Kropka, Warszawa 2026.
Magia
Z reguły w powieściach dla dzieci i młodzieży młodzi bohaterowie funkcjonują w oderwaniu od ich dorosłych opiekunów – rozłąka z rodzicami czy krewnymi to pierwszy krok do przygody. Ale u Kathrin Tordasi jest inaczej – tu można sobie pozwolić na wspólną podróż międzypokoleniową. Chociaż i tak mama Portii wyjeżdża na konferencję naukową – to ukłon w stronę klasyki. Przeskok o pokolenie sprawia, że na scenę wkraczają – ponownie – Olivia, czyli Jeżyna i Viola, czyli Róża. Dwie przyjaciółki zdają sobie sprawę z obecności świata Zmiennokształtnych i same angażują się w burzliwe wydarzenia. Nie muszą o nic pytać, to one lepiej rozumieją zasady, których Portia dopiero się uczy. I to one ruszają z pomocą, gdy sytuacja robi się poważna i niebezpieczna.
W tomie „Jeżynowy Lis” przyjaciel Portii, Ben, trafia do jej domu i od razu buduje atmosferę grozy: nic nie pamięta, nie wie, jak się tu znalazł, nie ma pojęcia, co właściwie się stało i co doprowadziło go do obecnego stanu. A do tego w kieszeni ma nietypową mapę z odciskiem łapy i klucz (oczywiście bez pojęcia, do czego to klucz). Portia szybko przekonuje się, że sama tej zagadki nie rozwiąże: tu potrzebna będzie potężna magia. A Jeżyna i Róża najlepiej wiedzą, że nie ma na co czekać i trzeba działać – tylko w niekonwencjonalny sposób. Tak rozpoczyna się kolejna wyprawa, tym razem – ratunkowa, bo przecież trzeba ocalić Bena – a przy okazji rozwiązać parę innych zagadek. I nawet niepotrzebne byłyby atrybuty przygody, mapa i klucz, bo jedna z ważniejszych zagadek rozgrywa się w głowie Portii. Dziewczynka przekonała się już po jednej przemianie, jak dobrze czuje się w ciele wilka – metamorfoza uświadomiła jej, że od takich zjawisk łatwo się uzależnić. Ale wilczość nosi w sobie: Portia tęskni za nieskrępowaną wolnością, za możliwością oddalenia się od dobrze znanego ludzkiego świata i za czymś jeszcze. Nie jest w stanie na razie tego sprecyzować, ale czuje, że gdyby przyszło jej przemierzać świat w wilczej wersji, nie żałowałaby. I to zjawisko nie do końca bezpieczne – bo nie do końca zrozumiane – początek problemów tożsamościowych. Trzeba będzie znaleźć odpowiedź na pewne pytania, żeby pojąć, co się właściwie dzieje i kiedy należałoby interweniować. I fakt, na razie ważniejszy jest Ben: to jemu grozi poważniejsze niebezpieczeństwo niż przechodzenie między środowiskami – ale przy okazji Portia może też znaleźć wyjaśnienia własnych poważnych dylematów.
Obecność starszego pokolenia w misji wypełnionej zagadkami i zagrożeniami wcale nie gwarantuje spokoju i bezpieczeństwa – wprost przeciwnie, może się tak zdarzyć, że jedna z przyjaciółek stanie się przyczyną poważnego zmartwienia całej ekipy ratunkowej. Kathrin Tordasi wie dobrze, ile znaczy temat przyjaźni w literaturze czwartej – i celowo go eksponuje, bawiąc się przy okazji motywami magicznymi. Klasyczna powieść drogi w tym wypadku zamienia się w zestaw łamigłówek i detektywistycznych zadań, a to coś dla małych fanów magii w powieściach.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kathrin Tordasi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kathrin Tordasi. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 12 października 2026
wtorek, 28 kwietnia 2026
Kathrin Tordasi: Jeżynowy lis. Tajemnica Krańca Świata
Kropka, Warszawa 2026.
Cienie
W zasadzie po co tworzyć nowe historie fantasy, skoro przeszłość jest pełna legend i wierzeń, które idealnie nadadzą się do wypełnienia ludzkiej ciekawości? Kathrin Tordasi jest zafascynowana walijskimi opowieściami ludowymi i na ich kanwie snuje własne historie, sięgając czasem po bohaterów, którzy w zbiorowej świadomości mają swoje stałe miejsce – lub powracają tylko po to, żeby zasygnalizować istnienie niewytłumaczalnego w świecie fantazji. „Jeżynowy lis. Tajemnica Krańca Świata” to powieść, w której – jak często w tym gatunku – trzeba przemierzać drogę i ścierać się z wrogami pozornie nieistotnymi, bo ze świata magii, a jednocześnie – poznawać siebie. Tu nawet wstęp wypada klasycznie: Portia to dziewczynka, której wakacyjne plany musiały ulec zmianie. Ben – chłopiec, który zostaje zmuszony do dotrzymywania towarzystwa nowo przybyłej. I tyle – to wystarcza, bo nie ma w okolicy rówieśników Portii, a tajemnica z początku szybko scementuje znajomość.
Wszystko zaczyna się od Jeżynowego lisa, od przybysza, który zwraca na siebie uwagę Portii i w nocy przybywa po coś, co dziewczynka może pomóc mu zdobyć. Jeżynowy lis nie zamierza zastanawiać się nad konsekwencjami – on ma do wypełnienia pewną misję. A ponieważ Portia jest tu nowa, nie do końca zdaje sobie sprawę, że nie powinna ślepo ufać zwierzęciu, zwłaszcza jeśli to zwierzę jest magiczne i piękne. Jeżynowy lis nie zawsze jest lisem. Ale nie ostrzega przed tym, co stanie się, kiedy dziewczynka zostawi otwartą furtkę do świata cieni. I to moment, który zmienia wszystko. Oczywiście realny świat przestaje się wtedy liczyć – Portia nie po to trafia pod opiekę ciotek, żeby musiała przejmować się opinią mamy na temat nocnych eskapad i narażania się na niebezpieczeństwa, Ben ma dobre serce, więc nie jest w stanie zostawić bez pomocy kogoś, kto cierpi. A już odkrycie bramy do świata magii staje się dla obojga zrealizowaniem najpiękniejszych snów. I – jak to zwykle w powieściach fantasy bywa – także drogą do najpoważniejszego zagrożenia.
Kathrin Tordasi pisze książkę, w której można się rozsmakować. Powoli otwiera przed odbiorcami wstęp do krainy, która nie będzie gościnna – chce, żeby dzieci przyzwyczaiły się do kolejnych wyzwań i pułapek, a później już po prostu musiały się mierzyć z niebezpieczeństwami i wyzwaniami – tu cała misja staje się odpowiedzią na pierwszy, nieprzemyślany, ale płynący z nieświadomości uczynek. Portia nie wie jeszcze, że jej wakacje zamienią się w największą przygodę, klasyczną w duchu, wypełnioną kolejnymi pułapkami i potyczkami. W świecie magii ochrona małych bohaterów niekoniecznie będzie przez kogokolwiek realizowana – kto tu wkroczył, najwyraźniej jest odpowiednio sprytny, żeby poradzić sobie z komplikacjami. I Kathrin Tordasi na klasycznym szkielecie wznosi swoją opowieść, mocno inspirowaną walijskimi klimatami – tu liczy się atmosfera w połączeniu z zestawem brawurowych wydarzeń. To dobrze zrealizowana powieść, w której wciąż wydaje się, że autorka porusza się po utartych szlakach – żeby za moment zaskakiwać odkrywczością i pomysłami.
Cienie
W zasadzie po co tworzyć nowe historie fantasy, skoro przeszłość jest pełna legend i wierzeń, które idealnie nadadzą się do wypełnienia ludzkiej ciekawości? Kathrin Tordasi jest zafascynowana walijskimi opowieściami ludowymi i na ich kanwie snuje własne historie, sięgając czasem po bohaterów, którzy w zbiorowej świadomości mają swoje stałe miejsce – lub powracają tylko po to, żeby zasygnalizować istnienie niewytłumaczalnego w świecie fantazji. „Jeżynowy lis. Tajemnica Krańca Świata” to powieść, w której – jak często w tym gatunku – trzeba przemierzać drogę i ścierać się z wrogami pozornie nieistotnymi, bo ze świata magii, a jednocześnie – poznawać siebie. Tu nawet wstęp wypada klasycznie: Portia to dziewczynka, której wakacyjne plany musiały ulec zmianie. Ben – chłopiec, który zostaje zmuszony do dotrzymywania towarzystwa nowo przybyłej. I tyle – to wystarcza, bo nie ma w okolicy rówieśników Portii, a tajemnica z początku szybko scementuje znajomość.
Wszystko zaczyna się od Jeżynowego lisa, od przybysza, który zwraca na siebie uwagę Portii i w nocy przybywa po coś, co dziewczynka może pomóc mu zdobyć. Jeżynowy lis nie zamierza zastanawiać się nad konsekwencjami – on ma do wypełnienia pewną misję. A ponieważ Portia jest tu nowa, nie do końca zdaje sobie sprawę, że nie powinna ślepo ufać zwierzęciu, zwłaszcza jeśli to zwierzę jest magiczne i piękne. Jeżynowy lis nie zawsze jest lisem. Ale nie ostrzega przed tym, co stanie się, kiedy dziewczynka zostawi otwartą furtkę do świata cieni. I to moment, który zmienia wszystko. Oczywiście realny świat przestaje się wtedy liczyć – Portia nie po to trafia pod opiekę ciotek, żeby musiała przejmować się opinią mamy na temat nocnych eskapad i narażania się na niebezpieczeństwa, Ben ma dobre serce, więc nie jest w stanie zostawić bez pomocy kogoś, kto cierpi. A już odkrycie bramy do świata magii staje się dla obojga zrealizowaniem najpiękniejszych snów. I – jak to zwykle w powieściach fantasy bywa – także drogą do najpoważniejszego zagrożenia.
Kathrin Tordasi pisze książkę, w której można się rozsmakować. Powoli otwiera przed odbiorcami wstęp do krainy, która nie będzie gościnna – chce, żeby dzieci przyzwyczaiły się do kolejnych wyzwań i pułapek, a później już po prostu musiały się mierzyć z niebezpieczeństwami i wyzwaniami – tu cała misja staje się odpowiedzią na pierwszy, nieprzemyślany, ale płynący z nieświadomości uczynek. Portia nie wie jeszcze, że jej wakacje zamienią się w największą przygodę, klasyczną w duchu, wypełnioną kolejnymi pułapkami i potyczkami. W świecie magii ochrona małych bohaterów niekoniecznie będzie przez kogokolwiek realizowana – kto tu wkroczył, najwyraźniej jest odpowiednio sprytny, żeby poradzić sobie z komplikacjami. I Kathrin Tordasi na klasycznym szkielecie wznosi swoją opowieść, mocno inspirowaną walijskimi klimatami – tu liczy się atmosfera w połączeniu z zestawem brawurowych wydarzeń. To dobrze zrealizowana powieść, w której wciąż wydaje się, że autorka porusza się po utartych szlakach – żeby za moment zaskakiwać odkrywczością i pomysłami.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






