Harperkids, Warszawa 2025.
Obserwacje
W Pierwszych bajeczkach nie chodzi o intrygujące fabuły – tekstu jest niewiele, tylko tyle, żeby zainteresować dzieci oglądaniem obrazków i zabawą. Kartonowe malutkie picture booki pozwalają rozwijać sprawność manualną i bawić się lekturami, które automatycznie przechodzą od standardowych czytanek do zabawek. Książki-gadżety pomagają dzieciom oswoić się z nową formą rozrywki, a przy okazji zaskakują je rozwiązaniami technicznymi. W grubych stronach mieszczą się bowiem ruchome elementy, które wręcz zmuszają dzieci do wysiłku – uczestniczenia w tworzeniu bajki. „Dzień dobry, ptaszku” to publikacja drobna i przyjemna, skoncentrowana na tym, co dzieje się w przyrodzie. Ptasia mama (z nieokreślonego gatunku, jedynie po obrazku można próbować zgadywać, co to za ptak i szukać podobnych w swoim otoczeniu) najpierw pracuje przy budowie gniazda – uwija się, żeby dokładać drobne gałązki. Później składa jaja (w całym tomiku pominięta została kwestia ptasiego taty, najprawdopodobniej dlatego, żeby nie zarzucać dzieci dodatkowymi wątkami, albo żeby zwrócić uwagę na więź malucha z mamą – ale nie warto dorabiać do tego osobnej ideologii, nie o braki w tomiku chodzi). Kiedy pisklęta się wyklują, mama opiekuje się nimi. Wszystko zostało zamknięte w kilku stronach, podstawowe informacje podawane są w drobnych tekstach (pierwsze zdanie, przykuwające uwagę, jest wprowadzone większymi literami, później pojawiają się już mniej ważne informacje – można je pominąć albo uzupełniać samodzielnie, kiedy czyta się dziecku). Dla najmłodszych i tak najbardziej liczyć się będzie zabawa. Na okładce i raz w środku dzieci mogą przyspieszyć wykluwanie się ptaków – przesunięcie odpowiedniego elementu sprawia, że ptaszki wyglądają spod skorupek, co wypada dość zabawnie i bardzo ucieszy dzieci. Do tego można sprawić, że ptasia mama będzie budować gniazdo – albo pomóc małemu bohaterowi w pierwszym locie. Nie ma tu wielkich zmian w obrazkach, raczej wprowadzanie ruchu niż dodawanie lub zmienianie treści występuje – nie trzeba zresztą wielkich wydarzeń, wystarczy skoncentrowanie się dziecka na typowych dla przyrody zjawisk. Rodzice będą mogli tę książeczkę wykorzystywać, żeby opowiadać pociechom o tym, co dzieje się w naturze, jak ptaki przychodzą na świat i jak dbają o nie ptasie mamy. Sympatyczna książeczka wymusza aktywność odbiorców – wprawdzie dałoby się zignorować przesuwne elementy i części stron – ale to najlepsza część zabawy, rozbudzanie ciekawości i działanie mnemotechniczne. Dzięki tego typu rozrywce łatwiej będzie dzieciom zapamiętać kolejność wydarzeń. Realność historyjki sprawia, że chętniej będą rozglądać się podczas spacerów i budować własne narracje.
Tomik nie jest przesadnie rozbudowywany w warstwie graficznej – proste komputerowe kształty to coś, co nie przytłoczy dzieci i nie odwróci ich uwagi od pracy związanej z ruchomymi elementami. Sprawdzona rozrywka zyskuje tu kolejną udaną realizację.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pierwsze bajeczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pierwsze bajeczki. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 21 stycznia 2025
piątek, 3 lutego 2023
Pierwsze bajeczki. Dzień dobry, pani doktor! / Dzień dobry, króliczku!
Harperkids, Warszawa 2023.
Historyjki
Bardzo krótkie kartonowe picture booki z przesuwanymi częściami pozwolą dzieciom zaprzyjaźnić się z książką jako sposobem spędzania wolnego czasu i źródłem rozrywki. W Akademii Mądrego Dziecka ukazuje się podcykl Pierwsze bajeczki - zestaw miniaturowych historyjek wiążących się z codziennością kilkulatka, ale też dostarczających cennych informacji. W "Dzień dobry, króliczku" liczy się przede wszystkim dobra zabawa malucha: oto bohaterowie, sympatyczna królicza rodzinka. Małe w tej rodzinie ciągle brykają, trzeba na przykład znaleźć jednego z nich (uszy wystają mu z kryjówki, a proces odkrywania wiąże się z przesuwaniem odpowiedniego elementu kartonowej strony). Króliczki jedzą marchewki albo skaczą - a kiedy są zmęczone, udają się na odpoczynek. Nie jest to raczej porywająca fabuła, ale nie o to w tomiku chodzi, raczej o zdolność tworzenia pierwszych opowieści, doskonalenie sztuki narracji. To przecież książeczki do oglądania wspólnie z dzieckiem i do wykonywania manualnych prostych zadań - tak, żeby najmłodsi dobrze się bawili podczas śledzenia przygód królików. W tomiku "Dzień dobry, pani doktor" chodzi o coś innego: tutaj bohater - dziecko - przybywa do lekarza. Prowadzi narrację w pierwszej osobie, chociaż nie byłby w stanie samodzielnie tak dobrze operować słowem - jednak przyjęty tu sposób opisywania rzeczywistości ma przekonać odbiorców do pewnych zachowań. U lekarza nie dzieje się nic strasznego: ważenie to dobra zabawa, zaglądanie do ucha nie przestraszy (nawet jeśli lekarka ma specjalistyczne narzędzia), co więcej: szczepionka również nie wyzwala lęku. To prosty sygnał dla odbiorców: nie należy bać się wizyt kontrolnych u lekarza ani panikować z powodu szczepień - wszystko może odbywać się w przyjemnej atmosferze. Tutaj maluch, który śledzi opowieść, może dowiedzieć się czegoś o swojej roli u lekarza, może też przypomnieć sobie w odpowiednim momencie dobry przykład dawany przez bohatera. Jest tu znacznie więcej emocji niż przy opowieściach o króliczku, głównie dlatego, że nie ma zapośredniczania doświadczeń dzieci - to, co przeżywa chłopiec, daje się łatwo przełożyć na sytuacje znane odbiorcom. W przypadku króliczków hasanie i brykanie czy zabawa w chowanego to cenione i znane zabawy - jednak od początku kojarzą się maluchom dobrze i nie trzeba do nich specjalnie przekonywać, można się co najwyżej zainspirować. W obu książeczkach grafiki są proste i komputerowe, pozbawione konturów i sprowadzane do dużych kolorowych kształtów. Postacie mają wielkie oczy i uśmiechy (niemal obowiązkowe), swoim wyglądem albo zachęcają do spędzania z nimi czasu, albo sugerują, jak dobrze im we własnym gronie. Odbiorcy mogą dzięki temu zainteresować się przedstawionymi scenkami i samymi historyjkami. Nie ma tu potrzeby przesadnego angażowania się w akcję, więc bajki mogą służyć do wyciszania przed snem i przydadzą się również jako zestaw ćwiczeń motorycznych, udowodnią dzieciom, że książek nie wertuje się zawsze w ten sam sposób. Niespodzianki tu zawarte - dzięki ruchomym elementom - przekonają najmłodszych do takiej formy rozrywki. Oczywiście rozwiązania z cyklu nikogo nie zaskoczą, bo wszyscy znają tę serię - sprawdzoną i stale obecną na rynku. Małe, zgrabne kartonowe picture booki przydadzą się do rozbawiania najmłodszych pociech.
Historyjki
Bardzo krótkie kartonowe picture booki z przesuwanymi częściami pozwolą dzieciom zaprzyjaźnić się z książką jako sposobem spędzania wolnego czasu i źródłem rozrywki. W Akademii Mądrego Dziecka ukazuje się podcykl Pierwsze bajeczki - zestaw miniaturowych historyjek wiążących się z codziennością kilkulatka, ale też dostarczających cennych informacji. W "Dzień dobry, króliczku" liczy się przede wszystkim dobra zabawa malucha: oto bohaterowie, sympatyczna królicza rodzinka. Małe w tej rodzinie ciągle brykają, trzeba na przykład znaleźć jednego z nich (uszy wystają mu z kryjówki, a proces odkrywania wiąże się z przesuwaniem odpowiedniego elementu kartonowej strony). Króliczki jedzą marchewki albo skaczą - a kiedy są zmęczone, udają się na odpoczynek. Nie jest to raczej porywająca fabuła, ale nie o to w tomiku chodzi, raczej o zdolność tworzenia pierwszych opowieści, doskonalenie sztuki narracji. To przecież książeczki do oglądania wspólnie z dzieckiem i do wykonywania manualnych prostych zadań - tak, żeby najmłodsi dobrze się bawili podczas śledzenia przygód królików. W tomiku "Dzień dobry, pani doktor" chodzi o coś innego: tutaj bohater - dziecko - przybywa do lekarza. Prowadzi narrację w pierwszej osobie, chociaż nie byłby w stanie samodzielnie tak dobrze operować słowem - jednak przyjęty tu sposób opisywania rzeczywistości ma przekonać odbiorców do pewnych zachowań. U lekarza nie dzieje się nic strasznego: ważenie to dobra zabawa, zaglądanie do ucha nie przestraszy (nawet jeśli lekarka ma specjalistyczne narzędzia), co więcej: szczepionka również nie wyzwala lęku. To prosty sygnał dla odbiorców: nie należy bać się wizyt kontrolnych u lekarza ani panikować z powodu szczepień - wszystko może odbywać się w przyjemnej atmosferze. Tutaj maluch, który śledzi opowieść, może dowiedzieć się czegoś o swojej roli u lekarza, może też przypomnieć sobie w odpowiednim momencie dobry przykład dawany przez bohatera. Jest tu znacznie więcej emocji niż przy opowieściach o króliczku, głównie dlatego, że nie ma zapośredniczania doświadczeń dzieci - to, co przeżywa chłopiec, daje się łatwo przełożyć na sytuacje znane odbiorcom. W przypadku króliczków hasanie i brykanie czy zabawa w chowanego to cenione i znane zabawy - jednak od początku kojarzą się maluchom dobrze i nie trzeba do nich specjalnie przekonywać, można się co najwyżej zainspirować. W obu książeczkach grafiki są proste i komputerowe, pozbawione konturów i sprowadzane do dużych kolorowych kształtów. Postacie mają wielkie oczy i uśmiechy (niemal obowiązkowe), swoim wyglądem albo zachęcają do spędzania z nimi czasu, albo sugerują, jak dobrze im we własnym gronie. Odbiorcy mogą dzięki temu zainteresować się przedstawionymi scenkami i samymi historyjkami. Nie ma tu potrzeby przesadnego angażowania się w akcję, więc bajki mogą służyć do wyciszania przed snem i przydadzą się również jako zestaw ćwiczeń motorycznych, udowodnią dzieciom, że książek nie wertuje się zawsze w ten sam sposób. Niespodzianki tu zawarte - dzięki ruchomym elementom - przekonają najmłodszych do takiej formy rozrywki. Oczywiście rozwiązania z cyklu nikogo nie zaskoczą, bo wszyscy znają tę serię - sprawdzoną i stale obecną na rynku. Małe, zgrabne kartonowe picture booki przydadzą się do rozbawiania najmłodszych pociech.
niedziela, 27 lutego 2022
Pierwsze bajeczki. Dzień dobry, traktorku!
Harperkids, Warszawa 2022.
Dzień w pracy
"Dzień dobry, traktorku", historia w serii Pierwsze bajeczki pod szyldem Akademii Mądrego Dziecka to kartonowa i niewielka publikacja z ruchomymi elementami. Picture book, w którym zabawa jest równie ważna ja lektura - czy też opowiadanie dzieciom, co dzieje się na kolejnych stronach. Przez poruszanie odpowiednio zaznaczonymi elementami stron dzieci modyfikują wygląd obrazków i zmieniają nieco akcję przedstawianą na nich: traktor jedzie przed siebie (a zza niego wyłaniają się zwierzęta), koła się obracają, pole zostaje zaorane, a bele siana - przerzucone. Traktorek wieczorem może się udać na zasłużony odpoczynek. Nie ma mowy o tym, że kieruje nim dziewczynka: ludzie się nie liczą, a sam bohater jest antropomorfizowany, żeby łatwiej było dotrzeć do najmłodszych odbiorców tomiku. Dzieciom spodoba się zwyczajna przygoda traktorka - będą mogły kibicować mu w pracy i przy okazji dowiadywać się, do czego taka maszyna jest w gospodarstwie potrzebna. Tu mogą wkroczyć także dorośli, którzy będą w stanie udzielić więcej informacji na temat obowiązków na wsi - jeśli jednak nie będą oni mieli ochoty albo czasu na snucie własnych narracji, dziecko samo sporo wywnioskuje z tej bogato ilustrowanej opowieści. Rysunki są tutaj stworzone komputerowo - pozbawione konturów i bardzo proste, przekonają najmłodszych odbiorców, wywołają też uśmiechy na dziecięcych twarzach - są sympatyczne i ciekawe. Wciąż przewijają się przez nie zwierzęta, które z zaciekawieniem przyglądają się pracy traktorka. Jednocześnie rytm bajki pasuje do rytmu dnia dziecka - rano jest czas na ruszanie do pracy (lub zabawy), wieczorem - pora na odpoczynek. Dzięki takiej lekturze dzieci mogą się dowiedzieć, do czego używa się traktorów - i urozmaicić własne zabawy. Kolorowy tomik wprost zachęca do zdobywania i zapamiętywania informacji. Zasadniczym celem tej książeczki jest zabawa. Najmłodsi mogą tu ćwiczyć sprawność manualną przez przesuwanie wybranych elementów: czasem trzeba wyciągnąć część strony, czasem przesunąć wystający kawałek tak, by poruszyć pozornie niezwiązane z nim części obrazka, innym razem - zwyczajnie poruszyć kawałkiem obrazka. Ta zmienność sprawia, że dzieciom nie znudzi się rozrywka: mogą cieszyć się możliwościami, jakie przynosi im książeczka. To jednocześnie odejście od standardowych i linearnych lektur - książka bardziej kojarzy się z zabawą niż z czytaniem. Dzieci mogą ćwiczyć czytanie liter albo przepisywać okrągłe zdania - traktować tomik treningowo, dzięki czemu dłużej może posłużyć (i także starszemu rodzeństwu odbiorców). Oczywiście jest to jedna z publikacji w cieszącej się sporą popularnością serii - i nie zawiedzie maluchów. To kolejna propozycja rozwojowa, przydatna dla kilkulatków, które lubią poznawać świat i potrzebują dodatkowych bodźców, żeby w książkach dostrzec coś atrakcyjnego.
Dzień w pracy
"Dzień dobry, traktorku", historia w serii Pierwsze bajeczki pod szyldem Akademii Mądrego Dziecka to kartonowa i niewielka publikacja z ruchomymi elementami. Picture book, w którym zabawa jest równie ważna ja lektura - czy też opowiadanie dzieciom, co dzieje się na kolejnych stronach. Przez poruszanie odpowiednio zaznaczonymi elementami stron dzieci modyfikują wygląd obrazków i zmieniają nieco akcję przedstawianą na nich: traktor jedzie przed siebie (a zza niego wyłaniają się zwierzęta), koła się obracają, pole zostaje zaorane, a bele siana - przerzucone. Traktorek wieczorem może się udać na zasłużony odpoczynek. Nie ma mowy o tym, że kieruje nim dziewczynka: ludzie się nie liczą, a sam bohater jest antropomorfizowany, żeby łatwiej było dotrzeć do najmłodszych odbiorców tomiku. Dzieciom spodoba się zwyczajna przygoda traktorka - będą mogły kibicować mu w pracy i przy okazji dowiadywać się, do czego taka maszyna jest w gospodarstwie potrzebna. Tu mogą wkroczyć także dorośli, którzy będą w stanie udzielić więcej informacji na temat obowiązków na wsi - jeśli jednak nie będą oni mieli ochoty albo czasu na snucie własnych narracji, dziecko samo sporo wywnioskuje z tej bogato ilustrowanej opowieści. Rysunki są tutaj stworzone komputerowo - pozbawione konturów i bardzo proste, przekonają najmłodszych odbiorców, wywołają też uśmiechy na dziecięcych twarzach - są sympatyczne i ciekawe. Wciąż przewijają się przez nie zwierzęta, które z zaciekawieniem przyglądają się pracy traktorka. Jednocześnie rytm bajki pasuje do rytmu dnia dziecka - rano jest czas na ruszanie do pracy (lub zabawy), wieczorem - pora na odpoczynek. Dzięki takiej lekturze dzieci mogą się dowiedzieć, do czego używa się traktorów - i urozmaicić własne zabawy. Kolorowy tomik wprost zachęca do zdobywania i zapamiętywania informacji. Zasadniczym celem tej książeczki jest zabawa. Najmłodsi mogą tu ćwiczyć sprawność manualną przez przesuwanie wybranych elementów: czasem trzeba wyciągnąć część strony, czasem przesunąć wystający kawałek tak, by poruszyć pozornie niezwiązane z nim części obrazka, innym razem - zwyczajnie poruszyć kawałkiem obrazka. Ta zmienność sprawia, że dzieciom nie znudzi się rozrywka: mogą cieszyć się możliwościami, jakie przynosi im książeczka. To jednocześnie odejście od standardowych i linearnych lektur - książka bardziej kojarzy się z zabawą niż z czytaniem. Dzieci mogą ćwiczyć czytanie liter albo przepisywać okrągłe zdania - traktować tomik treningowo, dzięki czemu dłużej może posłużyć (i także starszemu rodzeństwu odbiorców). Oczywiście jest to jedna z publikacji w cieszącej się sporą popularnością serii - i nie zawiedzie maluchów. To kolejna propozycja rozwojowa, przydatna dla kilkulatków, które lubią poznawać świat i potrzebują dodatkowych bodźców, żeby w książkach dostrzec coś atrakcyjnego.
niedziela, 13 lutego 2022
Pora na kąpiel, hipopotamku!
Harperkids, Warszawa 2022.
W wodzie
To idealna zachęta do kąpieli - wszystkie maluchy będą chciały pójść w ślady hipopotamka, bohatera tomiku "Pora na kąpiel, hipopotamku". W Akademii Mądrego Dziecka pojawia się kolejna niewielka kartonowa publikacja z przesuwanymi elementami - w ramach podcyklu Pierwsze bajeczki. Oznacza to, że można razem z dzieckiem prześledzić drobną historyjkę, a potem wzorować się na małym bohaterze, który z radością zażywa codziennych kąpieli. Mama hipopotamka zaprasza swoją pociechę do wody - to szansa na liczne wybryki i zabawy, hipopotamek po takim relaksie może uciąć sobie drzemkę, a po wszystkim zjeść kolację - nazajutrz czeka go znowu niewątpliwa przyjemność: możliwość zanurzenia się w wodzie. To również rodzaj reklamy dla małych odbiorców: skoro hipopotamek tak dobrze bawił się w kąpieli i nie może się doczekać następnej, oznacza, że nie można się bać cowieczornego mycia. Taki tomik pomaga rodzicom w przekonywaniu najmłodszych do kąpieli - i do książeczek.
Bo ta pozycja składa się zaledwie z kilku bardzo grubych stron - dlatego, że pojawiają się w niej elementy do przesuwania, wyciągania lub obracania - dzieci mają poruszać wyznaczonymi częściami kartek, żeby wpłynąć na ilustracje i na zabawy hipopotamka. Bohater może się chować przed mamą, albo kręcić w wodzie, może iść na spacer lub zamykać oczy podczas drzemki. Takie odkrycia na pewno ucieszą kilkulatki - i zamieniają lekturę w rozrywkę. Tu nie chodzi tylko o czytanie o przygodach hipopotamka, ewentualnie - opowiadanie o tym, co bohater może jeszcze wymyślić (jeśli rodzice chcą wieczorem dodać coś do bajki): ważniejsza jest możliwość wpływania na obrazki. To sposób na poćwiczenie zdolności manualnych i na testowanie umiejętności. Dzieci będą oglądać kolorowe ilustracje, ale także mogą wprowadzać do nich zmiany - to coś, czego po książkach nikt się nie spodziewa, więc wiadomo, że zaintryguje kilkulatki i nakłoni je do odkrywania niespodzianek. Mały hipopotamek wynurza się z wody, albo zanurza w nią z pluskiem, kiedy przechodzi, pojawia się ptak, który go obserwował - to zapowiedź zabaw dla maluchów - one z pewnością docenią urozmaicenia i możliwość odkrywania czegoś, czego wcześniej nie widziały. "Pora na kąpiel, hipopotamku" to propozycja z jednej strony podporządkowana potrzebom rodziców, z drugiej - pozwalająca kilkulatkom na zabawę samą książeczką, niekoniecznie w związku z treściami. Po takiej przygodzie każdy będzie chciał brać kąpiel jak hipopotamek - można zatem uznać, że tomik spełni swoją rolę i zaprosi dzieci do wody. Sympatycznie, wesoło i ciekawie - dzieci, które nie skupiają się zbyt długo na jednej czynności, nie zdążą się znudzić czytaniem i przesuwaniem elementów stron, pozostałe będą mogły wyciągać własne wnioski na temat bohatera i jego przygód.
W wodzie
To idealna zachęta do kąpieli - wszystkie maluchy będą chciały pójść w ślady hipopotamka, bohatera tomiku "Pora na kąpiel, hipopotamku". W Akademii Mądrego Dziecka pojawia się kolejna niewielka kartonowa publikacja z przesuwanymi elementami - w ramach podcyklu Pierwsze bajeczki. Oznacza to, że można razem z dzieckiem prześledzić drobną historyjkę, a potem wzorować się na małym bohaterze, który z radością zażywa codziennych kąpieli. Mama hipopotamka zaprasza swoją pociechę do wody - to szansa na liczne wybryki i zabawy, hipopotamek po takim relaksie może uciąć sobie drzemkę, a po wszystkim zjeść kolację - nazajutrz czeka go znowu niewątpliwa przyjemność: możliwość zanurzenia się w wodzie. To również rodzaj reklamy dla małych odbiorców: skoro hipopotamek tak dobrze bawił się w kąpieli i nie może się doczekać następnej, oznacza, że nie można się bać cowieczornego mycia. Taki tomik pomaga rodzicom w przekonywaniu najmłodszych do kąpieli - i do książeczek.
Bo ta pozycja składa się zaledwie z kilku bardzo grubych stron - dlatego, że pojawiają się w niej elementy do przesuwania, wyciągania lub obracania - dzieci mają poruszać wyznaczonymi częściami kartek, żeby wpłynąć na ilustracje i na zabawy hipopotamka. Bohater może się chować przed mamą, albo kręcić w wodzie, może iść na spacer lub zamykać oczy podczas drzemki. Takie odkrycia na pewno ucieszą kilkulatki - i zamieniają lekturę w rozrywkę. Tu nie chodzi tylko o czytanie o przygodach hipopotamka, ewentualnie - opowiadanie o tym, co bohater może jeszcze wymyślić (jeśli rodzice chcą wieczorem dodać coś do bajki): ważniejsza jest możliwość wpływania na obrazki. To sposób na poćwiczenie zdolności manualnych i na testowanie umiejętności. Dzieci będą oglądać kolorowe ilustracje, ale także mogą wprowadzać do nich zmiany - to coś, czego po książkach nikt się nie spodziewa, więc wiadomo, że zaintryguje kilkulatki i nakłoni je do odkrywania niespodzianek. Mały hipopotamek wynurza się z wody, albo zanurza w nią z pluskiem, kiedy przechodzi, pojawia się ptak, który go obserwował - to zapowiedź zabaw dla maluchów - one z pewnością docenią urozmaicenia i możliwość odkrywania czegoś, czego wcześniej nie widziały. "Pora na kąpiel, hipopotamku" to propozycja z jednej strony podporządkowana potrzebom rodziców, z drugiej - pozwalająca kilkulatkom na zabawę samą książeczką, niekoniecznie w związku z treściami. Po takiej przygodzie każdy będzie chciał brać kąpiel jak hipopotamek - można zatem uznać, że tomik spełni swoją rolę i zaprosi dzieci do wody. Sympatycznie, wesoło i ciekawie - dzieci, które nie skupiają się zbyt długo na jednej czynności, nie zdążą się znudzić czytaniem i przesuwaniem elementów stron, pozostałe będą mogły wyciągać własne wnioski na temat bohatera i jego przygód.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






