* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Władysław Broniewski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Władysław Broniewski. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 listopada 2019

Ewa Zawistowska: Dziadek Władek. O Broniewskim, Ance i rodzinie

Prószyński i S-ka, Warszawa 2019.

Życie Anki

Do rodzinnego domu – wielopokoleniowego i patchworkowego jednocześnie – zabiera Ewa Zawistowska czytelników. Powraca do rzeczywistości z drugiej połowy XX wieku, żeby zaprezentować własne dzieciństwo, ale też Ankę, powszechnie znaną jako bohaterkę trenów Władysława Broniewskiego, a prywatnie – matkę. „Dziadek Władek. O Broniewskim, Ance i rodzinie” to książka obszerna i zbudowana na fragmentach korespondencji, bardzo dobrze zresztą wybranych. Ewa Zawistowska prezentuje tu sławnego dziadka (przez pewien czas w szkolnych latach starała się zresztą nie ujawniać, że jest wnuczką „tego” Broniewskiego, o genezie takiego zachowania w tomie pisze), swoich rodziców, ale też innych ludzi, którzy przewijali się przez dom. Ankę poznaje po latach – matka autorki zmarła, gdy ta miała zaledwie kilka lat. Śledzenie listów zachowanych w domowych archiwach jest doskonałą okazją do portretowania rodzinnych stosunków i charakterów. Z listów wyłania się obraz kobiety dość szczęśliwej, realizującej się w pracy przy filmach. Anka jest zawsze wolna – chociaż dość wcześnie zachodzi w ciążę, nie rezygnuje ze swoich planów – wyjeżdża do Paryża i tam uczy się sztuki filmowej. O Ewę troszczy się niejako na odległość, utrzymując stały kontakt z rodzicami i mężem. Z kolei Stefan to oaza spokoju, zawsze zakochany i troskliwy. I nawet mimo śladów romansu to w codzienności dziadków Ewy Zawistowskiej więcej jest sercowych burz.

Autorka przygląda się zwłaszcza relacjom mamy i dziadka – ale interesują ją również czułości (oraz cała proza życia) wymieniane w listach przez rodziców. Stefan i Anka nie szczebioczą do siebie, ale zapewniają sobie wzajemnie stabilizację i spokój. Dla Zawistowskiej to musiało być ciekawe doświadczenie – odkrywać w korespondencji rodzinnej wiadomości o sobie. Do przytaczanych cytatów może zawsze coś dopowiedzieć, uzupełnić informacje albo przedstawić dane z dodatkowych źródeł – nie proponuje wyłącznie podążania za listami. Zdarza się, że odżegnuje się od działalności członków rodziny (fakt, że babcia jest komunistką, nie pozwala jej zajrzeć do spisanych przez starszą panią wspomnień), jednak zwykle opowiada barwnie i wielowymiarowo o tym, co działo się na co dzień. Przywraca Ance obecność – nie wspomina o swojej tęsknocie czy braku matki na co dzień. Pokazuje za to humor w listach, wierszyki tworzone na gorąco przez dziadka Władka, pokonywanie zwykłych trudności i wyzwania. Stopniowo do książki coraz bardziej wkracza problem nieokreślonej choroby Anki, samopoczucie i stan fizyczny określany przez samą zainteresowaną jako „usranie”.

„Dziadek Władek” to publikacja przygotowana z największą starannością. Ewa Zawistowska staje się przewodnikiem po korespondencji, przy okazji tom zamienia się w pokaz sztuki epistolarnej, nie da się tu przeoczyć jakości kolejnych listów, a nawet drobnych zapisków na kartkach pocztowych. W końcu to podstawowy sposób utrzymywania kontaktów, a geny literata zobowiązują. Ewa Zawistowska pozwala się rozsmakować nie tylko w słowach, ale i w całych nakreślanych relacjach między członkami rodziny. Trudnych tematów nie unika, wie, czym przyciągnąć czytelników. Sprawia, że ta publikacja funkcjonować będzie jako dopowiedzenie do biografii Władysława Broniewskiego, ale też jako ciekawy portret rodzinny.

wtorek, 29 listopada 2011

Władysław Broniewski: Wierszem przez życie. Poezje

Iskry, Warszawa 2011.

Wybór osobisty

Mariusz Urbanek ze znawstwem, a i z pasją opisał życie i twórczość Władysława Broniewskiego. Idealnym uzupełnieniem jego książki „Broniewski. Miłość, wódka, polityka” staje się przygotowany przez niego wybór wierszy poety – subiektywny i niezbyt obszerny zestaw utworów z różnych lat, mający – jak zapewnia Urbanek – pokazać Broniewskiego kompletnego. Przywołuje więc autor wyboru sześćdziesiąt jeden tekstów, które dopełniają tom biografii, a jednocześnie przynoszą obraz poety niejednorodnego, niełatwego do zaszufladkowania i oceniania. Czy taka ilość wierszy wystarczy, by poznać i zrozumieć Broniewskiego? Czytelnikom rozmiłowanym w tej poezji z pewnością zaostrzy apetyty (lub też pozwoli szybciej dotrzeć do utworów arcydzielnych). Tym, którzy biografię czytali na sucho, mając w pamięci jedynie strzępy szkolnych lektur, tomik „Wierszem przez życie. Poezje” jawić się będzie jako skondensowany i wartościowy zbiorek, umożliwiający szybkie zapoznanie się z twórczością Władysława Broniewskiego. Wszystkim natomiast ów wybór wierszy każe się zastanowić nad własną recepcją dzieł i nad prywatnym zestawem utworów do ocalenia. Wiersze z tomiku jako ilustracja do biografii spełniają swoje zadanie znakomicie.

Urbanek sam tłumaczy, co było kluczem doboru liryków. Chce czytać Broniewskiego nie tylko jako poetę rewolucyjnego, ale też autora tekstów rozrachunkowych, człowieka doświadczonego przez los i… poetę, autora erotyków i wierszy romantycznych. Ale w kilkudziesięciu utworach pojawia się też inny Broniewski, Broniewski, którego pisaniem rządzą emocje. W tomiku powracają wiersze wyrastające z buntu i niezgody, źródła gniewu, zagrzewające do walki apele, ale i… utwory dowcipne i lekkie, ukazujące Broniewskiego jako żartownisia: te teksty każą zweryfikować sens powagi – bo w końcu wydrwieniu ulec może nawet miłość. To prawdziwy test znaczenia humorystycznych tematów i, co ważne, nigdy nieistniejący w utworach o tematyce patriotycznej. Tomik „Wierszem przez życie. Poezje” przedstawia różne oblicza Broniewskiego – zaangażowanego w sprawy państwa i w politykę, gloryfikującego miłość, szukającego żartu, załamanego po stracie bliskich – ale i Broniewskiego o ogromnej „lirycznej” wrażliwości (jak w „Zielonym wierszu”). Widać w tej książce warsztat Broniewskiego i istotne dla niego kwestie – ale tak naprawdę cały zbiorek wybrzmiewa w zestawieniu z biografią napisaną przez Urbanka. Oba tomy czytać można równolegle, żeby uzyskać pełną wiedzę o literackiej działalności Broniewskiego.

Urbanek przypomina wiersze, które wszyscy doskonale znają – nie tylko ze szkoły, ale i na przykład z… piosenek. Obok nich natomiast proponuje wiersze zapomniane, produkcyjniaki pisane zgodnie z obowiązującymi „normami”. Jest w tych utworach siła, jest rytm i rym niebanalny – zmienia się za to niemal bez przerwy (to efekt skondensowania wyboru), ich ton i sposób oddziaływania na czytelników. „Wierszem przez życie” to tomik zróżnicowanych nastrojów i całego szeregu spraw, o które warto walczyć. Ważne, że Urbanek nie chce pokazywać Broniewskiego jednowymiarowo.