* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michał Jagiełło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michał Jagiełło. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 października 2019

Michał Jagiełło: Piarżysko. Tatry i Zakopane w reportażach prasowych przełomu XIX i XX wieku

Iskry, Warszawa 2019.

Spod szczytów

Michał Jagiełło nie tylko proponował czytelnikom monumentalną kronikę wypadków w górach: postanowił także sprawdzić, jak krajobrazy Tatr wypadały w ujęciu dziennikarzy i literatów, którzy Zakopane oraz okolice wybierali na miejsce wypoczynku lub życia. Owocem wielkiej kwerendy bibliotecznej i lektury rozsianych po różnych miejscach drobnych artykułów prasowych stał się tom „Piarżysko. Tatry i Zakopane w reportażach prasowych przełomu XIX i XX wieku”. Tutaj Jagiełło proponuje odbiorcom przegląd sposobów pisania o pięknie gór. Podsuwa zatem alternatywę do literatury górskiej oraz biografii lub opowieści wspinaczy – sprawdza, jak Tatry inspirowały i jak były odwzorowywane przez twórców. W swojej publikacji skupia się przede wszystkim na wrażeniach zmysłowych autorów artykułów: relacjonuje metody podkreślania majestatu Tatr, ale i szereg narzekań (na przykład na tłok). Przenosi się w czasie o wiek, ale część bolączek pozostaje bez zmian, do dzisiaj będzie dla odbiorców jasna i zrozumiała. Umożliwia też sprawdzenie, jak zmieniał się język dziennikarzy i literatów. W „Piarżysku” widnieje całkiem sporo opowieści, które zbiegają się w jednym punkcie – dają szansę prześledzenia poglądów i obserwacji, nawet jeśli dotyczą wyłącznie powierzchownych wrażeń – przecież do głosu dochodzą nie tylko ci, którzy codzienność w Tatrach znają z własnego doświadczenia, również idealiści wpadający tu na chwilę.

Michał Jagiełło zbiera takie zapomniane teksty, artykuły prasowe, ale nie tylko – i wyciąga z nich najsmaczniejsze kawałki lub informacje, które przyczyniają się do budowania obrazu Tatr. Układa z tego całe opowieści – które zamienia na rozdziały w książce. Nie znaczy to, że zajmuje się wyłącznie cytowaniem i wprowadzaniem cytatów, sam zamienia się w komentatora, który chętnie wchodzi w polemiki z autorami z przeszłości, dopowiada coś lub ironizuje. Jakby tego było mało, proponuje też czytelnikom dodatkowe wiadomości, na przykład życiorysowe – o tym, co charakteryzowało autorów, albo w jakie relacje wchodzili w związku z Zakopanem i okolicami. To przygotowuje do lektury i daje pojęcie o samych artystach opiewających górskie pejzaże. Najbardziej jednak Michał Jagiełło interesuje się pokazywaniem literackiej wizji Tatr. W tym zmieszczą się także problemy społeczne i próby podejmowania co ważniejszych decyzji, historia powstawania rozmaitych organizacji czy – próby regulowania codzienności. W tej opowieści nie ma miejsca na porządkowanie wydarzeń, ale z informacji, które Jagiełło gromadzi, daje się sporo wyczytać. To publikacja bardziej rozrywkowa, ciekawostka literacka a nie kompendium wiedzy. Pozwala zorientować się w tym, jak góry postrzegali ludzie pióra – więc z miejsca trafi do wszystkich tych, którzy kochają Tatry. Czasem przyniesie trochę ciekawostek lub kuriozów, częściej – po prostu ucieszy lub zaintryguje. Zwłaszcza starszym czytelnikom spodoba się język tej książki, to ukłon w stronę klasyki – nie tylko za sprawą autorów poszczególnych artykułów, ale też dzięki stylowi, jaki przyjmuje Michał Jagiełło. To opowieść wartka, humorystyczna i atrakcyjna z różnych względów – obowiązkowa dla fanów literatury górskiej, a dla wszystkich, którzy chcą przekonać się, jak Tatry zamieniane są na słowa – jako przyjemna odskocznia od zwykłych tekstów reportażowych.

poniedziałek, 22 kwietnia 2019

Michał Jagiełło: Wołanie w górach. Wypadki i akcje ratunkowe w Tatrach

Iskry, Warszawa 2019. (wydanie IX)

Bez wyobraźni

Michał Jagiełło przez wiele lat pracował nad tą publikacją, aż rozrosła się ona do potężnej księgi rejestrującej wypadki w polskich Tatrach – a przy okazji też i sposoby ratowania niefortunnych turystów lub… ich nieszablonowe pomysły na zaistnienie w roli przestróg dla kolejnych pokoleń. „Wołanie w górach” w dziewiątej już edycji ukazuje się w Iskrach – jako książka dokończona przez Dominikę Jagiełło – i wciąż przyciąga fanów literatury górskiej oraz miłośników literatury faktu. To kompendium wiedzy na temat akcji ratowniczych, działalności TOPR czy pułapek na górskich szlakach. A wszystko bez zbędnych emocji, chyba że chodzi o komentarz uczestnika eskapady wygłaszany tuż po wydarzeniach – bo i po takie obrazy czasami autor sięga.

Przede wszystkim jednak to rejestr faktów. Michał Jagiełło celowo rezygnuje z anegdot czy zabawnego puentowania historii, które mogły skończyć się gorzej: tu nie ma miejsca na rozrywkę, w grę wchodzi ludzkie życie, nie tylko wspinaczy, ale i ratowników – a na rozbudowane komentarze zwyczajnie nie ma czasu, skoro książka i tak ledwo mieści odnotowywane zdarzenia. Stara się Jagiełło sięgać aż do początków taternictwa, odnotowuje nazwiska pierwszych śmiałków, którzy zapisali się w historii polskiej wspinaczki, przypomina o tych, którzy zginęli. Unika oceniania, sam zresztą przyznaje, że wygodniejszym rozwiązaniem jest obiektywizm badawczy, zresztą czytelnicy sami będą wyciągać wnioski na temat tego, co się stało. Dzieli opowieść na poszczególne szczyty i miejsca owiane złą sławą, przedstawia ich historię przez pryzmat tych, którzy zostali tam na zawsze. Rejestr wypadków to zestaw suchych opisów, z podanymi datami dziennymi, ale i godzinami wydarzeń. Nie ma miejsca na uczucia wspinaczy, na analizowanie adrenaliny i motywacji – tylko przyczyny wydarzeń i ich przebieg.

Michał Jagiełło rozmawiał – w miarę możliwości – z ratownikami, uzyskiwał oceny i informacje z pierwszej ręki, najbardziej cenne nie tylko z punktu widzenia czytelników – co ciekawsze relacje wplata do książki. Wówczas nie boi się zaangażowania emocjonalnego autora wypowiedzi, pozwala sobie nawet na obszerne cytaty. Wprowadza esencję historii wypadków w górach, bez sentymentów, chociaż nie może uniknąć do końca współczucia czy złości na kolejne akty bezmyślności. „Wołanie w górach” nie jest książką nową: co więcej, stanowi ważny punkt odniesienia dla wszystkich tych, którzy chcą o górach pisać. To potężny zbiór materiałów, kronika górskich wypadków, którą czyta się z zapartym tchem. Dzięki kolejnym uzupełnieniom nie traci na aktualności, można w tym tomie sprawdzić, ile już ofiar pochłonęły góry – i jakie nazwiska w taternictwie się liczyły. Michał Jagiełło ocala pamięć o ludziach, którzy wspinaczkę pokochali.

„Wołanie w górach” to publikacja wyjątkowa na półce z literaturą górską. Zamiast ulotnych wrażeń są tu suche fakty, zamiast poetyckich opowieści o zmaganiach z naturą – odnotowywanie warunków atmosferycznych, które mogły przyczynić się do popełnianych błędów. Zamiast majestatycznego piękna gór – bliskość śmierci bez możliwości podziwiania pięknych widoków. To pozycja potrzebna i dobrze, że przypominana.