerwy. A jest z czego – tu nawet to, co dla bohaterów groźne, śmieszy. W końcu sir Stryczek, żeby pozbyć się konkurenta i zrealizować swój perfidny plan, posługuje się bardzo nietypowym czasem. Magii jest tu dużo, ale i tak najbardziej przydaje się spryt. To dzięki umiejętności wychodzenia cało z sideł zastawianych przez dorosłych bohaterowie mogą poczuć się pewniej, nabrać odwagi i wiary we własne siły. Na drugim planie za to rozwija się ładnie nakreślony wątek „miłosny”: siostra Horacego i jeden z jego kolegów co pewien czas zdradzają się z przychylnymi opiniami na swój temat – to urocze i nienachalne, w sam raz do rozrywkowej książeczki. Jackie French chce rozbawiać, do lektury przekonywać szybką i pełną brawurowych zwrotów akcją, prostą narracją, humorem i niezapomnianymi kreacjami bohaterów. Wzoruje się trochę na Koszmarnym Karolku, ale jej bohaterowie wcale nie muszą zachowywać się niegrzecznie, by przyciągnąć uwagę. To, że postępują wbrew regułom narzucanym przez dorosłych, wynika raczej z bezwzględności tych reguł, nie chodzi tu o bunt dla zabawy, ale o uwolnienie się spod wpływu niebezpiecznych zwierzchników, tych, którzy swoimi działaniami doprowadzić mogą do zniszczenia innych. Przy okazji sir Stryczek świetnie sprawdza się jako czarny charakter, nadaje barw całej opowieści, która bez tego może wcale nie angażowałaby tak mocno.
Cały cykl Zwariowane rodzinki to umiejętne wykorzystanie stylistyki pop i klasycznych tematów społecznych w nowej odsłonie. Jackie French tworzy szaloną narrację, w ekspresowym tempie zaprzyjaźnia czytelników i bohaterów. I nikomu nie przeszkadza, że to wytwory fantazji – dzieją się tu ważne rzeczy, więc postaci, nawet najbardziej absurdalnych, nie da się ignorować. Jackie French rozumie swoich odbiorców i chce dostarczać im ciekawych bajek.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zwariowane rodzinki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zwariowane rodzinki. Pokaż wszystkie posty
sobota, 4 czerwca 2016
niedziela, 13 marca 2016
Jackie French: Moja matka piratka
Wilga, Warszawa 2016.
Pirat w szkole
Mama piratka to obietnica nieustannej przygody. Musi być groźna i bezwzględna dla wrogów, ale ponieważ pozostaje mamą – zrzuca ich z deski tylko w pobliżu wysp, na które bez problemu dopłyną, a jeśli jakiś przeciwnik nie umie pływać, mama wyrzuca mu za burtę kapok. Cyryl wychowuje się na pirackim statku w otoczeniu prawdziwych indywiduów. I – jak każdy – marzy o tym, co dla niego niedostępne. Chciałby mianowicie chodzić do szkoły. A że mama piratka spełni każe życzenie dziecka, już wkrótce Cyryl trafi do Bandanic i zacznie wieść życie zwykłego ucznia. Tyle że normalnie dzieci boją się reakcji rodziców po wywiadówkach. Cyryl martwi się, jak jego mamę – kapitana pirackiego statku – przyjmą inni rodzice.
„Moja matka piratka”, tomik, który ukazał się w cyklu Zwariowane rodzinki to powieść dla młodszych dzieci lubiących przygody Koszmarnego Karolka. Bardzo podobna jest tu forma: komiksowe i „złośliwe” rysunki, pseudonimy piratów składające się z imienia i przymiotnikowej charakterystyki na tę samą literę, a nawet upodobanie do niegrzeczności. Piraci bez przerwy jedzą potrawy z potworów morskich (im więcej w nich robali, tym lepiej…), mają oswojonego krokodyla, któremu, gdy się odbije, resztki jedzenia wypadają z paszczy i stosują lekarstwa z kupy żółwia na chorobę morską. Jackie French nie boi się rubaszności – wie, że statek piracki to dobre miejsce na bałagan i na humor niskich lotów, nawet jeśli rządzi nim mama. Mnoży więc pirackie indywidua i robi wszystko, by sceneria jak najbardziej różniła się od znanej odbiorcom rzeczywistości. W tym kontekście zrozumiała jest tęsknota Cyryla za szkołą i normalnością.
Ale i w szkole nie będzie nudno. French dba o to, by świat piratów i nowe środowisko Cyryla ładnie się przeniknęły i potrzebowały siebie nawzajem. Chłopak czasami wstydzi się pirackiego pochodzenia i zadziorności mamy, ale pewnego dnia szkole zagraża powódź – podczas ewakuacji wszyscy docenią statek piracki. Jackie French pomysłowo prezentuje najmłodszym piękno różnic. Cyryl nie musi być taki jak wszyscy, by został zaakceptowany, jego dziwna rodzina przestanie być obiektem drwin, gdy uratuje życie kolegom chłopca. To dość ekstremalna nauczka dla szyderców, ale przemawiająca do wyobraźni – autorka łączy tu ekspresyjną fabułę z cenną lekcją. Z jednej strony budzi ciekawość najmłodszych co do losów klasy Cyryla, z drugiej – mimochodem wychowuje. „Moja matka piratka” jest bajką przepełnioną ekstremalnymi wydarzeniami. Przerysowanie sprzyja w niej utrzymaniu uwagi samodzielnie czytających kilkulatków, sprawia też, że odbiorcy chcą śledzić losy Cyryla.
Intrygująca będzie tu kreacja matki, bez wahania wydającej rozkazy zgrai piratów. Matka piratka wie, że życie nie jest bezpieczne – nie tylko to na statku. Dlatego też uczniowie mają szansę wziąć udział w prawdziwej bitwie morskiej. Jackie French rzuca tym samym wyzwanie twórcom ugrzecznionych historyjek, a i tym, którzy za wszelką cenę chcą odsuwać dzieci od strachów w lekturach. Przy matce piratce to przygody stają się najważniejsze. Ta powieść (i krótka, i dynamiczna, utrzymana w stylu pop) to książka w sam raz dla dzieci wychowywanych na kreskówkach. Nie daje się odłożyć, rozbudza apetyty na czytanie i pokazuje potęgę wyobraźni, zawiera szereg inspirujących obrazków i pomaga w zrozumieniu, że każdy musi w życiu znaleźć własną drogę. French bawi się pisaniem dla dzieci – sprawia jej to przyjemność, więc nawet oderwanie od znanego odbiorcom świata nie będzie przeszkadzać w rozrywce.
Pirat w szkole
Mama piratka to obietnica nieustannej przygody. Musi być groźna i bezwzględna dla wrogów, ale ponieważ pozostaje mamą – zrzuca ich z deski tylko w pobliżu wysp, na które bez problemu dopłyną, a jeśli jakiś przeciwnik nie umie pływać, mama wyrzuca mu za burtę kapok. Cyryl wychowuje się na pirackim statku w otoczeniu prawdziwych indywiduów. I – jak każdy – marzy o tym, co dla niego niedostępne. Chciałby mianowicie chodzić do szkoły. A że mama piratka spełni każe życzenie dziecka, już wkrótce Cyryl trafi do Bandanic i zacznie wieść życie zwykłego ucznia. Tyle że normalnie dzieci boją się reakcji rodziców po wywiadówkach. Cyryl martwi się, jak jego mamę – kapitana pirackiego statku – przyjmą inni rodzice.
„Moja matka piratka”, tomik, który ukazał się w cyklu Zwariowane rodzinki to powieść dla młodszych dzieci lubiących przygody Koszmarnego Karolka. Bardzo podobna jest tu forma: komiksowe i „złośliwe” rysunki, pseudonimy piratów składające się z imienia i przymiotnikowej charakterystyki na tę samą literę, a nawet upodobanie do niegrzeczności. Piraci bez przerwy jedzą potrawy z potworów morskich (im więcej w nich robali, tym lepiej…), mają oswojonego krokodyla, któremu, gdy się odbije, resztki jedzenia wypadają z paszczy i stosują lekarstwa z kupy żółwia na chorobę morską. Jackie French nie boi się rubaszności – wie, że statek piracki to dobre miejsce na bałagan i na humor niskich lotów, nawet jeśli rządzi nim mama. Mnoży więc pirackie indywidua i robi wszystko, by sceneria jak najbardziej różniła się od znanej odbiorcom rzeczywistości. W tym kontekście zrozumiała jest tęsknota Cyryla za szkołą i normalnością.
Ale i w szkole nie będzie nudno. French dba o to, by świat piratów i nowe środowisko Cyryla ładnie się przeniknęły i potrzebowały siebie nawzajem. Chłopak czasami wstydzi się pirackiego pochodzenia i zadziorności mamy, ale pewnego dnia szkole zagraża powódź – podczas ewakuacji wszyscy docenią statek piracki. Jackie French pomysłowo prezentuje najmłodszym piękno różnic. Cyryl nie musi być taki jak wszyscy, by został zaakceptowany, jego dziwna rodzina przestanie być obiektem drwin, gdy uratuje życie kolegom chłopca. To dość ekstremalna nauczka dla szyderców, ale przemawiająca do wyobraźni – autorka łączy tu ekspresyjną fabułę z cenną lekcją. Z jednej strony budzi ciekawość najmłodszych co do losów klasy Cyryla, z drugiej – mimochodem wychowuje. „Moja matka piratka” jest bajką przepełnioną ekstremalnymi wydarzeniami. Przerysowanie sprzyja w niej utrzymaniu uwagi samodzielnie czytających kilkulatków, sprawia też, że odbiorcy chcą śledzić losy Cyryla.
Intrygująca będzie tu kreacja matki, bez wahania wydającej rozkazy zgrai piratów. Matka piratka wie, że życie nie jest bezpieczne – nie tylko to na statku. Dlatego też uczniowie mają szansę wziąć udział w prawdziwej bitwie morskiej. Jackie French rzuca tym samym wyzwanie twórcom ugrzecznionych historyjek, a i tym, którzy za wszelką cenę chcą odsuwać dzieci od strachów w lekturach. Przy matce piratce to przygody stają się najważniejsze. Ta powieść (i krótka, i dynamiczna, utrzymana w stylu pop) to książka w sam raz dla dzieci wychowywanych na kreskówkach. Nie daje się odłożyć, rozbudza apetyty na czytanie i pokazuje potęgę wyobraźni, zawiera szereg inspirujących obrazków i pomaga w zrozumieniu, że każdy musi w życiu znaleźć własną drogę. French bawi się pisaniem dla dzieci – sprawia jej to przyjemność, więc nawet oderwanie od znanego odbiorcom świata nie będzie przeszkadzać w rozrywce.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






